Audictus Voyager — nieźle brzmiące słuchawki nauszne dla cierpliwych

Miesiąc temu miałem przyjemność testować nauszne, bezprzewodowe słuchawki Audictus Leader. Zaskoczyły mnie one jakością odtwarzanego audio oraz wygodą użytkowania a czas na jednym ładowaniu w zupełności wystarczył do codziennego użytkowania. W międzyczasie dotarła do mnie uziemiona wersja tych słuchawek, sygnowana nazwą Voyager i oferująca łączność przewodową.

Nowy model został wyposażony w 50 mm przetworniki oferujące pasmo przenoszenia na poziomie 20 Hz - 20 kHz. Kompaktowy rozmiar, możliwość złożenia pałąka oraz minimalna masa sprawiają, że Audictus Voyager może być fajnymi, mobilnymi słuchawkami dla każdego. Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju ... zawiasy. 

Budowa i wykonanie

Producent dorzuca do słuchawek minimalistyczne akcesoria w postaci instrukcji obsługi oraz dwóch kabli przesyłowych. Mamy tutaj do czynienia z przewodem do słuchania muzyki stacjonarnie - jack 3,5 mm zakończony 6,3 mm oraz bardziej mobilną wersję 3,5-3,5 mm wraz z wysepką i przełącznikiem do odbierania połączeń / przełączania utworów. Trochę boli brak jakiegokolwiek etui do przenoszenia słuchawek, no ale w takiej półce cenowej nie powinniśmy za wiele wymagać.

Jak już wcześniej wspominałem, design urządzenia bardzo przypomina ten z recenzji modelu Leader. Ponownie otrzymujemy średniej wielkości konstrukcję utrzymaną w ciemnej kolorystyce z przewagą matowego plastiku i elementów metalowych. Mimo zastosowania plastiku w zdecydowanej przewadze, biorąc je do rąk zauważymy że wykonano je dość solidnie. Słuchawki dają się też złożyć dzięki obrotowym (90 stopni) muszlom, trzymając je wygodnie na klatce piersiowej. Problem występuje jednak gdy muszle przez przypadek wywiną się na drugą stronę. To wina zaczepów, które nie posiadają blokady przy przemieszczaniu się muszli w pionie, co może spowodować, że przed użyciem, będziemy zmuszeni się pomęczyć z rozłożeniem słuchawek. Jak dla mnie to wymaga od użytkownika sporych pokładów cierpliwości :( 

Nauszniki mają bardziej okrągły kształt, ale wciąż są sporych rozmiarów i komfortowo mieszczą małżowiny, okalając je w całości - mam na myśli uszy osoby dorosłej. Gąbki pokryte są ekoskórą, która idealnie dopasowuje się do kształtu naszej głowy. Sama opaska również została wykonana z wysokiej jakości materiałów i jest nad wyraz elastyczna. 

Nie możemy jednak liczyć na żadne dodatkowe przyciski czy rolkę do zmiany głośności. Na słuchawkach znajdują się tylko stosowne gniazda do połączenia kabli przesyłowych. Prawa muszla posiada wejście na kabel mini-jack 3,5 mm, a na lewej zainstalowano wejście na jacka 6,3 mm. W przypadku kabla mobilnego tuż przy jednej z końcówek zainstalowano malutką wysepkę z mikrofonem i przyciskiem sterującym. Możemy za jego pomocą zmienić odtwarzany utwór lub odebrać połączenie. Ciekawostka: da się też wywołać asystenta głosowego ;)

Ogólnie słuchawki Voyagera należy zaliczyć do grona należycie złożonych, bez widocznych zniekształceń lub źle spasowanych elementów. Nieco drażni element składający nauszniki, które potrafią wywrócić muszle na drugą stronę, ale i do tego można się przyzwyczaić. Na duży plus na pewno jest waga urządzenia, które możemy przyrównać do kategorii bardzo lekkich. 

Specyfikacja techniczna

  • Pasmo przenoszenia - od 20 do 22000 Hz
  • Dynamika - 105 +/-3 dB
  • Impedancja - 32 ohm
  • Średnica - 50 mm
  • Głośniki - neodymowe
  • Waga - 240 gram

Jakość w odsłuchu

Mimo iż urządzenie bardzo wygodnie leży na głowie, także przy ciasnym i mocno rozstawionym pałąkiem, musiałem potwierdzić w praktyce jakość odtwarzanego audio, jaką oferuje. W tym wypadku postanowiłem sprawdzić jak wygląda osłuch na kabelku mobilnym, korzystając z telefonu Samsung Galaxy S9 i przy pomocy "większego" jacka i kolumny Panasonic SC-PMX92. W przypadku wersji mobilnej skupiłem się na wysokiej jakości streamingach online oraz na muzyce w formacie bezstratnym, wieża oferowała mi utwory zapisywane na oryginalnych nośnikach.

Przed przystąpieniem do testów, musiałem poprzedzić je odpowiednim wygrzewaniem słuchawek. W tym celu poświęciłem około 9 godzin na sprawdzenie jak słuchawki poradzą sobie z dyskografią grupy Rammstein oraz sporawym dudnieniem przy utworach Boris Brejcha. Szybko zauważyłem, że producent w pełni nie zastosował zrównoważonego brzmienia, a postawił na rozgrywkową charakterystykę z lekkim basem i wycofaną średnicą. Nie jest to jednak wada, gdyż oferowany przez słuchawki dźwięk jest czysty i bardzo przyjemny w odsłuchu. 

Mamy tutaj również do czynienia z nieco podbitym basem, który mocno ociepla i wypełnia brzmienie. 

Podsumowanie

Muszę przyznać, że kolejne słuchawki producenta, zrobiły na mnie niezłe wrażenie. Oferowana jakość wykonania w modelu Voyager stoi na wysokim poziomie, oferując odbiorcy przyzwoitą wagę oraz sporą mobilność, przy przenoszeniu. Oferowany przez słuchawki dźwięk jest wysokiej jakości, choć jak dobrze wiemy, wiele zależy od samego źródła. Audictus Voyager można zakupić za około ~199 zł*

- klikając i kupując z mojego reflinka, wspierasz moją działalność. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by ukrócić adres i zrobić zakup kontrolowany ... ale i tak nic nie tracisz :)