Dying Light: Hellraid - nowy tryb gry, który podzielił społeczność fanów. Choć i tak gra się zacnie! [KONKURS]

Myślę, że zdecydowana większość graczy, miło wspomina polską produkcję ze stycznia 2015 roku. Dying Light był nieformalną kontynuacją tematyki zombie, ukazaną w pierwszej dużej grze studia - Dead Island (2011). Studio Techland ponownie pokazało, że "Polacy nie gęsi ..." i gry potrafią robić. Co więcej, polskie studio nakreśliło normy, w jakich powinno się wspierać rodzime produkcje. Zważywszy że od premiery minęło dobre 5 lat, a na horyzoncie rysuje się unowocześniona kontynuacja, nie tak dawno twórcy udostępnili dla graczy całkiem nowy dodatek - Hellraid.

Jeśli w tym momencie wasze serce zaczęło bić szybciej, uspokajam. Nie jest to ten słynny i niestety - porzucony, polski projekt samodzielnej gry opartej na zmaganiach z hordami piekła, a dodatek do podstawowej wersji Dying Light, mocno opierający się na założeniach gry. Wielu graczy a w szczególności wiernych fanów ciachania zombie w Harran, przerosła myśl o możliwościach nowego dodatku, przez co pierwsze oceny, jak i recenzje, mocno podzieliły społeczność graczy.

Wstępniaczek

Na brak odpowiedniej ilości dodatków wydłużających zabawę, gracze nie musieli narzekać. Na przestrzeni lat od swojej premiery, studio Techland zasypywało nas wieloma dodatkami, przedmiotami kosmetycznymi oraz wszelkiej maści wydarzeniami i powtarzalnymi czynnościami. Do tych najbardziej znanych dodatków należy wpisać The Following, które bardzo okazale rozbudowało podstawowe wątki gry i ukazało całkiem nowe zakończenie, na które większość grających nie było przygotowanych. Spośród tych mniejszych nie można zapominać o Hordzie Bozaka, w której bohater został poddany ciężkim próbom w walce, poruszaniu się, a przede wszystkim - przetrwaniu. 

Twórcy pokwapili się także na rozgrywce wieloosobowej we wbudowanym w podstawkę trybie przetrwania oraz w osobnej, samodzielnej grze Bad Blood, skierowanej przede wszystkim do miłośników Battle Royale. Przez pełen aktualizacji okres, przewinęło się wiele przedmiotów kosmetycznych, drobnych łatek stale podnoszących płynność, jak i wrażenia z gry a statystyki wciąż ukazywały na serwerach spore skupiska graczy. Dying Light od swojej premiery był łakomym kąskiem dla prawdziwego gracza. Wprowadzał otwarty świat, rozbudowany wątek fabularny oraz całkiem przemyślaną mechanikę rozwijania głównej postaci. Techland istnie zaszalał w tej kwestii, co oczywiście przyczyniło się do wysokich ocen recenzentów growych, jak i krytyków. 

Hellraid - z pełniaka na dodatek

Jeśli nadal nie wiecie czym jest Hellraid, to już spieszę z wyjaśnieniem. Techland od lat pracował nad mroczną wersją slashera, w którym bohater rozprawia się z hordami piekielnymi. Od strony wizualnej mieliśmy do czynienia z miksem Dark Messiah of Might and Magic z rodzimym Painkillerem a w kontekście mechaniki, twórcy zapewne chcieli postawić przed graczem nie lada wyzwanie. Produkt nigdy finalnie nie został wydany, choć na wielu growych eventach udało się zaprezentować wyrazisty zwiastun oraz nader ciekawy gameplay. I tyle. 

Mimo iż wielu graczy nie porzuciło nadziei i cierpliwie wyczekiwało premiery, Techland niekoniecznie miał w planach dalsze kontynuowanie osobnego projektu. Na początku tego roku jednak bańka niewiadomej pękła a na świat wyszła nowina, że Hellraid jednak się ukaże ... i to w tym roku. Bliżej premiery stało się jasne, że gracze otrzymają po prostu kolejny dodatek do podstawowej gry Dying Light, ale przenoszący gracza w magiczny świat lochów, magii i miecza. Przed oficjalną premierą brzmiało to całkiem fajnie a nadsyłane przez studio materiały promocyjne, mocno ubarwiały mechanikę i aspekty wizualne produkcji. Jednak w dniu premiery okazało się, że nadzieje fanów legły w gruzach i otrzymaliśmy kolejny dodatek, stawiający przede wszystkim na wycinanie w pień napotkanych na swej drodze, wrogów.

Dużo nowego i starego

Trochę trudno napisać, że Dying Light: Hellraid jest pełnoprawnym dodatkiem do gry. W moim odczuciu to zwykłe wyzwanie ot taki NewGame+ ale z dodatkową zawartością. Twórcy udostępnili specjalne pomieszczenie tuż przy sklepiku w wieży Harran, gdzie nasz bohater uzupełniał zapasy i pomagał ocalałym z zarazy obywatelom. Znajduje się tam automat do gier, w którym nasza postać może zagrać w tytułowy Hellraid. Założenia dodatku są banalnie proste: zaczynamy bez wyposażenia, wykorzystując prostą broń białą do eliminacji przeciwników na mapie. Wraz z postępem otrzymujemy lepszej jakości oręż, zdobywamy doświadczenie i rozwijamy umiejętności, które odblokowują nam kolejne śmiercionośne narzędzia mordu.

W grze wykorzystamy wszystko to, co nauczyliśmy się w podstawce. Będziemy szybko poruszać się po lokacjach, stosować uniki w walce i wymyślnie prześlizgiwać się między przeciwnikami. Na graczy czekają także przedmioty legendarne, tajemnicze zapiski oraz całkiem sporo nowych przeciwników, którzy znudzą się po drugim przejściu gry. Otóż nowy dodatek można nazwać idealnym dla osób, które lubują się w szybkim przechodzeniu gier. Tzw. "speedrun" w Hellraid jest nader pożądany, gdyż dzięki niemu zyskamy lepsze nagrody za przejście gry i wpiszemy się w wysokie pozycje rankingowe. Gracz może liczyć na dodatkowe życia, tak jak ma to miejsce w wirtualnych grach na automatach. 

Trudno winić twórców za odbiór przez graczy głównego zamysłu dodatku. Oczywistym jest, że nazwa może wprowadzić w błąd, gdyż tyczy się ona całkiem innej gry, ale sposób, w jaki gracze tłumaczą swoją frustrację jest całkiem niezrozumiały. Wystarczy zobaczyć, z jaką skalą problemu walczy po dziś dzień studio Techland, starając się ze wszystkich sił naprawić średnio przyjęty dodatek. Mimo iż bazuje on nazwą na niewydanej grze, to oferuje całkiem sporo dobrej zabawy. Oczywiście nie jest to rozszerzenie typu The Following rozbudowujące grę o nowe lokacje, choć bliżej mu do Hordy Bozaka. Gracze zarzucają jednak studiu wtórność pomysłów oraz drastycznie krótką rozgrywkę, która pozwala na ukończenie gry w ciągu niecałej godziny.

W moim odczuciu uzyskujemy jednak dostęp do ładnie zaprezentowanych lokacji, odwzorowanych lochów i tajemniczych pomieszczeń. Wrogowie atakują nas zaciekle, więc i poziom trudności został należycie podwyższony. Mimo iż gra cierpi na krótki czas zabawy to oferuje całkiem sporo nowości, które możemy wydobyć z dodatku i wykorzystać w późniejszej zabawie w otwartym świecie gry. 

[KONKURS]

Dzięki uprzejmości polskiego studia Techland otrzymałem na konkurs dla czytelników mojego bloga dwa kluczyki z pełną wersją dodatku Hellraid (Steam). Tym razem wezmę pod uwagę każdy konstruktywny komentarz na temat gry Dying Light oraz wydawanych na przestrzeni lat, dodatków które dla większości, stały się świetną rozgrywką na lata. Napiszcie proszę, czy mieliście do czynienia z grą, czy może wciąż macie ochotę zagrać. A może posiadacie nowy dodatek i w niego gracie? Jakie macie odczucia na temat serii?

Spośród wszystkich komentarzy zostaną wylosowane dwa, a do ich właścicieli zostaną wysłane klucze z dodatkiem via PW na forum. Na odpowiedzi czekam do poniedziałku 24 sierpnia do godziny 10.00 (w konkursie mogą brać udział zarejestrowani użytkownicy). A teraz przepraszam, ale wracam do piekła, posprzątać lochy ;) 

[AKTUALIZACJA - 24.08.2020]:

Kluczyki lecą do użytkowników - the_matrix i LORDEK. Sprawdźcie PW na forum. Gratulacje!