Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Przegląd popularnych dystrybucji GNU/Linux — część 1 LXDE

Osoby zaczynające swoją przygodę z Linuxem bardzo często stają przed poważnym dylematem wyboru dystrybucji. Nie dość, że jest ich wiele, to dodatkowo trzeba wybrać środowisko graficzne. Możliwości jest tak wiele, że nie wiadomo od czego zacząć. Postanowiłem więc napisać mały przewodnik po najpopularniejszych dystrybucjach, w którym posortuję je wedle środowisk graficznych, podsumuję wymagania sprzętowe, zwrócę uwagę na załączone oprogramowanie oraz cechy szczególne dystrybucji. Mam nadzieję, że przewodnik ten będzie pomocny dla osób startujących z Linuxem.

Na co zwracać uwagę przy wyborze?

Wielokrotnie słyszałem opinię, że dystrybucji nie powinno się wybierać ze względu na środowisko graficzne, bo takowe możemy sobie zainstalować w każdej dystrybucji. Jest to prawda, aczkolwiek moim zdaniem takie podejście nie sprawdza się w przypadku początkującego użytkownika Linuxa. Poszczególne dystrybucje często dorzucają coś od siebie do danego środowiska, dlatego to samo środowisko będzie wyglądać nieco inaczej w poszczególnych distrach, a ręczna instalacja środowiska (choć trudna nie jest) nie da takiego samego efektu końcowego jak wybór dystrybucji z dedykowanym środowiskiem.
Dlatego moim zdaniem początkujący użytkownik powinien przede wszystkim skupić się na wyborze takiego środowiska, w którym będzie czuł się najlepiej, które będzie dla niego najbardziej intuicyjne i wygodne tak, aby samo środowisko pracy nie stanowiło dla niego problemu i nie przeszkadzało w poznawaniu Linuxa.

Jakie środowiska graficzne mamy do wyboru?

Środowisk pracy jest naprawdę sporo (ponad 30). Ja skupię się na kilku najbardziej popularnych. Dla każdego środowiska wybiorę kilka dystrybucji, które pokrótce porównam.

r   e   k   l   a   m   a

LXDE

LXDE (Lightweight X11 Desktop Environment) to jak sama nazwa wskazuje, lekkie środowisko, które nie skupia się na efektach wizualnych lecz na umożliwieniu komfortowej pracy ze starszymi komputerami o mocno ograniczonych zasobach pamięci i mocy obliczeniowej. Uruchomione na nowym, mocnym komputerze, będzie działać z prędkością naszych myśli. Jak lekkie jest LXDE? Aby to sprawdzić zainstalowałem gołego Debiana, do którego doinstalowałem gołe LXDE, o czym za chwilę. A co z wyglądem? Czy lekkie środowisko jest toporne? Wyglądem LXDE moim zdaniem przypomina trochę Windowsa XP. Szału nie ma, ale da się pracować. Jeśli ktoś przesiądzie się na LXDE z jakiegoś nowoczesnego środowiska typu Unity, to na pewno będzie mu z początku ciężko. Z czasem można się jednak przyzwyczaić i nawet polubić jego prostotę . Osoby przybywające ze świata XP mają chyba łatwiej. Im wodotryski nie zdążyły jeszcze przewrócić w głowie.

Debian

Debian - pramatka wszystkich dystrybucji Ubuntupodobnych - moim zdaniem nie jest dobrą dystrybucją dla początkujących. Użyłem go jedynie w celach porównawczych, aby mieć jakiś punkt odniesienia do dystrybucji oferujących gotowe rozwiązania - środowisko wraz z pakietem programów. Goły Debian z gołym LXDE ma zaledwie kilka prostych programików typu konsola, notatnik, kalkulator, przeglądarka obrazów czy odtwarzacz muzyki. Nie ma nawet zainstalowanej przeglądarki internetowej. Wymagania sprzętowe będę sprawdzać porównując czas uruchamiania systemu na identycznych maszynach wirtualnych uruchomionych (nie jednocześnie) na tym samym komputerze oraz ilość konsumowanej pamięci RAM i obciążenie procesora. Maszyny Wirtualne mają zainstalowane 1700 MB RAMu. Jeśli miałbym odnieść czas startu systemu do rzeczywistych warunków, to należałoby je podzielić średnio przez 2 do 3, czy w przypadku szybkich komputerów przez 4, a przy użyciu dysku SSD nawet przez 15. Istotna jest moim zdaniem relatywna różnica między poszczególnymi dystrybucjami, a nie wartości bezwzględne, ponieważ na każdym komputerze będą one nieco inne. Podobnie użycie pamięci na fizycznej maszynie będzie nieco inne, z reguły o jakieś 20% wyższe. Należy o tym pamiętać. Zobaczmy zatem jak wyglądają statystyki w przypadku wirtualnego Debiana.


  • Czas startu systemu (s): 65
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 61
  • Obciążenie procesora (%): 2

Jak widać ilość używanej pamięci jest wręcz imponująco mała. Z ciekawości doinstalowałem GIMP, LibreOffice oraz VLC i nie stwierdziłem żadnej różnicy w ilości używanej pamięci.

Lubuntu 14.10

Klasyczną propozycją w przypadku LXDE jest Lubuntu - społecznościowa wersja Ubuntu wydawana ze środowiskiem LXDE. W porównaniu z czystym LXDE z Debiana, otrzymujemy sporo podstawowego oprogramowania, specjalnie dobrane czcionki oraz kolory i styl okien, które sprawiają, że całość wygląda dużo lepiej. Moim zdaniem Lubuntu jest najlepiej wyglądającą dystrybucją z LXDE. Lubuntu dostarcza nam również kodeki potrzebne do odtwarzania plików muzycznych. Instalacja systemu jest dokładnie taka sama, jak wszystkich dystrybucji Ubuntupodobnych - banalnie prosta.

Programy wgrane razem z systemem są dobrane z myślą o tym by cały czas zachować lekkość. Nie ma tu więc ani GIMPa, ani LibreOffice, ani VLC. Są ich skromniejsze odpowiedniki. Niektórym taki zestaw aplikacji może się nie podobać, ale jeśli mamy naprawdę stary sprzęt, to docenimy tę lekkość, a na zamiennikach też da się coś zrobić. Założenia są takie, że albo używamy Lubuntu na wolnym sprzęcie, albo jeśli jest to nasz podstawowy komputer, to doinstalujemy sobie nasze ulubione programy.


  • Manager plików: PCManFM 0.9 (bez obsługi dwóch paneli)
  • Pakiet Office: AbiWord + Gnumeric
  • Przeglądarka: Firefox 31 z wyszukiwarką Google
  • Odtwarzacz Wideo: Audacious
  • Odtwarzacz Muzyki: GNOME Player
  • Edytor grafiki: mtPaint
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: XfBurn

Zobaczmy jak Lubuntu wypada w porównaniu z Debianem:


  • Czas startu systemu (s): 59
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 131
  • Obciążenie procesora (%): 2

Muszę przyznać, że jestem mocno zaskoczony krótszym czasem uruchamianiem Lubuntu od Debiana. Lubuntu zdecydowanie potrafi ożywić starego laptopa czy jeszcze starszego blaszaka. Użycie pamięci jest ponad dwukrotnie większe, jednakże biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z w pełni wyposażoną dystrybucją, wynik ten i tak jest bardzo dobry.

LXLE 12.04-5

LXLE (Lubuntu eXtra Life Extension) jest dystrybucją bazującą na Lubuntu, ale poszerzającą jej możliwości. Baza wgranego oprogramowania jest znacznie większa niż w oryginalnym Lubuntu. Twórcy wyszli z założenia, że zamiast instalować Lubuntu, a później dodawać do niego kolejne programy, lepiej stworzyć wersję, która te programy będzie miała od razu umieszczone w obrazie systemu i instalowane razem z systemem. W świecie Linuxa to wystarczający powód do utworzenia kolejnej dystrybucji. Niektóre programy jednak zaskakują swoja obecnością w dystrybucji, która z założenia ma być lekka i przeznaczona raczej na stare komputery. Takim przykładem może być klient Steam. Na starym komputerze raczej nie poszalejemy z grami, a jeśli wydaliśmy kilka tysiączków na i7 i fajnego GeForce'a, to raczej nie będziemy korzystać z distra z LXDE.

LXLE ma jednak także wiele przydatnych programów, gotowych do użycia od razu po instalacji. Do bezproblemowego oglądania filmów z YouTube'a mamy od razu zainstalowany program MiniTube. Do dyspozycji mamy również Y PPA Managera - program do przeszukiwania i dodawania prywatnych repozytoriów, który normalnie musielibyśmy instalować właśnie z PPA. PCManFM w wersji 1.2 obsługuje tryb dwóch paneli. Pytanie tylko czy prościej jest doinstalować to wszystko samemu w Lubuntu czy radzić sobie z całą masą programów, które nam są do niczego nie potrzebne? W LXLE mamy bowiem na bogato.

Jest jednak jeszcze jedna rzecz, ze względu na która warto przyjrzeć się bliżej tej dystrybucji. Jest nią mianowicie domyślna obsługa procesorów non pae. W dzisiejszych czasach jest to prawdziwa rzadkość. Lubuntu nie obsługuje już takiego sprzętu. Jeśli więc mamy komputer ze starym procesorem (z przed 10 lat) w architekturze non pae, to jeśli chcemy uniknąć kombinowania z dostosowaniem jądra użytego np. w Lubuntu, możemy po prostu skorzystać z LXLE. Użyte jądro jest bardzo stare, bo w wersji 3.2.


  • Manager plików: PCManFM 1.2 (z obsługą dwóch paneli)
  • Pakiet Office: LibreOffice
  • Przeglądarka: Firefox 33 z wyszukiwarką DuckDuckGo
  • Odtwarzacz Wideo: Totem
  • Odtwarzacz Muzyki: Guayadeque Music Player
  • Edytor grafiki: GIMP
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: XfBurn

Zobaczmy jak LXLE wypada w porównaniu z Lubuntu:


  • Czas startu systemu (s): 63
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 88
  • Obciążenie procesora (%): 2-14

Muszę przyznać, że wynik osiągnięty przez LXLE jest zdumiewający. LXLE sprawia bowiem wrażenie przeładowanego programami, a mimo to pozostaje lekki, lżejszy nawet od oryginału, na podstawie którego jest tworzony. Skoki obciążenia procesora są wywołane przede wszystkim przez monitor systemu Conky. Jeśli go usuniemy, obciążenie nie będzie przekraczało 4%.

PepperMint OS 5

PepperMint OS również bazuje na Lubuntu. Różni się jednak od niego odmienna filozofią. Posiada bowiem nie wiele zainstalowanych, tradycyjnych aplikacji desktopowych. PepperMint OS skupia się bowiem na integracji systemu z serwisami webowymi, nieco na wzór Chrome OS. Jak to działa w praktyce? Aplikacja webowa jest uruchamiana za pomocą Chromium tak, jakbyśmy utworzyli sobie skrót do URLa, przy czym Chromium nie uruchamia się w postaci tradycyjnej przeglądarki lecz okna aplikacji, w którym wyświetlana jest aplikacja webowa. O ile sama koncepcja nie jest zła, bo przecież powstaje co raz więcej ciekawych serwisów webowych, pozwalających choć częściowo zapomnieć o aplikacjach desktopowych, o tyle działanie takich aplikacji na wolnym komputerze, próbującym złapać oddech w lekkim środowisku LXDE jest moim zdaniem dyskusyjny. Sądzę, że dużo lżejszym i szybszym w działaniu rozwiązaniem, jest jednak korzystanie z zakładek w już uruchomionej przeglądarce, niż każdorazowe uruchamianie kolejnej instancji Chromium. Zespół PepperMinta postanowił jednak stworzyć hybrydę Chrome OSa i tradycyjnego desktopowego Linuxa, w efekcie czego większość tradycyjnych aplikacji desktopowych zastąpiono ich webowymi odpowiednikami. Dla przykładu GIMP został wymieniony na Pixlr. PepperMint OS wyposażony jest w specjalny kreator (Ice) aplikacji webowych, przy pomocy którego możemy dodawać kolejne serwisy, które będą uruchamiane w ten sposób.

PepperMint OS początkowo miałbyć oparty na Linux Mint Cinnamon, jednakże jego twórcy uznali, iż Cinnamon jest za ciężkim środowiskiem i stąd wbór padł na Lubuntu. Niemniej jednak PepperMint posiada pewne elementy zaczerpnięte właśnie z Linux Mint. Znajdziemy tu typowo mintowy Menedżer oprogramowania (Lubuntu ma typowe dla LXDE Centrum oprogramowania, które uruchamia się szybciej od tego mintowego), menedżer aktualizacji czy Synaptica w wydaniu Mintowym. Sama nazwa systemu również nawiązuje do Linux Mint, a przedrostek Pepper ma wskazywać na bardziej pikantne wydanie. Co ciekawe, Linux Mint posiadał kiedyś własne wydanie LXDE, ale zostało ono porzucone. A szkoda, bo chętnie bym dołączył do tego zestawiania Minta LXDE.


  • Manager plików: PCManFM 1.2 (z wyraźnym cieniowaniem paneli)
  • Pakiet Office: Brak!
  • Przeglądarka: Chromium 34 z wyszukiwarką Google
  • Odtwarzacz Wideo: GNOME Media Player
  • Odtwarzacz Muzyki: Guayadeque Music Player
  • Edytor grafiki: Pixlr (aplikacja webowa)
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: Brak!

Statystyki obciążenia LXLE:


  • Czas startu systemu (s): 53
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 103
  • Obciążenie procesora (%): 5

PepperMint OS jest trochę takim pomieszaniem z poplątaniem. Z jednej strony mamy klasyczne środowisko LXDE, które w zasadzie wygląda identycznie z Lubuntu, z drugiej zaś aplikacje systemowe wzięte żywcem z Linux Mint. Do tego dorzucono jeszcze przerobionego Chromium, który ma za zadanie udawać integrację aplikacji webowych z desktopem. Udawanie to bywa czasem nieudolne, bo przykładowo Google Calendar nie ma w menu ikonki ze swoim logo, tylko z logo wyszukiwarki Google. Sama idea takiej integracji systemu z chmurą nie jest zła, ale mnie osobiście brakuje jednak wielu aplikacji desktopowych. Poza tym dystrybucja ta ma ogólnie nie wiele zainstalowanych aplikacji, nawet wliczając w to te webowe (Dropbox, Google Calendar, Google Drive).

Fedora 21 LXDE

Fedora jako oddzielna dystrybucja jest wydawana od 2003 roku, jako kontynuacja Red Hat Linux, na skutek podziału Red Hata na wersję komercyjną (Red Hat Enterprise Linux) oraz darmową pod nazwą Fedora. Podstawowym środowiskiem Fedory jest GNOME, który będę omawiać w dalszych częściach cyklu. W ramach Projektu Fedora, poza standardowym obrazem systemu ze środowiskiem GNOME, dostarczane są również obrazy w ramach tzw. Fedora Spins, czyli wydań o specjalnym przeznaczeniu, adresowanych do węższych grup użytkowników. Jednym z nich jest Fedora LXDE. Jakie oprogramowanie zawiera ta wersja LXDE?


  • Manager plików: PCManFM 1.2 (karty zamiast paneli)
  • Pakiet Office: AbiWord + Gnumeric
  • Przeglądarka: Midori z wyszukiwarką Duck Duck Go
  • Odtwarzacz Wideo: Brak!
  • Odtwarzacz Muzyki: LXMusic
  • Edytor grafiki: Brak!
  • Przeglądarka PDF: Brak!
  • Nagrywanie płyt: Gnome Baker

Midori jest moim zdaniem nieco niestabilną przeglądarką. Z pewnością jednak działa szybciej od Chrome'a czy Firefoxa. Ogólnie Fedora jest bardzo ubogo wyposażona w programy, a te zainstalowane, raczej nie należą do popularnych i lubianych. Całościowo Fedora LXDE pod względem oprogramowania sprawia wrażenie mocno minimalistycznej i nieco rozczarowuje. Jeśli bowiem decydujemy się na instalację dystrybucji pod konkretne środowisko to oczekujemy, że dostaniemy to środowisko gotowe do pracy. Do Fedory jednak trzeba własnoręcznie doinstalować sporo programów. Nie ma tu także centrum oprogramowania znanego z dystrybucji ubuntupodobnych. Dostępny jest natomiasy Yum extender - narzędzie, które można przyrównać do Synaptica. Nie jest to narzędzie zbyt intuicyjne w rękach początkującego użytkownika, bowiem trzeba znać nazwy pakietów, aczkolwiek zawsze stanowi jakąś alternatywę wobec konsoli.

Statystyki obciążenia Fedory LXDE:


  • Czas startu systemu (s): 38!
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 120
  • Obciążenie procesora (%): 1

Fedora LXDE jest zabójczo szybka, choć konsumpcję pamięci ma jak na LXDE stosunkowo dużą. Jeśli szukacie szybkiego środowiska i nie przeraża brak centrum oprogramowania to może być to distro odpowiednie dla Was.

Podsumowanie

Pośród nieopisanych przeze mnie dystrybucji z domyślnym środowiskiem LXDE warto wspomnieć o jeszcze dwóch: Knoppix oraz WattOS. Knoppix jest dystrybucją, która w pewnym sensie przeznaczona jest do użytkowania bez instalacji, tylko w formie live CD. Obraz systemu posiada bowiem bardzo bogaty zbiór aplikacji upchanych na 4 GB obrazu. Jest to idealna dystrybucja do pokazów, gdy nie mamy do dyspozycji własnego sprzętu, a jedynie obraz systemu. WattOS natomiast stawia sobie za cel minimalizację użycia energii elektrycznej przez komputer. Niestety nie porównywałem czasów pracy laptopa na baterii na tej dystrybucji z innymi, więc nie mogę potwierdzić czy założony cel faktycznie został osiągnięty.

Trzy opisane przeze mnie dystrybucje bazujące na Ubuntu różnią się przede wszystkim założeniami. Lubuntu chce dostarczać standardowe aplikacje, które mają być lekkie. LXLE stara się zaoferować dużą paletę aplikacji użytecznych, nie będących za wszelką cenę lekkich tak, aby użytkownik nie musiał ich dodawać po instalacji systemu. Paradoksalnie LXLE sprawia wrażenie lżejszego niż Lubuntu. PepperMint OS jest natomiast systemem dystrybucją specyficzną ze względu na pomysł zastępowania aplikacji desktopowych webowymi. Takie założenie niekoniecznie musi iść w parze z lekkością środowiska. Moim zdaniem twórcy tej dystrybucji podążają jednocześnie w dwóch kierunkach, które nie zawsze idą ze sobą w parze. Korzystanie z przeglądarki jest bowiem mocno obciążające dla systemu. LXLE celowo eliminuje przeglądarkę podając użytkownikowi MiniTube i to daje wymierne efekty.
Fedora natomiast jest absolutnie minimalistyczna i bardzo szybka. Brak przyjaznego centrum oprogramowania i konieczność doinstalowywania wielu programów sprawia, że w moim odczuciu jest to mimo wszystko distro dla osób nieco obeznanych z Linuxem. Nigdy na niej dłużej nie pracowałem, więc ciężko mi pisać o osobistych doświadczeniach, natomiast odnoszę wrażenie, że łatwiejszą dystrybucją jest LXLE i to właśnie tę dystrybucję bym polecił. Sprawdzi się nawet na starym, wolnym sprzęcie, a nadmiar nieużywanych aplikacji wyrzuciłbym w wolnej chwili.

W kolejnym odcinku omówię popularne dystrybucje ze środowiskiem XFCE.  

linux porady

Komentarze