Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Od lustrzanki do kompaktu. Część 2 — Panasonic GX800K z gorącym 4K?

Tak jak wspominałem w poprzednim wpisie, zdecydowałem się powrócić do aparatu trochę mniejszego kalibru, aczkolwiek oferującego podobną jakość. W tym celu pożegnałem przyciężkawą lustrzankę Nikona i z otwartymi rękoma przygarnąłem aparat cyfrowy firmy Panasonic. Już na samym wstępie wspomnę że przy wyborze, nie wymagałem kosmicznych możliwości od takiego urządzenia i starałem się dobrać je w cenie nie większej niż 2500zł. Chodziło głównie o to by nie nadwyrężyć budżetu ze sprzedanego poprzednika a zakupić wysokiej jakości aparat.

Podczas wyboru obecnego urządzenia, miałem chwile zawahania. Do ostatniej chwili zastanawiałem się nad wcześniejszym modelem (LX100) oraz nad nieco droższym LX15 który swoją premierę miał całkiem niedawno. Po głowie chodziły mi też modele marki Fuji oraz Sony, ale ze względu na wysokie ceny oraz nie trafiające w gusta specyfikacje musiałem spasować. Na początku czerwca podjąłem męską decyzję i zakupiłem cyfrówkę Panasonic GX800K. Nie spodziewałem się że aparat cyfrowy może robić aż tak dobrej jakości zdjęcia, a możliwość nagrywania materiałów filmowych w jakości 4K była głównym pretekstem do jego zakupu. I choć przez pierwszy miesiąc bawiłem się nim zacnie, to dopiero po tym czasie zacząłem zauważać drobne niedogodności związane z użytkowaniem.

Bogata zawartość

Gdy zdecydujemy się na zakup GX800K, nie powinniśmy obawiać się tego że w środku kartonika znajdziemy samo wypełnienie z urządzeniem. W tej materii producent zadbał o dogodne wyposażenie w akcesoria oraz pełną dokumentację. W środku, prócz samej cyfrówki znajdziemy ładowarkę sieciową wraz z kablem zasilającym USB-microUSB oraz pełen pakiet dokumentacji - tzn. podstawową instrukcję obsługi w kilku językach, ulotki, podręczniki użytkowania oraz kartę gwarancyjną. A lasy tropikalne płaczą ...

Prócz nakładanego dekielka na obiektyw, możemy również liczyć na cieniutki pasek transportowy na szyję. Być może jestem za bardzo przyzwyczajony do szerszych i wygodniejszych pasków, gdyż noszenie obecnego o szerokości 1,4 cm sprawia wiele niedogodności i oficjalnie - wrzyna się w skórę. Od zakupu wciąż powtarzam sobie by go wymienić, trzeba będzie wreszcie to zrobić. Samo urządzenie wyglądem nie odbiega od innych cyfrówek, chociaż dla wielu wielkim minusem będzie brak wyprofilowanego chwytu z prawej strony. Front został pokryty miłym w dotyku skóropodobnym materiałem na którym palce nie ślizgają się, ale by przez przypadek go nie upuścić należy poratować się drugą ręką. Fotografowanie tym urządzeniem jedną ręką wymagać będzie od nas pewnej wprawy i pewności że mamy suche dłonie.

Na froncie urządzenia znajduje się obiektyw 12-32 mm wraz z przyciskiem do jego zdejmowania. Tym co mnie od razu zaskoczyło to brak automatycznego wysuwania obiektywu. Po włączeniu urządzenia, by wykonać jakiekolwiek zdjęcie, muszę przekręcić obiektyw do wartości 12. Poniżej tej liczby znajduje się cieniutki szlaczek określający zablokowanie obiektywu. Wierzch urządzenia pokryty jest dwoma w pełni edytowalnymi przyciskami trybu Makro oraz zdjęć seryjnych 4K. Obok znajduje się włącznik wraz z migawką a przy nim pokrętło wyboru trybów. Na tyle ulokowano odginany w pionie ekran - pozwala na robienie "samojebek" oraz łatwiejsze nagrywanie videoblogów. W prawym górnym rogu zlokalizowany jest przycisk nagrywania wideo a tuż obok niego klawisz wywołujący lampkę doświetlającą LED, umiejscowioną na wierzchu aparatu. Na dolnym, prawym rogu znajdują się 3 klawisze opcji oraz okrągły panel sterujący.

Na prawym boku znajduje się klapka, a pod nią są dwa wejścia - microHDMI oraz microUSB służące do przesyłania danych oraz ładowania urządzenia. Na spodzie znajduje się uniwersalny wkręt śrubowy na statyw oraz wejście na kartę microSD i baterię.

Specyfikacja techniczna

Matryca - 16 Mpix

Migawka - 1/16000 s - 60 s

Ekran - 3.2 cale LCD

Bagnet - 4/3

ISO - 200 - 25600

Zapis - JPEG, RAW

Filmy - 4K 30 kl/s, FHD, HD

Stabilizacja - Optyczna

Wymiary - 106 x 64 x 33 mm

Waga - 269 g

Funkcje warte zakupu

Tym co mnie na wstępie kupiło w tym aparacie to odginany w pionie ekran, możliwość zmiany obiektywów oraz nagrywania filmów w wysokiej jakości. Nie spodziewałem się jednak że samo nauczenie się interfejsu zajmie mi ponad 2 tygodnie. Został on podzielony na kilka segmentów. Inteligentne auto, tryb zdjęć i filmów, ustawienia własne, konfiguracja oraz odtwarzanie. Poruszanie się po menu jest szybkie oraz intuicyjne a dodatkowym atutem jest w pełni dotykowy ekran. Jedyne co może nami wzdrygnąć jest fakt że aparat potrzebuje czasu by w pełni się włączyć.

Na początku wpisu wspomniałem o dwóch przyciskach. Warto o nich nieco powiedzieć gdyż wg. mnie są warte uwagi. Przycisk makro, wywołuję dodatkową funkcję w której w pewnym sensie nagrywamy materiał filmowy zamiast zdjęcia. Tak na prawdę, to urządzenie wykonuje kilkanaście fotografii skupiając się na pierwszym oraz ostatnim planie. Po wykonaniu takiej fotografii, w postprodukcji możemy wybrać na którym planie ma zostać skupiona ostrość. Funkcja bardzo przydatna w momencie gdy fotografujemy bliski obiekt lub chcemy uzyskać rozmazane tło.

Zdjęcia seryjne 4K, to nic innego jak zdjęcia po-klatkowe. Ot nagrywamy krótki materiał a potem wybieramy z niego interesujące nas klatki - ujęcia. Funkcja bardzo przydatna gdy chcemy uchwycić szybko poruszający się obiekt. Tak jak w większości aparatów i tu możemy skorzystać z masy filtrów, ustawień, możliwości stworzenia panoramy oraz zdjęć typowo artystycznych. Podczas wakacji nad morzem bawiłem się tymi filtrami, ale nie dla nich kupiłem tą zabawkę.

Fotografie prawie jak z lustrzanki

Najważniejsza dla mnie jest zawsze jakość zdjęć. Wiem że wiele osób ma problem z doborem natężenia kolorów, jasności itp. Mi to nigdy nie przeszkadzało w fotografii, choć wiele osób ma mi za złe że lubię coś podkoloryzować, rozjaśnić ... ogólnie knocę dobre ujęcia. Nie mam nic na swoje wytłumaczenie, prócz tego że jestem samoukiem. Wciąż nie mogę się nauczyć podstawowych pojęć i znaczeń.

Wiem że miałem sporo czasu by zapoznać się z najważniejszymi funkcjami aparatów i ich znaczeniem przy fotografowaniu, ale jakoś nigdy nie mogłem tego zrobić. Wszystkie stworzone do tej pory obrazy są robione przeze mnie na czuja, mając minimalną wiedzę o przesłonie, kadrze czy doborze wartości ISO. Wychodząc z tego założenia, zazwyczaj skupiałem się na fotografii w trybie auto niż przy ustawieniach manualnych. No ale porzućmy już gałąź ustawień na rzecz rzeczywistych ujęć. Wiadomo że w ponad dwu calowym ekraniku wszystko wygląda pięknie, ale jak jest w rzeczywistości ? No cóż, oceńcie sami :)

Jak dla Mnie jest ok. Autofocus łapie bardzo dobrze, zdjęcia mają dobre odwzorowanie kolorów, jakość również. Zdjęcia nocne wychodzą jak wychodzą, ale to kwestia wprawy i doboru ustawień wyjściowych. Tak czy siak porównując z topowymi smartfonami, jest po prostu lepiej.

4K i Płonę!

Wybrałem to urządzenie również z myślą o nagrywaniu materiałów filmowych w wysokiej jakości. Jak możecie zauważyć, zdarza mi się nagrywać video testy urządzeń w plenerze i w tym celu chciałbym je dokumentować w najwyższej możliwie jakości. Oczywiście do tej pory spokojnie mogłem polegać na FHD w 60 klatkach i nie było problemów. Po prostu chciałem się zbliżyć ku słońcu ...

... i się spaliłem. Podczas nagrywania materiałów w jakości mniejszej niż 4K, spokojnie możemy liczyć na długie i bezproblemowe nagrywanie. W przypadku kręcenia filmów tą wyższą jakością musimy mieć na uwadze jeden znaczący szkopuł - nagrzewanie się. Producent założył blokadę na urządzenie i pozwala na bezproblemowe nagranie materiału w jakości 4K do 5 minut. Problem natomiast pojawia się w przypadku, gdy wcześniej robiliśmy jakieś zdjęcia lub skakaliśmy po menu. W takich przypadkach urządzenie nieznacznie się nagrzewa i spowoduje ... krótsze nagrywanie materiału. W moim przypadku po niespełna 3 minutach nagrywania, na ekraniku zaczął wyświetlać się komunikat o przegrzaniu urządzenia. Zwykle po 25 sekundach, następuje samoczynne zapisanie nagrywanego materiału. Po tym należy odczekać około 4-5 minut by móc zrobić jakiekolwiek zdjęcie lub ponownie coś nagrać. Na szczęście przegrzanie nie występuje w ogóle w niższych rozdzielczościach.

Już dałem sobie na wstrzymanie i olałem ciepłym moczem to całe 4K. Jak byłem w Dziwnowie to widziałem kino 12K ... świat mnie już niczym nie zadziwi. Na powyższym filmiku możecie za to zaobserwować jak radzi sobie autofocus w 60 klatkach na sekundę. Jest szybki i w miarę celny.

Bateria. Problem trzeciego świata

Nic odkrywczego. Starczy na około 220 - 250 zdjęć lub do godziny nagrywania w jakości FHD. Wynik dobry jak na tak małą baterię, porównywanie do lustrzanek jest głupie a upieranie się że mogłaby być większa również jest nie na miejscu, gdyż tu liczy się ergonomia. Plus za możliwość ładowania z powerbanku. Minus, bo nie da się jednocześnie ładować i korzystać. Pełne naładowanie trwa ze dwie godzinki.

Wciąż nie wiem co chcę

Nie chciałem by wyszła z tego recenzja, ale jak widać ciężko w inny sposób przedstawić to urządzenie. W pewnym sensie jestem zadowolony z zakupu gdyż mogę robić wysokiej jakości zdjęcia, nagrywać w jakości FHD w 60 klatkach na sekundę wraz z dobrą stabilizacją cyfrową ... ale czas pracy na baterii mógłby być nieco wyższy. Dobija też mnie sposób w jaki muszę trzymać aparat by ten nie wyleciał mi z ręki. Wyprofilowany chwyt w lustrzankach o niebo przebija ten zainstalowany i choć pałam miłością do nich, raczej nie wrócę do tych kloców.

Czasami nawiedza mnie myśl o całkowitym porzuceniu aparatu na rzecz świetnego telefonu, ale szlak mnie trafia gdy pomyślę że jego bateria traciłaby procenty w tempie ekspresowym lub by takowy telefon leżał na półce do czasu robienia recenzji. Mój obecny Moto Z Play radzi sobie bardzo dobrze, ale kręcenie tym bez lepszej stabilizacji to koszmar. Na razie nie mam zamiaru zmieniać aparatu, przynajmniej przez jakiś czas. Być może na rynku pojawi się coś wartego uwagi na tyle, by obecny sprzedać i kupić coś taniej. Jeśli ktoś jest chętny na zakup, to może się zastanowię :)  

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze

0 nowych
TomisH WSPÓŁPRACOWNIK  14 #1 01.08.2017 18:40

Tak podejrzewałem, że możesz nie być w pełni zadowolony - bo sam też szukałem i w końcu na razie czekam dalej na coś ciekawego ;)

sgj   12 #2 01.08.2017 19:32

hmmm. Do kręcenia 4k się nie nadaje. Odchylany ekran z tego co widzę jest całkowicie niepraktyczny. Standardowy obiektyw jest za krótki, a dodatkowe są drogie. Chyba jednak wolę kloca w postaci lustrzanki + ewentualnie dodatkowo jakiś bardziej praktyczny kompakt.

januszek   22 #3 02.08.2017 11:22

Dobre zdjęcie, czyli takie, które się wyróżnia spośród oceanu innych, to efekt wielu składowych. Sprzęt jest tylko jedną z nich. W teorii to jest bardzo proste i sprowadza się do tego aby w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze, pojawić się z odpowiednim sprzętem fotograficznym ;)

takijeden.ninja   7 #4 02.08.2017 11:41

Tak jak podejrzewałem, kompletnie nie nadaje się toto do nagrywania UHD. Nie tylko ten egzemplarz zresztą. Już lepiej kupić kamerę UHD, niestety kosztuje niewiele poniżej 4000 zł.

Oby Cię nie trafił kiedyś szlag na górskim szlaku ;-)

  #5 02.08.2017 22:15

Trzeba było kupić gx80, trochę droższy ale nadaje się do filmwoania w 4k

golem14   6 #6 03.08.2017 18:57

To chcemy focić, czy kręcić filmy w 4K?
Amfibia nigdy nie będzie tak szybka na drodze jak wyścigówka ani na wodzie jak motorówka.
Jak kupowałem 11 lat temu DSC-H5 to nawet nie patrzyłem na "możliwości" nagrywania filmów. Może ze 2 razy z tego skorzystałem. Dziś też bym się nie podniecał taką opcją - nawet dla twórców vlogów i recenzentów Full HD to wystarczająca opcja.