Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Niedrogi smartfon z podwójnym aparatem. Recenzja Xiaomi Mi 5X

Kto czytał moje poprzednie wpisy, ten wie że jakiś czas temu współpracowałem prężnie z chińskim sklepem Gearbest od którego otrzymywałem sprzęty do testów. Z przyczyn typowo marketingowych nasze relacje uległy pogorszeniu a "dostawy" sprzętu wstrzymano. Niedawno sytuacja ta się zmieniła i sklep podesłał mi urządzenie do testów. W ramach ponowienia współpracy, otrzymałem smartfon Xiaomi Mi 5X który próbuje być telefonem klasy premium.

Klasycznie, bo z Chin

Telefon przybył do mnie w białym, utwardzanym kartoniku. Xiaomi znane jest z tego że wysyła swoje urządzenia w wytrzymałych opakowaniach. W środku prócz samego telefonu, znajdziemy ładowarkę sieciową w chińskim standardzie, kabel USB-USB typu C, kluczyk do tacki SIM oraz podstawową dokumentację. Gdy pierwszy raz wziąłem telefon do dłoni, wiedziałem że mam do czynienia z obudową klasy premium, gdyż ta została wykonana z wysokiej jakości metalu która świetnie współgrała z założonym na froncie szkłem. Design jak zwykle nawiązywał do iphone 7 plus. Nieco zaokrąglone brzegi urządzenia, sprawiły że ten trzyma się w dłoni bardzo pewnie.

Na froncie Mi 5X zainstalowano aparat o matrycy 5 Mpix a obok niego umiejscowiono jednobarwną diodę powiadomień. Na dole znajdują się podświetlane klawisze dotykowe. Na pleckach urządzenia znajduje się podwójna lampa błyskowa oraz aparat. Ten jest podwójny i posiada matrycę 2x 12 Mpix z przysłoną f/2.2 oraz f/2.6. Poniżej umiejscowiono aktywny czytnik linii papilarnych. Nie jestem fanem takiego rozwiązania, gdyż wolę gdy taki czytnik zostaje umiejscowiony z przodu. Same plecki mają tendencję do palcowania się.

r   e   k   l   a   m   a

Na lewej krawędzi znajduje się tacka na dwie karty nanoSIM z możliwością użycia zamiast jednej z kart, dodatkowej pamięci w formacie microSD. Po prawej stronie znajduje się klawisz wybudzenia urządzenia oraz klawisz głośności. Oba przyciski mają dobry skok i idealnie odstają od obudowy. Na górze, zlokalizowany jest mikrofon oraz port podczerwieni umożliwiający sterowanie m.in. telewizorem. Na dole znajdziemy monofoniczny głośnik, mikrofon, wejście na wtyk mini-jack 3,5 mm oraz wejście na kabel USB-C.

Muszę przyznać że dawno nie miałem w dłoni tak dobrze wykonanego telefonu tego producenta. Całość obudowy jest zwarta a pod naporem siły fizycznej, nic nie skrzypi ani się nie wygina. Można rzec że mamy do czynienia z najwyższą półką jeśli chodzi o jakość wykonania. Tym bardziej że urządzenie to bardzo dobrze trzyma się dłoni a obudowa jest przyjemnie chłodna.

Specyfikacja techniczna


Wyświetlacz - 1080 x 1920 px (5,50") 401 ppi

Procesor - Snapdragon 625

System operacyjny - Android 7.1.2

Nakładka systemowa - MIUI 8.5

Pamięć wbudowana - 64 GB / dostępne ok 55 GB

Pamięć RAM - 4 GB

Aparat przód - 5 Mpix

Aparat tył - 2x 12 Mpix / światło f/2.2 i f/2.6 + 2x LED

Bateria - 3080 mAh / niewymienna

Wymiary - 155,40 x 75,80 x 7,30 mm

Waga - 165,00 g

Oprogramowanie krzaczków

Gdy pierwszy raz odpaliłem urządzenie, musiałem poratować się poradnikami filmowymi jak zmienić domyślny język chiński na polski lub chociaż angielski. Cały system był tak zakrzaczony że na pewno nie dałbym rady się w nim poruszać, bez znajomości języka chińskiego. Po dotarciu do ustawień regionalnych, okazało się że do wyboru spośród kilku orientalnych języków, mam do dyspozycji jedynie angielski. Zainteresowany tym stanem rzeczy sprawdziłem jaki telefon do mnie dotarł i okazało się że jest to urządzenie skierowane w głównej mierze na rynek chiński. To by też tłumaczyło fakt, czemu nakładka systemowa to nie MIUI 9 a MIUI 8,5.

Miałem w planie zmianę oprogramowania na MIUI Polska, ale w związku że wiąże się z tym masa roboty, rejestracji i czarnej magii zmiany softu, dałem sobie spokój. Raz że można wyczytać że Xiaomi zablokowało czasowo możliwość zmiany oprogramowania w tym modelu, to jeszcze zawsze istnieje ryzyko jego uszkodzenia przez niedoświadczonego użytkownika. W związku z tym zdecydowałem się przemęczyć z obecnym oprogramowaniem i skupić się na jego recenzji. O nakładce MIUI rozpisywać się nie będę gdyż każdy zainteresowany wie jak ona działa i jak wygląda. Mi osobiście przeszkadza płaski interfejs i układ opcji jaki ona oferuje, ale szanuję zdanie osób które na co dzień z niego korzystają i chwalą. System ten daje duże możliwości personalizacji telefonu, częste aktualizacje oraz małą prądożerność.

Prócz kilku dedykowanych aplikacji od producenta, w moim egzemplarzu znalazło się też kilkanaście typowo skierowanych na rynek chiński. Należą do nich nawigacje samochodowe, serwisy społecznościowe, aplikacje podróżnicze oraz komunikatory. Mimo zmiany języka na angielski, wiele z nich zostało nieprzetłumaczonych. To samo tyczy się tłumaczeń związanych z językiem systemu. W ustawieniach zaawansowanych, znajdziemy opcje które nie zostały należycie przetłumaczone lub w ogóle ruszone. Po kilku minutach zabawy, zdecydowałem się na zainstalowanie sklepu od Googla w celu pobrania kilku aplikacji. Mimo że sklep dział dobrze, to przy kilku programach zdarzały się błędy lub wyrzucanie do pulpitu.

Wzorowa wydajność

Przez te kilka dni testów miałem możliwość sprawdzić jak system sprawuje się przed jak i w trakcie użytkowania. Przy dużym obciążeniu procesora system zdarzał się ostro zwalniać i wyskakiwały komunikaty o małej ilości dostępnego RAMu. Nieco zdziwił mnie ten fakt, gdyż w tym modelu zastosowano aż 4 GB pamięci. Na szczęście na dniach wyszła aktualizacja poprawiająca niektóre błędy związane z wydajnością i nieco naprawiła ten problem. Czemu nieco? Gdyż przy włączonych ponad 5 aplikacjach w tle, system zostaje zawalony dodatkową pracą i w menadżerze programów okazuje się że wykorzystano ponad 3 z 4 GB RAM. Dochodzę do wniosku że Xiaomi kiepsko zoptymalizowało swoje nowe urządzenie.

Jeżeli skupimy się na łączności, to Mi 5X daje sobie radę w trudnych warunkach. Smartfon służył mi w dużej mierze jako nawigacja rowerowa oraz samochodowa. GPS łapał dobrze satelity a promień pomyłki oscylował w 8 metrach w terenie zabudowanym, a poza nim ok 6 metrów. LTE działa bez zarzutów, choć przy WiFi zdarzały się zaniki łączności gdy odchodziłem na ponad 5 metrów od routera. Urządzenie pracuje szybko i wydajnie. Przeskok między aplikacjami jest płynny i natychmiastowy, choć przy graniu w wymagające tytuły może złapać zadyszkę. Za to trzeba pochwalić urządzenie za świetne wyniki w czasie pracy. Podczas normalnego użytkowania powinniśmy dobić do 4 dni pracy, a przy mocniejszym obciążeniu 2 dni staną się normą. Szkoda tylko że dołączona do zestawu ładowarka sieciowa nie wspiera szybkiego ładowania. Także przygotować się musimy na 2 i pół godziny wyjęte z życiorysu by podładować telefon.

Optymalne multimedia

Jeżeli skupimy się na odtwarzaniu muzyki bądź filmów z urządzenia, musimy byc przygotowani na to że dźwięk nie należy do najczystszych. Zainstalowany w smartfonie monofoniczny głośnik gra dobrze, ale niczym szczególnym się nie wybije. Inna sprawa dotyczy dźwięku ze słuchawek - w tym segmencie wszystko działa jak należy. Jakość rozmów stoi na wysokim poziomie. Aktywny skaner odcisków działa szybko i bezbłędnie.

Na początku skupimy się na przednim aparacie. Ten wyposażony został w matrycę 5 Mpix i zdjęcia przez niego wykonane cechują się dobrą jakością, ale kolory zdają się być nieco sprane. Najgorzej jeśli będziemy chcieli wykonywać nim zdjęcia w nocy lub przy gorszym oświetleniu, objawiać się to będzie sporymi ilościami szumów oraz totalną degradacją kolorów.

Jeżeli skupimy się na głównym, podwójnym aparacie to trzeba przyznać że radzi on sobie bardzo dobrze. Jeden z nich odpowiada za rozmazanie drugiego planu na zdjęciu. Xiaomi oddało w ten sposób dla użytkownika, super tryb portretowy. Po jego zainicjowaniu wykonana fotografia otrzyma rozmazane tło, a element na pierwszym planie pozostanie ostry. Jak taka funkcja wygląda w praktyce, przedstawiają poniższe zdjęcia.

Większość zdjęć wychodzi nieruszona mimo braku stabilizacji obrazu. Przy dobrym świetle możemy liczyć na dużą ilość szczegółów i ostrość, choć od kąta wykonywanej fotografii zależeć będzie jak zostaną odczytane bazowe kolory. Może się zdarzyć tak że wyjdą barwne i nasycone lub sprane. Do dyspozycji użytkownika oddano całą gamę filtrów oraz kilka ważnych trybów. Możemy liczyć na tryb upiększania, panoramę, tryb manualny lub zdjęcia grupowe.

Nieco problematycznie jest z nagraniami wideo. Pochwalić trzeba szybką zmianę ekspozycji i w miarę celny autofocus, chociaż i on ma swoje złe dni. Brak stabilizacji objawiać się będzie sporymi drganiami podczas poruszania się a praca w trudnym oświetleniu, będzie po prostu nierealna.

Powyższy film nagrałem w jakości FullHD w 30 klatkach na sekundę, gdyż przy inicjiowaniu nagrania w 4K, błąd powodował wywalenie aplikacji aparatu do pulpitu. Przez cały czas trwania testów problem nie zniknął, więc wina leży po stronie wysłanego do mnie egzemplarza. Sprawdziłem na takim samym telefonie u znajomego, oprogramowanie MIUI Global - nie powoduje takich błędów.

Podsumowanie

Moim zdaniem Xiaomi Mi 5X jest smartfonem ze świetnym stosunkiem ceny do jakości, przynajmniej w sferze wydajności i budowy. Aparat mógłby być nieco lepszy a przysłona jaśniejsza, gdyż w trudnych warunkach oświetleniowych zdjęcia bardzo tracą na jakości. Na szczęście czas pracy na jednym ładowaniu rekompensuje pewne braki tego modelu. Za Mi 5X na dzień dzisiejszy przyjdzie nam zapłacić w Polsce prawie 1300 zł, choć za granicą będzie można go z łatwością "złowić" w obiecującej promocji w sklepie Gearbest z kuponem: AFFNLD13. Osoby zainteresowane tańszymi zakupami w sklepie Gearbest odsyłam do odpowiedniego wpisu.  

sprzęt urządzenia mobilne inne

Komentarze