Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Informatyka na Uniwersytecie? Czemu nie!

Witam po jesienno-zimowej przerwie :)
Jako, że wielkimi krokami zbliża się sesja i nauki co niemiara, postanowiłem napisać coś na blogu :) Pomyślałem, że być może są wśród nas osoby które nie mogą zdecydować się co do wyboru uczelni. Pamiętam jak rok temu, mniej-więcej na przełomie stycznia i lutego zastanawiałem się na który wydział politechniki pójść. Myśl studiowania informatyki na uniwersytecie wydawała mi się śmieszna. Cóż, finalnie właśnie na uniwersytecie skończyłem i o dziwo nie żałuje. Ciężko mi tutaj wychwalać, że był to lepszy wybór niż polibuda - wszak nie mam porównania. Bardziej chodzi mi o skłonienie przyszłych maturzystów do rozpatrzenia oferty uniwerku (w tym przypadku Wrocławskiego).
Przyznam szczerze, że wybierając uczelnię nie miałem zupełnie pojęcia jak funkcjonują szkoły wyższe, co jest normalne, a co nie. Nie wiedziałem co to USOS, ECTS i inne takie. Stąd niektóre stwierdzenia mogą okazać się banalne i oczywiste (zwłaszcza dla obecnych studentów ;) )

Zajęcia

Zapewne spora część osób wybierając uczelnie interesuje się dostępnymi zajęciami. Na Instytucie Informatyki dostajemy taką listę dostępnych wykładów, że aż człowiek nie wie co wybrać. No właśnie! Wybrać! Na II student może sobie wybrać przedmioty które chce mieć w danym semestrze (wiadomo, jest kilka obowiązkowych które trzeba odbębnić, jednak jest to znikoma ilość).

Co więcej, może sobie wybrać także jeden z kilku terminów, przez co możliwe jest ułożenie dość wygodnego planu. Do tego celu mamy osobny "system zapisów" który udostępnia tworzenie roboczego planu w formie graficznej, który później można dopiero zaakceptować, czyli pozapisywać się do odpowiednich grup. Tak, tak - nieznany jest nam ból związany z padaniem USOSa na początku semestru ;)

r   e   k   l   a   m   a

Za to na koniec każdego semestru uruchamiany jest system oceny zajęć w którym możemy wylać swe żale dotyczące zgrzytów podczas półrocznej nauki (każdy przedmiot trwa pół roku).

Budynek

Sam instytut mieści się koło mostu Grunwaldzkiego i właśnie tam przeprowadzane jest 99,9% zajęć. Budynek jest nieco schowany za instytutem matematyki - a szkoda bo wygląda o niebo lepiej ;) Co prawda nasuwa mi się skojarzenie z budynkiem brzeskiego basenu, ale może to i dobrze poczuć rodzime klimaty :P Siedziba uczelni została wybudowana w 2005 roku, tak więc wszystko jest jeszcze "nowe i pachnące", sale komputerowe są w niezłym stanie, windy działają, sufit nie przecieka itp. Mieszkać tam nikt nie zamierza, więc bez sensu dłużej się rozwodzić nad materialną stroną...

Strona duchowa, czyli atmosfera

Dla ludzi tak samo nierozgarniętych jak ja przed zaczęciem studiów zaznaczam: to jest coś zupełnie innego niż szkoła średnia. O ile dobrze czuć się w szkole było ciężko, to na II przychodzi to bez problemów. Nie będzie dużą przesadą, jeśli powiem ze chce się tam przychodzić. Idąc na studia nasłuchałem się wielu opowieści o tym, jaki to student gnębiony na uczelni, profesorzy niedobrzy, a dziekanat w opowieściach nieraz przypominał paszczę smoka. Na II masz problem z ogarnięciem czegoś? Prosisz któregoś prowadzącego o pomoc i ją dostajesz. Ba! Najlepiej pytać od razu na wykładzie - nikt za to nie gryzie, niektórzy nawet zachęcają ;) Możesz też spytać zupełnie obce osoby z wyższych lat - nie raz otrzymywałem pomoc od osób które pierwszy raz widziałem na oczy. Ogólnie da się zauważyć tendencje do nauki zbiorowej, często sale zajęte są przez studentów którzy wspólnie starają się rozwiązać "zadanie domowe".
Co ciekawe w szkole niektórzy nauczyciele kazali do siebie mówić "per profesor", a tutaj jest zupełnie inaczej - większość wykładowców nie lubi takiego drętwego podejścia i najbardziej odpowiada im relacja (symetryczna) "pan/pani". Swoją drogą, niektórzy z nich mają świetne poczucie humoru, często również dystans do siebie ;)

Podsumowanie

Nie chcę nikogo namawiać, ani mówić "u nas jest lepiej niż na polibudzie", a to z prostego powodu - nie wiem jak jest gdzieś indziej. Ja wybrałem uniwerek i spodobało mi się na tyle, ze będę się go trzymał na ile starczy mi sił ;) Jedni twierdzą, że na uniwerku jest łatwo, inni że bardzo trudno. Ja twierdzę że trzeba się sporo uczyć, ale jest to do ogarnięcia. Na pewno nieprawdą jest jakoby uczelnia próbowała się pozbyć studenta - jest masę okazji do nadrobienia materiału którego się nie rozumie - jeśli ktoś chce to skorzysta z pomocy, a jak woli płakać ze wyleciał przez złego profesora - jego sprawa ;)

P.S.
Zdaję sobie sprawę, że wpis mógł być nudny dla ludzi niezainteresowanych studiami (tym bardziej podziwiam ze czytasz ten p.s.), jednak jest on skierowany raczej do maturzystów i osób niezdecydowanych co do wyboru uczelni. I mam nadzieję że przyda się choć 1 osobie ;) 

inne

Komentarze