Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nowatorskie wynalazki producentów komputerów — MicroPWR Della

Dużymi krokami zbliżają się święta, magiczny czas, który spędzamy z rodziną. Ten okres jest także doskonałym czasem do sprawienia sobie lub rodzinie ciekawego prezentu. Okres przedświąteczny jest takim momentem, w którym nie tylko duża część stacjonarnych sklepów organizuje bardzo korzystne promocje. Tak samo robi znaczna część sprzedawców internetowych.

Niestety, nie udało mi się zaoszczędzić jakiejś większej sumy pieniędzy. Niemniej, zaplanowałem, że nieco „zmodernizuję” komputer należący do mojego ojca. Podstawowym elementem, który musiałem wymienić, była płyta główna, która swoimi możliwościami znacznie ograniczała zarówno aktualną moc obliczeniową, jak i ewentualny potencjał rozbudowy. Można by powiedzieć – taka modernizacja to rzecz niezwykle prosta do wykonania. Wystarczy kupić nową płytę główną i ewentualne dodatkowe komponenty, poskładać wszystko w jedną całość i voila – cel wykonany. Niestety, przyszłość pokazała, że nawet w pozornie najprostszych do wykonania czynnościach mogą pojawić się bardzo uciążliwe komplikacje.

Komputer do modernizacji i budżet

Maszyna, którą postawiłem sobie za cel zmodernizować nie jest, jak na dzisiejsze czasy, zbyt mocarna. Została ona wyprodukowana przez firmę PC Factory i była sprzedawana w hipermarketach Tesco. Główną oś konstrukcyjną stanowi płyta główna, wyprodukowana „teoretycznie” przez ASUS – P5VD2-VM/S. Jakie problemy wiążą się z tym podzespołem? Po pierwsze, na stronie internetowej ASUSa nie ma ani śladu informacji na temat tego wynalazku, tak jakby ta płyta w ogóle nie została przez ASUSa wyprodukowana. W pomocy technicznej możemy znaleźć informacje jedynie na temat modeli podobnych – P5VD2-VM czy P5VD2-VM/SI. Nie byłoby tutaj żadnego problemu gdyby nie to, że P5VD2-VM/S ma inny chipset niż pozostałe modele z serii. Uniemożliwia to np.: aktualizację BIOSu, która dodawałaby obsługę nowych procesorów. Przez to komputer był ograniczony jedynie do zamontowanego domyślnie dwurdzeniowego Intel Pentium Dual Core E2160. Dodatkowo, jeden slot pamięci RAM pewnego dnia przestał po prostu funkcjonować. A wszyscy chyba dobrze wiemy, że 1 czy nawet 2 GB pamięci RAM na dzisiejsze czasy to stanowczo za mało. Przeciętny smartphone potrafi mieć jej więcej. Wobec tego właśnie płyta główna jako pierwsza poszła do wymiany.
W poniższej tabeli możesz przeczytać pełną specyfikację tej maszyny przed modernizacją.

r   e   k   l   a   m   a

Wobec powyższego, natychmiastowo rozpocząłem poszukiwania płyty głównej. Budżet, który miałem przeznaczony na modernizację nie przekraczał 200 złotych. Wobec tego szukałem jak najtańszych rozwiązań. Nieodległe wydarzenia niestety pokazały, że za oszczędności trzeba i tak zapłacić, jeśli nie jakością, to pracą.

Płyta główna od Dell Optiplex 780 SFF – zakup pozornie idealny

Ze względu na to, że posiadałem bardzo dobry procesor pod Socket 775, nie mogłem wybrać nic spośród aktualnych ofert sklepów. Zmuszony byłem do poszukania dobrej płyty głównej posiadającej wsparcie dla dość już leciwych, ale całkiem wydajnych procesorów Intel Pentium Dual/Quad Core. Poza tym, z drugiej strony, wzrost wydajności na generację przy nowych konstrukcjach Intela czy AMD nie przekracza 5%, co jest praktycznie niezauważalne przy codziennym użytkowaniu komputera, natomiast bardzo zauważalne w dosyć wysokiej cenie.

Swoje zabiegi wyszukiwawcze rozpocząłem od lokalnych sklepów. Niestety, kupno płyty o możliwościach mniej więcej takich samych jak aktualnie posiadana za cenę około 80 zł nie bardzo mnie urządzała. Wobec tego rozpocząłem zakrojone na szeroką skalę poszukiwania na największym polskim serwisie aukcyjnym –Allegro.pl

W tym miejscu również większość ofert przekraczała stawkę 80/100 złotych. Natomiast wersje mogące obsłużyć pamięci DDR3 nawet 150 złotych. Niemniej, spośród setek płyt trafiłem na kilka niezwykle korzystnych ofert. Mowa o płytach głównych pochodzących z komputerów Dell Optiplex 780 SFF.

Jak przedstawiają się parametry tego wynalazku? Jak za tę cenę niezwykle obiecująco. Płyta oparta jest o intelowski chipset Q45. Obsługuje on nie tylko praktycznie wszystkie procesory Intel Pentium, ale także zapewnia wsparcie nawet dla 16 GB pamięci RAM typu DDR3. Obecność modułu TPM jest bardzo korzystna, jeśli chcielibyśmy korzystać z szyfrowania. Bardzo duża ilość złącz, zarówno tych należących do poprzedniej epoki (LPT, RS232) jak i nowych (DisplayPort) również stanowiła niemałą zaletę. Oferta, można powiedzieć, doskonała. Wobec tego wszystkiego zapomniałem o tym, że:

coś, co jest zbyt piękne, może nie być prawdziwe

Kupno płyty głównej i pierwszy rzut oka

Płytę zamawiałem przez serwis aukcyjny Allegro.pl. Był to jeden z moich pierwszych zakupów w tym miejscu. Nie oznacza to, że nie kupuję nic w sklepach internetowych. Po prostu, do tej pory jakoś nie miałem potrzeby kupowania przez Internet używanego sprzętu. Niemniej jednak, procesy: rejestracji, potwierdzenia tożsamości i pierwszego zamówienia przebiegły bez najmniejszych problemów. Mając okazję, przetestowałem metodę płatności, którą Allegro obecnie niezwykle mocno promuje. Mowa o kodach BLIK. Jest to niezwykły krok w przód, w porównaniu do płatności kartą czy tradycyjnym przelewem. Cała akcja rozgrywa się na ekranie potwierdzania zamówienia. Po wybraniu płatności BLIKIEM, wystarczy, że przepiszemy sześciocyfrowy kod z aplikacji mobilnej naszego banku do zamówienia. Następnie potwierdzamy płatność w aplikacji na telefonie i voila! Koniec zamówienia.

Po tej krótkiej dygresji wróćmy do naszego głównego tematu. Po odebraniu płyty z paczkomatu i przyniesieniu do domu rozpocząłem montowanie całego zestawu. Niestety przed zamówieniem mojej uwadze umknęło kilka niezwykle ważnych rzeczy. Zanim przejdziemy do dalszej lektury, samodzielnie porównaj zdjęcia dwóch niżej przedstawionych płyt i zastanów się, jakie problemy mogą powstać podczas montażu płyty pochodzącej od Della.

Pewnie samodzielnie wyłapałeś część różnic. Jeśli nie, to teraz dowiesz się, na co zwracać uwagę przy kupnie tego rodzaju „superokazji”.

Problem I – inny rozkład elementów

Pierwsza rzecz, która jest najłatwiejsza do zauważenia, to inny rozkład elementów na płycie głównej. Jednakże, inne położenie niektórych elementów na płycie głównej to nie wymysł Della (jak inne rzeczy, o których za chwilę wspomnę) ale całkowicie poprawny standard płyt głównych – BTX. Został on opracowany już w 2004 roku przez Intela. W stosunku do obecnego ATX, przynosi bardzo wiele pozytywnych zmian. Płyty BTX wprowadzają przede wszystkim tzw. „strumień cieplny”. Co to oznacza? Otóż, w standardowym układzie płyty głównej wydalanie ciepła nie jest pomyślane w najlepszy sposób. Ciepło wygenerowane przez kartę graficzną, znajdującą się na samym dole, „podgrzewa” elementy znajdujące się wyżej, do momentu, aż zostanie wyrzucone przez jeden z wentylatorów obudowy albo zasilacz. W układzie BTX, wszystkie elementy zostały umieszczone tak, aby utworzyć tzw. „strumień cieplny”. Z przodu obudowy powinien znajdować się duży wentylator, który chłodzi procesor i wymusza obieg powietrza. Elementy wydzielające ciepło, takie jak karta graficzna czy moduły pamięci zostały umieszczone równolegle do strumienia cieplnego, do którego oddają wygenerowaną przez siebie energię cieplną. Znacznie zwiększa to wydajność chłodzenia całego zestawu.

No dobra, ale jaki w tym jest szkopuł? Otóż taki, że BTX, mimo tylu zalet, nie przyjął się na globalnym rynku. Każdy obecnie ma płytę główną standardu ATX. Każdy obecnie istniejący producent obudów również projektuje je pod standard ATX. I właśnie w tym miejscu wywiązuje się pierwszy problem związany z omawianą płytą – nie wsadzimy jej do tradycyjnej obudowy. No cóż, trzeba dołożyć kolejne 10-20 złotych na zamówienie oryginalnej skrzynki Dell Optiplex 780…

Problem II – montaż chłodzenia

O ile poprzedni problem zauważyłem już przy kupnie płyty i byłem całkowicie świadomy konsekwencji, o tyle ta kwestia dostrzeżona została dopiero w momencie montażu pozostałych elementów. Na omawianej płycie głównej rozstaw elementów montujących radiator i wentylator jest całkowicie inny niż w standardowych płytach głównych. Nie zamontujemy więc ani standardowego, BOX-owego wentylatora, ani żadnego innego, który jest przeznaczony pod tradycyjne ATX-owe płyty główne. W tym miejscu istnieją dwie możliwości – albo sami wymyślamy sposób odpowiedniego zamontowania radiatora do płyty głównej, albo kupujemy gotowe rozwiązanie. Tak się składa, że obudowę do tego modelu komputera, wraz ze wszystkimi akcesoriami można kupić za kilkanaście złotych. Za taką cenę nie opłaca się wymyślać nic innowacyjnego.

Problem III – niezgodność gniazd ze standardem

Dochodzimy do największego problemu, który zmobilizował mnie do napisania tego artykułu. Przyjrzyj się uważnie 24-pinowemu złączu Molex, zasilającego płytę główną. Widzisz tam coś niepokojącego? Ze zdjęcia ciężko to wywnioskować, ale porównaj rozmiar złącza z płyty Della do tradycyjnej (przy porównaniu sugeruj się wielkością gniazda w stosunku do innych elementów płyty głównej). Czy gniazdo na płycie Della nie wydaje ci się nieco mniejsze? Otóż to! Złącze, oznaczone na płycie głównej symbolem MicroPWR jest mniejsze od standardowego gniazda Molex. Nigdy wcześniej nie widziałem podobnego rozwiązania. Szybkie poszukiwania na Allegro i innych platformach aukcyjnych tym razem zakończyły się fiaskiem – nikt nie miał ani zasilacza pasującego do tych komputerów, ani odpowiedniej przejściówki. Zdobycie mniejszej wersji 24-pinowego Molexa też byłoby niezwykle trudne. Wszak – w tradycyjnym gnieździe raster (rozstaw pinów) wynosi 3 mm, a w dellowskim wynalazku 2.5mm lub 2.54mm (ciężko powiedzieć na oko). Na Ebayu przejściówki co prawda są dostępne, ale ich cena jest całkowicie nieadekwatna do możliwości samej płyty głównej. Poszukiwania w szkole (kiedyś pracowało tam kilka komputerów Della) również zakończyły się fiaskiem – wszystkie zasilacze miały tradycyjne złącza – dwie 6-pinowe wtyczki AT lub 20/24 pinowe ATX.

Zmuszony zostałem do zrobienia własnego złącza Molex. Jak tego dokonałem? Jest to bardzo proste, choć niezwykle żmudne i czasochłonne. Aby poznać sposób, przyjrzyjmy się najpierw budowie tradycyjnego złącza Molex.

Na zdjęciu powyżej widzimy tradycyjny, 4-pinowy Molex służący do zasilania dysków ATA. Jest to złącze żeńskie. W środku znajdują się metalowe „piny” które po włożeniu do gniazda stykają się z ich męskimi odpowiednikami. Plastik służy jedynie za usztywnienie całego złącza i zapobiegnięcie ewentualnym zwarciom. Ja w tej roli użyłem zwykłej izolacji. A więc, tworząc własną wersję, po prostu ucinamy 24 pinową wtyczkę Molex z zasilacza i przy pomocy różnych narzędzi, takich jak nóż czy kombinerki, wydłubujemy te metalowe piny ze środka. I voila! Po kilku godzinach pracy ujrzymy „nagie” piny Molexa.

Takie piny możemy również kupić, ale (jak dla mnie) to byłoby już zbytnie nadwyrężenie budżetu przeznaczonego na modernizację.

Nadszedł czas, aby odpowiednio połączyć kable z wejściami w gnieździe zasilającym. Tu powstaje kolejny problem – czy układ kabli jest taki sam jak w tradycyjnym Molexie? Otóż nie – Dell zadbał o to, aby nie było zbyt prosto. Instrukcja serwisowa od modelu Dell Optiplex 780 nie dostarcza nam żadnych informacji o wersji posiadającej mniejszą wersję gniazda zasilającego.

O dziwo, potrzebne wiadomości bez problemu znajdziemy w „Service Manual” modelu Dell Optiplex 760.

Posiadając te informacje, możemy bez problemu ukończyć swoje dzieło. Wystarczy sugerować się odpowiednimi kolorami. Są one, na szczęście, takie same, jak przy standardowym gnieździe Molex. Łączymy ze sobą odpowiednie części gniazda. Musimy zwrócić szczególną uwagę na umiejscowienie „pierwszego pinu”. Jedyną możliwością jest sugerowanie się położeniem zatrzasku na schemacie w stosunku do tego, co będziemy widzieli na właściwej płycie głównej. Po włożeniu kabelków na odpowiednie pozycje wystarczy tylko „usztywnić” całą konstrukcję za pomocą izolacji. Jesteśmy już prawie gotowi do uruchomienia komputera. O ile nie nastąpiła pomyłka przy składaniu Molexa, wszystko powinno wystartować bez większego problemu. Reszta gniazd zasilających (np.: 4-pinowe zasilające procesor) jest taka sama, jak przy tradycyjnej płycie głównej. Nie powstaną tutaj żadne większe komplikacje. Ale to jeszcze nie koniec trudności.

Problem IV – jak podłączyć panel przedni?

Każdy informatyk wie, że komputer można uruchomić bez przycisku – wystarczy zewrzeć ze sobą odpowiednie piny ze złącza zasilającego płytę główną. Ale przecież nie będziemy sobie tak utrudniali życia przy komputerze, który będziemy uruchamiali kilka razy na dzień! Podłączenie panelu przedniego, z przyciskami jest niezbędne. Ale wystarczy rzut oka na gniazdo które odpowiada za to, aby zauważyć, że również tutaj nie będzie zbyt prosto.

Zwykła PC-towa obudowa posiada odpowiednie kabelki, które odpowiadają za włącznik (POWER_SW), przycisk resetu (RESET_SW) lub różnorodne diody (HD_LED,POWER_LED). Bardzo szybko dowiemy się też, jak mamy podłączyć te kabelki do płyty głównej, gdyż znajdują się na niej odpowiednie oznaczenia. Niestety, w przypadku tej płyty Della nie podłączymy panelu przedniego z tradycyjnej obudowy. Instrukcja nie mówi, które piny w gnieździe za co odpowiadają. Natomiast trafienie na chybił trafił odpowiedniej kombinacji jest praktycznie niemożliwe. W tym wypadku nie pozostaje nam niestety nic innego jak zamówić oryginalny panel przedni, lub oryginalną obudowę od tego modelu komputera. Cena na szczęście nie jest zbyt wysoka – za 10/15 zł możemy dostać kompletną obudowę z panelem przednim i zestawem wentylatorów. Jest to najtańsze i najskuteczniejsze rozwiązanie tych trudności – nie zawsze musimy przecież wynajdować koło od nowa.

Pierwsze uruchomienie

Wszystkich wrażliwych na tematy BHP ostrzegam przed przewijaniem strony w dół, gdyż patrząc na tę „tymczasową” konstrukcję, mogą się załamać.

W momencie pierwszego uruchomienia nie posiadałem jeszcze obudowy. Problem chłodzenia został więc rozwiązany tymczasowo w niezwykle prosty sposób. Na procesorze został umieszczony zwykły radiator, na którym z kolei został położony duży wentylator. Do „dociążenia” całej konstrukcji (gdyż wentylator lubił uciekać ze swojej pozycji) został użyty dysk twardy. Konstrukcja ta spełniała swoje zadanie wyśmienicie. Temperatury pod obciążeniem (tymczasowo w płycie znajdował się procesor Intel Pentium Dual Core E2180) nie przekraczały 30 stopni Celsjusza. BIOS oczywiście informował o braku przeróżnych elementów (takich jak wentylator, panel przedni itp.) ale nie stanowiło to w tym momencie większego utrudnienia.

Wkładamy całość do obudowy

Kilka dni później dotarła do mnie obudowa pochodząca od tego wspaniałego wynalazku. Płyta pochodzi z komputera tzw. „desktop”, toteż miałem dość spory problem z umiejscowieniem pełnowymiarowej karty graficznej. Istotną trudnością jest także umiejscowienie zasilacza, który wymiarowo nie bardzo pasuje do obudowy. Rozwiązania tych komplikacji jeszcze nie znalazłem. Obecnie konstrukcja prezentuje się następująco:

Podsumowanie

Parametry techniczne tej maszynki po modernizacji prezentują się następująco

Łączny koszt modernizacji, który na pewno dodał mocy obliczeniowej, wyniósł ok. 90zł. Jeśli chcielibyśmy kupić taką grafikę, jak wymieniony powyżej Radeon, musielibyśmy jeszcze dołożyć ok. 150 zł. Za tę kwotę posiadamy komputer, który na wysokich detalach pociągnie większość starych produkcji, a na średnio niskich większość nowych. Czy się opłacało? I tak i nie. Z pewnością, gdyby nie niewymiarowe gniazdo zasilania i brak zasilaczy tego typu, ta płyta główna nie byłaby taka tania. Ale nie byłoby także satysfakcji z pokonania tych problemów. Nie mniej, laikowi w dziedzinie komputerów raczej nie polecałbym korzystania z takich okazji i kupowania płyt pochodzących z komputerów Della/Lenovo itp. gdyż zmontowanie takiego zestawu, nie posiadając takiego komputera, nie jest zbyt proste. Ale dla osoby, która się na tym zna, nie jest to znowu zbyt skomplikowane, a pozwala zaoszczędzić nieco pieniędzy na pilniejsze wydatki.
 

porady

Komentarze