Nie znam się, ale się wypowiem: recenzja Bloody R7


W życiu każdego przychodzi taki czas, kiedy należy spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że już czas wymienić myszkę. Tak więc któregoś dnia stwierdziłem, że wysłużony Gigabyte M6900 powinien odejść na emeryturę i ustąpić miejsca na biurku młodszemu pokoleniu. Wertując otchłanie Internetu co rusz napotykałem wojny o to, który sensor jest lepszy i dlaczego. Graczem nie jestem tak więc większość tych dyskusji traktowałem nieco jak Windows vs. Linuks. Ostatecznie wybrałem gryzonia firmy A4 Tech, znanego raczej pod marką Bloody, a mianowicie model R7. Długo zastanawiałem się, czy jest sens pisania recenzji myszki, która skierowana jest do graczy, przez takiego laika jak ja. Stwierdziłem jednak, że może jednak minirecenzja pomoże komuś w wyborze własnego gryzonia.

Cóż to za szczurek?

Tak więc, za cenę oscylującą w granicach 100 zł dostajemy bezprzewodową myszkę optyczną, która prezentuje się dość skromnie, lecz gustownie. Całość (oprócz dodatkowych przycisków funkcyjnych) jest matowa, a na grzbiecie delikatnie pulsuje czerwone logo Bloody. Trudno przyczepić się do materiałów jakie zostały użyte, cała powierzchnia jest przyjemna w dotyku i nie ma się uczucia obcowania z plastikiem, jak to miało miejsce choćby w M6900. Pomimo dość brutalnej eksploatacji (prawie codziennie ląduje ona w plecaku razem ze stertą innych przedmiotów), po kilku miesiącach używania dalej nie widać śladów zużycia, a elementy myszy pozostały idealnie spasowane.

reklama

W zestawie z myszką dostajemy także 2 naklejki z łapką Bloody oraz stację USB, która pozwala na wyprowadzenie odbiornika na biurko, dzięki czemu unikniemy problemów z sygnałem w komputerach stacjonarnych. Wbudowana bateria starcza na około 5 dni intensywnej pracy, szczęśliwie po rozładowaniu możemy kontynuować pracę, ładując mysz dołączonym kablem.

Dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu, każdy palec znajdzie dla siebie miejsce, pozwalając jednocześnie na szybki dostęp do dodatkowych przycisków funkcyjnych. Jeśli już przy nich jesteśmy, to zauważmy że oprócz 3 głównych (lewy, prawy, rolka) do dyspozycji mamy jeszcze 3 przyciski na grzbiecie oraz 2 po lewej stronie myszy, obsługiwane kciukiem. Za pomocą dołączonego oprogramowania możemy zmieniać działanie właśnie tych „kciukowych” przycisków. Zmiany te zapisywane są w pamięci wewnętrznej myszki.
Przyciski grzbietowe pozwalają nam zmienić tryb działania myszki, przykładowo na strzał ciągły (przytrzymanie LPM wyzwala serię kliknięć, korygując przy okazji pozycję kursowa, tak by zniwelować odrzut w grach). Tryb w jakim się znajdujemy możemy odczytać po kolorze podświetlenia rolki. Niestety kupując myszkę dostajemy jedynie 1000 darmowych strzałów, jeśli spodobały nam się dodatkowe funkcjonalności, jesteśmy zmuszeni „za drobną opłatą” wykupić funkcje UltraCore. Taka przyjemność kosztuje 20 dolarów. Dzięki górnym przyciskom mamy także możliwość zmiany rozdzielczości myszy w zakresie 100-4000.

Oprogramowanie

Niestety nie obędzie się bez narzekania. Dołączone oprogramowanie jest po prostu marne i trudno to określić łagodniej. Może nawet nie tyle oprogramowanie, co „spolszczenie” go. Lepszym posunięciem byłoby brak polskiego wydania, niż obecny stan rzeczy. Podczas korzystania z programu producenta nie raz zastanawiałem się, co właściwie czytam.

Sam wygląd programu też do mnie nie przemawia, szczęśliwie dostępne funkcje nadrabiają nieco tragiczne pierwsze wrażenie. Oprócz płatnych funkcji, takich jak konfiguracja UltraCore, czy pisanie własnych makr, do dyspozycji mamy konfigurację bocznych przycisków myszy, oraz jej parametrów. Możemy tu zmienić czułość sensora, jasność podświetlenia, czy poziom baterii przy którym mysz zacznie upominać sie o prąd, poprzez szybsze miganie łapki na grzbiecie.

Podsumowanie

Mimo że napis "made in China" na spodzie myszki nie nastraja optymistycznie, okazuje się że za nie wygórowaną cenę dostajemy porządnie wykonanego gryzonia, który nie powinien rozpaść się po roku. Dzięki mozliwości ładowania przez kabel USB, nie trzeba się za bardzo martwić o nagły brak paliwa pod naszą ręką. Wygląd i wygoda jest kwestią gustu, jednak mnie R7 zadowala pod tym względem całkowicie. Czy jest to najlepsza myszka w tej cenie? Możliwe że nie - ale na pewno jest dobra, a to mi wystarczy.  

sprzęt
reklama

Komentarze