Genesis Zircon 330 — bezprzewodowa mysz dla niedzielnych graczy i nie tylko

Kolejny raz zostałem obdarowany sprzętem do testów marki Genesis, a jak to zwykle bywa - ponownie skierowanym dla graczy komputerowych. Na warsztacie wielokrotnie miałem sposobność recenzować myszki działające po kablu, ale zdarzało się też sprawdzać w działaniu te z łącznością bezprzewodową. I choć zawsze byłem gorącym zwolennikiem grania po kablu, tak nowe konstrukcje wraz z biegiem technologicznego rozpędu zaczęły coraz bardziej doganiać sprawdzoną technologię. Wśród myszek producenta pojawiła się nowa linia produktów, najprawdopodobniej wprowadzająca nowy system łączności - bezprzewodowy. Ich pierwszym produktem w tym wypadku jest tytułowy Genesis Zircon 330, gryzoń łączący się z komputerem bezprzewodowo. 

Minimalizm w pudełku

Urządzenie klasycznie otrzymujemy w pudełku, w którym prócz tytułowej myszki znajdziemy również instrukcję obsługi oraz kabel zasilający USB-microUSB. W ramach faktu iż testowany gryzoń należy do urządzeń bezprzewodowych, tuż pod nim znajduje się wgłębienie na nadajnik USB. Został on tak wykonany i wyprofilowany, by podczas przylegania do myszki zbytnio nie wystawał, rysując przy okazji powierzchnię na której mysz będzie leżała.

Jedyne do czego wręcz muszę się doczepić to pewne trudności w wyjęciu odbiornika z myszki. Ciężko jest to wykonać przy użyciu opuszków palców i trzeba wspomóc się ostrym narzędziem, tudzież paznokciem. Należy jednak pamiętać iż konstrukcja ta została wykonana tylko w celu transportu nadajnika i mało kto jednak będzie go tam wciąż chował. Tuż obok sensora optycznego PAW3212 znajdziemy przełącznik zasilania. Na bokach jak zwykle zastosowano teflonowe ślizgacze, umożliwiające płynne ruchy po każdego rodzaju powierzchni.

Myszka została wykonana z dobrej jakości tworzywa sztucznego o nieco chropowatej powierzchni. Daje nam to pewność że przez przypadek nie wyślizgnie się nam ona z rąk. Na froncie gdzie zwykle z urządzenia wychodził kabel do komputera, znajdziemy port microUSB, służący do naładowania wbudowanego akumulatora o pojemności 750 mAh. Urządzenie to zdaje się być przeznaczone dla dłoni osoby dorosłej, idealnie opierając się dużym palcom oraz ułożeniem dłoni w spoczynku.

Po bokach znajdziemy wyprofilowaną kratownicę wykonaną z plastiku na której to spocznie kciuk oraz dwa ostatnia palce prawej ręki. Muszę też napomknąć iż z tego modelu mogą również skorzystać osoby leworęczne, ale mogą im w tym przeszkodzić przyciski boczne zlokalizowane na lewej krawędzi.

Pomiędzy przyciskiem lewym i prawym, zamontowano pokryte gumą kółko do przewijania a bliżej dłoni klawisz do zmiany czułości myszy. Mówimy tutaj o zmianie wartości w 4 poziomach: od 800 do 3600 DPI. Nie mogło zabraknąć podświetlenia, lecz to co otrzymujemy w tym wypadku dalece odbiega od tego co poznaliśmy na przestrzeni lat. Tuż pod klawiszem zmiany czułości, znajduje się przycisk podświetlenia i powoduje on uruchomienie diody pod logiem marki oraz rolki. Problem jest tylko taki że dostępny mamy tylko jeden kolor - czerwony. Zapewne uradowane będą osoby które nie korzystają z żadnego podświetlenia.

Specyfikacja techniczna

  • Sensor optyczny - PAW3212
  • DPI - 800-3600
  • Szybkość przetwarzania - 4000 FPS
  • Akceleracja - 10 G
  • Śledzenie - 30 ips
  • Raportowanie - 500 Hz
  • Waga - 105g
  • Zasilanie - 750 mAh

Łatwe parowanie

Przed podłączeniem myszki, należy ją nieco podładować. W moim przypadku tuż po wyjęciu z pudełka - nie zadziałało podświetlenie rolki, choć logo marki wręcz żarzyło się czerwonym kolorem. Najprawdopodobniej zadziałały tutaj aspekty oszczędzania wbudowanego akumulatora. Jego naładowanie do pełna trwa do godziny czasu i objawi się wyłączeniem koloru niebieskiego na rolce. Do podładowania akumulatora posłuży nam dołączony do zestawu kabelek, ale możemy również skorzystać z własnej ładowarki sieciowej.

Podłączanie odbiornika Nano 2,4 GHz na USB daje możliwość natychmiastowej pracy z urządzeniem, gdyż model Zircon 330 nie posiada żadnego dedykowanego oprogramowania. Przed przystąpieniem do pracy należy wybrać interesującą nas czułość. Ta działa w oparciu pętli na takich wartościach jak 800, 1600, 2400 oraz 3600 DPI - niestety brak jakiejkolwiek podziałki w myszce by zorientować się jaką wybraliśmy.

W myszce tej zastosowano trwałe przełączniki Huano o żywotności do 5 milionów kliknięć, deklarowane przez producenta. Cechuje je również szybka reakcja oraz wydajna praca, także w sferze rozrywkowej.

Nieskrępowana praktyka

Podczas wstępnych testów udało mi się bez przeszkód uzyskać odległość działania do 14 metrów od nadajnika, choć producent proponuje zoptymalizować ją do 10 by uzyskać zadowalające efekty. W przypadku mojego dość wymagającego grania, za wszelką cenę chciałem sprawdzić w praktyce wydajnościowe możliwości testowanego modelu. Na pierwszy ogień poszły wymagające wyczucia strategie oraz gry zręcznościowe. Po wyczuciu klawiszy oraz optymalnej czułości, musiałem wręcz przełączyć się na bardziej dynamiczne tytuły.

W ten sposób powróciłem do zdobywania nowej rangi w CS:GO oraz do podbicia nowych terenów podczas działań II Wojny Światowej w nowej odsłonie Battlefield. Muszę przyznać że grało mi się na niej bardzo dobrze, choć bardziej przyzwyczajony jestem do budowy mojego obecnego gryzonia - Razer Deathadder Elite. Biorąc pod uwagę pewne braki w kwestii konstrukcji oraz zastosowane średniej jakości komponenty oraz dość komfortową pracę nawet w przypadku bardzo wymagających tytułów wieloosobowych, muszę przyznać iż Genesis Zircon 330 naprawdę daje radę! Do tego dochodzi jego bardzo przystępna cena, która zamyka się w niecałych 70 złotych. Myślę że jeżeli ktoś poszukuje taniej myszki bezprzewodowej bez udziwnień, oferującej dobrą specyfikację oraz długo działającą baterię, po powinien wyjść ze sklepu zadowolony :)