Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O tym, jak mnie naszła ochota na instalację Arch Linuxa


Po co komuś Arch Linux?

Do tej pory obracałem się w gronie dystrybucji ubuntopodobnych. Linux Mint jest moim podstawowym system od półtora roku. Jest prosty, wygodny i ogólnie jestem z niego bardzo zadowolony. Po co więc zawracać sobie głowę jakimś Archem, którego zwykły człowiek ponoć nie jest w stanie nawet zainstalować?

Moje zainteresowanie tą dystrybucją narastało bardzo powoli. Jednakże z każdą pozytywną opinią, zasłyszaną na jego temat, zaglądałem w różne miejsca i czytałem co się dało na jego temat. Spodobała mi się również bogata dokumentacja, która przypomina jeden wielki przewodnik. Zaintrygowały mnie repozytoria użytkowników AUR (twór przypominający nieco ubuntowskie PPA). Chciałem zapoznać się z nimi w praktyce. Ponieważ jednak LiveCD Archa działa tylko w trybie CLI, odpaliłem sobie obraz z Manjaro, który również korzysta z AUR. Przede wszystkim byłem ciekaw, czy znajdę tam programy, których nie ma w ubuntowskich repozytoriach, a które trzeba instalować albo przez PPA, albo z plików deb, ściąganych ze stron producenta albo jeszcze na inne sposoby. Byłem zdumiony. Wręcz oszołomiony. Co bym nie wpisał, AUR to posiadał. Gadu-Gadu? Proszę bardzo! W Ubuntu uruchamiane jest jako skrypt, a tutaj mamy w repozytorium, a to oznacza automatyczną aktualizację. Spotify? Nie ma problemu. Bez zbędnych ceregieli instalujemy jak każdy inny program z repo. Mało tego. Sprawdziłem, że dostępne są nawet programy we wczesnej becie, które są publikowane tylko na forum (np. jRiver ), a AUR jest aktualizowane praktycznie na bieżąco (porównywałem wersję z AUR 2 dni po publikacji paczki deb na forum). W zasadzie nie udało mi się znaleźć programu, którego używam na Mincie, którego nie byłoby w oficjalnym repo Archa lub AUR.

Ostatecznie doszedł jeszcze jeden element, który wpłynął na moją decyzję próby instalacji Archa na 10'' laptopku, pełniącym pomocniczą funkcję względem komputera, którego używam w domu na co dzień. Była to chęć sprawdzenia, czy instalacja Archa faktycznie jest taka trudna, a przy okazji nauczenie się czegoś nowego.

r   e   k   l   a   m   a

Syzyfowa instalacja

Początki bywają trudne, ale mnie poszło całkiem nieźle. Udało mi się połączyć z siecią wifi, wykonać wszystkie kroki przygotowawcze (przejrzenie listy z mirrorrami obrazu systemu, ustawienie kodowania, ustawienie strefy czasowej itp.), przeprowadzić instalację, ustawić gruba, zainstalować środowisko graficzne (w moim przypadku wybór padł na XFCE). Zaciąłem się natomiast na instalacji, a właściwie to na konfiguracji Xorga. Przejrzałem wiele poradników, pogrzebałem w tuzinie plików, ale za każdym razem dostawałem błąd nie rozpoznania ekranu. Niestety zintegrowana karta intela stworzyła poważny problem. Byłem co prawda pozytywnie zaskoczony ilością porad i instrukcji dotyczących wszystkich aspektów instalacji, w tym również mojego problemu, niemniej jednak nie przełożyło się to na działające środowisko. Zadbałem o to by ładowane były odpowiednie moduły, sprawdziłem czy karta jest widziana, ale Xorg jej nie widział. Po kilku godzinach się poddałem. Może nieco przedwcześnie, ale pomyślałem sobie, że to mimo wszystko trochę nie ma sensu. Są dystrybucje Archopodobne, które również korzystają z AUR, a ich instalacja jest prosta i wygodna. Przykładowo Antergos posiada możliwość wyboru środowiska graficznego w trakcie instalacji systemu (instalator graficzny) oraz kilku podstawowych składników systemu. Czy ręcznie instalowany Arch będzie wydajniejszy od takiego gotowca? Biorąc pod uwagę ilość błędów jakie można popełnić w trakcie instalacji, to nie do końca jestem przekonany.

Podsumowanie

Być może pojawią się głosy, że jestem lamerem, że się za szybko poddałem. A ja po prostu uznałem, że skoro nie mogę tego zrobić w ciągu kilku godzin, to nie warto tracić więcej czasu. Być może kiedyś wrócę do tematu Archa i zrobię drugie podejście, na jakimś innym sprzęcie. Samo doświadczenie oceniam pozytywnie i na pewno coś z niego wyniosłem. Szkoda tylko, że nie jest to system gotowy do pracy (z działającym środowiskiem graficznym). A może po prostu ja nie jestem jeszcze gotowy na Archa?

Oczywistym jest teraz dla mnie, że instalacja Archa nie jest dla zwykłego użytkownika komputera. Nie jest to jakaś tajmena wiedza, a dokumentacja jest bardzo dobra, aczkolwiek jest tyle różnych niuansów i momentów, w których można zrobić coś nie tak i wyprowadzić się na manowce, że po prostu trzeba dokładnie wiedzieć co się robi. Nie wystarczy po prostu przeklepać polecenia z poradnika instalacji. Teraz już wiem, że polecanie ludziom, którzy stawiają pierwsze kroki na Linuxie Archa jest jednym wielkim nieporozumieniem, a takich sugestii widziałem tutaj wiele. Gdzie tylko pojawia się jakiś tekst o Ubuntu czy Mincie, pojawiają się komentarze typu: Arch Linux jest najlepszy, zapomnijcie o tym badziewnym Ubuntu. Arch Linux jest łatwy. Łatwe i wygodne jest korzystanie z AUR, choć wyszukanie w nim konkretnego programu już takie łatwe nie jest. Pod tym względem centra oprogramowania Ubuntu czy Minta są duże łatwiejsze w obsłudze. 

linux

Komentarze