Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dlaczego wszyscy nie migrują na Linuxa...

Hello

, koledzy! Dawno nie pisałem żadnego tekstu na swoim poletkowym blogu. Czas to zmienić.

Wiele koleżanek i kolegów ze społeczności dobreprogramy.pl opisywało swoją migrację, spostrzeżenia, sukcesy i wpadki... Cóż, chwali się, że takie self case study można przeczytać. Dusza się raduje a i mądrość zostaje – wszak człowiek najlepiej uczy się na błędach innych :P

Jednak ja mam zamiar podejść do tematu, który wywołuje wielkie wojenki w komentarzach - dlaczego Pingwin nie jest popularny – w inny sposób. Chodzi mi o czynniki, które nie są, jak widzę, podnoszone przez kolegów i koleżanki.

Oto moja lista problemów, które powodują, że ciężko przejść nowicjuszom na Linuxa:

1. Jak zdobyć program na Linuxa... offline...

Ktoś tu napisze, że instalacja softu w Linuksie to bajka! Wystarczy zrobić apt-get install czy pacman -S i program leci. Ale to jest dobre jak mamy dostęp do sieci online... I całkiem przyjemną prędkość pobierania... I fajny, duży limit danych... Bo jak nie...

Tu ma właśnie przewagę Windows.

Do nowych blogerów - nie bójcie się pisać... nie bójcie się krytyki...

Temat do napisania tego wpisu nadszedł mnie dzisiaj.

Po obiadku wszedłem na nasze Blogi, popatrzeć co nowego koledzy napisali, co nowego skomentowali, jak na moje komentarze odpowiedzieli, jak się rozwija dyskusja...

Przeglądam, przeglądam, szukam... jednego wpisu nie mogę znaleść....

Nawet nie pamiętam loginu autora. Jedyne co mam to nazwę wpisu... też mi uciekła z pamięci, a w historii przeglądarki znaleść nie mogę...

Znalazłem!: http://www.dobreprogramy.pl/pawo845/Brutalna-rzeczywistosc,60413.html

Wpis kolegi @pawo845 pod tytułem "Brutalna rzeczywistość".

Nasz kolega zarejstrował się, jesli pamięć mnie nie myli, 16 stycznia tego roku a swój pierwszy wpis, i jedyny, zamieścił 17 stycznia. Wpis dotyczył jego historii: jak to zamarzył zostać programistą; nawet kupił książkę ale nie miał czasu na jej czytanie; opisywał poziom nauki informatyki w gimnazjum i technikum (jak to nauczyciel nie potrafił zainstalować DevC++ i jak a zajęciach grali w CS-a). Narzekał też na studiowanie informatyki, że tyle trzeba się uczyć różnych niepotrzebnych rzeczy a, jego słowa "specjalizacja jest dopiero na drugim stopniu".

Ogólnie za swe niepowodzenia obarczał szkołę, system nauczania, brak czasu...

Moje sprzętowe, noworoczne postanowienie...

Witam wszystkich po dłuższej przerwie "nieuprawiania swojego poletka". Dzisiaj opowieść o moim noworocznym postanowieniu sprzętowym.

Nasz pacjent

Jak zawsze po nowym roku, zrobiłem sobie postanowienia. Jednym z nich było... przywócenie do życia mojego komputera stacjonarnego. Dane pacjenta:
  • płyta główna MSI socket 754 (2xIDE/2xSATA/AGP/5xPCI),
  • AMD Sempron 2800+ 1,6 GHz,
  • 512 MB RAM,
  • dysk twardy WD Blue 1TB SATA - system i soft,
  • dysk twardy Samsung 1TB SATA - magazyn danych,
  • Palit Radeon 9800 PRO 256 MB RAM AGP,
  • 2x kontroler PCI USB 2.0,
  • 1x kontroler PCI FireWire,
  • nagrywarka DVD Samsung
  • jakaś tam czarno-szara obudowa standard ATX
  • zasilacz take.me 350W.

"A cio się stiało?"

Powodem problemu były typowe zjawiska przyrody w postaci baardzo dużej burzy. Zwykle jak jestem w domu, po prostu odłączam główny wyłącznik prądu instalacji domowej, ale traf chciał, że byłem w mieście... Mam co prawda przy stacjonarkach filtry ale strzeżonego Pan Bóg strzeże... Piorun strzelił... Stało się...

Wróciłem z miasta. Wypiłem herbatkę...

Kilka przemyśleń o poszukiwaniu pracy w helpdesku.

Wolny strzelec nie taki piękny

Od jakiegoś czasu szukam pracy, głównie w IT, ale nie tylko. Znudziła mnie i trochę wkurzyła robota freelancera w zakresie stronki www, naprawa sprzętu komputerowego (software/hardware/recovery) czy budowa niewielkich sieci komputerowych na popularnym sprzęcie. Nie mam tu na myśli samej pracy – ta jest dla mnie samą radością – co ilość tej pracy, tj. raz coś się trafi a raz nie. Co przekłada się głównie na kwestie finansowe…

Wobec tego zacząłem poszukiwania pracy stałej, umowa/zlecenie. Najlepiej jako helpdesk IT, czyli wsparcie lokalne bądź zdalne (telefon/e-mail), tak polskie (najlepiej) jak i angielskie (od biedy). Przez ten czas nasunęło mi się parę wniosków co do samego stanowiska, wymagań pracodawców i ich „rzetelności”.

O tym, że bycie S.M.A.R.T.-y nie popłaca...

Dzisiaj będzie na wesoło i smutno, dramat w trzech aktach:

Akt I

Pewnego pięknego dnia znajomy poprosił mnie, abym wpadł do niego bo „komputer wolno chodzi”. W sumie – czemu nie. Do roboty specjalnie nie miałem co…

Podejrzewałem, że powód owego „wolnego chodzenia” jest standardowy – niespodzianki z internetu. Zwłaszcza, że wspomniany znajomy nałogowo ściągał muzykę z internetu i sieci p2p, w tym drugim przypadku nawet nie wiedział, gdzie to się zapisywało… A później to znalazłem przypadkiem, dziwiąc się, czemu jeden z folderów waży aż kilka GB.Ale wracając do naszej sprawy. Po uruchomieniu owego peceta pierwsze co rzuciło mi się w oczy to informacja o błędach S.M.A.R.T. na dysku wyświetlana już na ekranie startowym BIOS-u.

Jako fachowiec poinformowałem kolegę, iż dysk ledwo zipie i wybiera się do „krainy wiecznego odpoczynku” oraz o tym, że konieczny jest pilny zakup nowego nośnika. Osobnik przyjął to do wiadomości, po czym ja przyjąłem, iż on to zrozumiał, co okazało się fikcją… Dalsza część pracy przebiegła jak zawsze – aktualizacja bazy wirusów, usunięcie syfu, poinstruowanie co do profilaktyki. No i przypomnienie o dysku… również dla jego rodzinki.

Certyfikacja CompTIA - czy warto?

A może jakieś szkolenie?

Od dłuższego czasu szukam ciekawych materiałów odnośnie szkoleń informatycznych i certyfikacji. Przy czym w tej chwili nie interesuje mnie certyfikacja w ramach ścieżki jednego producenta a bardziej ogólna. W moich poszukiwaniach natknąłem się na certyfikację CompTIA.

Co to takiego?

To organizacja pozwalająca na certyfikację swojej wiedzy infromatycznej na poziomie "ogólnym", bez wchodzenia w, nomen omen ważne w życiu informatyka lub pana od IT, "ciasne portki" ścieżek certyfikacji Microsoft, Cisco, czy VMware i innych. Dla mnie osobiście to jest to, czego szukam jako uzupełnienie mojej wiedzy.

W tym momencie dostępne są trzy rodzaje certyfikacji:

  • A+ - dla początkujących techników IT, obejmuje podstawowe zagadnienia,

  • Network+ - dla chcących i mających doświadczenie sieciami komputerowymi,

  • Security+ - dla osób zainteresowanych bezpieczeństwem sieci i systemów IT.