Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dead Cells — wojowniczy, bezgłowy rogalik

Od jakiegoś czasu na rynku gier elektronicznych, możemy zaobserwować swoisty wysyp gier typu Roguelike. Gatunek ten postawiony jest przede wszystkim na generyczność budowanego świata a śmierć gracza, zwykle oznacza koniec zabawy. Zobaczmy jak to wyglądało w przypadku Everspace - przy zniszczeniu naszego statku traciliśmy całe zdobyte wyposażenie, ale wracaliśmy jako nowy klon pilota w nowym pojeździe.

Bardzo podobny system został zastosowany w grze Dead Cells która mimo że swoją premierę miała 10 maja tego roku, to wciąż jeszcze nie wyszła z fazy beta. Na dzień dzisiejszy tytuł oferuje bardzo dużo rozwiązań i jest niesamowicie grywalny. Kto by przypuszczał że doczekamy się tak udanego rogalika, łączącego w sobie najlepsze elementy gier platformowych, walki bezpośredniej oraz bezprecedensowo - wysokiego poziomu trudności.

Historia niespisana

Zabawę zaczynamy od dość niecodziennej sytuacji. Otóż na początku naszej przygody zauważamy jak z podwieszonej na suficie rury, spada niewiadomego pochodzenia komórka. Ta, mając w swoim otoczeniu zimne ciało nieszczęśnika któremu odcięto czerep, postanawia się nim "zaopiekować" jednocześnie oddając się we władanie gracza. W tym momencie rozpoczynamy prawdziwą zabawę z jedną ogromną niewiadomą - kim jesteśmy i jak się tu znaleźliśmy.

Po wstępnym zapoznaniu się z poruszaniem postaci, zostajemy pokrótce wprowadzeni w mechanikę i wrzuceni na głębokie wody. Na swej drodze, spotkamy kilku nieznajomych jegomości którzy nieco przybliżą nam świat i miejsce w którym się znajdujemy, wciąż nie potrafiąc nam odpowiedzieć na pytanie, kim tak naprawdę jesteśmy. Podczas przemierzania poziomów natrafiamy na duże ilości wrogów których musimy za wszelką cenę unicestwić. Wielu z nich pozostawia po sobie kosztowności, schematy broni oraz komórki. Te ostatnie pełnią rolę waluty, za którą będziemy mogli permanentnie wykupić bronie, umiejętności lub zwiększać ich parametry. Przed nami epicka przygoda, która potrafi wciągnąć na naprawdę długie godziny.

Intuicyjna mechanika

Mechanika w grze została tak przebudowana by zdawała się być jak najbardziej intuicyjna i nie sprawiała problemów nawet przy bardzo dynamicznych wzmaganiach. Prócz poruszania się w obu kierunkach, otrzymujemy możliwość kucania które przydaje się w momencie unikania ataków oraz podwójny skok, szczególnie przydatny podczas chęci dostania się w wyższe partie poziomów. Za unik służy tu przewrotka, z której będziemy korzystać aż za często. Jednakże po jej użyciu należy chwilę odczekać by ponownie można by było ją użyć. Dolny ekran gry podzielono na 6 slotów. Pierwszy z nich określa jaki amulet nosimy ze sobą, drugi - ile mikstur życia przy sobie przenosimy, dwa kolejne to miejsca na broń a ostatnie - umiejętności. Przedmioty te zbieramy podczas przechodzenia plansz. Nieco wyżej znajdziemy informację o zebranym złocie i komórkach które wypadły z pokonanych wrogów.

Na samym dole znajduje się nasz pasek życia. Warto zaznaczyć iż każda z wyżej wymienionych komórek posiada poziomy. Te zostaną zwiększone przy zebraniu odpowiednich zwojów, podnosząc bazową ilość życia, obrażenia lub wspomagając regenerację umiejętności. Podczas przemierzania nieznanego nam świata, warto wspomóc się mapą i teleportami, z których możemy skorzystać by szybko znaleźć się w innym miejscu - o ile rzecz jasna, odkryliśmy inne teleporty. Wraz z postępem gry, otrzymamy możliwość używania pnączy by dostać się na wyższe rejony mapy oraz specjalnych teleportów w celu dostania się do ukrytych skarbów. Gracze ceniący rajd na czas, również powinni zostać usatysfakcjonowani specjalnymi wrotami o wyglądzie klepsydr, w których czekają wielkie skarby, ale dostępne są tylko dla tych którzy bardziej cenią uniki niż walkę.

Podczas eksploracji poziomów, wiele razy natkniemy się na świecące w ścianach symbole. Po ich zniszczeniu, zazwyczaj otrzymamy zastrzyk gotówki lub pożywienie by nieco podreperować ubytki w zdrowiu. Te które znajdziemy wyryte w podłożu, służą do stworzenia specjalnego portalu wyzwań, w którym po przekroczeniu mamy kilka minut na pełną eksterminację potworów na mapie z jak najszybszym dojściem do wyjścia. Największym problemem jest fakt iż wystarczy choćby jeden udany atak przeciwnika i całe wyzwanie trafia szlak, a my wracamy z małym ubytkiem życia do pierwotnej zabawy. Na swojej drodze wiele razy natkniemy się na drzwi zagradzające nam przejście. W takim wypadku wystarczy je otworzyć, lub wyważyć. Spotkamy też takie za którymi znajdują się wielkie skarby, a by się do nich dostać potrzebne będzie ofiarowanie pewnej ilości złota. Nie radzę natomiast ich niszczyć, gdyż może się okazać że tym czynem obrazimy starożytnych bogów, co zazwyczaj kończy się bardzo uporczywą klątwą.

Eksterminacja pomiotów

Najprzyjemniejszym elementem tej gry jest walka. Ta podzielona została na kilka czynników. Przede wszystkim walczymy bronią podręczną. Ta podzielona została na miecze, łuki, kusze i tarcze. Każda z nich ma swój unikalny poziom i statystyki. Podczas gry znajdziemy ich zamienniki a niekiedy nawet o wiele potężniejsze wersje. Podobnie jest z umiejętnościami. Wiele z nich posiada unikalne afiksy, zwiększające bazowe umiejętności lub dodające do ataku, specjalny czynnik. Jak można zauważyć, możemy liczyć jednocześnie na tylko dwie bronie podręczne oraz dwie umiejętności. Niezbędny okaże się również amulet, który doda nam unikalną umiejętność, odporność lub dla przykładu - poczwórny skok.

Ilość przeciwników potrafi porazić, przynajmniej na początku zabawy gdyż potem to już szara codzienność. Każda z postaci posiada unikalne umiejętności, sposób reakcji na widok bohatera oraz pewien skrypt jakim się kieruje. By w sposób bezproblemowy, rozprawić się z każdym przeciwnikiem, należy uważnie przestudiować zachowanie każdego z nich. Na swej drodze spotkamy szarżujące fioletowe kościotrupy, szamanów strzelających magią zza ściany, pełzające ślimaki które po zabiciu wypuszczają wybuchające kule a nawet ogromne konstrukty które zabiją nas swoimi szybkimi atakami mieczem. Z jednej strony powinniśmy stronić w większości przypadków od walki bezpośredniej i trzymać się na odległość, ale i to twórcy przewidzieli. Zdarzy się nie raz że zaatakuje nas chmara latających dziwactw, z ziemi wypełźnie skorpion lub natkniemy się na teleportującego się przeciwnika. Na poniższym filmiku z mojej rozgrywki, możecie zauważyć jak to wygląda w praktyce.

Walka z normalnymi przeciwnikami nie należy do najtrudniejszych, ale i tak najmniejszy błąd kosztować nas może śmierć. Gorzej jak na swej drodze spotkamy przeciwnika elitarnego - Ci posiadają wielkie pokłady wytrzymałości, zwykle przyzywają grupy popleczników, lubią się teleportować i atakować z zaskoczenia. Co kilka poziomów zmierzymy się z bossem który będzie bardzo wymagającym przeciwnikiem, nawet gdy zdobędziemy mistrzostwo w posługiwaniu się orężem. Na szczęście walczymy o potężne wpływy i duże ilości komórek.

Rozwijamy postać i ... giniemy

Na każdej z plansz powinniśmy spotkać sklepikarza który za drobną opłatą, "odpali" nam kilka swoich przedmiotów. Wiele z nich znajdziemy na swej drodze, ale czasami taka opcja bardzo przydaje się w przypadku nagromadzenia na mapie, dużych ilości przeciwników. Prócz handlarzy natknąć się również możemy na skrzynie ze skarbami. Zazwyczaj ich otwarcie skutkuje wypadnięciem losowej broni lub umiejętności, ale zdarzyć się też może tak, że zostaniemy otoczeni przez żądnych krwi przeciwników. W takim wypadku pozostaje unik i bardzo intensywna batalia w ciasnym pomieszczeniu.

Gorzej jak trafimy na przeklętą skrzynię. Jej otwarcie nie zwiastuje dodatkowych przeciwników, a duże ilości komórek, potężną losową broń podręczną oraz trochę złota. Niestety, nic nie jest takie proste - od tego momentu skrzynia nakłada na nas klątwę. Podobnie jak w przypadku zniszczenia złotych wrót do skarbów - zostajemy naznaczeni klątwą, która znika po pokonaniu 10 wrogów. Należy jednak bardzo uważać, gdyż wystarczy jeden udany atak wroga i ... giniemy.

Śmierć nigdy nie kończy żywota

Co poziom, otrzymujemy możliwość spotkania się z alchemikiem któremu ofiarujemy zebrane przez nas komórki w celu rozwinięcia wybranych przez nas umiejętności, odblokowania dodatkowej broni lub zwiększenia ich statystyk. Dzięki obrotnemu przekazywaniu komórek, otrzymamy możliwość zwiększenia noszonych przy sobie buteleczek z wytrzymałością co na pewno ułatwi dłuższą zabawę z trudniejszymi przeciwnikami. Niedaleko niego znajdziemy również specjalną zlewkę do regeneracji życia naszego bohatera oraz do uzupełnienia buteleczki z wytrzymałością. Po wydaniu komórek i uzupełnieniu życia, wracamy do dalszej zabawy.

Jednak gdy zginiemy, tracimy całe zebrane przez nas złoto i komórki i ... wracamy jako bezcielesna komórka do kolejnego ciała. Tak. Prawie tak samo jak to miało miejsce na początku przygody. Z tą różnicą, że posiadamy już nabyte umiejętności wykupione uprzednio u alchemika. Jeżeli przeznaczymy u niego komórki na rozwinięcie dodatkowych umiejętności, możemy znaleźć na początkowym etapie losową broń sieczną, tarczę lub łuk. Po wykupieniu umiejętności dotyczącej zbierania złota po pokonanych przeciwnikach, możliwe będzie zachowanie ich procentu przy naszej śmieci, na nowy początek. Śmierć permanentna nie istnieje. Komórka przetrwa wszystko !

Losowość świata ... a nie chwila! Już to gdzieś widziałem

Grafika w grze choć odbiega znacznie od nowych tytułów, oferuje wielką spójność w całości rozgrywki i nadaje tytułowi ogromnej grywalności. Właśnie dzięki takiej prostocie i możliwości losowego generowania map będziemy mogli za każdym razem przemierzać coraz to nowe miejsca. I choć ten slogan brzmi bardzo dumnie, to niestety mija się z prawdą. Wiele razy możemy zaobserwować podobne do siebie poziomy, umiejscowienie teleportów lub bliźniacze miejsca ze skrzyniami. Nie udało się twórcom od tego odbiec, ale nie jest to twór godzący w rozgrywkę.

Ścieżka dźwiękowa została nagrana po mistrzowsku oferując bardzo dobrej jakości wybuchy i brzęk oręża. Wzdychanie wrogów również zostało nieźle nagrane. Jeżeli skupimy się na ścieżce dialogowej, to warto się na chwilę przy niej zatrzymać, gdyż ta nie istnieje. Być może zostanie dodana w przyszłości, ale na razie cieszyć się musimy niemym bohaterem i swoistą gestykulacją z napisami.

Podsumowanie

Muszę przyznać że staram się omijać szerokim łukiem takie gry. Nigdy jakoś nie potrafiłem na dłużej zabawić w tytułach oferujących rozgrywkę w 2D, nawet pierwszej Castelvanii nigdy nie skończyłem. Dead Cells kupił mnie od razu i powracam do niego codziennie by zdobyć nowe komórki, potrzebne na rozwój reszty umiejętności. I choć klnę w nieboskłony gdy ginę bezsensowną śmiercią, to i tak wracam by spróbować inną metodą. Na dzień dzisiejszy grę można nabyć za 14,44 Euro lub skorzystać z możliwości kupienia klucza u polskich dystrybutorów w nieco mniejszej cenie. A myślę że warto gdyż jak na produkt jeszcze nie ukończony, oferuje masę godzin spędzonych na wycinaniu w pień przeciwników oraz naprawdę wciągającą mechanikę.

PS: Dzięki warsztatowi Steam, jest możliwość pobrania polonizacji ciągle wspieranej przez społeczność :) 

oprogramowanie gry hobby

Komentarze

0 nowych
pocolog   12 #1 12.07.2017 11:30

Ciekawa recenzja, cena gry też wydaje się przystępna. Szkoda, że człowiek nie ma na tyle czasu, żeby pograć we wszystkie ciekawe gry ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 12.07.2017 12:28
neverek   8 #2 12.07.2017 12:03

Z jednej strony wygląda świetnie dla fana metroidvanii jakim jestem, z drugiej "rouglike" odstrasza i zapowiada raczej zmarnowany potencjał w samych założeniach gry, bo zamiast przemyślanych poziomów zaprojektowanych przez człowieka będzie losowe pierdololo i bezsensowny grind. Już raz sparzyłem się tak na Rogue Legacy, które okazało się ledwie grywalnym koszmarkiem.

lordjahu   21 #3 12.07.2017 12:08

@neverek: wg. Mnie warto dać mu szansę - twórcy co chwila dorzucają coś nowego, podkręcają poziomy i przeciwników a gra cały czas jest bardzo wciągająca :)

  #4 12.07.2017 13:41

DC jest mocno nieukonczone. Taki Hollow Knight kasuje je bez popitki - genialna, genialna produkcja - wielka (30 godzin na ukonczenie), przemyslana, dopracowana z olsniewajaca grafika.

Apostoł   9 #5 12.07.2017 13:48

A mi nadal wydaje się, że Spelunky wygrywają w tej kategorii z całą resztą. Spróbowałem zagrać chwilę w Dead Cells i dość mało się tam dzieje, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gra wygląda na bardzo powtarzalną i "sztywną".

neverek   8 #6 12.07.2017 14:57

@Anonim (niezalogowany): Właśnie ogrywam teraz Hollow Knight, wyśmienita gra z niepotrzebnymi wstawkami "soulsowymi". Chyba druga najlepsza tego typu od lat, zaraz po Ori and the Blind Forest.

  #7 12.07.2017 14:59

@neverek: " niepotrzebnymi wstawkami "

Chciales napisac "potrzebnymi", ale wybaczam to przejezyczenie. ;)

Berion   15 #8 12.07.2017 19:52

@neverek: To nie jest Metroidvania, tylko zupełnie inny gatunek. Mnie też nie pasuje bo nie dość, że nie lubię losowości (zabija artyzm level designu, wieje monotonią) to jeszcze jest absurdalnie zniechęcająca rozgrywka, jak sam zauważyłeś, już w samych złożeniach gry. Ale ciężko narzekać, na to że jabłko nie jest gruszką i odwrotnie.

@Apostoł: A Spelunky i Spelunker HD takie nie są? ;]

Autor edytował komentarz w dniu: 12.07.2017 19:53
Bucic   9 #9 13.07.2017 00:37

A może...?
Basingstoke Alpha 3 - YouTube https://www.youtube.com/watch?v=sBhMUs9ymdk
Od http://puppygames.net/

Lelem   9 #10 18.07.2017 13:50

Fajnie to wygląda. Nie jestem jakimś wytrawnym graczem, ale ta gra przypomniała mi o poczciwym Captain Claw :)

G.Gn7Ex   6 #11 24.07.2017 17:15

"Gatunek ten postawiony jest przede wszystkim na generyczność budowanego świata a śmierć gracza, zwykle oznacza koniec zabawy."

ŚMIERĆ GRACZA?! o.O

lordjahu   21 #12 24.07.2017 17:52

@G.Gn7Ex: "Gracz – uczestnik gry. Graczem może być osoba, zwierzę, firma, lub dowolny inny twór zależnie od gry."

Bulo82   8 #13 04.08.2017 18:48

"Gatunek ten postawiony jest przede wszystkim na generyczność budowanego świata" - czy chodzi o świat standardowy, typowy, powtarzalny? czy może rozchodzi się o jakiś związek z lekami generycznymi?
"Przed nami epicka przygoda(...)" Przygoda charakterystyczna dla epiki? Przygoda opisowa, opowiadająca?
Sugeruję zakupić dobry słownik i zacząć go używać.

lordjahu   21 #14 04.08.2017 19:14

@Bulo82: Sugeruję wyjść z domu.

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.