Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

„Studia? A po co Ci studia?" vs „Bez papierka będziesz kopał doły"

Chyba każdy zderzył się z oboma frontami batalii w sprawie sensu studiowania, zwłaszcza kierunków okołoinformatycznych. Od małego słyszałem, że bez magistra skończę na budowie (oczywiście nie mam nic do budowlańców, ale nie jest to fach moich marzeń). Tak więc całe szkolne życie wydawało mi się, że faktycznie inaczej się nie da. Dość spontanicznie wybrałem informatykę na Uniwersytecie Wrocławskim i chyba tam zacząłem pierwszy raz zderzać się z drugim biegunem opinii na temat studiów.

Studia są zupełnie niepotrzebne, bardziej liczy się doświadczenie.

Właściwie po każdym trudniejszym egzaminie słyszałem to od kilku osób, które następnie faktycznie rezygnowały ze studiowania (lub przenosiły się na politechnikę, gdzie podobno jest łatwiej). Mi udało się mimo wszystko przetrwać już trochę czasu na studiach i postanowiłem się podzielić moimi spostrzeżeniami na ten temat, z perspektywy studenta pracującego.

Studia - dużo nauki, ale czy dużo wiedzy?

Na studiach trzeba się uczyć. Zadziwiające jest to, jak bardzo to zaskakuje na pierwszym roku. Właściwie z perspektywy czasu widzę, jak razem z resztą świeżych maturzystów, odbijamy się od ściany.

r   e   k   l   a   m   a

Nie chodzi bynajmniej o to, że spodziewałem się samych imprez a nauki jedynie dzień przed egzaminem. Barierą raczej był zupełnie inny tryb nauki niż w szkole średniej, gdzie to nauczyciel starał, aby nauczyć czegoś ucznia. Nagle okazało się, że to nam ma zależeć, a do tego nie wystarczy nauczyć się rozdziału z podręcznika - trzeba myśleć! Ach, co to był za ból podczas pierwszego semestru, kiedy trzeba było nauczyć się myśleć! Myśleć, szukać informacji, być systematycznym... Wydaje mi się, że to były właśnie rzeczy, które spowodowały że ponad 50% ludzi nie dotrwała drugiego semestru. Wbrew pozorom nie materiał, a zmiana podejścia do nauki była ciężka.

Pytanie tylko, czy to wszystko, czego podczas studiów się nauczyłem, jakkolwiek przyda mi się w pracy? Niektórym zapewne tak, mnie raczej nie. Nie przyda mi się umiejętność dowodzenia indukcją matematyczną, wątpię żeby kiedykolwiek przydała mi się algebra abstrakcyjna czy umiejętność rozwiązywania skomplikowanych całek metodami numerycznymi. Są specjalizacje w których oczywiście ta cała wiedza jest niezbędna, ale ja nie chce iść w tamtym kierunku - nie oszukujmy się, większość absolwentów nie zobaczy całki od momentu ostatniego egzaminu aż do śmierci.

Co zatem z przedmiotami bardziej informatycznymi? Mam przecież Algorytmy i Struktury Danych, kwintesencja programowania, prawda? Problem w tym, że w językach wysokiego poziomu już dawno te wszystkie struktury danych są zaimplementowane i nie trzeba właściwie żadnej wiedzy na temat mechanizmów. Myślę że niewiele jest osób na sali, którym przydała się wiedza jak działa rotacja w drzewach AVL. Podobnie kursy konkretnych języków - nie nauczysz się dobrze programować podczas półrocznych zajęć. Po prostu się nie da.

Czyli studia są do niczego?

Nie! Tak jak wspominałem wyżej, żeby przejść przez studia potrzebujesz nauczyć się myśleć, rozwiązywać problemy, cierpliwie szukać informacji w różnych źródłach. Cała otoczka która towarzyszy nauce na egzamin z przedmiotu X jest moim zdaniem bezcenna. Ta kultura myślenia która się stopniowo rozwija podczas studiów jest czymś, przez co nie uważam, żebym zmarnował czas na uczelni. Podczas studiów napisałem niejeden program, dotykając przy tym ponad 10 różnych języków programowania. Czy nauczyłem się któregokolwiek? Absolutnie nie, ale nie o to chodziło, żeby się ich nauczyć. Nauczyłem się szybkiego poznawania nowych technologii, czasem skrajnie różnych od siebie (Java vs. C vs. Haskell). Spróbowałem wielu technologii przez co łatwiej było wybrać mi tę w której chcę się rozwijać, pracować.

Skończysz studia i jak znajdziesz pracę bez doświadczenia?

To był częsty argument - nie znajdziesz pracy, bo pracodawca będzie wolał kogoś z doświadczeniem. Zgadzam się z tym, że doświadczenie jest dużo bardziej cenione, jednak przy obecnym zapotrzebowaniu na programistów (bo z perspektywy programisty tworzę cały ten wpis) nie wydaje mi się, żeby nie dało się złapać gdzieś bez doświadczenia komercyjnego (bo zakładam, że każdy kto na poważnie myśli o karierze programistycznej może pochwalić się prywatnymi projektami). Ba, na własnym przykładzie mogę wskazać, że na 4-5 semestrze można już spokojnie pogodzić pracę ze studiami dziennymi, a samej posady długo szukać nie trzeba.

Drugą stroną medalu są firmy w których jest zupełnie odwrotnie - nie liczy się Twoje doświadczenie, tylko fakt uzyskania odpowiedniego tytułu zawodowego. Sporo dużych firm w ten sposób podchodzi do tematu, zwłaszcza na lepiej płatnych stanowiskach. Pytanie tylko, czy chcesz pracować w firmie z takimi zasadami? Ja nie chcę, nawet mimo tego ze niedługo będę miał papierek otwierający mi te drzwi. Na stronie jednego z moich wykładowców znajduje się taki oto tekst:

Nieistniejący Boże, ustrzeż mnie przed pokusą brania na serio tych śmiesznych papierków, które najmniejsza wojna zamieni w pył

Myślę, że o ile w kwestii istnienia Boga zdania są podzielone, to z resztą tego stwierdzenia nie sposób się nie zgodzić.

Iść czy nie iść?

Nie wydaje mi się, żeby istniała dobra odpowiedź na to pytanie. Patrząc wstecz stwierdzam, że studia dały mi dużo, ale jednocześnie bez zastanowienia mogę stwierdzić, że praca dała mi jeszcze więcej. Mimo wszystko, wydaje mi się, że to studia przygotowały mnie do wyzwań przed którymi stawiają mnie rozmaite sytuacje w pracy. Nie nauczyły mnie rozwiązań, ale nauczyły mnie samodzielnego rozwiązywania problemów. Mimo wszystko ostatnio zaczynam odczuwać, że studia przestały mnie już rozwijać, a nawet zaczynają blokować, dlatego też na magisterkę się nie wybieram. Stojąc w tym miejscu w którym jestem obecnie mogę jednak powiedzieć otwarcie: warto iść na studia, przynajmniej te pierwszego stopnia, ale nie warto na tym kończyć - kiedy tylko plan zajęć na to pozwoli - rozsyłaj CV i szukaj swojej pierwszej pracy. A nóż znajdziesz firmę w której zostaniesz na dłużej? Ja od 2 lat pracuje w swojej pierwszej pracy i nie mam większych powodów do narzekań.

Decyzja o studiowaniu, jak i sam wybór uczelni, powinna być kwestią indywidualną i przy podejmowaniu jej trzeba zapomnieć o utartych stereotypach. Nie idź na studia tylko dlatego, że wszyscy idą. Wybierając uczelnie, przejrzyj oferty wszystkich, nie tylko tych, o których jest głośno. Tak podsumowałbym całe moje doświadczenie ze studiowaniem. 

inne

Komentarze