Steel Rats — patriotyzm w miłości do dwóch kółek

Zadając pytanie "kto grał w przeszłości w Kangurka Kao" podnosi się las machających rąk. Każdy z nas słyszał o znanej grze polskiego studia Tate Multimedia, jednak mało kto ma świadomość że od premiery minęło już dobre 18 lat. Przez ten czas studio doskonaliło się w tworzeniu gier opartych o podobnym schemacie ale również poszło w mało docenianą stronę - wyścigową grę akcji. Zapewne większość miała już przyjemność zagrać w tego typu gry, siedząc wygodnie na tronie i zapewniając swojemu wirtualnemu zawodnikowi dodatkowy balans pojazdu. Podobnie było w odsłonach serii Urban Trial, podobnie musiało również być w ich nowej grze. Steel Rats chłonie bowiem masę elementów ze sprawdzonej mechaniki sterowania motorem, posiadając wiele dodatkowych smaczków umilających jakże dynamiczną, rozgrywkę. 

Czterech jeźdźców

Akcja rozgrywa się w retro futurystycznym świecie na przełomie lat 50/60, gdzie jako jeden z czterech członków motocyklowego gangu Stalowych Szczurów, stawiamy czoła armii robotów. Opanowawszy miasto Coastal City, które w przeszłości było nagminnie terroryzowane przez naszych bohaterów, inteligentne roboty zniewoliły rdzennych mieszkańców metropolii. Nasi bohaterowie rzucają rękawicę ciemiężcy i domagają się satysfakcji!

Mechanika rozgrywki w żaden sposób nie odbiega od innych tego typu tytułów, jednakże spora część sterowania odpowiada za rozbudowany balans pojazdu. Możemy nim prowadzić na boki, skręcać czy zmieniać prędkość. Prócz samej jazdy, używamy dopalacza oraz skoków, dzięki którym podbijemy nieco ogólną punktację którą zyskujemy po każdym przejeździe. Należy jednak brać pod uwagę pewną istotną sprawę - w naszym wypadku możemy liczyć na częste wcielanie się w coraz to nową postać.

Do naszej dyspozycji oddano czterech bohaterów - wojowniczego Jamesa, wyścigową Lisę, technologicznego Toshi oraz mistrza, akrobatę Randalla. Każdego z nich charakteryzuje inne podejście do rozgrywki, co spotyka się w praktyce z różnorodną taktyką oraz stylem zachowawczym. W początkowej fazie zabawy, mamy możliwość zapoznania się z ich umiejętnościami i po krotce nauczenia się ich taktyk. Prócz domyślnej jazdy na motorze, specjalne wyposażenie daje możliwość poruszania się po wielu elementach, przeczącym prawom fizyki. 

Zaborcze roboty

Przedstawionych w Steel Rats przeciwników możemy niszczyć na przeróżne sposoby, zyskując dodatkowo punkty rozwoju. Te wydajemy w przerwach między misjami by odblokować nowy wygląd jednośladu lub wykupić dodatkowe możliwości dla naszych maszyn. I tak nasz motor może zyskać większą odporność na obrażenia lub zostać wyposażony w lepsze uzbrojenie, które posłuży nam do efektownej walki! 

Zdobyte podczas likwidacji robotów oraz elementów otoczenia - punkty, możemy dodatkowo zwiększyć wypełniając zadania czasowe w trakcie przechodzenia poziomów. Mogą one dać nam dodatkowego kopa, znacznie upraszczając rozgrywkę. W zależności od wybranych części w warsztacie, motor może być wykorzystywany na przeróżne sposoby. Możemy tak ustawić wybrane elementy by stał się bardziej niebezpieczny w bliskim kontakcie lub dodatkowo unikał ataków przeciwników. 

W przypadku zamknięcia sobie ścieżki poprzez wybranie motocyklu niezdolnego do przejścia na sekretny poziom, zawsze możemy do takowego powrócić w innym czasie. 

Kwintesencja szybkości!

Tytuł ten jest idealnym przykładem miksu retro futuryzmu z nieco komiksową stylistyką wizualną. Efekt finalny takiego zabiegu objawia się nagromadzeniem interaktywnych elementów oraz ścisłym dopracowaniem otoczki animacyjnej. Na każdym kroku możemy się spotkać z destruktywnym otoczeniem, który ze sztywnego szkicu został przemieniony na tętniącą życiem animację. Sprawia to piorunujące wrażenie, nawet w momencie gdy zatrzymamy nasz pojazd by podziwiać najbliższe otoczenie. 

Świat przedstawiony jest bardzo mroczny i gęsty, nieprzenikliwy klimat czuć aż po sam koniec rozgrywki. Jak na dynamiczne 2,5D, Steel Rats mocno cieszy oko i sprawia masę frajdy podczas efektownych starć i odkryć na nowe sposoby walki z potężniejszymi przeciwnikami. Dodatkowo w grze przyjdzie nam usłyszeć wiele wpadających w ucho utworów zespołu The 5.6.7.8's które znamy m.in z filmu Kill Bill: Volume 1. A to wszystko za 61,35 zł, bez zabezpieczeń DRM i po polsku! Oczywiście, od GOG'a :)