Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Shadow Tactics — komandosi w kraju kwitnącej wiśni

Czy ktoś z czytelników pamięta serię Commandos wydaną przez Pyro Studios i Eidos Interactive w 1998 roku? Minęło dokładnie 18 lat od premiery jednej z najlepszych gier akcji postawionych na taktykę oraz działanie w czasie rzeczywistym. Ta pełnoletnia już seria zebrała bardzo gorące oceny wśród graczy za świetne podejście do tematu zarządzania drużyną i szybkim podejmowaniem decyzji. Nie dziwne więc że zdecydowano się na rozwój serii (który niestety skończył się bardzo szybko), a wiele innych wydawców poszło w ich ślady. Tak na przełomie lat powstały takie klasyki jak Desperados: Wanted Dead or Alive czy Robin Hood: The Legend of Sherwood. Od pewnego czasu na rynku gier możemy zaobserwować ewidentny brak takich produkcji. Aż do teraz.

Całkiem niedawno swoją premierę miał Shadow Tactics: Blades of the Shogun, niemieckiego studia Mimimi Productions odpowiedzialnego za dość niszowe tytuły. Miał to być powrót do korzeni gier taktycznych i oddany w pewien sposób hołd serii Commandos. Grupa zdecydowała się na przeniesienie historii do czasów dawnej Japonii przy zachowaniu - znanemu każdemu zapalonemu graczowi - klimatu oraz rozbudowania znanej mechaniki. Dzięki otrzymanej kopii gry od wydawnictwa Techland miałem możliwość sprawdzenia czy tytuł ten ma szansę wbić mnie równie mocno w fotel, jak to miało miejsce przy graniu w pierwszą część komandosów.

Przechylając czarkę sake

Historia rozgrywa się w Japonii w okresie Edo i opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Główną otoczką fabuły jest historia nowego Szoguna który chcąc doprowadzić do rozkwitu kulturalnego i gospodarczego kraju, postanawia oczyścić okolice z wszelkiego rodzaju wrogów i przeciwników monarchii. W tym celu oddaje to zadanie swojemu najdzielniejszemu wojownikowi który wraz z poznanymi podczas gry towarzyszami, rusza by spełnić jego wolę. Podczas wypełniania misji natrafimy na czarny charakter który może zmienić losy tych zadań.

Nasze zadanie należy do najdyskretniejszych więc musimy wykorzystać zdobyte przez lata doświadczenie i umiejętności towarzyszy by jak najszybciej uporać się z problemem toczącym ten kraj. By urozmaicić rozgrywkę zdecydowano się na rozgrywanie misji kilkoma spośród piątki bohaterów. Dzięki temu nie tylko lepiej wykorzystamy ich potencjał bojowy, lecz nauczymy się lepszego działania w sytuacjach kryzysowych. I to tyle jeśli chodzi o wprowadzenie, pora zagrać w naprawdę wymagający tytuł.

Sztuka szybkiego dobywania miecza

Rozgrywkę rozpoczynamy od wybrania poziomu trudności. Tych mamy tylko trzy ale każdy kolejny zwiększa możliwość wykrycia przez wrogów i zmniejsza naszą pulę punktów życia. Podczas testów zdecydowałem się przejść grę bez problemów na najniższym poziomie trudności. Jak się okazało gra proponuje nam robienie częstych zapisów stanu gry - informuje nas o tym licznik na górze ekranu - gdyż nawet najmniejszy błąd może kosztować nas życie towarzysza, a wtedy jedynym wyjściem będzie wczytanie wcześniejszego stanu gry. A jak wiemy nie ma nic gorszego niż rozpoczynanie zabawy od początku.

Podczas początkowej misji zaznajamiamy się z systemem sterowania oraz poruszania się wybraną postacią. Na ekranie gry możemy przeczytać o pasywnych umiejętnościach bohatera oraz wybrać jedną z kilku aktywnych podczas rozgrywania akcji. Znajdziemy tu również skróty do dziennika misji oraz kilka skrótów klawiszowych odpowiadających m.in za ukrycie lub podnoszenie przedmiotów. Z racji tego że jest to gra głównie podstawiona na skradanie a otwarta walka skończyć się może tylko z udziałem ogromnej rzeszy powiadomionych wrogów, musimy podejść do rozgrywki z wielkim wyczuciem i planowaniem każdej, nawet najdrobniejszej czynności. Dzięki zróżnicowanemu arsenałowi jesteśmy w stanie zastawić na wrogów pułapkę, zwabić bądź zabić z ukrycia. Całość zabawy opiera się na schemacie rozgrywki zespołowej.

W wielu sytuacjach przyjdzie nam chwilę pomyśleć nad kolejnym krokiem, może się zdarzyć że będziemy zmuszeni cofnąć się do zapisanego stanu gry bo uznamy że zrobiliśmy coś źle. Może również dojść do sytuacji że przyparci do muru zostaniemy natchnieni pomysłem oferowanym przez jednego z naszych towarzyszy. Właśnie dzięki wyszukanej ilości taktyk, poznaniu cech bohaterów i głębszemu zaznajomieniu się z mapą i trasami przeciwników, każdą z misji możemy pokonać bezproblemowo. Ale wiele czynności i decyzji zależy głównie od samego gracza. Walka frontalna nie ma tu sensu gdyż z zaalarmowanymi posiłkami wrogów po prostu nie mamy szans.

Twórcy oddali w nasze ręce szereg ulepszeń, dzięki którym nie tylko możemy sprawić że los się zacznie do nas uśmiechać ale również sprawić że każda z potyczek stanie się prostsza i dostarczy lawinę satysfakcji. Podświetlenie obiektów przez pewien czas, da nam szansę na opracowanie planu działania z wykorzystaniem interaktywnych elementów otoczenia. Dzięki przenoszeniu obiektów możemy ukrywać ciała wrogów a ogłuszenie przeciwnika da nam możliwość bezkrwawego ominięcia straży. Nowatorskim rozwiązaniem jest tutaj zastosowanie trybu cienia. Dzięki niemu otrzymujemy możliwość wydania naszym towarzyszom odpowiednich zadań i aktywowanie ich w tym samym czasie.

Yuki, aleś ty słodka

Może skupmy się na początku na postaciach. Twórcy oddali w nasze ręce piątkę wyśmienitych fachowców od brudnej roboty. Każda z nich jest na swój sposób unikalna i charakteryzuje się odmiennym podejściem do rozgrywki. Już na samym początku wyczuć możemy pewną nieufność wobec współtowarzyszy ale z czasem będzie ona maleć za sprawą zaufania i nawiązywanych przyjaźni. Podczas początkowej misji poznamy Hayato - zręcznego ninja preferującego walkę po cichu. Samuraj Mugen jest jego przeciwieństwem, gdyż cechuje go siła i odporność. Aiko jest mistrzynią ukrycia i odwracania uwagi, Takuma to nasz snajper a Yuki ... cóż, to słodka i niewinnie wyglądająca mistrzyni forteli i zastawiania pułapek.

By nie było za łatwo, postarano się by wrogowie mogli w łatwy i szybki sposób stosownie napsuć nam krwi. Są oni bardzo różnorodni. Podczas zabawy natrafimy na lekko i ciężko uzbrojonych przeciwników. Niektórzy z nich będą podatni na tanie sztuczki, inni nie dadzą się zaatakować z ukrycia. Wyposażeni w broń palną strzelcy razić nas mogą okrutnymi pociskami a raz zaalarmowani wrogowie mogą wezwać dodatkowe posiłki, czasami podwajając nawet ilość przeciwników co oczywiście skutkuje jeszcze trudniejszą rozgrywką. Poradzić sobie można z nimi odczytując ich pole widzenia po zaznaczeniu przeciwnika. Pole to w kształcie trójkąta, podzielone jest na dwa segmenty. Pełny kolor oznaczać będzie obszar przy którym od razu zostaniemy zauważeni, kratkowany da nam kilka sekund na schowanie się. Musimy też uważać na cywili. Ci, choć bezbronni mogą zaalarmować straż. Najlepiej będzie ich ogłuszyć.

Umiejętności aktywne są czymś w rodzaju przedmiotów stosowanych w serii Commandos. Służą one do eksterminacji bądź odwrócenia uwagi przeciwnika. Po ich użyciu należy odczekać jakiś czas przez kolejnym użyciem. Gdy zdecydujemy się rzucić szurikenem lub odwrócić uwagę butelką wysoko procentowej sake, musimy ją ponownie podnieść by użyć na kolejnej ofierze. Takuma też nie ma nieskończonego magazynka. O zasoby trzeba dbać. O zdrowie również, więc każda z postaci wyposażona jest w bandaż leczący pewną ilość obrażeń.

Płatek guza nie nabije

O elementach interaktywnych wspominałem już wcześniej. Hayato otrzymał do swojej dyspozycji specjalny hak z linką, pozwalający mu na wspinaczkę po dachach. Innym sposobem jest skorzystanie z drabin bądź używanie drzwi by dostać się na inny poziom. Na każdej mapie umiejscowiono kilka interaktywnych elementów otoczenia. Ich użycie skutkować będzie zaalarmowaniem pobliskich przeciwników lub po prostu okażą się sprzymierzeńcami w brutalnej walce. Niestabilne rusztowanie, wybuchające beczki, niezabezpieczona armata ... to tylko niektóre z bogatej gamy możliwości. Gdy już uda nam się wypełnić znamiona zadania, pozostanie nam się nacieszyć swoistym podsumowaniem naszych działań. W statystykach ujrzymy podstawowe dane, ilość użytych umiejętności na danej mapie oraz zdobyte podczas zabawy odznaki.

Wiśnia najpiękniejszym kwiatem

Graficznie Shadow Tactics wygląda bardzo pięknie. Ogromna ilość detali oraz dopracowanie elementów wyświetlanych na ekranie potrafi nacieszyć niejedne oko. Dzięki zróżnicowaniu lokacji a w tym ukazaniu tętniącym życiem miast mamy wrażenie rzeczywistego znajdowania się w nim. Otoczka graficzna została lekko przesycona elementami kreskówkowymi które dodają odpowiedniego klimatu. Kolory nie są przesycone i w zupełności oddają klimat tamtych czasów, gdzie piękno nie raz łączyło się z motywem militarnym. Muszę przyznać że twórcy bardzo przyłożyli się do odtworzenia klimatu dawnej Japonii, skupiając się nawet na detalach i przytaczając ważną rolę każdemu wyświetlanemu obiektowi.

Warto zwrócić uwagę choćby na przechadzających się po mapie cywili. Ci niczego nie spodziewających się mieszkańcy, sielankowo spełniają swe codzienne obowiązki często nie spodziewając się dość dramatycznego obrotu spraw. A o obrotach się powinno mówić gdyż w tej produkcji, otrzymujemy możliwość obracania kamery oraz lekkiego przybliżania oraz oddalania ekranu. Muszę przyznać że jest to bardzo pomocny dodatek, gdyż pomaga lepiej ukryć naszą postać oraz szybciej zorientować się w terenie. Przerywniki filmowe oraz animacje pomiędzy misjami są zrobione bardzo dokładnie i w zupełności oddają klimat gry, budując napięcie i zaciekawienie kolejnym ruchem Szoguna. Jedyne do czego można się niestety przyczepić to długie ładowanie poziomów. Być może uda się twórcom w niedalekiej przyszłości rozwiązać ten problem, gdyż na razie wczytywanie mapy trwa nawet po kilka minut.

Shamisen i błoga uciecha

Ścieżka dźwiękowa idealnie oddaje klimat feudalnej Japonii oraz doskonale buduje zarys tej świetnej gry. W tle możemy usłyszeć wspaniałe akompaniamenty muzyczne i szybko wpadające w ucho utwory. Głosy aktorów zostały idealnie dobrane do postaci a dźwięki walk i interakcji z obiektami są akceptowalne. Podczas naszej zabawy warto pobawić się suwakami w opcjach by nieco podkreślić ścieżkę muzyczną w grze, gdyż domyślnie jest ona nieco za cicho ustawiona. Za wielki plus uważam oddanie w ręce gracza możliwości przełączenia między japońskim a angielskim językiem mówionym. Osobiście nie mogę zdzierżyć jak słyszę japońską postać posługującą się językiem angielskim. To jak oglądać Smocze Kule po francusku.

Bogactwo honoru, dusza wojownika

Gra dostępna na rynku jest w dwóch odsłonach - wersji cyfrowej oraz pudełkowej. Edycja pudełkowa zwana "edycją Szoguna" charakteryzuje się bardzo bogatym wnętrzem i świetnymi dodatkami. W skład zestawu wchodzi pudełko z grą znajdującą się na jednym nośniku oraz oficjalna ścieżka dźwiękowa licząca aż 24 znakomicie wpadające w ucho utwory. W pudełku tym znajduje się również karta gwarancyjna ze zlokalizowanym na odwrocie kluczu aktywacyjnym na platformę Steam.

Prócz tego w nasze ręce oddano bardzo rozbudowany poradnik przejścia gry wraz ze szkicami koncepcyjnymi oraz informacjami o tym jak początkowo gra miała wyglądać. Bardzo miłym dodatkiem jest dodanie 5 pocztówek obrazujących lokalizacje w grze. Pocztówki te są nadrukowane na bardzo wysokiej jakości papierze a dołączony do zestawu plakat wraz z mapą świata tylko obrazuje z jak bogatym zestawem przyszło nam się spotkać. Nie zabrakło karty opisującej klawisze na kontrolerze oraz klawiaturze a certyfikat od twórców i podziękowanie od zespołu Techland Polska potrafi spowodować dodatkowy uśmiech na twarzy. Ostatnim miłym dodatkiem są karty naszych bohaterów. Prócz ręcznie malowanych grafik koncepcyjnych, na drugiej stronie znajdziemy informacje o posiadanych przez postać umiejętności aktywnych.

Zaniechaj seppuku, leć do sklepiku!

Uważam że Shadow Tactics: Blades of the Shogun to zaskakująco udany tytuł. Co prawda otrzymujemy znany choćby z serii Commandos mechanizm walki, ale jest on dość mocno przebudowany i przybrany piękną, japońską otoczką. I choć tytuł mimo swojej świeżości cierpi na pomniejsze błędy wydajnościowe, to jest szansa że zostaną one naprawione w trybie natychmiastowym. Szczerze powiedziawszy bardzo tęskniłem za tego typu produkcjami. Granie w komandosów na przeglądarce nie daje już takiego efektu jak kiedyś i gdy tylko dowiedziałem się że jest szansa na nową grę z tego gatunku zacząłem śledzić postępy nad wczesną wersją gry. Byłem niezwykle uradowany faktem iż akcja rozgrywać się będzie w Japonii - kraju który darzę wielkim szacunkiem i oddaniem. Grę polecam każdemu rządnemu wysokiej jakości zabawy oraz nienachalnemu ale bardzo oddanemu poziomowi trudności, gdyż całość kampanii możemy przejść nawet w 14-16 godzin na najniższym poziomie trudności. Polecam jako prezent pod choinkę. Zrodzi to nowych wojowników wychowanych na honorze i oddaniu sprawie.  

gry hobby inne

Komentarze

0 nowych
adamk1985   13 #1 13.12.2016 20:55

Bardziej mi to przypomina gry od Spellbound (robin hood i desperados)...
Zastanawia mnie kiedy masz czas na grę??

lordjahu   22 #2 13.12.2016 21:32

@adamk1985: świetnie gospodaruję zasobami czasu ;)

wonsik   7 #3 14.12.2016 09:01

@lordjahu: Czyli nie śpisz i żyjesz na kofeinie wstrzykiwanej dożylnie ;)

MacGregor   8 #4 14.12.2016 09:59

Gra bardzo cierpi na tym że jest to RTS a nie rozgrywka turowa?

lordjahu   22 #5 14.12.2016 10:02

@MacGregor: A czemu miałaby cierpieć ? Jakoś na Commandos nikt nie narzekał.

Autor edytował komentarz w dniu: 14.12.2016 10:04
MacGregor   8 #6 14.12.2016 10:07

@lordjahu: Ja to bardzo dobrze rozumiem. Bardzo lubię takie rozwiązania (zakochałem się w pierwszych misjach COH) jednak tury to esencja strategii.

Po prostu obejrzę sobie jakiś gameplay bo musiałbym sam napisać bloga żeby wyjaśnić o co mi chodzi ;)

lordjahu   22 #7 14.12.2016 10:17

@MacGregor: Dla mnie esencją RPG są tury. Strategie rozgrywane na tury uważam za nieco nietrafiony pomysł - zobacz na serię Starcraft, Age of Empires, Supreme Commander. Tury by zabiły te gry.

MacGregor   8 #8 14.12.2016 10:20

@lordjahu: Zagraj w XCOM na najwyższym poziomie trudności. Jak uda ci się ukończyć kilka pierwszych misji to znaczy że jesteś dobrym strategiem ;)