Recenzja BenQ W1700 - świetnego projektora 4K DLP w technologii HDR. I to w bardzo dobrej cenie!

Tydzień temu stałem się dumnym posiadaczem projektora obsługującego rozdzielczość 4K UHD z technologią HDR, szkoda tylko że na czas recenzji. Na warsztacie wylądował BenQ W1700 oferujący bezkompromisową jakość obrazu, niezłą ostrość oraz przyzwoite parametry pracy. Dotychczas przez moje ręce przeszło kilka fajnych projektorów, m.in był to BenQ W3000 oraz niedawno opisywana Optoma GT1080e. Raczej nie jestem typem osoby miłującej granie czy oglądanie filmów na ścianie, ale muszę przyznać że przez jednego z redaktorów naszego portalu, coraz poważniej zaczynam rozważać kupno takiego urządzenia.

Tygodniowe testy W1700 oświadczyły mnie w przekonaniu że w dzisiejszych czasach warto zainwestować w projektory, gdyż oferują coraz to lepszą jakość obrazu oraz wiele zaawansowanych funkcji dostosowywania się do powierzchni na której będzie wyświetlana treść. U mnie standardem musi być dostosowanie barw pod żółtą ścianę :) 

Piękna, masywna, pastylka

Urządzenie przyszło do mnie - jak zwykle idealnie zabezpieczone. W środku kartonu znajduje się projektor znajdujący się na gąbczastych wspornikach, uniemożliwiających się jego przesuwanie podczas transportu. Wielu producentów zapomina o tak prostej formie zabezpieczającej, upychając sprzęt w kartonowe przedziałki. Prócz projektora, w zestawie znajduje się dedykowany pilot, dokumentacja techniczna, kabel zasilający oraz instrukcja użytkowania na płycie CD.

Kształtem, urządzenie przypomina owalną pastylkę z zaoblonymi brzegami. Na górze znajdziemy dostęp do przycisków - używanych do manualnego sterowania projektorem, oraz dostęp do pierścieni odpowiadających za ostrość oraz powiększenie obrazu. Z tyłu urządzenia zainstalowano gniazda podłączeniowe. Tych do wyboru mamy całkiem sporo - analogowe gniazdo wideo, 2 gniazda HDMI, audio IN i ON, miniUSB, RS232 oraz klasyczne USB, pełniące tu rolę zasilania urządzeń przenośnych (transmitery). Na dole zamontowano gniazdo na kabel zasilający.

Na bokach projektora zainstalowano kratki, odprowadzające ciepło z urządzenia oraz 5 watowe głośniki oferujące dobre brzmienie. Na spodzie urządzenia znajdują się wykręcane nóżki służące do regulacji wysokości oraz przednia wysuwana nóżka. Dedykowany pilot, ma funkcję podświetlenia klawiszy która bardzo przydaje się w ciemnych pomieszczeniach.

Specyfikacja techniczna

  • Przetwornik - DLP
  • Rozdzielczość bazowa - 3840 x 2160 pikseli
  • Jasność - 2200 ANSI lumenów
  • Kontrast - 10 000 : 1
  • Rzut - 100 cali przy 3,40 m
  • Przekątna obrazu - 60 - 200 cali
  • Zoom - 1,2 x
  • Częstotliwości - pion (23-120 Hz), poziomo (15-102kHz)
  • Głośność pracy - 29-32 dBA
  • Wymiary - 353 x 135 x 272 mm
  • Waga - 4,2 kg

Instalacja projektora

Pierwsze na co musimy zwrócić uwagę to umiejscowienie projektora. BenQ przemyślało ten fakt i oddało nam pełną gamę możliwości w jego ustawieniu. Ten może znajdować się przed jak i za ekranem, tworząc wymyślne prezentacje, z padającym na nas światłem. Wiem z doświadczenia że zdecydowana większość użytkowników preferuje jednak projekcję frontową. W tym celu należy ustawić projektor na przeciwko płaskiej powierzchni w pewnej, akceptowalnej odległości. No właśnie - jakiej? By osiągnąć przekątną na poziomie 100 cali, odległość od projektora musi wynieść w przybliżeniu od 3,20 do 3,70 metrów. Jak na moje warunki mieszkalne to dość dużo, a że nie mogłem sobie pozwolić na instalację sufitową, to projektor znalazł swoje miejsce na samym środku pokoju. Szkoda że ten model nie wspiera krótkiego rzutu :(

Początkowy zakres regulacji nie rzuca na kolana, gdyż ostrość musimy ustawić sobie sami. By idealnie określić ostrość obrazu, musiałem skorzystać z pomocy mojej drugiej połówki. Do tego dochodzi możliwość zwiększenia ekranu dwukrotnie, która dodatkowo wymusza na nas ustawienie ostrości. Szkoda że nie zastosowano czujnika, określającego odległość od ściany. Im bliżej ściany umieścimy projektor, tym większą jasność będziemy w stanie uzyskać. W takim przypadku różnica może wynieść nawet 10% jasności w przypadku montażu na najwyższej odległości. 

Podczas testów korzystałem głównie z mojego komputera stacjonarnego. Brałem pod uwagę fakt iż w ten sposób mogłem uzyskać najlepsze rezultaty odtwarzania materiałów w wysokiej rozdzielczości. Po pierwszym uruchomieniu, zostałem zaskoczony domyślną rozdzielczością projektora (3840 x 2160 pikseli), odświeżanie na poziomie 30 Hz. Po drobnej kalibracji i zmianie z 30 na 60 Hz, zacząłem zabawę z urządzeniem.

Jakość obrazu

Pierwsze czym musiałem się zająć przed długimi seansami filmowymi, była odpowiednia kalibracja urządzenia. Z racji tego że jestem posiadaczem żółtej ściany w salonie, chciałem odpowiednio ustawić kolory. Tak naprawdę, wcale nie musiałem tego robić gdyż projektor oferował tak dobre odwzorowanie kolorów i świetną jasność że nie zauważyłem żadnej różnicy między żółtą ścianą, a podsuwanym białym arkuszem papieru. 

W opcjach projektora znajdziemy masę ustawień, określających sposób poruszania się po menu, dogodne ustawienie pozycji sprzętu oraz ogromną ilość suwaków do zmiany wartości kolorów, kontrastu czy jasności. Do tego dochodzą tryby obrazu, określające rodzaj odtwarzanego materiału - tzn. tryb filmowy, sportowy, domyślny ... itp. 

BenQ W1700 jest jednym z pierwszych projektorów z segmentu DLP, wspierającym wszystkie elementy UHD, wsparcie dla szerokiego zakresu dynamiki (HDR) oraz szerokiej palety barw. W ustawieniach, mamy możliwość wymuszenia trybu pracy SDR lub HDR. 

Seanse filmowe a granie

Muszę przyznać że BenQ W1700 zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jakość obrazu oferowana przy wyświetlaniu na żółtej ścianie robi wrażenie. Szkoda tylko że musiałem odsunąć projektor na sam środek pokoju by uzyskać efekt 100 cali, dodatkowo podkręcony przez wbudowany zoom. Jakość obrazu stoi na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak odwzorowanie kolorów oraz płynność animacji. Najbardziej jest to zauważalne w animacjach oraz bajkach. W filmach jakość jest również świetna choć miejscami mam wrażenie nieco wyblakłego koloru czarnego.

Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował pograć na tak wielkim projektorze. Miałem możliwość pogrania z kilka mniej wymagających graficznie gier, gdyż gdybym miał odpalić wieśka w 4K na ultra detalach, nie wiem czy spotkałbym się z płynnością rzędu 10 klatek na sekundę, a jak wiadomo przyjemność z tego - nijaka. Musiałem zadowolić się genialnym Dead Cells oraz 3'letnim Dying Light. Rozgrywka stała na bardzo wysokim poziomie, ale w pewnym momencie zauważyłem spadki płynności w przesyłaniu obrazu. Okazało się że granie w natywnej rozdzielczości 4K, wywołuje imput-lag na poziomie ok 50 ms. Przy niższych wartościach, mamy do czynienia z 40 ms, czyli przystępną jakością. 

Podczas dłuższego działania, urządzenie nie przegrzewa się w sposób niekontrolowany, stoi za tym świetnie zoptymalizowany system chłodzący. Projektor generuje niskiej częstotliwości hałas, w ogóle nie wpływający na przyjemność oglądania czy efekty dźwiękowe z materiału odtwarzanego. Praca jest cicha, nawet w przypadku kilkugodzinnego działania.

Podsumowanie

BenQ W1700 był dla mnie pewnym wyzwaniem w sferze drogich, ale nie ustępujących jakości urządzeń które chciałem przetestować. Po kilku dniach zabawy, zbliżając się do określonego wcześniej odesłania sprzętu, zrozumiałem że zagościł u mnie stosunkowo za krótko. Podczas tygodnia testów, obejrzałem na nim trylogię Władcy Pierścieni i prawie skończyłem sagę Piratów z Karaibów. Mimo iż jestem przyzwyczajony raczej do grania na monitorze, to możliwość ponownego zagrania w Broforce na tak wielkim ekranie, dostarczyło mi nie lada uciechy. Osoby chcące zakupić ten projektor, muszą zmierzyć się z wysoką, ale w pełni określającą ten produkt, ceną. Ta na dzień dzisiejszy wynosi 6400zł. W tej cenie otrzymujemy urządzenie oferujące świetną jakość obrazu, odwzorowanie kolorów i ekran o wielkości do 200 cali.  

Komentarze