Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czy jesteśmy skazani na Google? (część 1)

Ciągle słyszymy, że Google jest be i fe, że nas szpieguje, gromadzi wyniki naszych zapytań, odwiedzane strony i wykorzystuje te informacje w niecnych celach. Ile w tym prawdy? Ciężko mi to ocenić. Z pewnością coś jest na rzeczy. Jeśli nie macie w przeglądarce zainstalowanych/włączonych dodatków typu AdBlock, Ghostery czy Disconnect, to prawdopodobnie doświadczyliście dziwnych zbiegów okoliczności, gdy chwilę po tym jak szukaliście informacji o nowym modelu drukarki, nagle reklama tej drukarki pojawia się na przypadkowo odwiedzonej stronie. Jeśli popatrzymy za pomocą Whiresharka na pakiety w naszym komputerze i sprawdzimy adresy ip, to okaże się, że generowany jest ruch z udziałem serwerów Googla, nawet jeśli nic nie robimy w danym momencie. Jakie informacje przesyła Google? Nie wiem. Może ktoś mądrzejszy ode mnie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie. Niemniej jednak od czasu do czasu nabieram ochoty na potestowanie alternatywnych wyszukiwarek. Czy są inne wyszukiwarki, które dostarczały by nam wyniki zapytań o równie dobrej jakości? Google uzależnił nas, przyzwyczajając nas do względnie dobrych, a czasem w pełni trafnych odpowiedzi. Czy dałoby się dzis żyć bez tej wyszukiwarki? W niniejszym wpisie postaram się poszukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Potencjalne alternatywy

Na stronie http://www.ebizmba.com/articles/search-engines znalazłem ranking najczęściej odwiedzanych wyszukiwarek. Szczerze mówiąc, to o połowie z nich w ogóle nie słyszałem, a większości z nich nigdy nie używałem. Ask.com kojarzy mi się bardziej ze złośliwym oprogramowaniem, niż wyszukiwarką, ze względu na bardzo agresywne metody wciskania swoich toolbarów wraz z instalowanym oprogramowaniem. Przejrzałem także wykaz wyszukiwarek ułożonych na linii czasu https://en.wikipedia.org/wiki/Web_search_engine i dobrałem z tej listy Lycos, jako jedną z najstarszych, ciągle działających wyszukiwarek, jednocześnie gdzieś tam kołatających się w mojej świadomości.

Oto lista wybrańców:

r   e   k   l   a   m   a

  • Google

  • Bing

  • Yahoo

  • DuckDuckGo

  • Yandex

  • Ask.com

  • Lycos

Czytałem również, że od czasów podpisania umowy między Microsoftem, a Yahoo, wyszukiwarka Yahoo jest zasilana silnikiem Binga. Ponieważ jednak wydaje się zwracać inne rezultaty, postanowiłem uwzględnić ją jako oddzielną pozycję do dalszego zbadania.

Ustawienia wyglądu i opcji wyszukiwania

Przy okazji szperania w ustawieniach poszczególnych wyszukiwarek stwierdziłem, że różnią się one znacząco pod względem możliwości zmiany wyglądu. Jest to rzecz w zasadzie drugoplanowa, aczkolwiek Google przyzwyczaił nas do pewnego standardu prezentowania wyników wyszukiwania i choć nie jesteśmy tego w pełni świadomi na codzień, to gdy przesiądziemy się na inną wyszukiwarkę, wygląd może nam w pierwszej chwili bardziej przeszkadzać niż same wyniki wyszukiwania.

Google

Google jako jedyna słuszna wyszukiwarka nie posiada opcji wyglądu (przynajmniej nie udało mi się ich odnaleźć).

W ustawieniach wyszukiwania możemy włączyć/wyłączyć dynamiczne podpowiedzi, ilość wyników na stronie 10-50 oraz 100, a także spersonalizowane wyniki wyszukiwania (coś powiązanego z tymi tajemniczymi pakietami, ktore wyciekają, gdy śpię). Dodatkowo w ustawieniach wyszukiwania zaawansowanego mamy wskazówki jak budować efektywniejsze zapytania oraz szereg opcji zawężających zakres wyszukiwania ze względu na język wyszukiwania, kraj, aktualność stron, elementy strony (np. tytuł strony, linki, treść strony itp.), format strony (html, doc, pdf, swt itp.), a nawet sposobu wykorzystania treści ze strony. Google posiada także filtr odrzucający strony zawierający treści ewidentnie seksualne.

Bing

Cechą charakterystyczną wyglądu Binga jest zdjęcie w tle. W porównaniu do ascetycznie wyglądającego Googla, Bing stara się być kolorowy, wręcz odpustowy. Jako ciekawostkę podam, że zrzut ekranu ze strony Binga zajmuje 7-krotnie więcej miejsca niż ze strony Googla (kolorki ważą). Aż miałem wyrzuty sumienia zajmując tyle miejsca na serwerze DP. Swoją drogą pamiętam, że po pojawieniu się Binga, Google wprowadził opcjonalną możliwość ustawiania obrazka w tle, na wzór Binga. Czyżby się bali, że wypadną blado na tle kolorowego konkurenta? Nigdy z tego nie korzystałem (no może raz, żeby zobaczyć jak to działa), a później gdzieś to przepadło. W przypadku Binga również nie znalazłem sposobu na zmianę wyglądu i usunięcie np, kolorowego tła. Wyniki wyszukiwania są prezentowane w podobny sposób jak w Googlu.

W opcjach wyszukiwania możemy zarządzać stopniem filtrowania treści dla dorosłych, określić lokalizację celem zawężenia wyników do własnej lokalizacji, włączyć/wyłączyć dynamiczne podpowiedzi, ustawić ilość wyników na stronie 10-50, oraz zawęzić język wyszukiwania. Zarówno Bing jak i Google są dostarczane z polskim interfejsem.

Yahoo!

Strona główna pozbawiona jest przycisku ustawień. Jest to raczej mało intuicyjne rozwiązanie. Należy wyszukać cokolwiek, aby ujrzeć ikonkę ustawień. Wygląd strony głównej zbliżony do Googli z dodanym panelem z informacjami. Yahoo być może stara się w ten sposób podkreślać swój portalowy charakter. Nie udało znaleźć mi się możliwości zmiany wyglądu strony wyszukiwania. Być może jest to ogólnoświatowy trend. Patrząc na wyniki wyszukiwania Yahoo, odnoszę wrażenie, że dosyć kiepsko jest wykorzystana powierzchnia ekranu. Erę "kwadratowych" ekranów CRT mamy już za sobą i aż się prosi, aby lepiej rozdysponować tę pustą przestrzeń. No chyba, że jest ona zarezerwowana na jakieś reklamy.

Ustawienia wyszukiwania yahoo są stosunkowo rozbudowane. Podobnie jak Bing, możemy sutawić filtrowanie treści dla dorosłych, możemy zapamiętywać własne zapytania celem późniejszego przypominania, oWyszukiwanieGrafikaPolskikreślić ilość wyświetlanych wyników na stronie 10-40 oraz 100, poprosić o wyświetlanie ostrzeżeń przed niebezpiecznymi witrynami, czy zdefiniować język wyszukiwania, w tym język polski (mimo braku polskiego interfesju). Co ciekawe część ustawień jest zdublowana w sekcji ustawień zaawansowanych. Ciekawą opcją, której nie spotkałem do tej pory, jest ustawienie typu domen, które mają być przeszukiwanie (np. .gov - rządowe). Podobnie jak w googlach możemy wybrać format dokumentu strony.

DuckDuckGo

DuckDuckGo jest dostarczany jako domyślna wyszukiwarka Firefoxa w niektorych dystrybucjach Linuxa (np. Mint). Posiada polski interfejs, choć użyta czcionka nie zawiera polskich znaków, które są wyświetlane za pomocą innej czcionki, co wygląda paskudnie. Na stronei głównej możemy przeczytać hasło reklamowe wyszukiwarki: "Wyszukiwarka, która Cię nie śledzi." Jak widać twórcy chcą podebrać użytkowników Microsoftowi i Google, grając na nucie wątpliwości, które wymieniłem na początku wpisu. I choć zamysł może wydawać się słuszny, to obawiam się, że bez dobrego działania, samo hasło na nie wiele się zda.

Jak więc wyglądają opcje w DuckDucku? Jest to pierwsza z porównywanych wyszukiwarek, która posiada opcje zmiany domyślnego wyglądu, a ustawień tych jest od groma! DuckDuckGo pod względem możliwości zienianai wyglądu jest niczym KDE. Po pierwsze mamy do wyboru gotowe motywy, które możemy dodatkowo dostosowywać. Dla prezentacji wybrałem ciemny wygląd. Dodatkowo możemy zmienić czcionkę, co pozwala uniknąć efektu źle wyświetlanych polskich znaków. Możemy ustawić wielkość czcionki w pięciostopniowej skali. Możemy zmienić szerokość prezentowanych wyników wyszukiwania (co, czego brakowało mi przede wszystkim w Yahoo). Można ustawić wyrównanie wyświetlanych wynikóo do środka (normalnie do lewej), co moim zdaniem jest nieco dziwaczne. mamy kilka opcji pozycji wyświetlania nagłówka (domyślnie przewija się on wraz ze stroną, ale można go całkowicie ukryć). Jakby tego było mało, możemy sami zdefiniować dokładny kolor nagłówka, tła strony, czcionki tytułów wyników, kolor nagłówka wyniku, kolor odwiedzanych stron, a także opcjonalnie podkreślić nagłówek w wyszukiwanych wynikach. Jest tam jeszcze około 10 innych opcji, których mi się już nawet nie chce wymieniać, tak jest bogato. Mam tylko nadzieję, że twórcy wyszukiwarki nie starają się tym całym makijażem przykryć słabości wyszukiwania.

Zmieniony wygląd DuckDucka:

Opcje wyszukiwania DuckDucka są zbudowane na zasadzie włącz/wyłącz. Poza wyborem kraju oraz języka interfejsu, możemy także włączyć: bezpieczne wyszukiwanie (filtrowanie treści dla dorosłych), dynamiczne podpowiedzi, doczytywanie wyników w trakcie przewijania strony, reklamy (to ciekawe, że wyświetlanie reklam zależy od użytkownika), skróty klawiszowe, jednostki miar, podział wyników na strony za pomocą poziomych linii i/lub numeracji stron, blokowanie udostęnienia wyników zapytania stronie, na która wchodzimy z DuckDucka, użcyie wersji https, zapytania mogą być zapisane metodą GET lub POST oraz ustawienia zachowania materiałów wideo. Zestaw ustawień jest nieco inny niż w pozostałych wyszukiwarkach. Szczególnie interesujący jest domyślny brak podziału wyników na strony, co swoją drogą jest chyba dosyć wygodne dla użytkownika.

Yandex

Wyszukiwarka popularna w Rosji i byłych republikach radzieckich. Przycisk opcji ma jeszcze bardziej ukryty niż Yahoo. Może lepiej nic nie zmieniać? Nie wiele co można w ogóle zmienić. Na pewno nie wygląd. Możemy ustawić opcję rozszerzonych opisów w wynikach, choć jak sprawdziłem różnica jest niewielka. Można wybrać język wyszukiwania z bardo krótkiej listy, na której języka polskiego nie uświadczysz. Tradycyjnie też można filtrować stronki dla dorosłych. Można także ustawić by literówki były automatycznie poprawiane i uwzględniane w wynikach, zamiast podawania sugestii. I w zasadzie tyle ustawień. Przeciętny użytkownik z polski faktycznie niczego nie zmieni.

Ask.com

Strona główna wyszukiwarki poza polem wyszukiwania zawiera quizy nawiązujące do nazwy serwisu. Co ciekawe, jest to druga po DuckDucku wyszukiwarka, potrafiąca zmienić choć trochę swój wygląd. Do dyspozycji mamy gotowe motywy, które tak naprawdę są jedynie zdjęciami wstawianymi w tło. Przestrzeń wyników wyszukiwania jest lepiej wykorzystana, aczkolwiek wszechobecne pytania budzą u mnie mieszane uczucia. Brak polskiego interfejsu.

Wyszukiwarka w zasadzie nie posiada opcji wyszukiwania. Istnieje mozliwość wyszukiwania zaawansowanego, gdzie możemy podać język wyszukiwania czy naszą lokalizację, ale ustawienia te nie są zapamiętywane. Wybór języków jest bardzo ubogi. Zapomnijcie o polskim.

Lycos

Strona głóona wygląda dosyć cukierkowo. Oczywiście nie mogło zabraknąć ikonki facebooka, bo bez tego strona byłaby nic nie warta. Pasek wyszukiwania wydaje się dosyć skąpo wąski, biorać pod uwagę, że cała strona została zaprojektowana tak, aby wykorzystać pełnię panoramicznego ekranu. Wyniki wyszukiwania nie są już takie szerokoekranowe.

Lycos nie ma żadnych opcji do wyboru.

Wyszukiwanie obrazków

Panuje powszechna opinia, że w wyszukiwaniu treści tekstowych Google nie ma sobie równych i jest niezastąpione. Sprawdzę i omówię to w dalszej części wpisu. Wcześniej jednak chciałbym porównać wyszukiwanie treści graficznych, bo być może w tej dziedzinie inne wyszukiwarki będą mogły zaoferować równie dobre wyniki co Google albo wręcz przewyższyć jakością wyszukiwania. Skupiłem się na dwóch aspektach wyszukiwania: możliwości dostosowania kryteriów wyszukiwania (np. typ grafiki, kolorystyka, rozmiar) oraz zwracanych wynikach (na ile pokrywają się one z oczekiwaniami). Aby wypróbować wyszukiwarki w sposób zbliżony do codziennej pracy, postanowiłem przygotować kilka fraz wskazujących na różne typy wyszukiwanej treści. Biorąc pod uwagę, że tylko część wyszukiwarek wspiera wyszukiwanie w języku polskim, postanowiłem sprawdzić przydatność wyszukiwarek również z hasłami anglojęzycznymi lub neutralnymi językowo.

W części dla języka polskiego zdecydowałem się na test wyszukiwania kolorowanek dla dziecka frazą: "krecik kolorowanki". Drugie wyszukiwanie to fraza: "przykładowe CV". Następnie postanowiłem sprawdzić dwie frazy wskazujące na zwierzęta. Pierwsze zwierze to dobrze znany w Polsce "żubr". Hasło niby proste, ale wieloznaczne. Jako drugie wybrałem mało znany gatunek o nazwie: "Linzang pręgowany". Na koniec coś dla żony: "szydełkowy motyl schemat". Na koniec części polskiej jeszcze wyszukiwanie tapety z motywem z bajki Rio: "Rio tapeta". To hasło również jest nieco dwuznaczne ze względu na nazwę miasta. Jestem ciekaw wyników. Aby nie rozpisywać się przesadnie, wyniki podsumowałem w tabelce, a uwagi zamieściłem poniżej.

Wyszukiwanie w języku polskim

Uwagi ogólne:

Filtry rozmiaru w wielu wyszukiwarkach z wyjątkiem Google działają nieco zaskakująco, zwracając dla ustawiania "duży" obrazki o rozmiarach rzędu 450 x 600, które moim zdaniem powinny zostać zakwalifikowane raczej jako rozmiar średni. W przypadku Yahoo podejrzewa, że filtr jest ustawiony tak, aby zwracał obrazki, których przynajmniej jeden z wymiarów jest większy niż 500 dla ustawienia duży. W rezultacie dostajemy obrazki o rozmiarach 300 x 500 jako duże.

Google

Wyszukiwanie grafiki w Googlu jest dosyć rozbudowane. Wyszukiwarka często sama podpowiada lepsze hasła, albo segreguje wyniki tematycznie, jak miało to miejsce w przypadku żubra, rozdzielając piwo od zwierzęcia. Do dyspozycji mamy sporo filtrów, choć domyślne wyszukiwanie dosyć dobrze filtruje grafiki, nie zwracając kolorowych zdjęć do hasła kolorowanka. Google wyłożyło się na lizangu pręgowanym, zwracając dosłownie 3-4 zdjęcia tego zwierzęcia i zasypując użytkownika masą zdjęć nie na temat. Szydełkowanie jak się okazuję, również jest trudną dziedziną. Google potrafi znaleźć motylki zrobione na szydełku, ale gdy włączymy filtr grafiki wektorowej, aby uzyskać tylko schematy, to Google zapomina jak wygląda motyl i pokazuje szereg innych schematów.

Bing

W Bingu denerwuje mnie sposób działania filtrów. Po zmianie hasła, filtry resetują się. Na domyślnych ustawieniach Bing zwraca sporo kolorowych zdjęć dla hasła kolorowanki. Ustawienie filtru szkic pomaga. Bing również nie zaszalał z lizangiem, ale przynajmniej ograniczył się do tego, co miał w bazie i nie pokazał zdjęć nie na temat. Tematy szydełkowe nie leżą zbytnio także Bingowi.

Yahoo

Yahoo zdecydowanie zwraca inne wyniki niż Bing. Niestety wybór filtrów jest znacznie uboższy niż w dwóch poprzednich wyszukiwarkach, choć przynajmniej ustawienia filtrów nie zmieniają się wraz ze zmianą wyszukiwanych fraz. Yahoo, podobnie jak Bing, stara się nie pokazywać zdjęć na temat sobie nieznany. W odróżnieniu do Binga, Yahoo gorzej radzi sobie z szukaniem tapet.

DuckDuckGo

Brak filtrów znacząco obniża jakość wyszukiwania grafiki. Przykładowo odnalezione grafiki kolorowanek, nawet jeśli w połowie wyglądem odpowiadały kryteriom kolorowanki o kreciku, to ich rozmiar (niska rozdzielczość) dyskwalifikował je jako niezdatne do wydruku. Zmiana hasła poprzez dopisanie "do druku" znacząco poprawiło ilość znalezionych kolorowanek, aczkolwiek problem rozdzielczości pozostał niezmieniony. Denerwująca jest konieczność wybierania grafiki przy każdym wyszukiwanym haśle, a następnie ikonki układu kaflowego. Jest to bardzo niewygodne rozwiązanie.

Yandex

Yandex pomimo posiadania filtrów wypada w kolorowankach jeszcze słabiej, ponieważ zwraca bardzo mało wyników. Przy zastosowaniu filtru rozmiaru, tylko jeden obrazek został zwrócony, w dodatku nie na temat. Kompletna klapa w przypadku Lizanga. Lizang? A co to takiego? Brak wyników dla tego zapytania. Ogólnie słabo w każdym temacie.

Ask.com

Ask posiada jedynie filtr rozmiaru. To znacznie zmniejsza jego możliwości wyszukiwania. Mam wrażenie, że te dodatkowe opcje pozwoliłyby tej wyszukiwarce dorównać Yahoo.

Lycos

Lycos również jest pozbawiony filtrów. Aby poznać rozmiar obrazka trzeba na niego kliknąć, co jest dodatkowym utrudnieniem w wyborze właściwej grafiki. Lycos może nie zaliczył najgorsze wyniku, ale zdecydowanie nie chciałbym go używać na co dzień.

Wyszukiwanie w języku polskim

Aby dać szansę na zrehabilitowanie się najsłabszym wyszukiwarkom, postanowiłem zrobić dogrywkę z wyszukiwaniem po angielsku. Zacznę od tapety "Ubuntu wallpaper black" w kolorze czarnym. Następnie chciałbym się dowiedzieć jak wyglądał ENIAC (przez wiele lat uważany za pierwszy komputer na świecie). W kolejnej rundzie poszukam zdjęć młodego Kevina Costnera "young Kevin Costner". Zobaczę czy wyszukiwarki rozróżniają wiek, czy walą podobizną celebryty jak popadnie. Zrobię drugie podejście do schematów szydełkowych frazą: "butterfly crochet pattern" . Sprawdzę także jak wygląda zaćmienie słońca "sun eclipse". Na koniec wrócę do największej porażki, jaką okazał się lizang "Banded linsang". Może po angielsku będzie łatwiej znaleźć jego zdjęcia.

Wyniki z pewnością mogą lekko zaskoczyć. Pierwszą niespodzianką jest pokonanie Googla. Drugą niespodzianką jest identyczny wynik Yahoo. Wzrost skuteczności najsłabszych wyszukiwarek z pierwszego testu był do przewidzenia.

Podsumowanie

Google jest z pewnością dobrą bardzo wyszukiwarką i ciężko ją zastąpić, zwłaszcza posługując się językiem polskim. Jest wyposażona w świetne filtry, co w wielu przypadkach bardzo pomaga znaleźć dokładnie to, co mieliśmy na myśli. Po części pierwszej testu mogę stwierdzić, że jedyną naprawdę dobrą alternatywą jest Bing. W wyszukiwaniu grafiki radzi sobie prawie tak samo dobrze jak Google, a w języku angielskim nawet lepiej. Nie sposób w pełni obiektywnie ocenić wyszukiwarek zaledwie po kilku wpisanych frazach. Aby w pełni obiektywnie porównać przynajmniej te najlepiej rokujące, należało by ich używać symultanicznie w codziennej pracy przez dłuższy czas. mam jednak nadzieję, że moje porównanie pozwoli wyrobić sobie wyobrażenie o tym jak daleko z tyłu jest konkurencja.
Podejrzewam, że w krajach anglojęzycznych Bing może być znacznie bardziej popularny niż u nas. Wyszukiwanie grafiki jest zaledwie wstępem do drugiej części porównania, gdzie spróbuję nieco dokładniej sprawdzić działanie wyszukiwania treści. Prawdopodobnie zawężę test do 2-3 najlepszych wyszukiwarek z części pierwszej.  

internet porady

Komentarze