Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Iiyama Red Eagle — recenzja monitora gamingowego ze średniej półki

Minęło już pięć lat odkąd zakupiłem swój pierwszy płaski monitor. Wcześniej korzystałem z CRT, ale musiała kiedyś nadejść przesiadka na LCD. Mój wybór był prosty – nie za duży ekran, dobre kąty widzenia i … przystępna cena. Tak się złożyło iż firma Proline w mojej miejscowości robiła przecenę monitorów firmy iiyama i tak w moje ręce trafił przeceniony na 499zł model Prolite E2003WS. Z tak ograniczonym budżetem zdawałem sobie sprawę że nie był on szczytem możliwości ówczesnych paneli LCD ale w końcu od czegoś trzeba zacząć. Wbrew różnorakiej opinii o modelu, ten sprawował się bardzo dobrze przez te kilka lat. I co prawda nie raz zamierzałem zmienić przestarzałą matrycę TN na IPS, ale jakoś nie mogłem się przestawić na inny design monitorów lub markę, ot przyzwyczajenie. Ostatnio jednak zdecydowałem że po prostu trzeba odstawić staruszka w kąt i zakupić nowy. Skorzystałem jednak jeszcze z okazji przetestowania nowego monitora firmy Iiyama, modelu Red Eagle należącego do serii monitorów gamingowych tego producenta. Jakościowo znajduje się on pomiędzy modelem Black Hawk a Golden Phoenix. Czy Czerwony Orzeł okaże się wartym zainteresowania graczy ? Zapraszam do poniższej recenzji.

Monitor otrzymałem w dużym kartonowym pudle opisanym specyfikacją techniczną urządzenia oraz najważniejszymi funkcjami jakie możemy w nim znaleźć. Wewnątrz pod styropianowym zabezpieczeniem znajdziemy sam panel oraz osobno zapakowaną stopkę z podstawką. Przy styropianie w foliowym woreczku znajdziemy 3 śrubki mocujące monitor do podstawki.

Po wyjęciu styropianu natrafimy na obowiązkowe papierowe dodatki czyli instrukcję bezpieczeństwa i skróconą instrukcję obsługi monitora oraz szereg niezbędnych przewodów - kabel zasilający, DisplayPort, dual-link DVI-D, USB czy audio. Co dziwne, z nieznanych przyczyn zabrakło bardzo popularnego przewodu HDMI.

r   e   k   l   a   m   a

Zanim uruchomimy monitor, warto wspomnieć o prostym montażu za pomocą świetnie wyprofilowanych śrubek. Są one zakończone półkolistym uchwytem, który sprawdza się podczas wkręcania ich do podłoża. Ot detal, ale dzięki niemu nie musimy korzystać ze śrubokrętu, a po wkręceniu wystarczy je odgiąć w kierunku podstawki. Gdy już monitor jest połączony z podstawką, wystarczy go odpowiednio wyregulować. Z tyłu stopki znajduje się przycisk zwalniający zaczep przy monitorze. Wciskając go jednocześnie wraz z monitorem, zwalniamy blokadę i otrzymujemy możliwość regulacji wysokości do naszych potrzeb. Po ustawieniu jej, zauważymy że producent wyraźnie zapomniał o możliwości blokady naszego ustawienia. Na szczęście trzeba wymusić trochę siły by zmienić określoną przez nas wysokość. Zostanie nam jeszcze regulacja kąta odchylenia ekranu, ale to zostawmy sobie indywidualnie po podłączeniu okablowania. Dla osób które chcą korzystać z pionowego ekranu – miła informacja, ekran można przekręcić w prawo o 90 stopni.

Z tyłu monitora, po jego lewej stronie znajdziemy wejścia słuchawkowe i 2 porty USB 3.0 oraz wejście na kabel PC USB. Poniżej zlokalizowane są dwa wejścia HDMI, DVI-D, DisplayPort oraz gniazdo na kabel zasilający. W stopce monitora znajduje się miejsce na przepuszczenie przez nie kabli, przez co łatwiej jest utrzymać je w ryzach zaoszczędzając miejsce na biurku. Przyznam szczerze że wcześniej nie miałem styczności z takim rozwiązaniem a od razu widać że zwiększa się dzięki temu ergonomia na naszym biurku a wszystko wygląda bardziej schludnie.

Specyfikacja techniczna

Model – GB2488HSU

Przekątna ekranu – 24 cale

Panel – TN LED

Czas reakcji – 1 ms

Wyświetlane kolory – 16,7 mln

Częstotliwość odświeżania ekranu - 144 Hz

Format obrazu – 16 : 9

Rozdzielczość fizyczna – 1920 x 1080 px (FULL HD)

Głośniki – 2 x 3 W (Stereo)

Zasilanie – AC 100 – 240 V. 50/60 Hz

Wymiary – 56,8 x 38,8 (51,8) x 23,0 cm

Waga – 5,6 kg

Pora się podłączyć

Zwykle używałem do podłączenia kabla DVI-D jednak tym razem wybór padł na będący pod ręką "prywatny ;) " przewód HDMI. Po pierwszym podłączeniu ekranu, ten wręcz mnie oślepił. Możliwe że ktoś miał przede mną ten model do testów, ale by na dzień dobry ustawiać jasność na 100 jednostek przy 30 jednostkach kontrastu to słaby żart. Biorę też pod uwagę dodatkowe podświetlenie LED. Po kilku minutach zabawy w menu, udało mi się ustawić parametry na bardziej przystępne, choć wciąż nieco za jasne. Niezwykle pomocny w tym momencie jest panel OSD. W dolnym prawym rogu monitora umiejscowione są klawisze poruszania się po menu ustawień monitora – Power, Wybierz/Wejście sygnału, W górę/Audio, W dół/styl koloru, Menu. Spodziewałem się tutaj raczej klawiszy mechanicznych aniżeli tzw. „czułej obudowy”. Podczas poruszania się po menu, wiele razy odczuwałem dyskomfort związany z wciskaniem oznaczeń na obudowie, gdyż do końca nie wiedziałem czy wciśnięcie zostało zaakceptowane.

W panelu OSD znajdziemy szeroki wybór języków, w tym polskiego oraz ustawienia obrazu takie jak głębia, kontrast, jasność, ostrość. Znajdziemy również opcje ustawień audio, pozycję OSD oraz możliwość przywrócenia ustawień fabrycznych.

Pierwsze wrażenie – Łał ?

Po zmianie rozdzielczości z 1440x900 na 1080p moim oczom ukazał się niespotykany dotąd ogrom przestrzeni roboczej. Nie zmieniając absolutnie żadnych ustawień zdecydowałem się odpalić kilka tytułów by sprawdzić jak to wszystko będzie wyglądać. Na pierwszy ogień strategie a więc gry bez dynamicznie zmieniających się obrazów. Cywilizacja V czy Starcraft 2 wygląda naprawdę nieźle, kolory są wyraźne choć nieco zbyt jaskrawe, ekran zdecydowanie za jasny, wręcz prześwietlony co już po niedługim czasie zaczyna naprawdę przeszkadzać. Kolejnymi w kolejce tytułami były szybkie i bardzo szybkie FPS-ów sieciowe czyli Counter Strike Global Offensive oraz Battlefront. W tych tytułach kolory już tak nie zachwycały (szczególnie w Battlefroncie) choć dalej były poprawne a przesadna jasność nie doskwierała jak w przypadku „wolniejszych” RTS-ów, nie zmieniało to jednak faktu że efekt „pierwszego łał” zaczął stopniowo ulatywać.

Mimo bardzo przyjemnej gry ze znajomym, zauważyłem że niektóre z kolorów nieco odbiegają od oryginału. Postanowiłem wyregulować te parametry w menu, ale nic to nie dało. Okazało się iż mam nieco przekłamane kolory przez … źle ustawiony ekran w pionie. I tutaj nadal kłania się, wspomniany wcześniej brak blokady ustawienia monitora. Możliwe że podczas wciskania klawiszy w menu i zmiany ustawień naruszyłem idealnie ustawiony pod siebie obraz. Widząc że coś jest nie tak, postanowiłem bardziej przyjrzeć się kątom widzenia.

Postanowiłem to sprawdzić i porównać stary 7 letni monitor z omawianym. Dla dobrego porównania umiejscowiłem oba monitory obok siebie i rozpocząłem testy. Na pierwszy ogień chciałem sprawdzić jak się ma nowy ze starym w bitwie na jasność ekranu (ustawienia fabryczne).

Kolejnym tematem były wyświetlane zdjęcia i inne obrazy. Dopiero w tym przypadku okazało się jak bardzo producent nie przyłożył się do parametrów default-owych. Kolory wyblakłe w niektórych momentach okropnie wręcz sprane, podświetlenie wypalające oczy, kontrast całkowicie przesadzony. Na podanym niżej zdjęciu prezentującym hotel Bursztynowy Pałac, widać nie tyle co przejaśnienie nieba ale również przekłamanie koloru trawy czy liści na drzewach.

Mimo faktu że matryce TN są najgorsze pod tym względem to jednak opisywany model jest daleki od wpędzenia swojego posiadacza w „czarną rozpacz” innymi słowy tragedii nie ma ;) z jednym wyjątkiem ….

Najgorzej jest z obrazem widocznym z dołu. Mam jednak nadzieję iż żaden z graczy nie patrzy na monitor w ten sposób bo straciłby zdecydowanie zbyt dużo :)

Drugie wrażenie – A jednak warto !

Nie spodobało mi się że nowy technologicznie monitor ma aż tak widoczne wady więc postanowiłem zając się nimi osobiście. Kilkanaście minut i prób później, wykorzystując jedno z wolnych miejsc na customowe profile wyświetlacza w menu OSD zapisałem swoje ustawienia które w 100% spełniały moje oczekiwania względem wszystkich drażniących mnie wcześniej parametrów. Dzięki temu użytkowanie „Orła” stało się niezwykle przyjemnym doznaniem. Zarówno przy fragowaniu wrogów w Battlefroncie, kolejnej wygranej potyczce w Cywilizacji V jak i przeglądaniu zdjęć i siedzeniu „na necie”.

Podczas testów korzystałem z głośników wbudowanych, ale nie mają one zadziwiającej jakości odbioru jak przystało na zwykłe stereo, więc szybko wróciłem do ustawienia 2.1, które jest dla mnie wystarczające. Dzięki podłączeniu HDMI mogłem skorzystać z możliwości podłączenia słuchawek z mikrofonem do monitora, ale uznałem to za zwykły gadżet niż pomocną funkcję gdyż zwykle monitor mam po prawej stronie i tam korzystam ze złącz na górnej obudowie.

Podsumowanie

Mimo kilku przeciwności losu, jestem na tak. Monitora nie zmieniałem od kilku dobrych lat, to i technologia mnie na tyle prześcignęła że nie miałem dobrego oparcia na co zwrócić uwagę w nowych modelach. Jasność się przydaje a i większy monitor również, choć przesiadka z 20 na 24 cale to ogromna różnica. Miałem możliwość testowania monitora przez dwa tygodnie i sprawdzeniu na nim wielu nowości. Z żadną grą nie miałem problemów z wyświetlaniem wysokojakościowych elementów. Zapewne to dzięki mocarnemu sprzętowi ale również właśnie dzięki dobremu monitorowi. Obecnie Red Eagle można nabyć za około 1399zł. Nie jest to wygórowana cena za dobry monitor gamingowy, choć lepiej by było celować w taki z technologią IPS.

Serdecznie dziękuję firmie iiyama za użyczenie monitora do testów !
 

sprzęt urządzenia mobilne gry

Komentarze