Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Przegląd odtwarzaczy audio na Linuksie

Czas odpocząć trochę od tematyki VBA i powrócić na podwórko Linuxa. Jakiś czas temu szukałem dobrej alternatywy dla windowsowych odtwarzaczy audio, które dobrze radzą sobie z dużymi zbiorami muzycznymi. Na Windowsie dużą popularnością cieszą się MusicBee czy JRiver. Przy okazji poszukiwań natknąłem się na ponad 20 różnych programów służących do słuchania muzyki na Linuxie. Nie wliczam w to oczywiście odtwarzaczy wideo, które również radzą sobie z odtwarzaniem plików audio. Jeszcze do niedawna połowy z nich nie znałem nawet ze słyszenia. Dlatego pomyślałem sobie, że warto je zaprezentować nawet w telegraficznym skrócie. Mam nadzieję, że ten pobieżny przegląd audio playerów okaże się pomocy przy poszukiwaniach czegoś dla siebie.

Amarok

Amarok oryginalnie był stworzony jako odtwarzacz muzyki w środowisku KDE. Obecnie jest dostępny dla różnych środowisk graficznych, a także na Windowsie i OS X. Nazwa programu pochodzi od tytułu albumu Mike'a Oldfield'a "Amaroq". Interfejs programu jest podzielony na 3 panele. Lewy zawiera opcje przeglądania źródeł muzyki (lokalnych oraz Internetowych), środkowy wyświetla informacje dotyczące aktualnie odtwarzanego utworu (w tym informacje pobierane z Internetu: o wykonawcy z Wikipedii, słowa piosenki). Prawy panel przeznaczony jest na listę odtwarzanej muzyki. Interfejs programu jako całość jest moim zdaniem elegancki i wygodny - jeden z lepszych w sprawdzonych przeze mnie programach.

Sporym minusem Amaroka jest brak wsparcia dla formatu ape. Nie odczytuje także plików cue, co jest problemem w przypadku albumów zapisanych w jednym pliku. Dzięki pluginom istnieje możliwość korzystania z usług Last.fm i innych tego typu serwisów.

r   e   k   l   a   m   a

Strona projektu: https://amarok.kde.org/

Aqualung

Jest to wieloplatformowy, bardzo prosty program o minimalistycznym wyglądzie. Podobnie jak Amarok, nie radzi sobie z plikami APE i listami cue. Aqualung potrafi pobierać z Internetu dane CDDB i dopasować je do odtwarzanej płyty CD.

Prawdę mówiąc to ciężko mi jest coś więcej napisać na jego temat. Prosty wygląd możemy wzbogacić wybierając jedną z kilku dostępnych skórek, ale nie należy oczekiwać efektu WOW.

Strona projektu: http://aqualung.factorial.hu/

Audacious

Audacious jako pierwszy z prezentowanych przeze mnie programów odtwarza pliki ape. Drugim dużym plusem programu jest możliwość wyboru serwera dźwięku. Ma to kolosalne znaczenia dla wszystkich miłośników muzyki i audiofilów, ponieważ domyślny PulseAudio obcina dźwięk do 16 bitów i 44 khz. Do wyboru mamy więc poza wspomnianym PulseAudio ALSA, Jack, OSS4 i SDL. Jakby tego było mało, Audacious poprawnie odczytuje listy cue. Posiada więc trzy poważne przewagi nad poprzednimi programami.

Co ciekawe Audacious posiada dwa kompletnie różne interfejsy. Domyślny GTK jest po prostu sporym szarym oknem nie zawierającym zbyt wielu elementów. Drugi tryb interfejsu jest stylizowany na Winampa. Moim zdaniem okno mogłoby być nieco większe. Dostępnych jest kilka skórek. Audacious jest domyślnym odtwarzaczem w Ubuntu Studio, a także w lekkim Lubuntu. Audacious jest dostępny także na Windowsa.

Strona projektu: http://audacious-media-player.org/

Banshee

Projekt Banshee zadebiutował w 2005 roku i od początku jest związany ze środowiskiem Gnome. Pisany w C# z wykorzystaniem Mono. Wizualnie Bashee prezentuje się całkiem nieźle. Ładnie wyświetla okładki odtwarzanych albumów. Potrafi odtwarzać format ape, ale z listami cue już sobie nie radzi. Jest domyślnym odtwarzaczem audio w Linux Mint (z wyjątkiem edycji KDE na rzecz Amaroka). Obsługuje też serwisy Internetowe Last.fm czy Miro Guide. Dużym plusem dla niektórych osób może być obsługa iPoda oraz iPhone'a. Osobiście nie testowałem tej funkcjonalności.

Strona projektu: http://banshee.fm/

Bluemindo

Bardzo prosty odtwarzacz muzyki napisany w Pythonie (PyGTK). Ustawiamy folder źródłowy z muzyką i w zasadzie na tym koniec. Dostarczonych jest 5 trybów wyświetlania. Bluemindo doczekał się póki co dopiero wersji 0.3.

Strona projektu:http://bluemindo.codingteam.net/

Clementine

Teraz dla odmiany coś zdecydowanie bardziej rozbudowanego. Poza standardowym odtwarzaniem muzyki z dysku, Clementine oferuje mnóstwo pluginów do serwisów Internetowych typu Spotify, Last.fm, czy nawet dysku Googlowego lub Dropboxa. Clementine oferuje również możliwość zastąpienia PulseAudio np. ALSĄ. Dla fanów wizualizacji wideo, dodam że dołączonych jest spora lista efektów. Na Androidzie znajdziemy apkę umożliwiającą zdalną kontrolę nad Clementinem.

Clementine potrafi odtwarzać pliki ape oraz czyta listy cue, co w połączeniu z pozostałymi funkcjonalnościami tworzą z niego jeden z najlepszych odtwarzaczy muzyki na Linuxa.

Decibel Audio Player

Kolejny, bardzo prosty odtwarzacz. Mimo swej prostoty czyta większość popularnych formatów. Autorzy programu twierdzą, że jest on wyjątkowo lekki, na co zamieszczają wyniki własnych testów.

Strona projektu: http://decibel.silent-blade.org/

DeaDBeeF

Jest to program, który sprawia wrażenie bardzo prostego, o niewielkich możliwościach. Z pewnością DeaDBeeF nie powala wyglądem. Napisany w C, nie korzysta z gstreamera. Ma być lekki. Nadrabia za to możliwościami czysto muzycznymi. Dlatego jest ceniony przez fanów dobrego brzmienia. jest polecany na różnych forach audiofilskich, ponieważ czyta wiele formatów, w tym ape, a także radzi sobie z listami cue. Wspiera różne wyjścia dźwięku, w tym alsę, na którą jest domyślnie ustawiony. Posiada wbudowany equalizer oraz resampler.

Strona projektu: http://deadbeef.sourceforge.net/

Exaile

Exaile był początkowo wzorowany na Amaroku. Napisany w Pythonie z wykorzystaniem GTK+. Posiada stosunkowo prosty, aczkolwiek czytelny interfejs. Ma możliwość wyświetlania biblioteki nagrań wedle różnych kluczy - sortowanie po dacie albumu, gatunkach muzycznych, wykonawcach itp. Potrafi pobierać okładki z Internetu. Odtwarza pliki ape, ale nie czyta list cue.

Strona projektu: http://www.exaile.org/

Gmusicbrowser

Gmusicbrowser to program kameleon. Ma zdefiniowanych wiele gotowych widoków, ale szczególnie ciekawą opcją jest "Make it look like", która pozwala upodobnić układ okien programu do kilku innych popularnych odtwarzaczy audio. Wtyczki programu pozwalają na pobieranie tekstów piosenek oraz recenzji słuchanego albumu. Wbudowane filtry ułatwiają pracę z dużymi kolekcjami muzycznymi. Co ciekawe, do odtwarzania muzyki gmusicbrowser wykorzystuje mplayera. Całościowo gmusicbrowser wydaje się być całkiem sensownym programem. Pozytywnie mnie zaskoczył. Szkoda, że nie czyta list cue.

Strona projektu: http://gmusicbrowser.org/

Guayadeque

Guayadeque ma kilka unikatowych funkcji. Duże wrażenie robi wbudowana lista radiostacji z podziałem na gatunki. W wyświetlonej liście możemy przeczytać poza tytułem radiostacji jakość transmisji, aktualnie odtwarzany tytuł utworu, czy ilość osób słuchających. Kolejną ciekawą opcją jest możliwość zapisywania i wczytywania zapisanych układów okien w programie. Guayadeque to prawdziwy kombajn z bogatym wyborem ustawień. Radzi sobie zarówno z plikami ape, jak i listami cue. Ma możliwość wyboru serwera dźwięku. Jest jednym z nie wielu programów, w których funkcja pobierania tekstów piosenek działa "out of the box" bez konieczności dostosowywania czegokolwiek. Moim zdaniem Guayadeque to bardzo solidna pozycja dla osób bardziej wymagających. Z powodzeniem może konkurować z Amarokiem czy Clementine.

Jajuk

Program przy pierwszym uruchomieniu sugeruje, aby podać lokalizację naszych zbiorów audio, celem przeskanowania i zbudowania biblioteki. Interfejs składa się z wielu różnych widoków i okien, która można włączać i wyłączać. Istnieje możliwość wyświetlania naszej kolekcji posortowanej wedle kilku kategorii takich jak: wykonawca, gatunek muzyczny, rok wydania itp.
Jajuk posiada wiele funkcji, które nie działają z marszu. Okno Wikipedii nie wyświetla informacji, podobnie jest z pobieraniem napisów do piosenek. Większość radiostacji zdefiniowanych przez program jest głucha, a te które działają, łączą się około 30 sekund, przez co początkowo sądziłem, że wszystkie nie działają. W Guayadeque radiostacje po prostu działały. Użytkownik odnosił wrażenie, że uruchamia utwór z dysku, a nie zasób sieciowy.
Jakjuk oferuje około 20 skórek, które w większości są do siebie bardzo podobne.
Pewną ciekawostką jest wersja live napisana w javie, którą możemy sobie uruchomić na próbę bez instalacji programu: Wersja live.

Strona projektu: http://jajuk.info/

Juk

Bardzo, bardzo prosty programik napisany w Qt i rozwijany w ramach projektu KDE. Poza samym odtwarzaniem teoretycznie umie pobrać i uzupełnić taki na podstawie nazwy pliku oraz wyświetlić słowa piosenki. W przypadku moich plików ta sztuka nie powiodła się. Okładkę również musiałem wskazać ręcznie, aby program przypisał ją do albumu. Juk nie wspiera formatu ape oraz list cue. Prostota programu idzie w parze z niewielkim jego rozmiarem i zapotrzebowaniem na pamięć operacyjną.

Strona projektu: https://juk.kde.org/

jRiver

Jest to jedna z dwóch płatnych pozycji w moim przeglądzie odtwarzaczy audio. JRiver jest kombajnem multimedialnym cenionym głównie przez audiofili. Przeznaczony głównie dla osób posiadających zewnętrzne DACi, specjalizujący się w dostarczaniu jak najwyższej jakości dźwięku. Wersja Windowsowa wykorzystuje WASAPI do komunikacji z DACiem. Autorzy programu na swojej stronie powołują się na recenzje pism audiofilskich, próbując zbudować wokół programu klimat absolutnej perfekcji dźwięku. JRiver ma naprawdę duże możliwości, świetnie radzi sobie z playlistami i przeróżnymi formatami plików audio. Dobrze odczytuje zapisane okładki. Program dostępny jest również na Macach, a wersja Linuxowa jest w trakcie powstawania. Mimo to, jeśli chcemy się cieszyć perfekcyjnym brzemieniem, musimy zapłacić 35$. To dużo, biorąc pod uwagę, że obecna wersja jest nieco niestabilna i pozbawiona wielu funkcji. Finalna wersja ma kosztować 50$. Obecna wersja rozwojowa nie wspiera materiałów wideo, a czcionka użyta w programie pozostawia wiele do życzenia i nie bardzo można ją zmienić. Aktualną paczkę deb można pobrać ze strony forum. Znajdziemy tam także wykaz potrzebnych bibliotek, które należy zainstalować przed instalacją paczki. Program już w obecnej postaci jest bardzo rozbudowany. Możemy go testować przez 30 dni. Ukończona wersja jRiver ma szanse stać się numerem 1 wśród odtwarzaczy audio na Linuxie, aczkolwiek konieczność zapłaty 50$ z pewnością zniechęci wiele osób.

Strona projektu: http://www.jriver.com/

MusicTube

Nie jest to odtwarzacz audio w klasycznym znaczeniu. MusicTube to taki MiniTube dla materiałów audio. Stworzony przez tego samego programistę - Flavio Tordiniego. Tego programu nie sposób nie pokochać. Prosty, a zarazem taki funkcjonalny i przyjemny dla oka. Oferuje to, co najważniejsze. Ma dobre wyszukiwanie, przyjemną dla oka prezentację wyników, znajduje teksty piosenek. Na dole mamy do dyspozycji przycisk, który automatycznie wyszukuje wersje studyjne, koncertowe i remixy słuchanego utworu. Funkcjonalnie nieco przypomina Spotify, ale w wersji mini. Program jest płatny i dlatego (chyba właśnie z tego powodu) nie znajdziemy go w repo. Instalujemy z paczki deb, dostępnej na stronie projektu. Wersja demonstracyjna jest aktywna przez 20 dni. Koszt licencji to 9 Euro. Cena bardzo rozsądna. Nie znalazłem niestety informacji na temat tego czy licencja obejmuje tylko 1 stanowisko czy nie.

Strona projektu: http://flavio.tordini.org/musictube

Musique

Musique to kolejny, po MiniTube i MusicTube, program Flavio Tordiniego. Tym razem mamy do czynienia z odtwarzaczem materiałów audio znajdujących się lokalnie na naszym dysku. Musique, podobnie jak MiniTube, jest darmowy. Powyżej entuzjastycznie przedstawiłem płatny MusicTube. Czy Musique jest równie udany? Pierwsze wrażenia są podobne - prosty, ale bardzo przyjemny. Wygląda po prostu estetycznie, a interfejs jest intuicyjny. Przycisk info wyświetla dodatkowe informacje o odtwarzanym utworze. Musique dobrze sprawdzi się, gdy mamy dobrze otagowane zbiory. Nie jestem jednak do końca przekonany czy będzie równie użyteczny w przypadku bardzo, bardzo dużych kolekcji, składających się z setek czy tysięcy albumów. Nie dysponuję taką kolekcją i nie jestem w stanie tego ocenić. Najnowsza wersja programu zalecana na stronie (1.3) jest niedostępna w repo. Można ją zainstalować przez ppa:

$ sudo add-apt-repository ppa:nilarimogard/webupd8
$ sudo apt-get update
$ sudo apt-get install musique

Powyższe PPA zawiera także najnowsze wersje kilku innych odtwarzaczy audio. Musique w wersji 1.3 lepiej rozpoznaje wykonawców, albumy i znajduje lepiej okładki względem starszej wersji z repo.

Strona projektu: http://flavio.tordini.org/musique

Nightingale

Program, który na pewno trzeba zaliczyć do ciekawszych propozycji w świecie Linuxa. Dobry, przejrzysty wygląd z kilkoma skórkami do wyboru, ponad 400 gotowych do słuchania radiostacji, wyszukiwanie napisów - to duże atuty tego playera. Niestety nie ma wsparcia dla plików ape oraz list cue. Co gorsza, u mnie program wywalał się co kilka piosenek. Mimo wszystko moim zdaniem Nightingale jest godny przynajmniej przetestowania.

Strona projektu: http://getnightingale.com/

QMMP

Pamiętacie czasy Winampa? Kiedyś to był król muzyki. Każdy sylwester, każda impreza na jakiej się bywało, nie mogła obyć się bez Winampa. Qmmp jest taką linuxową wersją Winampa, napisaną w Qt. Program wspiera wiele formatów, w tym ape, obsługuje różne serwery dźwięku. Co ciekawe, można w nim stosować Winampowe skórki z Winampa w wersji 2.X. Jeśli więc czujecie jakiś sentyment do Winampa, to będzie odtwarzacz stworzony dla Was.

Strona projektu: http://qmmp.ylsoftware.com/

Quod Libet

Dosyć prosty odtwarzacz napisany w Pythonie, posiada kilka predefiniowanych widoków okien. Jest w stanie odczytać wiele formatów muzycznych plików, ale niestety listy cue już nie. Dosyć unikatową funkcją programu jest możliwość przeszukiwania zbiorów muzycznych z użyciem wyrażeń regularnych.

Strona projektu: https://code.google.com/p/quodlibet/

Rhythmbox

Rhythmbox to domyślny odtwarzacz dla środowiska GNOME. Jak na domyślny odtwarzacz środowiska Rhythmbox moim zdaniem trochę rozczarowuje. Owszem, ma kilka pożytecznych funkcji, w tym dobrze działające pobieranie tekstów piosenek, dzięki predefiniowanym kilku serwisom. Wygląd programu przypomina bardziej te najprostsze aplikacje, niż bogate w funkcje kombajny. Brakuje trochę kategorii, po których moglibyśmy sortować nasze zbiory. Lista gotowych radiostacji jest krótka, a niektóre nie działają. Rhythmbox obsługuje wiele formatów, ale jak zdecydowana większość, nie radzi sobie z listami cue.

Strona projektu: https://wiki.gnome.org/Apps/Rhythmbox

Spotify

Podobnie jak MusicTube nie jest typowym odtwarzaczem audio. Nie ma on możliwości odtwarzania plików muzycznych zlokalizowanych na naszym dysku czy nawet z zasobów sieciowych. To po prosu klient serwisu Spotify. Można go więc bezpośrednio porównać z MusicTubem. Pierwszą niezaprzeczalną zaletą Spotify jest fakt, iż jest darmowy. Co prawda jesteśmy zmuszeni do odsłuchiwania reklam, ale nie są one długie i pojawiają się co kilka utworów, co nie jest jakoś potwornie uciążliwe. Nie jestem osobą, która słucha muzyki długimi godzinami, więc jeśli w trakcie słuchania jednego albumu, wysłucham jednej, krótkiej reklamy, to nie odczuwam z tego powodu większego dyskomfortu. Szybki dostęp do ogromnych zasobów muzycznych jest bardzo wygodny. Spotify nie sprawdzi się natomiast w komputerach osób ceniących sobie wysoką jakość dźwięku. Darmowa wersja to transmisja w jakości 160 kb/s, a płatna wersja premium to 320. Trzeba jednak dodać, że te 320 jest maksymalną spotykaną jakością, a w praktyce nie wszystkie utwory są dostępne w tej jakości.

Strona projektu: https://support.spotify.com/pl/

Tomahawk

Zacznę od tego, że warto zainstalować nową wersję Tomahawka z oficjalnego PPA: ppa:tomahawk/ppa (wersja 0.8). Nowa wersja różni się znacząco względem wersji 0.1 z repo. Nowy interfejs, trochę stylowo kojarzy mi się z KDE 5, wygląda relewelacyjnie.
Tomahawk to jednak program, który budzi u mnie mieszane uczucia. Odnoszę wrażenie, że ma ogromny potencjał. Ma pluginy do podłączenia się pod ogromną ilość serwisów typu Spotify. Z drugiej strony aby podłączyć się do konta Spotify, należy posiadać konto premium. W wielu miejscach programu, wyświetlają nam się propozycję różnych utworów i albumów, jednakże nie są one dostępne do odtwarzania, co jest nieco denerwujące. W efekcie bowiem mamy program przeładowany ładnie zaprezentowaną treścią, która tak naprawdę nie jest dostępna. Dodatkową rysą na tym pięknie wyglądającym programie jest fakt braku wsparcia dla plików ape. Należy jednak pamiętać, że Tomahawk jest dopiero w wersji 0.8 i być może autorzy planują wprowadzić taką funkcjonalność w kolejnych wersjach. Tomahawk jest także dostępny w wersji beta na Androida.

Strona projektu: http://www.tomahawk-player.org/

XBMC

XBMC to zdecydowanie nie jest typowy program do odtwarzania muzyki. To mega kombajn multimedialny, domowe centrum rozrywki, w którym możemy oglądać zdjęcia, filmy, telewizję, a także słuchać muzyki. XBMC ma bardzo przyjemny wygląd i jest raczej dosyć intuicyjny. Przypomina jednak bardziej oddzielny system, tworzy własne środowisko, pracując domyślnie w trybie pełnoekranowym, aniżeli typowy program okienkowy. Z tego powodu XBMC nie jest idealnym wyborem dla kogoś, kto chce posłuchać muzyki w tle, wykonując inne czynności. Owszem, jest to możliwe, poprzez przejście w tryb okienkowy, ale taki styl pracy z XBMC jest jakby zaprzeczeniem jego natury i filozofii.

XBMC należy pochwalić przynajmniej za dwie rzeczy. Po pierwsze ma bardzo rozbudowany system pluginów. Dzięki nim możemy stale rozbudowywać możliwości programu, a te są spore już po gołej instalacji. Możemy korzystać ze zdalnych serwerów, montować napędy przez NFS, szukać muzyki w internecie itd. XBMC obsługuje bardzo wiele formatów muzycznych i świetnie radzi sobie z listami cue. Z pewnością jego odmienna forma nie każdemu przypadnie do gustu, ale szczerze zachęcam by dać mu szansę i przetestować go an swoich zbiorach.

Strona projektu:

http://kodi.tv/

Xnoise

Bardzo prosty odtwarzacz audio. Przy starcie podajemy folder z plikami muzycznymi i tyle. U mnie program ma problem z prawidłowym wyświetlaniem w lewym panelu. Poszczególne wpisy nachodzą na siebie. Program posiada także tryb "kafelkowy", który przypomina mi nieco Musique. Wygląda on dużo lepiej od nieszczęsnego lewego panelu, aczkolwiek po wybraniu konkretnego albumu i tak jesteśmy przełączani do podstawowego trybu wyświetlania. Xnoise czyta większość popularnych formatów audio, ale listy cue już nie. Xnoise posiada wtyczkę do pobierania napisów z serwisu wikilyrics, ale w przypadku moich utworów niczego nie znajdowała.

Strona projektu: http://www.xnoise-media-player.com/

Podsumowanie

W przeglądzie celowo pominąłem niektóre znane mi programy. Przykładowo nie wspominałem o Miniroku, który wydaje się być nie rozwijany od 5 lat, a do MPD nie miałem źródeł, na których mógłbym go przetestować. Skupiłem się na tych dostępnych w repo oraz kilku ciekawych propozycjach spoza repo. Ciężko jest podsumować w kilku zdaniach tak dużą ilość aplikacji, które bardzo różnią się od siebie. Z pewnością wybór najbardziej pasującego nam programu zależy przede wszystkim od tego w jaki sposób słuchamy muzyki. Mnie w zupełności wystarcza Spotify. Za jego pomocą odsłuchuję nawet nagrania, które posiadam na oryginalnych krążkach CD. Jest to dla mnie dużo wygodniejsze, niż zmienianie płyt, a do tego zyskuję świetnie działający system wyświetlania tekstów piosenek. Na moim sprzęcie ciężko jest usłyszeć różnicę w jakości dźwięku między płytą CD, a nagraniem ze Spotify.

Mój przegląd programów do odtwarzania muzyki na Linuxie uświadomił mi jak wielki mamy wybór. Czasy, kiedy do dyspozycji mieliśmy kilka prostych programików, a Windowsowy Winamp robił wielkie wrażenie, dawno odeszły w niepamięć. Obecnie jesteśmy już na etapie, gdzie pojawiają się nawet komercyjne propozycje. I kto wie, być to właśnie JRiver w finalnej wersji zasługiwać będzie na miano numeru jeden linuxowych audio playerów. Póki co z pewnością warto bliżej przyjrzeć się bogatym w funkcje i wygodnym w użyciu programom Clementine i Guayadeque. W mojej ocenie są najbardziej kompletne i zadowolą wymagających użytkowników. Wyróżnienie należy się moim zdaniem także XBMC. Co prawda, gdy tworzyłem ten wpis, w ogóle nie myślałem o tym programie jak o odtwarzaczu audio. Wpis o XMBC dodałem jako ostatni i to wcale nie z powodu alfabetycznego układu. XBMC ma jednak tak ogromne możliwości, że byłoby niesprawiedliwością pozostawić go poza podium. Program wraz z nową wersją zienia nazwę na Kodi, ale tutaj użyłem starej, bo każdemu znany jest właśnie jako XBMC. 

linux oprogramowanie

Komentarze