Recenzja gry Overload — odświeżony i pełen akcji Descent w najczystszej postaci!

To wręcz niesamowite uczucie gdy zdajesz sobie sprawę że jedna z pierwszych gier w które grałeś w dzieciństwie, skończyła niedawno 22 lata od swojej premiery. W moim przypadku był do sławny Descent - twór studia Parallax Software i Interplay, rozgrywający się z realiach science-fiction. Fenomenalna strzelanka kosmiczna, bez zasad grawitacyjnych przy ogromnej ilości uzbrojenia i ze świetną ścieżką dźwiękową. Przez te lata nie mogłem natrafić na nic, co choćby odrobinę zbliżyłoby się do jakości oferowanej przez pierwszą część serii. Co prawda druga i trzecia odsłona starały się wydobyć jak najwięcej z ówczesnego silnika i przy okazji - portfeli graczy - ale to nie było to samo. 

Wraz z początkiem tego miesiąca swoją światową premierę miał Overload - duchowy spadkobierca serii Descent, tworzony co prawda przez nowe studio Revival Productions, LLC ale w skład którego wchodzi grono programistów odpowiedzialnych za pierwowzór. Muszę przyznać że podchodziłem do rozgrywki ze sporym dystansem, gdyż obawiałem się nikłej grywalności na rzecz rozbudowanej fabuły i widowiskowej grafiki. Na szczęście okazało się że tytuł garściami czerpie z klasyka, oferując bardzo wciągającą zabawę oraz mocno rozbudowaną mechanikę. Nic tylko grać!

reklama

Rozwałka z fabułą w tle!

Podobnie jak to miało miejsce w poprzednich odsłonach serii Descent, kampania fabularna nie jest dosadnie najważniejszym elementem zabawy. Ma ona charakter informacyjny i tylko wprowadzający do najważniejszego aspektu zabawy. Akcja rozgrywa się na wielu planetoidach w których przetrzymywani są zakładnicy, schwytani przez kosmiczną siatkę terrorystyczną. W grze wcielamy się w pilota futurystycznego myśliwca bojowego którego zadanie jest proste - wyeliminować wrogów na mapie, uwolnić przetrzymywanych wbrew swej woli zakładników oraz zniszczyć reaktor bazy w stylu znanym nam choćby z Gwiezdnych Wojen. 

Przed rozpoczęciem zabawy należy zwrócić uwagę na to jak twórcy stanęli na głowie by odpowiednio przygotować tytuł pod nową generację komputerów PC. W opcjach gry możemy określić wiele aspektów audio wizualnych w tym kolor HUD na ekranie oraz w przypadku posiadania takowych - wsparcie dla okularów VR. 

Tuż po rozpoczęciu głównej misji, zostajemy przeteleportowani do miejsca akcji. Zabawę rozpoczynamy w ciasnych korytarzach kosmicznej stacji badawczej. Nasz pojazd porusza się we wszystkich kierunkach, podobnie jak ciało stałe w próżni. Przyspieszanie, spowalnianie, opadanie i wznoszenie się, to jedne z wielu możliwości pilotażu. Do tego dochodzi skręcanie pojazdu w pionie i poziomie, nawet o 360 stopni. Daje nam to ogromne pole do popisu w sferze pilotażu ale również w unikaniu ataków przeciwników oraz bezbłędnym wymijaniu obiektów na naszej drodze.

Na samym początku naszych wojaży, wyposażeni jesteśmy w podstawową broń główną oraz dodatkową. Z takim arsenałem musimy pędzić na przód a w między czasie zdobywać nowe, potężniejsze uzbrojenie. 

Z motyką na słońce?

Kwestia wyposażenia statku jest banalna w swej prostocie. Widocznie terroryści w pośpiechu zapełnili każdy kąt stacji amunicją, dodatkowym uzbrojeniem a nawet specjalnymi bonusami energetycznymi dla statków by w razie ataku móc z nich skorzystać. Prawda jest taka że nie korzystają, a my - jak każdy pilot w potrzebie chętnie z ich pomocy skorzystamy. HUD został podzielony na kilka ważnych elementów. Mam tu na myśli system osłon oraz energię potrzebną do ataku. Trzeba mieć je na uwadze, w szczególności tą pierwszą gdyż w przypadku zaniżenia ich do wartości zerowych, automatycznie jesteśmy skazani na jeden strzał do śmierci ...

W trakcie zabawy wielokrotnie podnosić będziemy również dodatkowe wyposażenie w postaci punktów rang, które wydać będziemy mogli gdy pomyślnie zakończymy misje. Rangi te mogą wspomóc nasze uzbrojenie lub odpowiednio przebudować statek do wysokich wartości bojowych. Ma to ogromne znaczenie w przypadku przyszłych przeciwników oraz ich ilości na mapie. Zdarzą się też momenty w których natrafimy na specjalne teleportery z których co chwila odradzać się będą dodatkowi wrogowie, w większości przypadków należy je zniszczyć ... gorzej jak będą miały pola siłowe.

Punkty rang zdobywamy na dwa sposoby - pierwszy eksplorując mapę a w drugim - zdobywając odpowiednią ilość punktów doświadczenia (PD / XP). Te otrzymujemy za niszczenie wrogów, odkrywanie sekretów oraz jak najszybsze przejście mapy, gdyż twórcy mocno rozbudowali rozgrywkę pod styl Arcadowy. 

Miód, zabawa, rzeź!

Rozgrywka w Overload to kwintesencja zabawy i rozwałki! Na wyższych poziomach trudności i niekiedy klaustrofobicznych mapach, akcja zdaje się nie mieć końca a przyjemność z niej, wciąż narasta. Adrenalina związana z nieprzewidywalnymi sytuacjami oraz częstym pojawieniem się mocniejszego przeciwnika często daje o sobie znać. Do tego dochodzi spora ilość unikalnych przeciwników oraz ich - skrojona na miarę - sztuczna inteligencja. 

Na powyższym filmiku możecie zaobserwować jak taka rozgrywka wygląda w praktyce, choć grałem bardziej casualowo by skupić się w tym wypadku na aspektach graficznych oraz wydajnościowych. I tu trzeba przyznać twórcom że zrobili kawał wyśmienitej roboty! Mapy są może i nieco kanciaste jak na nasze czasy, ale idealnie odpowiada to wartkiej akcji i klimatowi gier z tamtych lat. Śmiem nawet twierdzić iż owe zagranie tylko umacnia ten tytuł na rynku właśnie zbliżonymi aspektami wizualnymi. Bo skoro coś się dobrze przyjęło, to po co to zmieniać? 

Wartą uwagi kwestią jest zaimplementowanie w grę, świetnie wpadającej w ucho ścieżki dźwiękowej. Nie dość że jest ona bardzo klimatyczna, to perełką na torcie są osoby które współtworzyły soundtrack do trzech części gry Descent - Dan Wentz, Allister Brimble oraz Jerry Berlongieri. Ta trójca stworzyła bardzo klimatyczne utwory które świetnie wpasowują się w futurystyczną rozgrywkę.

Biegiem do sklepów!

Muszę przyznać że na taką grę czekałem od wielu lat. Overload jest świetnym pretendentem do odświeżenia serii Descent w nowym tysiącleciu, oferując sporo dobrego z klasycznej serii oraz dodając kilka nowych elementów mechaniki. Twórcy zachwalają produkt jako grę postawioną na samotną rozgrywkę ale dają też możliwość zabawy w kooperacji lub w trybach przetrwania do 8 graczy jednocześnie. Podczas testów, nie miałem szczęścia do wyłapania innych użytkowników ale za to w pełni bawiłem się samotnie. Na gracza czeka 15 sporych poziomów i prawie tyle samo różnorakiego oręża zniszczenia. Obecnie za grę trzeba słono zapłacić, gdyż na rynku można ją znaleźć w cenie 107,99 zł, ale w ogólnym rozrachunku - osoby chcące jeszcze raz przeżyć tamte czasy .. po prostu skuszą się i zagrają :)

Grę na potrzeby recenzji otrzymałem od platformy GOG.com. Polecam zagrać!  

oprogramowanie gry hobby

Komentarze