Recenzja Sony WF-SP700N — bezprzewodowe słuchawki douszne dla sportowców i nie tylko

oraz większymi krokami zbliżają się krótsze oraz zimniejsze dni. Nastaje wspaniały czas by podładować w organizmie znikome pokłady tłuszczów, spalone w upalnych dniach lata. Ale dla osób czynnie uprawiających sport, pory roku nie robią różnicy i wciąż prą naprzód, bez względu na wzmożoną wilgoć lub temperaturę powodującą zmrożenie nosa. Osobiście nigdy nie należałem do wielbicieli wzmożonego ruchu, ale cóż począć w trudnych dla informatyków czasach gdzie fotel i biurko stają się nieodłącznym elementem pracy. 

Na łamach bloga miałem już możliwość opisywania różnej klasy słuchawek dousznych, m.in były już od Audictusa lub mniej znanego uGo. Teraz przyszła pora na kolejne, bardziej skierowane dla osób uprawiających sport, ale nie stworzone stricte dla tej grupy docelowej. Mam na myśli Sony WF-SP700N posiadające wiele funkcji multimedialnych oraz możliwości wyciszania odgłosów w tle, na rzecz spokojnego słuchania muzyki. Słyszałem już dużo dobrego o słuchawkach wygłuszających odgłosy otoczenia, ale bardziej w modelach nausznych, więc to tych - podchodziłem ze sporym dystansem. Ale jako bloger postanowiłem sprawdzić w praktyce czy tytułowe słuchawki douszne zdadzą ten egzamin.

Zajrzyjmy do środka

Całość otrzymujemy w kartonowym opakowaniu w którym już na pierwszym planie ukazuje się nam para słuchawek wraz z tajemniczym pudełeczkiem. Dodatkowo możemy liczyć na kabel ładujący USB-microUSB, ale bez doczepianej ładowarki sieciowej. W takim wypadku najlepiej ładować urządzenie bezpośrednio z portu USB lub wspierać się własną ładowarką. Producent dorzucił do zestawu kilka gumowych końcówek, zapewne gdyby nam się przetarły oraz... masę dokumentacji. Mam na myśli infografikę szybkiego startu, instrukcje obsługi oraz gwarancję. 

Dołączone do zestawu słuchawki mają kształt drobnych fasolek o obłych kształtach, idealnie mieszczących się w uchu osoby dorosłej. Są one domyślnie wyposażone w specjalne zaczepy uniemożliwiające przesuwanie się ich podczas treningu, które możemy zresztą bez przeszkód zdemontować w razie potrzeby. Jednakże odradzam takowy ruch, gdyż podczas dynamicznych skoków treningowych, mogą zacząć się przesuwać.

Każda z nich została wyposażona w aktywny mikrofon oraz przycisk sterowania, znajdujący się tuż pod logo producenta. Z tyłu natomiast znajdziemy informację o rodzaju słuchawki - na lewe oraz prawe ucho. Tuż pod odznaczeniem, znajdują się trzy metalowe wtyki, pozwalające na podładowanie wbudowanych akumulatorów, dołączoną do zestawu ładowarką przenośną.

Ta, przypomina wyglądem małą puderniczkę i pozwala na otwarcie, poprzez rozsunięcie wierzchniej pokrywy na boki. W środku znajduje się miejsce na słuchawki, wraz z portami ładującymi. Dzięki wbudowanemu akumulatorowi, możliwe jest również podładowanie samego pudełeczka, co w ostatecznym rozrachunku zasili również same słuchawki, ale o tym wspomnę później. 

Specyfikacja techniczna

  1. Łączność - NFC, Bluetooth
  2. Pasmo przenoszenia - 20–20 000 Hz
  3. Przetwornik akustyczny - 6 mm (kopułkowy)
  4. Akumulator - 3 godziny działania (słuchawki) / 6 godzin (akumulator)
  5. Waga - 7,6 g (słuchawki), 45 g (akumulator)
  6. Certyfikat - wodoodporność IPX4
  7. Odmiany kolorystyczne - różowy, żółty, czarny, biały

Parowanie a użytkowanie

Teoretycznie tuż po wyjęciu słuchawek z pudełka, możemy przystąpić do pierwszego parkowania z telefonem, choć nie jest to tak proste jakby mogło się wydawać. Na początek należy podładować urządzenia. W tym celu podłączamy przenośne pudełeczko do prądu (dołączony kabel). Tuż obok kabla powinno zaświecić się czerwona dioda. Następnie należy włożyć w odpowiednie miejsce daną słuchawkę, pamiętając o oznaczeniach L-L i R-R. 

Jeżeli włożymy słuchawki poprawnie, te powinny nas o tym poinformować - stale świecącą się czerwoną diodą. Po pełnym cyklu ładowania - 1,5 h słuchawki oraz 3 h na akumulator przenośny, możemy odpiąć pudełeczko od źródła prądu i przystąpić do użytkowania. Muszę bardzo pochwalić za pomysł tej mobilnej stacji ładującej za dwa dobrodziejstwa - raz że zabezpiecza słuchawki podczas transportu a dwa - że umożliwia dodatkowe dwa ładowania, będąc z dala od gniazdka.

Każda ze słuchawek posiada odmienne opcje przycisków bocznych. Otóż lewa słuchawka odpowiada za parowanie oraz zmianę trybów a prawa - za odbieranie połączeń, przeskakiwanie utworów muzycznych lub połączenie z asystentem głosowym. W praktyce jest tak że tuż po wyjęciu z pudełka lewej słuchawki, inicjujemy uruchomienie przez przytrzymanie przycisku przez 7 sekund. Po tym czasie usłyszymy wyraźnie komunikat o poprawnym sparowaniu i możemy bez przeszkód wyjąć prawą słuchawkę gdyż obie działają już w trybie łącznym. W tym momencie wystarczy w telefonie wybrać łączność NFC lub Bluetooth by powiązać ze sobą urządzenia.

Od tego momentu możemy cieszyć się sparowanymi urządzeniami i bezproblemowym transferem utworów w trybie bezprzewodowym do słuchawek. Niemniej jednak problem się pojawił gdyż słuchawki domyślnie mają tendencję do częstego zrywania połączenia. W tym celu należy pobrać aplikację Sony | Headphones Connect by ustawić priorytet łączności na stały. Duży plus że jeśli nie chcemy, nie musimy się wspomagać zewnętrznymi aplikacjami.

Szału brak?

No i dochodzimy do meritum testu - jak owe słuchawki poradzą sobie w testach praktycznych. Na pierwszy ogień zajmijmy się wstępnym odbiorem odczuć związanych z użytkowaniem. Na pewno słuchawki zwracają na siebie dość mocno uwagę podczas porannej przebieżki po mieście lub treningu w terenie - wielokrotnie byłem potępiany za noszenie klipsów lub brzydkich spiral, by zaraz zostać przeproszonym bo... ktoś niedowidział. Inna sprawa to problem wyczucia przycisków - te są umiejscowione w dobrym miejscu, choć trzeba zainicjować nieco siły by je wcisnąć. To rodzi pewne niedogodności podczas sterowania muzyką lub przy uruchamianiu asystenta głosowego (trzeba wcisnąć i trzymać przycisk przez 5 sekund). Jeśli robimy to opuszkiem palca, możemy podrażnić nieco skórę lub spowodować bolesne odgniecenie. 

W kwestii słuchania muzyki to otrzymujemy bardzo poprawne brzmienie i tak w głównej mierze zależne od jakości odtwarzanych utworów. Podczas ich odtwarzania starałem się wybierać te bezstratne bądź zapisywane w bardzo wysokich jakościach. Podawanie list utworów uważam za zbędne, choć muszę przyznać iż lista była epicka :) Podczas noszenia słuchawek w uszach i delektowaniu się w lesie utworami Krawczyka... ehm, miałem możliwość odebrać kilka rozmów telefonicznych które moim zdaniem słuchało się poprawnie, choć mój rozmówca miał wrażenie że mikron mam bliżej ziemi. Dzieje się tak gdyż mikrofon zamontowany na bokach słuchawek, bardzo mocno zbiera odgłosy otoczenia. Za to z asystentem głosowym rozmawiało się całkiem przyjemnie po rodzimym języku... jedno trochę dziwnie patrzyli się na mnie przechodnie.

Przy odtwarzaniu muzyki, możemy liczyć na jeden z trzech dostępnych trybów. Możemy go inicjować jeden po drugim, po prostu przeskakując na kolejny. W praktyce wygląda to tak: system redukcji hałasów -> tryb dźwięków otoczenia -> tryby wyłączone -> ... . Wiem że słuchawki douszne mają więcej problemów z wyłączaniem odgłosów otoczenia względem tych nausznych, gdyż nie ma za bardzo czym je wygłuszyć. Tu zastosowano specjalne przetworniki które tak dostosowują brzmienie by w pewien sposób zoptymalizować odgłosy otoczenia pod wybrany tryb. W praktyce jest tak że przy wybraniu systemu redukcji hałasów - otrzymujemy czysty dźwięk odtwarzanych utworów z minimalną ilością dźwięków z zewnątrz. Tryb adaptacyjny, zwany również trybem dźwięków otoczenia, pozwala nam zwrócić uwagę na pobliskie odgłosy by np. w porę zauważyć biegnącego dzika lub przednią rejestrację tira. Ostatni tryb służy do klasycznego użytkowania słuchawek - bez wspomagaczy. Bardzo przydatny jest on na mieście, gdy odgłosy otoczenia mogą łatwo uratować nam życie lub zdrowie. 

Podsumowanie

Mające na początku tego roku premierę, słuchawki Sony WF-SP700N uważam za świetny wynalazek dla osób uprawiających aktywnie sport i lubujących się w jakże przemyślanych gadżetach. Słuchawki możemy bez problemu przenosić w specjalnym etui będącym przy okazji podręcznym akumulatorem, pozwalającym na dwa dodatkowe ładowania - łącznie przy jednym cyklu możemy przesłuchać do 9 godzin muzyki. Przyzwyczajony do nieco tańszych rozwiązań, nie mogę przeboleć dość wysokiej ceny takowych słuchawek, gdyż ich cena krąży w okolicach 750zł, co dla jednych może być sporym wydatkiem, tym bardziej że na rynku mamy masę podobnych zamienników. Oczywiście biorę pod uwagę iż nie wszystkie posiadają tak przydatną funkcję jak wygłuszanie otoczenia, ale w ogólnym rozrachunku najlepiej działa ona przy słuchawkach zamkniętych, aniżeli dousznych ... przynajmniej takie jest moje zdanie.