Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nauka to potęgi klucz, czyli technikum informatyczne i zestaw kluczy(ków)

Zainspirowany ostatnimi wpisami dotyczącymi pracy specjalistów-informatyków oraz ze względu na to, że niedługo kończę technikum informatyczne, postanowiłem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi tego, czego uczą nas na przedmiotach zawodowych. Postaram określić się czego oczekiwałem po przedmiocie, a co "dostałem".
Wpis ten nie ma na celu obrażenia nauczycieli, jeśli jakiś poczuł się dotknięty moimi słowami-przepraszam. Nie jestem w stanie ocenić co wynika z wymogów Ministra Edukacji, a co z "widzimisie" konkretnego nauczyciela.

Multimedia i grafika komputerowa

Oczekiwałem: Nauki programów takich jak Corel + Photoshop (lub odpowiedników) z praktycznymi przykładami (fotomontaże, tworzenie grafik stron WWW, ulotek, plakatów). Do tego podstawy obróbki filmu i dźwięku. Miałem cichą nadzieje dowiedzieć się także zasady działania aparatów analogowych i cyfrowo-lustrzanych oraz kamer cyfrowych. Do tego oczekiwałem omówienia podstawowych kodeków audio-wideo oraz formatów graficznych (w tym RAW).
Dostałem: Przerabialiśmy Corela i GIMPa, więc po części wstrzeliłem się. Jednak zamiast nauki rzeczy przydatnych, nauczyłem się rysować różową panterę, wstawiać Kubusia Puchatka na zdjęcie oraz tworzyć ilustrację przedstawiającą postacie bajkowe grające w siatkówkę (przykłady autentyczne). Czyli poznałem obsługę programu, ale pod katem zupełnie nieprzydatnych rzeczy, do tego czułem się jak na plastyce w przedszkolu. Przerabialiśmy podstawy obróbki dźwięku. Podobno będziemy także montować filmy, na razie mieliśmy wstęp w postaci referatu dotyczącego budowy kamery cyfrowej (budowy-nie działania). Jeśli chodzi o formaty, omawialiśmy tylko typy kompresji oraz typy grafiki (rastrowa-wektorowa).
Podsumowanie: Z moich oczekiwań spełniła się tylko część, do tego w mało praktyczny sposób. Więc oceniam zdobytą wiedzą na poziomie 4/10.

Oprogramowanie biurowe

Oczekiwałem: Word, Exel, PowerPoint... czyli kontynuacja najnudniejszych rzeczy jakie tylko można znaleźć. Miałem nadzieję, że nauczyciel odpuści sobie Worda, którego obsługę wałkowało się w gimnazjum, a zajmie się Exelem i PowerPointem. Liczyłem na jakieś zestawienie licencji.
Dostałem: Cały rok "uczyliśmy się" pisać w Wordzie. Tak więc powtórzyłem sobie jak pogrubić tekst, jak pochylić itp. Właściwie z bardziej "skomplikowanych" rzeczy to nauczyliśmy się korespondencji seryjnej oraz poznaliśmy malarza formatów (co muszę przyznać często mi się przydaje). Natomiast Exela nie uczyliśmy się prawie wcale. Tylko podstawowe operacje dodawania, średniej itp. Do tego doszły podstawy obsługi PowerPointa. Miłym zaskoczeniem w tym roku były bazy danych w Accessie, dzięki temu poczułem się jak w technikum, nie gimnazjum.
Podsumowanie: Wycinając rzeczy, które każdy, kto używa komputera umie (a zakładam, ze w tech. inf. ludzie używają komputera do czegoś więcej niż gier, szczególnie że informatyka jest od podstawówki) cały materiał zmieściłbym tak naprawdę w 1 roku szkolnym. Nadal nie umiem w Exelu zrobić buforów czy bardziej skomplikowanych obliczeń. 3/10

r   e   k   l   a   m   a

Systemy Operacyjne i Sieci Komputerowe

Oczekiwałem: Bardziej zaawansowane zarządzanie Windowsem, do tego instalacja i użytkowanie linuksa. Idąc do technikum nie za bardzo miałem pojęcie o sieciach, więc oczekiwałem po prostu dowiedzieć się o nich jak najwięcej-urządzenia, topologie itp.
Dostałem: uczyliśmy się administrować systemem Windows XP, instalowaliśmy linuksa, ale niestety nie uczyliśmy się użytkowania go (choćby konsoli-terminala). Poznaliśmy rodzaje topologii, obliczaliśmy adresy IP sieci, maski itp. Do tego sporo o urządzeniach sieciowych, warstwy-słowem-sporo tego było.
Podsumowanie: Nauczyłem się właściwie wszystkiego czego oczekiwałem, więc stawiam 9/10 (-1 za brak obsługi linuksa)

Aplikacje Internetowe

Oczekiwałem: Od podstawówki chciałem robić strony internetowe, więc miałem spore nadzieje (i wymagania) co do tego przedmiotu. Ze względu na fakt, że w klasie nie każdy robi strony, spodziewałem się HTML-a, CSS-a, a z czasem PHP i bazy danych.
Dostałem: Szybki przelot przez HTML, bez ujęcia takich rzeczy jak formularze czy divy (!!). Jeszcze szybszy przelot przez CSS (choć czego oczekiwać po lekcji CSS nie znając divów). Obecnie wałkujemy PHP, a na lekcjach uczymy się zapisywać dane do plików, kopiować pliki, przenosić pliki, zmieniać nazwę plików itp. Po roku lekcji z PHP, gdyby nie prywatna nauka, nie umiałbym zrobić menu w PHP, istnienie GET i POST byłoby dla mnie tajemnicą, a formularz logowania kosmosem. No i byłbym przekonany ze duże portale nie operują na bazach danych (bo nie wiedziałbym co to), tylko na plikach-rejestracja do pliku, logowanie z pliku itp. (tak-nauczyciel przy zapisie do pliku jako przykład podał rejestracje na nk...). Materiał jest strasznie niespójny, z całej klasy (31 osób) tylko 3 umieją w tej chwili zrobić stronę w htmlu (licząc mnie i 2 osoby które doszukują informacji w google). Do czego jest PHP wiem tak naprawdę tylko ja.
P.S. Wg mojego nauczyciela pierwsze "p" w skrócie PHP nic nie znaczy, tylko postawili je dla zmyłki (dosłownie tak powiedział)
Podsumowanie: Nie wiem czy to Minister Edukacji tak beznadziejnie ułożył cykl nauczania z tego przedmiotu, czy to nauczyciel nie potrafi nam przekazać wiedzy (bez złośliwości i obrazy bo sam w sobie jest całkiem w porządku dla uczniów i nie zależy mu na usadzeniu, a to u nauczyciela wielka zaleta). 2/10

Nie będę przedłużał rozpiską reszty przedmiotów, być może w kolejnych dniach opiszę kolejnych parę. Tymczasem pozdrawiam gorąco ;) 

Komentarze