Lenovo Y510p - jak to fruwa?

Osobiście Lenovo kojarzyłem jedynie z topornymi klockami z napisem Thinkpad, które samym wyglądem mnie odstraszały. Jednak stereotypy trzeba było skonfrontować z rzeczywistością, gdy moje młodzieńcze fantazje zderzyły się z cenami w salonie Sony. Wtedy zaczęło się poszukiwanie innych producentów, wśród których w szranki stanęło Lenovo. Jak widać po tytule wpisu, właśnie ta firma wygrała, za sprawą Y510p.

Kilka cyferek, czyli specyfikacja

Y510p możemy dostać w przeróżnych konfiguracjach, zwłaszcza szukając w sklepach x-kom, które to mają ogromny wybór tych laptopów. Mój wybór padł na zestaw napędzany przez procesor 4 generacji Intel I7 4700MQ z taktowaniem 2,4GHz (+tryb Turbo) wspierane przez 8 GB ramu z taktowaniem 1600MHz. Za obliczenia graficzne odpowiada tutaj układ GeForce 755M (oczywiście plus zintegrowany z procesorem Intel 4600). Aby całość mogła fruwać wybrałem wersję z dyskiem SSD o pojemności 120 GB. Miłym akcentem jest matowa matryca o rozdzielczości FullHD (15 cali) oraz głośniki JBL (co faktycznie słychać w jakości dźwięku).

Całość kosztowała mnie około 3800 zł. Warto zaznaczyć, że jest to zestaw bez systemu (mam darmowy z uczelni, więc ucieszyła mnie możliwość kupna bez Windowsa). Dodam też, że są także wersje posiadające 2 układy graficzne działające w trybie SLI.

Wygląd i obudowa

Początkowo miałem mieszane uczucia, zarówno co do wyglądu jak i jakości obudowy, jednak z czasem zaczynam się przekonywać to nowego nabytku.

Największym mankamentem wizualnym jest błyszcząca ramka ekranu, która wygląda tandetnie. Dodatkowo w miejscu kamerki jest kiepsko spasowana i ugina się przy dotknięciu palcem.

Poza tym, reszta obudowy wypada przyzwoicie, choć z pewnością daleko jej do ideału. Szczególnie irytują mnie ostre krawędzie z przodu obudowy co drażni przy opieraniu rąk o laptopa. Niestety materiał z którego wykonany jest laptop lubi zatrzymywać ślady naszych palców.

Klawiatura którą oferuje nam Lenovo ma układ wyspowy (każdy klawisz to oddzielna wyspa), co w moim przekonaniu jest bardzo wygodne. Do tego dostaliśmy oddzielną klawiaturę numeryczną, czego brak w wielu laptopach. Jeśli już jesteśmy przy klawiaturze należy nadmienić, że jest ona podświetlana, a poziom podświetlenia możemy ustawić na 2 poziomy, lub wyłączyć, prostą kombinacją klawiszy (fn+spacja).

Niestety, by było bardziej "gejmersko" (nie chodzi tu o orientacje seksualną ;) ), Lenovo zdecydowało się na czerwony kolor światełek pod klawiszami, co jednak nie wygląda tak tragicznie jak można by się spodziewać... No i pasuje mi do myszki ;)

Osobiście ucieszyłem się, ze sposobu w jaki zmieniamy głośność oraz jasność obrazu - fn + któraś ze strzałek jest o tyle lepszym pomysłem, że nie musimy szukać odpowiedniej funkcji od F1 do F12, jak ma to miejsce w większości laptopów.

Całość waży około 2,7 kg, więc jak na sprzęt multimedialny mamy tutaj dość znośny wynik.

Porty i inne dodatki

Lenovo zaserwował nam tutaj standardową kolekcję złączy, które powinny wystarczyć przy typowych zadaniach.

Patrząc na lewy bok widzimy 2 porty USB 3.0, HDMI, ethernet, port VGA, a kawałek dalej wejście ładowarki oraz przycisk słuzacy do uruchamiania laptopa w trybie recovery/bios.

Z prawej strony mamy za to porty słuchawkowe oraz mikrofonowe, USB 2.0 oraz napęd (w wersji z drugą kartą grafiki w tym miejscu znajdziemy jej chłodzenie, zamiast napędu). Warto nadmienić, że ów napęd DVD jest w kieszeni Ultrabay która w teori pozwala nam na prostą zamianę DVD na drugi dysk lub kartę grafiki. Niestety nigdzie nie mogę dostać informacji, gdzie kupić ów kieszeń przystosowaną do podpięcia drugiego dysku.

Z przodu znajdują się diody sygnalizacyjne, oraz uniwersalny czytnik kart pamięci. Z tyłu nie znajdziemy żadnych portów.
Producent dorzucił oczywiście kamerkę internetową 720p.

Touchpad

Osobiście touchpad uważam za jeden ze słabszych punktów konstrukcji, choć może z przyzwyczajenia do innych rozwiązań. Mamy tutaj jednolitą powierzchnię dotykową, tak więc obszar który traktujemy jako PPM także odczytuje ruchy palca, co wymaga naciskania końcówką palca (przyzwyczajony byłem do naciskania całym opuszkiem, co skutkowało przesunięciem kursora). Jest to jednak kwestia zmiany przyzwyczajeń. O wiele bardziej irytującym brakiem, jest niemożność ustawienia akcji otwarcia linku w nowej karcie (coś jak kliknięcie rolką myszy) pod gest puknięcia 2 palcami. Sterowniki dostarczone przez producenta umożliwiają jedynie wyłączenie/włączenie akcji, jednak nie modyfikowanie.

Dostępne mamy gesty, z czego najciekawsze to obracanie zdjęć czy przybliżanie/oddalanie poprzez "szczypanie" touchpada, niczym na ekranie dotykowym. Jako, że jest to świeży produkt Lenovo, nie zabrakło przystosowania do Windowsa 8 - tak więc mamy tutaj gest przełączania aplikacji Modern, uruchomienia menu aplikacji lub paska zaklęć (pasek wysuwany z prawej strony ekranu).

Jeśli już jesteśmy przy touchpadzie, nadmienię też że przy "klikaniu" znacznie się ugina, co sprawia że okruchy mają łatwą drogę do wnętrza obudowy - mam spore obawy z tym związane.

Wydajność/bateria

Recenzja bez wykresów, to nie recenzja, tak więc uspokajam już teraz - będą benchmarki, choć niezbyt dużo. Zanim jednak przejdziemy do kolorowych słupków, parę słów o użytkowaniu codziennym. System budzi się mniej więcej tyle czasu, ile zajmuje nam podniesienie klapy, więc nie musimy w ogóle czekać. Wychodzenie z hibernacji zajmuje kilka sekund (3-4), a czysty start jest niewiele dłuższy. To wynagradza małą powierzchnię dysku SSD :)
Przy codziennej pracy zadyszki z winy sprzętu praktycznie się nie zdarzają, a programy startują błyskawicznie. Nawet Eclipse startuje w akceptowalnym czasie :) Z gier posiadam niestety tylko Wiedźmina 2, którego w ramach testu odpaliłem na parę minut na wysokich ustawieniach - nie odczułem żadnych lagów i mógłbym spokojnie grac przy takiej płynności.
Jeśli natomiast chodzi o baterię, to przy lekkim używaniu (przeglądanie internetu, przeglądanie PDF itp) prądu starcza nawet na 6 godzin pracy. Jednak wystarczy włączenie YouTube, czy jakiegoś filmu, by czas ten uległ skróceniu o połowę.

Pora wstawić parę zrzutów ekranu, a zaczniemy od tego, co powie nam HD Tune o dysku SSD

Niestety 3DMark nie był skory do rozpoznania moich kart graficznych, więc będziecie musieli uwierzyć mi na słowo ;) Testy uruchomiłem zarówno na grafice zintegrowanej

jak i dedykowanej:

Temperatura obudowy dość szybko skoczyła do góry, jednak jedynie w górnych obszarach laptopa, tak więc mimo tego można było komfortowo opierać ręce pod klawiaturą. Dodam na koniec, że przy normalnej pracy nie odczułem nadmiernego nagrzewania się obudowy, nawet trzymając laptopa na kolanach.

Reasumując: czy żałuje wydanych pieniędzy? Nie. moim zdaniem jest to idealny kompromis pomiędzy rozmiarem a wydajnością. Jeśli sprzęt okaże się bezawaryjny, moc tego komputera starczy na parę lat wygodnej pracy i rozrywki. Przy normalnym użytkowaniu otrzymujemy dość długi czas pracy na baterii, dobrą wydajność oraz cichą pracę.