Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Toshiba U925T – rozdwojenie jaźni - cz. 2 czyli ultrabook

W poprzednich częściach testu konwertowalnego ultrabooka Toshiba U925T opisałem ogólne wrażenie jakie sprawia ten sprzęt oraz jak tego urządzenia używa się w trybie tablet. Teraz postaram się przybliżyć Wam jak U925T (kiedy dokładnie sprawdziłem model, to okazało się, że ten który mam to: U920T) spisuje się w trybie ultrabook.

Ultrabook to po prostu (w pewnym uproszczeniu) taki mniejszy i lżejszy notebook. Jak każdego laptopa można go np. postawić na biurko, podłączyć myszkę i modem 3G:

Tu pojawia się pierwsza wada U920T – tylko dwa gniazdka USB3.0 – jeśli w jednym jest nadajnik myszki a w drugim modem to nie ma już gdzie podłączyć np. pendrive’a. Nie znajdziemy tu także gniazda LAN.

r   e   k   l   a   m   a

Toshiba jest wyraźnie większa i cięższa niż użytkowany przeze mnie netbook Acer D250.

Mimo swojej wielkości, U920T zmieści się do damskiej torebki:

Z męskiej będzie jednak trochę wystawał:

Planując zakup torebki, w której takie urządzenie będziemy przenosić, trzeba pamiętać, że w zestawie jest także zasilacz:

Zasilacz nie jest jakiś specjalnie duży ale ma bardzo długie kable (w sumie ok 3,5m), co powoduje, że całość potrafi zająć całą kieszonkę (w której normalnie mieści się zasilacz i kable od Acera, myszka oraz 5m przewód UTP):

Przy okazji – zastanawialiście czym różni się zasilacz od ładowarki? Biorąc to na mityczny chłopski rozum – jest to proste: zasilacz służy do zasilania a ładowarka do ładowania. Od pewnego czasu ładowarki stają się uniwersalne, ot, np: ładowarką od iPada jestem w stanie naładować także czytnik Kindle i Nokie Lumię 820. Okazuje się, że mając Toshibę U920T wyposażoną w port sleep-and-charge USB, można go wykorzystać do ładowania urządzeń via USB. Żeby to zrobić trzeba taki port skonfigurować. Większość ustawień sprzętowych konfigurujemy z poziomu oprogramowania Toshiba System Settings:

W ustawianiach jest kilka trybów oszczędzających energię, tzw. ECO. Problem w tym, że U920T pracujący w tych trybach zachowuje się jak żółw. Krótko mówiąc, ten sprzęt najlepiej sprawuje się wtedy, kiedy stoi na biurku, jest podłączony do zasilania a wybranym planem zasilania jest „wysoka wydajność”.

Jak widać, zintegrowana w obudowie procesora karta graficzna HD4000 bez problemu radzi sobie z grami online.

Możliwa jest rozgrywka w bardziej wymagające gry, np. Starcraft 2.

Niestety aby można było płynnie grać *trzeba* wybrać *minimalne* ustawienia jakości grafiki. Mimo tego gra wyciska ze sprzętu bardzo dużo co objawia się bardzo wyraźnie słyszalnym szumem wentylatorów i powietrza wydostającego się z otworów chłodzenia umieszczonych z tyłu. Nie jest to jakoś specjalnie irytujący dźwięk.

Bardzo spodobała mi się podświetlana od dołu klawiatura.

W urządzeniu zamontowano bardzo dobrze sprawdzający się Touchpad. Działa płynnie, obsługuje gesty (np. rolkę myszy zastępują dwa palce).

Czy kupiłbym takie urządzenia za 1000 USD? Absolutnie nie! Wolę klasycznego ultrabooka, który nie posiada dotykowego ekranu i matrycy służącej za lustro (doceniam IPS). Nie potrzebna mi konwertowalność chcę za to mieć co najmniej 3 porty USB i jeden LAN. Podoba mi się szybkość dysku SSD ale wydaje się, że 128 GB to na dłuższą metę za mało (ideałem byłyby dwa dyski, jeden szybki a drugi pojemny):

System, aplikacje startowe, kilka aktualizacji i jedna gra (Starcraft 2) - i już na dysku zostaje tylko 1/3 (40GB) wolnego.

JAK ZEPSUŁEM Toshibę

Postanowiłem zakończyć testy i przy tej okazji zobaczyć jak wygląda procedura Recovery. Uruchomiłem TOSHIBA Recovery Wizard (wciśnięte „0” w trakcie uruchamiania sprzętu) i ostatnie co zobaczyłem to taki ekran:

Najwyraźniej Recovery Wizard poradził sobie z wykasowaniem dysku ale już nie dał rady otworzyć systemu z partycji recovery. Efekt jest taki, że sprzęt jest niezdatny do użycia. Jedyne co teraz mogę zrobić to uruchomić interfejs BIOS. Swoją drogą Toshiba ma bardzo dobry suport (także po Polsku) bo szybko udało mi się ustalić, że w takiej sytuacji ratunkiem jest nośnik Recovery, który mogę zamówić za jedyne 35,90 EUR (incl. VAT) płatne by Credit Card...

ps. Pozostaje mi jeszcze nadzieja, że Redakcja, zanim oddała mi sprzęt do testów zabezpieczyła u siebie w sejfie kopię nośnika Recovery... ;P

 

sprzęt urządzenia mobilne inne

Komentarze