Od lustrzanki do kompaktu, część 6 — Sony A9 potężnym bezlusterkowcem w rękach amatora

Choć w ostatnim wpisie wiedziałem już z jakim modelem wrócę do fotografii hobbystycznej, to doszedłem do wniosku że głupio trochę zakończyć serię szybkim poddaniem się. Zdecydowałem się kontynuować ją, odstając nieco od sztywnych recenzji tego typu urządzeń na rzecz luźnych informacji oraz własnych obserwacji. W końcu nie jestem na tyle wykształcony w kierunku fotografii by moja wiedza opierała się na zawiłych terminologiach. Bliższe mi określenie to - amatorszczyzna

Natomiast nie przeszkadza mi to w zdobywaniu nowych modeli do testów i obserwacji ich działania. Moim konikiem jest jakość zdjęć oraz materiałów filmowych w takich urządzeniach, gdyż wbrew obiegowej opinii - bardzo wygodnie nagrywa się ... aparatem. 

reklama

Potęga za 20 kafli 

Rok 2017 był okresem ukazania się na rynku wielu zacnych modeli aparatów i kamer. Najważniejszym wydarzeniem jednak była premiera nowego bezlusterkowca od Sony - modelu A9. Grupą docelową mieli być szeroko rozumiani, zawodowi profesjonaliści którzy potrafiliby okiełznać tak potężne urządzenie. Mam tu na myśli pełną klatkę, 693 punktowy system AF z detekcją fazy oraz fenomenalny tryb seryjny. Do tego dochodziło kilka spraw dotyczących ergonomicznej budowy, specyfikacji technicznej oraz dość wydajnej baterii. Model ten okazał się białym krukiem i zyskał wielkie uznanie w branży fotograficznej a Sony zaczęło wystrzeliwać fajerwerki w powietrze ...

... przynajmniej do momentu kiedy jeden z nich wybuchł w ich ręce. Od premiery tytułowego modelu nie minęło za wiele czasu a już Sony popełniło kardynalny błąd sprzedażowy. Na rynek wypuścili oni Sony A7 III generacji, który oferował podobne parametry a kosztował (body) prawie połowę taniej. Okazało się również że w porównaniu z droższym kolegą, posiada on lepsze standardy przeznaczone do nagrywania materiałów filmowych oraz bardziej przemyślaną budowę i ergonomię umiejscowienia przycisków na korpusie. 

Na dzień dzisiejszy samo body A9 możemy zakupić za około 19200 zł, co w prostym przeliczeniu pozwoli nam na bezproblemowy zakup Sony A7 III oraz kilku dobrej jakości obiektywów lub jednego z wysokiej półki. Wracając jednak do moich doświadczeń - nie tak dawno temu udało mi się uzyskać na okres testów, tytułowe urządzenie. Przywędrowało ono do mnie z obiektywem SEL2470Z oferującym fajne parametry, lecz najgorsze miało dopiero nadejść.

Kurier czeka a ja wyjeżdżam

Pod koniec zeszłego tygodnia wybierałem się z małżonką i czworonogiem w Polskie góry, nieco zrelaksować się przed nadchodzącym remontem mieszkania. Przed samym wyjazdem okazało się że kurier podrzucił mi wyczekiwaną paczkę z aparatem do pracy. Pomyślałem że fajnie by było zabrać go ze sobą i przetestować w terenie jego możliwości. Tak też zrobiłem. Po przyjeździe na miejsce, poświęciłem trochę czasu na rozpracowanie głównych funkcji urządzenia oraz dostosowanie ustawień pod własne preferencje. Miałem już na warsztacie kilka urządzeń tego producenta, więc poszło mi to w miarę szybko. Przed zabraniem sprzętu w teren zdecydowałem się nieco go odkurzyć, gdyż w różnym stanie otrzymuje się sprzęt recenzencki do testów - czasami jedzie od razu z serwisu skrzętnie przygotowany, ale zdarza się też przesyłka od poprzedniego "recenzenta". 

Przez kilka dni szlajaliśmy się po kolorowych szlakach Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego w którym miejsc do uzyskania fajnych kadrów jest na pęczki. Przez ten czas udało mi się wypstrykać na jednym ładowaniu ponad 400 zdjęć i nagrać kilka sekwencji filmowych. Po powrocie do domu, postanowiłem jeszcze spędzić trochę czasu z testowanym modelem i wytracić pozostałe procenty z baterii na rzecz zapełnienia karty pamięci. Gdy doszedłem do magicznej liczby 460 zdjęć i 25 minut materiałów wideo, urządzenie zaczęło krzyczeć o podładowanie. Wynik jak najbardziej satysfakcjonujący. 

Użytkowanie a problemy

Ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczony budową korpusu oraz umiejscowieniem przycisków funkcyjnych. To co od razu zwróciło moją uwagę to podwójny slot na karty pamięci - zastosowany w celu tworzenia kopii zapasowych jednocześnie na dwóch nośnikach oraz twardo chodzące przełączniki trybów. Nie jestem właścicielem dużych palców, ale we wcześniejszych modelach miałem kilka nieciekawych sytuacji w których przez przypadek zmieniałem tryby w locie. Tu mam chociaż pewność że tak łatwo się to nie stanie.

Wagowo do takich sprzętów po prostu trzeba się przyzwyczaić. Sam korpus waży 650 gram a doliczyć przecież trzeba jeszcze obiektyw. I choć urządzenie to wykonuje świetnie swoje zadanie w terenie, to dymanie na sam szczyt z takim obciążeniem staje się bardzo niewygodne. Zaraz larum podniosą zapaleni fotografowie - że to nic i warto nosić takie kobyły dla ujęć i fantastycznych kadrów. Macie racje panowie, ale Ja tak nie uważam ... kropka. Choć waga urządzenia sprawiała mi podczas wycieczek nieco problemów, to z największym z nich spotkałem się dopiero po przyjeździe do domu. Okazało się że na większości zdjęć są widoczne zabrudzenia w szczególności na tle nieba lub jednolitego, jasnego koloru. Zdumiałem się tym faktem gdyż byłem pewny że wyszorowałem obiektywy na glanc a tu taka niespodzianka. Po głębszych oględzinach okazało się że winowajcą wcale nie był obiektyw a matryca i sporej ilości zabrudzenia oraz zarysowania na niej. W pracy skorzystałem z zestawu ratunkowego ZEISS ale nie przyniosło to żadnych efektów. Musiałem odpuścić.

Multimedialne cudo

Pomijając już aspekty problemu z plamami na niektórych zdjęciach - zdecydowałem się tym nie zrażać i korzystać do woli z nowego nabytku. Choć w większości przypadków korzystałem z trybu Auto, to zdarzały się wymuszone sytuacje w których tryby manualne sprawiały wrażenie idealnie się do nich nadające. Poniżej można zobaczyć kilka wybranych i specjalnie skompresowanych przez portal grafik z Sony A9.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by je pobrać w pełnej okazałości z mojej galerii sprzętowej. W kontekście filmowania, dużo daje nagrywanie z szybkością danych na poziomie 10 000 kb/s w rozdzielczości 4K i stałymi 25 klatkami na sekundę. FullHD również ma tu rację bytu, ale ja wolę jakość :) Zresztą oceńcie sami czy jest ok:

Na filmach też niestety widać plamy, ale nie będę specjalnie po to siedział nad programami edytorskimi by zatajać i omijać szerokim łukiem takie bolączki. Mleko się rozlało = nic na to nie poradzę. Nagrywanie A9 należy do przyjemnych, głównie za sprawą świetnej stabilizacji niwelującej mocne drgania ręki. W końcu lwia część powyższych materiałów była właśnie nagrywana bez statywu. Ale i tak polecę każdemu statyw lub stabilizator na bark. 

Podsumowanie

Nie ma co ukrywać że ten wpis w żadnym stopniu nie pokrywa się z recenzją lub testem praktycznym. Jest to raczej zbiór przemyśleń nad tym modelem i funkcji które dostarcza, przy okazji zahaczając o zrezygnowanie dalszą pracą na rzecz trudnych do usunięcia plam i uczucia rozebrania go na czynniki pierwsze, stojąc w cieniu światowego giganta z presją praktycznej wartości wypożyczonego modelu. Ogólnie model ten bardzo przypadł mi do gustu swoimi możliwościami i jakością obrazu stałego oraz ruchomego. Trochę boli mnie jego waga, ale w końcu z wielką mocą, w parze musi chodzić wielka odpowiedzialność.

Poprzednie wpisy "Od lustrzanki do kompaktu" -1, 2, 3, 4, 5.  

sprzęt urządzenia mobilne hobby
reklama

Komentarze