Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Beagle Bone Black – czy warto?

Ostatnimi czasy padł news na DP o nowym, topowym projekcie zorientowanym na społeczność Open Source Software (OSS). W zasadzie patrząc po komentarzach, temat rozniósł się bez większego echa. Ot, taka niewinna wiadomość grzmiąca swoim tytułem, jakoby zapadł nagły zmierzch na zainteresowanie Raspberrym Pi. Taka mała dziennikarska prowokacja, która zaginęła gdzieś w gąszczu malin...

Kość niezgody

Pozwolę sobie zdementować do końca huczny nagłówek artykułu, o którym już wspomniałem. Beagle Bone Black w zamysłach twórców ma być nie tylko kolejnym z rzędu następcą pierwszego BB. Ambicje są dość wysokie, gdyż obniżając naprawdę ostro cenę w stosunku do protoplasty, dodając przy tym ficzerów i mocy, producentom zachciewa się wsparcia projektu ze strony olbrzymiej społeczności.

O sukcesie mowa tu zbyt wczesna. Wiki na dzień 6.05.2013 podaje 10,839 sprzedanych egzemplarzy. W praktyce, 5.05.2013 w Farnellu ponoć BBB już nie było, gdzie w Tigalu z tym problemu już nie było...

r   e   k   l   a   m   a

Ilość sprzedanych płytek w takim odstępie czasowym szału jednak nie robi. Bowiem mając pierwsze doświadczenia z R-Pi, dokładnie pamiętam, że dostępnych było 10 000 egzemplarzy, które rozeszły się na pniu w mniej niż 2 godziny od premiery... Zaowocowało to przy okazji DDoSem nie tylko na blogu fundacji, lecz i na stronach dystrybutorów, którzy nie posiadali jeszcze licencji na większe ilości R-Pi. Tak naprawdę to od tego zdarzenia internauci i dziennikarze zaczęli poważnie traktować temat...

Warto powęszyć czasem

Wpadłem na trop witryny głównego prowodora akcji. Specyfikacja – emejzingu niby nie ma, choć przy takim progu cenowym trudno odstąpić od dalszego rozglądania się po stronie. Pierwsze poszlaki sugerowały względny porządek i nieprzeładowaną witrynę.

Nic bardziej mylnego. Mamy śmietnik w projektach, wszystko jest na jednej stronie – BB, xM i BBB. Choć teoretycznie nie ma przeciwwskazań aby uruchamiać projekty z Beagle Bone na Beagle Bone Black, to twórcy niektórych projektów jednak czasem zastrzegają, że dany projekt nie działa z jakąś tam wersją Beagla. Teraz wszedł Black i już kompletnie nic nie wiadomo, oczywiście z perspektywy niespecjalnie obeznanych użytkowników jakiegokolwiek B.

Być może współfundatorzy liczą na to, że takie typy osób zasięgną manuala, gdzie przez kilka pierwszych stron przeciągają się ostrzeżenia, że jest to produkt niekonsumencki, nie jest on gotowy, a gwarancje nań są mocno ograniczone.

Oczywiście manual to nie jedyne miejsce z takimi informacjami, wiki też o tym traktuje, niemniej już bezpośrednio na głównej takiej informacji nie uświadczymy. Jak tu nie odnieść wrażenia, że osoby potencjalnie nie zainteresowane tego rodzaju zakupem, są celowo nie ostrzegane o przeznaczeniu sprzętu? Wszystko ma wyjaśnić hasło, że sprzęt jest przeznaczony dla hobbystów?

W witrynie mamy także direct access do wiki, które jest zaskakująco skromne oraz do bramki IRC przystosowanej na potrzeby przeglądarek internetowych. Podczas czatu udało mi się natrafić na listę logów ircowych, przekazuję ją dla zainteresowanych. Taka bramka to świetny z założenia pomysł, może będzie mniej floodu na grupach dyskusyjnych. Napomnę, że skromne zasoby w oficjalnym wiki można uzupełniać w dobrze znanym użytkownikom malin elinux.org.

Kolejną rzeczą, która mi doskwiera jest lista dystrybutorów – fajnie, jest, ale już tajemnicą handlową jest kraj pochodzenia każdego z dystrybutorów. Bzdura jakich mało, ale kością na kiju i tak tu jest cena, więc każdy zainteresowany poświęci te pół czy więcej godziny na rewidowanie cen, przesyłek, vatów, krajów pochodzenia i porzucaniu koszyków dla każdego z przypadków.

Tym razem potencjalni zainteresowani mogą kupić BBB wprost z polskiej dystrybucji. Nie będę tu nikomu robił reklamy, ale też nie będę specjalnie unikał odpowiedzi na takie pytania w komentarzach.

Tak czy siak takiej organizacji pozazdrościć może witryna R-Pi Foundation. Tam naprawdę fajne projekty znajduje się niestety – na forach, albo, o zgrozo, w komentarzach pod newsami. Co prawda w ostatnim MagPi (str. 12-14) podana jest lista interesujących i wartościowych projektów, niemniej i tak raz – jest ona skromna, dwa niesmak organizacyjny jednak pozostaje.

Parametry

Odbiję trochę od tematu i przemycę uwagę, która nasunęła mi się przy okazji powstawania tej sekcji. Mierżą mnie testy, które zamiast na testach, polegają na... instalacji jakiegoś tam systemu i wymawianiu się niebezpośrednim sformułowaniem swojego przekazu, gdzie dno okazuje się być, dość że puste, to i jeszcze dziurawe. Już całkiem mi się nie podoba, że testerzy sobie wybierają komentujących do zadawania pytań i przy okazji czego, dają odpust swojej ignorancji. Takie są moje wrażenia z blogu Intela.

Na podstawie w/w obserwacji, postanowiłem, że wpis będzie autorski, dane będą przetworzone do samodzielnych analiz, a spostrzeżenia mają być moje. Po co mam kopiować coś, co wystarczy wynaleźć w sieci?

Korzystając zatem z okazji faktu, że mój wpis blogowy jakoby otwiera rozdział opisywania wrażeń dotyczących BBB, niniejszym chciałbym uświadomić, że ewentualny szał zakupowy w przypadku BBB, podobny do tego, jaki wywołało Raspberry Pi może jednak w praktyce zostać nieco ostudzony na skutek istniejących już opisów zakupów temu podobnych w sieci.

Nie jednemu z nas, było dane czytać komentarze osób, które mają wiele do powiedzenia, a znają taki sprzęt jak R-Pi tylko z opowieści i z tak naprawdę nic nie mówiącego zlepku cyfr. Częstokroć można się natknąć na wpisy z cyklu anty, czyli krytykanctwo w najklarowniejszym wydaniu. Mam nadzieję, że w miarę o czasie uda mi się temu zapobiec...

Cortex-A8 to dość spora rodzina, która rozciąga się niby zbliżonymi w stosunku do siebie parametrami, niemniej jednak wydajność przetestowana na próbce pewnych zastosowań bywa różna. Postawię więc w szranki kilka konfiguracji ze sobą, wyciąganie wniosków pozostawię wam.

Interesującym projektem wydaje się być OpenPandara.org, który jest przede wszystkim protoplastą niezbyt powszechnie znanej serii przenośnych konsol: GP32 czy GP2X lub w końcu GP2X Wiz oraz GP2X Caanoo. Poza tym Open Pandora dostarcza GNU/Linuksowy desktop w miniaturyzacyjnej formie i jest platformą do emulacji najróżniejszych maszyn, nie tylko Arcade. Domyślną dystrybucją systemu GNU/Linux jest tu Angström. Tak, tak – ten sam Angström, który jest podstawowym systemem dla BBB.


proponuje przyjrzeć się tytułowi F-ZeroX (05:44)

Polecam w szczególności obejrzeć dwa filmiki, które zostały nagrane na przykładzie starszej Pandory (Rebirth) w zestawieniu z współczesną konstrukcją (Pandora 1GHz). Nie jest to przypadkowe zestawienie. Procesor w układzie Beagle Board xM jest równie identyczny z tym w Pandorze 1GHz.


Działanie tej samej gry na tym filmie rozpoczyna się w 2 minucie i 7 sekundzie

Aby nie było tak jednostajnie, wpadłem na to aby tu wspomnieć o ostatnio bardzo popularnych tabletach w cenie 200 czy nawet 100zł, posiadających na pokładzie bardzo popularnego Allwinner'a A10. Przykładowo zawierają go już osławione tablety z marketów – Tracer Ovo, Lark, GoClever i płytki developerskie jak np. Cubieboard.

Największą różnicą tu chyba jest fakt, że urządzenia z serii Mele i Cubieboard posiadają złącze SATA, które notabene raczej prędkością nie dorównuje temu z PC. Niemniej najistotniejszą różnicą jest GPU – w A10 chlebem powszednim jest okrojone Mali-400, które pozwala na dość płynne odtwarzanie filmów w stosunkowo wymagających kontenerach multimedialnych, czego w Beagle Bone – uwaga – nie doświadczymy na przyzwoitym poziomie...

Wydajność A10 niektórzy z was zapewne pamiętają z Androida. Straszy to, prawda? Na szczęście GNU/Linux jest całkiem innym systemem i mam nadzieję, że doczekacie się mojego drugiego wpisu o Beagle Bone Black z przykładowymi demonstracjami w formie filmów.

Gdyby ktoś jakimś cudem nie zaznał doświadczenia z jakimkolwiek z wyżej wymienionych sprzętów, niemniej jeśli przy tym kontakt z maliną nie był komuś z was obcym, to na wypadek tego wyszperałem w sieci całkiem ciekawe zestawienia:

Do szpiku kości...

Skupię się nieco na technikaliach. Wiem, wiem, tabelek cytować nie ma sensu, niemniej znalazłem dwa świetne materiały filmowe w moim mniemaniu. Pierwszy jest takim zrozumiałym (mam nadzieję) omówieniem możliwości BBB.

Drugi z kolei przedstawia specyfikację Cortex-A8. No tak, ale jakiego? Ano nie byle jakiego, bo z rodziny tego, który jest umiejscowiony na PCB w BB i BBB.

Co motywuje mój wybór?

Tę cześć wpisu spokojnie można pominąć. Na pewno każdy z was wybierając jakikolwiek sprzęt kieruje się swoimi kryteriami czy zastosowaniami. Na pewno BBB nie nadaje się specjalnie do odtwarzania filmów. Owszem, BBB z niektórymi formatami sobie poradzi, niemniej nie ma co liczyć na to, że będzie lepiej niż Raspberry Pi.

Ja wybierając BBB nie kierowałem się zastosowaniami multimedialnymi. Najistotniejszą zaletą jest fakt, że ARMv7 posiada bogatszy zestaw instrukcji i ma ulepszoną architekturę procesora, kolejnym plusem jest teoretycznie mniejszy pobór prądu w stosunku do R-Pi, co oczywiście trzeba będzie jeszcze sprawdzić. Na pewno, w zadaniach z dziedziny automatyki (np. projekty inteligentnych domów) czy robotyki BBB lepiej się sprawdzi za sprawą większych możliwości i bogatszego wyposażenia. Poniżej publikuję ficzery, który zachęciły mnie do zakupu:


  • obecność na płycie 32-bitowych mikrokontrolerów RISC o taktowaniu 200MHz
  • zdolność do pracy w konfiguracji non-os (StarterWare )
  • wbudowany ARM Cortex-M3 do zarządzania poborem energii
  • pamięć RAM DDR3 o obniżonym napięciu z taktowaniem 606MHz
  • eMMC – małe, bo małe, ale jednak na pokładzie
  • port USB w trybie klienta, daje dostęp do: przewodnika, umożliwia wykorzystanie BBB w różnych zastosowaniach (demo jest ograniczone, brak dostępu do serwera)

A może jest powód, by jednak zmienić decyzję?

Argumenty powyższe może i wglądają sensownie, gdy zestawimy sobie np. R-Pi z BBB. Co jednak, gdy w to miejsce wstawilibyśmy Cubieboard, które notabene byłoby pozycją do porównań bardziej na miejscu?

Ano w zastosowaniach do centrum multimedialnego (co istotne, tylko w wypadku gdy postaramy się o to sami), Cubieboard już wypada bardziej okazale, jeśli nie lepiej od samego R-Pi. Cubieboard jest wyposażone w jedno złącze SATA, jak powoli ono by nie działało – jednak jest to rzecz praktyczna.

Na pewno istotną zaletą Cubieboard jest możliwość uruchamiania projektów z Raspberry Pi za pomocą Berryboot napisanego w Qt. Jeśli chodzi o wyposażenie płytki w interfejsy wyprowadzane na pinach – naprawdę jest przyzwoicie, mamy ich aż 96, w tym VGA! Całkiem zacnie, jak na jednordzeniową konstrukcję w tej cenie...

Czarną, kościstą płytkę można próbować wybronić dwoma trybami pracy – poprzez podłączenie BBB do komputera via USB (tryb, w którym mamy dostęp do interpreterów i kompilatorów) oraz poprzez HDMI – czyli tryb desktopowy. Rozszerzane BBB wydaje się być prostsze za sprawą Capes. Niestety, choć te zazwyczaj dobrze są przygotowane, to jednak niektóre konstrukcje podciągają koszty projektu do sporych sum.

We wspomnianym trybie mamy dostęp do czegoś, co określone zostało jako Cloud9IDE oraz BoneScript. Jest to zestaw skryptów i softu, za sprawą których możemy ożywić sprzęt poprzez interakcję z oprogramowaniem. Nie jest to żadna nowość, jeśli spojrzeć na sposób działania platformy i komponentów Arduino, tym niemniej jest to świetny ukłon w stronę społeczności, w którą targetują twórcy BBB. Taki ficzer może być jednak łakomym kąskiem.

Choć UDOO jest nieco innym projektem zorientowanym na ciut inne grono społeczności, to jednak coś w tym być musi, że społeczność Arduino otwiera się na rozwiązania pokroju dwa w jednym. Nie mi osądzać, który projekt przyniesie większą popularność, tym nie mniej istotnym jest fakt, że programowanie wysokopoziomowe jest coraz bardziej pożądanym rozwiązaniem w interakcji ze sprzętem. Co ważne, roli kontrolerów jednak nie dewaluują mikroprocesory.

Pewnym atutem może być zgodność z wytycznymi Open Source Hardware Association, twórcy BBB bowiem zezwalają na jej klonowanie. Sam proceder klonowania nie jest niczym specjalnie nowym czy zaskakującym, sytuacje te nie stanowią rzadkości, gdyż przykładowo na podstawie Cubieboard mogło dojść do sklonowania Marsboard (a może jest odwrotnie?), w każdym bądź razie nie jest to szczególny atut.

Fundacja R-Pi też zarzekała się, że klony będą dozwolone. Co bądź zauważam, że twórcy BBB jako jedni z nielicznych zdecydowali się powołać na w/w asocjację. Nie można tu mówić o pełni szczęścia, bo wszak jeszcze istnieje certyfikacja Respect Your Freedom, do której miana najwyraźniej nie mieli odwagi pretendować twórcy Beagle Bone Black...

Może i wartym jest również odnotowania fakt, że teoretycznie nie ma przeciwwskazań na to, aby próbować modyfikacji, jeśli chodzi o kontroler sieciowy. SoC w BBB bowiem ma potencjał na Ethernet Gigabitowy. Kontroler SATA zawsze możemy kupić oddzielnie, w charakterze peryferium zewnętrznego. Teoretycznie również można pokusić się na rozbudowę pamięci RAM do 1GB, jak i podmianę eMMC. Tylko czy to naprawdę się opłaca? Może jednak warto oczekiwać klona na „sterydach”?

Podsumowanie

Podsumowania jako-takiego nie będzie. Wnioski sobie wyciągajcie sami. Beagle Bone Black powinien już jutro, najpóźniej pojutrze trafić w moje ręce. Być może w ramach platformy DP zdecyduję się na opis swoich pierwszych wrażeń. Jest spora szansa na to, że materiał będzie ekskluzywny, bo jak dotąd ciężko znaleźć więcej szczegółów o tej platformie w sieci.

edit:

Got it!

Udostępniam także foto w pełnym resie. 

linux sprzęt hobby

Komentarze