Cuphead — bajeczna platformówka dla masochistów

Niech was nie zmyli tak ponury i poruszający tytuł - ta gra naprawdę jest niesamowicie frustrująca, o tyle ile frustracja w tym wypadku wypada na spory plus. Przed państwem Cuphead - platformowa gra akcji od raczkującego StudioMDHR. Gdy w 2014 roku transmitowano materiał z E3 zobaczyłem cudo nad cudami - wymagającą grę platformową wyścieloną po całości animacjami rodem z lat 30 ubiegłego wieku. Twórcy ostro stanęli na głowie by po trzech latach produkcji wreszcie wydać swoją grę. Już przed premierą każdy zainteresowany wiedział jedno - nie można dać się zwieźć ślicznej otoczce audio-wizualnej. Dlaczego? No cóż, twórcy tego nie ukrywali - tytuł miał być piekielnie trudny!

Piekielny dług

W grze wcielamy się w jedną z dwóch dostępnych postaci - Kubka lub Filiżka. Wybór ten zależny jest od wybranego przez nas trybu. Otóż możemy zagrać sami lub z pomocą kolegi w sieci lokalnej. Fabuła nie odgrywa szczególnie wiążącej roli w grze, ale świetnie wprowadza gracza w dość ponury i okrutny świat hazardu z siłami wyższymi. Otóż dowiadujemy się że nasz bohater podczas jednej z rozgrywek w kości, przegrał swoją duszę z chciwym przeciwnikiem - szybko wyszło na jaw że grał on z samym diabłem. By odzyskać utraconą własność, musi odpracować jej równowartość.

W tym celu musimy przemierzyć bajkowy świat jakby żywcem wyjęty z popularnych w amerykańskiej telewizji kreskówek. Pierwsze fazy zabawy skupiają się na interakcji z otoczeniem w nakreślonej odgórnie przez twórców lokalizacji. Zwiedzamy zamknięte mapki w których roi się od groma kolorowymi postaciami, wymagającymi zadaniami oraz swoistą losowością. Zabawa zaczyna się dopiero wtedy, gdy zdecydujemy się wejść na chroniony teren misji. Po przekroczeniu progu zadania, naszym oczom ukazuje się właściwa zabawa.

Tak jak w przypadku klasycznych platformówek, tak i tutaj obserwujemy losy naszego podopiecznego z rzutu 2D. Przed rozpoczęciem zabawy polecam jednak zapoznanie się z początkowym samouczkiem, wprowadzającym nowych graczy w dość specyficzną mechanikę oraz objaśniającym prawa rządzące się grą. Nasz bohater prócz klasycznego poruszania się na boki, może wykonać pojedynczy skok a nawet przykucnąć w razie potrzeby. W przypadku eliminacji przeciwników korzystamy z magicznych rękawiczek które wystrzeliwują pociski z prędkością karabinu maszynowego z palca. Podczas oddawania serii możliwe jest podładowanie paska mocy i wykorzystanie go do specjalnego ataku.

Ku zwycięstwu!

Cel każdej z misji jest dość prosty - przejść mapę bez uszczerbku na zdrowiu, omijając lub likwidując napotkane na swojej drodze przeszkody. I choć w klasycznym rozumieniu tego zdania nie ma ani krzty goryczy, tak w tym przypadku problemów mamy co nie miara. Mam na myśli nieustannie odradzających się przeciwników, wiele przeszkód terenowych a także czyhający na końcu mapy elitarny przeciwnik. Bez ogródek napiszę tak - nie ma szans by przejść Cuphead bez choćby jednej porażki. Jedynym wyjściem jest nauczenie się plansz na pamięć i umiejętne rozpracowanie przeciwników oraz technik którymi się posługują.

W trakcie przygód mamy okazję zebrać złote monety, które wymienić możemy u wrednego świniaka na podbijające statystyki eliksiry oraz nowe umiejętności. Mam na myśli zadawanie wyższych obrażeń, ataki specjalne oraz wymyślne uniki które mogą uratować nasz porcelanowy tyłek. A ginie się tu nader często, zazwyczaj nie zważając na liczebność wroga lub popełniając któryś z kardynalnych błędów. W przypadku grania w pojedynkę liczyć możemy tylko na siebie oraz na próg obrażeń który zdzierży nasza postać, lecz w przypadku grania w kooperacji rozwiązano śmierć w dość ciekawy sposób.

Jeśli zbierzemy na klatę zbyt dużą ilość obrażeń, nasza postać wyzionie ducha i zacznie się unosić ku porcelanowym niebiosom. Wystarczy że nasz towarzysz zareaguje w porę i przywróci nas do życia by wspólnie dalej walczyć z niecnymi przeciwnościami losu. Lecz muszę Was ostrzec - przeciwnicy zostali wyposażeni w dynamiczną sztuczną inteligencję która stara się w taki sposób z nami pogrywać, że samo wyuczenie się ruchów na pamięć na wiele się nie zda. Z drugiej strony na przejście gry mamy całą wieczność więc przy nieudanym podejściu, wystarczy próbować jeszcze raz ... i jeszcze raz ... i jeszcze ...

Graficznie niebezpieczny

To co wyróżnia grę Cuphead na tle konkurencji to fenomenalna kreska i animacja. Cała oprawa wizualna została ręcznie narysowana i pokolorowana a następnie przeniesiona do cyfrowego świata. Dominują tu pokręcone elementy krajobrazu, modele napotkanych wrogów oraz fenomenalnie oddane animacje podczas rozgrywki. Można je zauważyć podczas długich i wymagających walk z silniejszymi przeciwnikami oraz samej rozgrywki. 

Wielokrotnie miałem wrażenie ponownego wsiąknięcia w klimat kreskówki Hell Bells z 1929 roku która nadawała nader wspaniałej otoczki audio-wizualnej. Widać gołym okiem że twórcy garściami wzorowali się na klasykach gatunku, retuszując je specjalnie pod kolorową szatę graficzną oraz nowoczesną animację. Pełni smaku dodaje FENOMENALNA ścieżka dźwiękowa, oparta na wpadających w ucho jazzowych kawałkach. Osoby zainteresowane dobrą muzyką powinny wiedzieć że twórcy wpakowali w tę niewinną grę ponad 3 godziny oryginalnego jazzu, big banda i ratime'a. Iście szatański kąsek!

Problematyczne podsumowanie 

Dotarliśmy wreszcie do podsumowania, ale na przekór wszystkiemu nie będzie ono wcale takie proste, szczególnie w przypadku określenia grupy docelowej. Mimo że tytuł mieni się w przepięknej dla oka grafice i zaprawdę wspaniałej ścieżce dźwiękowej, to nie jest to gra skierowana dla młodszego odbiorcy mimo że jego PEGI uprawnia do zagrania od 3 roku życia. Cuphead nie wybacza, nie idzie na łatwiznę - to piekielnie trudny tytuł. Mimo sprzedania pokaźnej ilości kopii, wiele osób posiadających ten tytuł do dnia dzisiejszego ma trudności z przejściem gry. Odsetek osób którym się udało również jest bardzo znikomy (PC: Steam -12,4% / GoG - 2%) ale wzrasta co kilka miesięcy, więc bądźmy dobrej myśli :)

Podsumowując - Cuphead jest fenomenalną platformówką z elementami akcji oraz długimi i wymagającymi pojedynkami z przeciwnikami elitarnymi. Przyjemność z gry jest potęgowana za każdym razem gdy uda nam się przejść dalej, szczególnie bez uszczerbku na zdrowiu ze zdobytym zapasem złotych monet. Twórcy stanęli na głowie by wydać produkt w całości udany i oferujący wiele dobra dla każdego, w szczególności - elitarnego gracza który nie powinien mieć problemów z kolejną platformówką do "wymasterowania" !!!

Grę na potrzeby recenzji otrzymałem od platformy GOG.com. Polecam zagrać!