Epson EcoTank L7160 — drukarka zawitała na warsztat

Nie tak dawno na blogu redakcyjnym, pojawiła się informacja o rozpoczęciu kolejnej akcji w której to blogerzy oraz zachłanni recenzenci, mieliby możliwość przetestowania i późniejszego zrecenzowania sprzętów od zaprzyjaźnionej z portalem, marki. Tym razem padło na projekt "Przetestuj drukarkę Epsona i zgarnij jedną dla siebie" w której jest szansa że twórca najciekawszego wpisu może zostać nagrodzony, testowanym modelem. Mimo uczestniczenia w kilku dodatkowych projektach, znalazłem trochę wolnego czasu i postanowiłem spróbować. By móc się zakwalifikować i wziąć udział w projekcie, trzeba było pokrótce nakreślić plan działania oraz scenariusz przyszłych testów. Moje szczęście znów okazało się na tyle duże, gdyż jak pierwszy otrzymałem drukarkę do zdjęć i dokumentów Epson EcoTank L7160.

Sporo dobroci na warsztacie

Urządzenie otrzymałem w dużym, masywnym kartonie wraz z kablem zasilającym, instrukcją obsługi oraz płytą z oprogramowaniem. W korespondencji z redakcją poprosiłem o wsparcie w postaci specjalnego papieru fotograficznego, gdyż wyczytałem że testowany przeze mnie model, ma możliwość wydruków fotograficznych w bardzo przyzwoitej jakości. Zestaw który do mnie dotarł, mimo iż skromny to potężnie satysfakcjonujący. 

Na stronie producenta tuż przed zgłoszeniem się do akcji, wyczytałem sporo fajnych informacji o L7160. Z jednej strony drukarka ta należy do grona urządzeń wielofunkcyjnych posiadając m.in skaner a z drugiej - jest prosta w użytkowaniu i pozwala drukować w bardzo ekonomicznych trybach. Taki wybór daje nam pewność długiego czasu eksploatacji tuszy, przy dość dobrym odwzorowaniu kolorów, nawet w przytoczonej już wcześniej - możliwości wydruku fotografii.

Z mieszkania pozbyliśmy się jakiś czas temu drukarki kolorowej, gdyż w ostatecznym rozrachunku nie była nam w ogóle potrzebna. Zapotrzebowaniem wydruku ratowaliśmy się u pobliskiej rodziny lub w pracy, choć mi osobiście bardzo brakowało sprzętu do przenoszenia cyfrowych ujęć na papier. Mimo iż nie fotografuję już tak często jak kiedyś, to posiadam całkiem pokaźny zbiór materiałów cyfrowych które tylko czekają na odpowiedni moment. Mam nadzieję iż przy tych testach uda się je odpowiednio nanieść na papier. 

Diaboliczny plan

Sporo myślałem nad krokami którymi będę kierować się podczas tych trzech tygodni testów i postanowiłem nieco odejść od mojej sztywnej formuły recenzenckiej. W przyszłych wpisach mam zamiar przybliżyć wam nieco budowę i wykonanie urządzenia oraz skupić się na plusach i minusach, zastosowanej specyfikacji. Z racji tego iż urządzenie oferuje bardzo dużo funkcji i możliwości jak na domowy kombajn, liczę również na zwrotny "feedback" z pytaniami i propozycjami do spełnienia. Jednak z tego miejsca zamierzam od razu napisać: NIE BĘDZIE CRASH-TESTÓW !

Mam zamiar skupić się na prostocie wykonywania wydruków w aspekcie bezprzewodowym (po WiFi urządzenia) ale również przy pomocy podłączenia kablowego z komputerem. Producent sporo pisze na swojej stronie o ekonomicznym podejściu do wydruków w swoich urządzeniach, zapełniając po brzegi kasety drukujące w testowanym modelu. Z jednej strony cieszy mnie niezmiernie taki krok gdyż w spokoju będę w stanie sprawdzić stan zużycia, choćby dzięki aplikacji mobilnej. Z drugiej jednak, chciałem sprawdzić jak w praktyce wygląda możliwość uzupełnienia takowych, gdyż Epson z całą stanowczością uważa że jest to banalnie proste i nie można się pomylić.

Nie można tu zapomnieć o możliwości wydruków na wielu formatach, począwszy od klasycznego A4, po B5, A6, A5 a kończąc na możliwości nadruku na płytach CD/DVD. Bardzo interesuje mnie czy wydruki zdjęć z testowanego urządzenia, mają szansę stawać w szranki z wydrukami zdjęć od fotografa. Mam na myśli zastosowaną głębię kolorów, ich odwzorowanie, ale również jakość którą być może uzyskamy na otrzymanym do testów papierze. Z nim też roztaczam pewną wizję zwieńczenia testów, którą w tym momencie dopinam na ostatni guzik.

Wernisaż "zdjęć z ręki"

Obecnie wiele się mówi o fotografii urządzeniami mobilnymi, gdzie w szczególności mam na myśli smartfony. Te wpisały się już w kanon kultury i sztuki, oferując z roku na rok coraz lepszą jakość wykonywanych fotografii, co nie powinno nikogo dziwić choćby ze względu na ciągły rozpęd technologiczny marek. W związku z tym postanowiłem na koniec testów zorganizować wernisaż fotografii smartfonowej w mojej miejscowości, gdzie prócz ukazania metod poprawnego wykonywania zdjęć, poruszyłbym też kwestię łatwej i ogólnodostępnej możliwości obróbki takowych materiałów. W związku z tym iż eksponowane na wystawie zdjęcia pochodziłyby właśnie z testowanej drukarki, miałbym w planie prelekcję dotyczącą plusów posiadania takich urządzeń przez mobilnych fotografów. O ile w przypływie zachwytu nie wykorzystam wszystkich dostępnych materiałów od Epsona, to na wernisażu dam możliwość wydruku swojego zdjęcia, każdemu przybyłemu gościowi (z opcjonalnym retuszem fotografii). 

Dużo więc zależy od otrzymanej jakości na papierze fotograficznym Epson, konfrontacji ze specjalistycznymi maszynami do wywoływania zdjęć oraz testów praktycznych które mam w planie wykonać. Osobiście nie liczę na cuda, gdyż miałem już możliwość sprawdzić w praktyce kilka wydruków z telefonu, ale na moim komputerze wciąż czeka wielka paczka wielkoformatowych zdjęć do wywołania. 

Jeżeli jesteście ciekawi danych funkcji lub macie pytania dotyczące testowanego przeze mnie modelu, piszcie śmiało. Postaram wziąć je pod uwagę podczas przyszłych testów, które pojawią się na moim blogu już w przyszłym tygodniu - a zaczniemy od budowy, wykonania i specyfikacji drukarki Epson EcoTank L7160!