UGO Fen 2.0 — mały quadrocopter dla początkującego pilota

Ale ten czas minął... zaledwie rok temu na warsztacie gościłem pierwszą generację drona marki UGO, a zaledwie miesiąc temu otrzymałem kolejną do testów. UGO Fen 2.0 jest następcą poprzednika, oferując przy okazji nieco lepsze parametry lotu oraz wydajniejszą stabilizację. Na moje nieszczęście otrzymałem urządzenie w najgorszym możliwie terminie, gdzie deszcz i szybko pojawiająca się szarówka na dworze, jest na porządku dziennym. Mimo wszystko testy się odbyły a ja zdecydowałem się podzielić się z wami, kilkoma moimi spostrzeżeniami dotyczącymi nowej wersji quadrocoptera od UGO.

Lekki jak piórko

UGO Fen 2.0 jest bardzo podobny w kwestii budowy do swojego poprzednika, ale tym razem producent bardziej zadbał o kwestie wizualne oraz dodał regulowaną, odpinaną kamerkę VGA. Oznacza to że możemy korzystać z niej, ale równie dobrze latać bez jej obecności. Jak na quadrocopter przystało, producent wyposażył go w dodatkowe osłonki, chroniące przed uderzeniem w przeszkodę. Do zestawu dodano również 4 wymienne śmigła, gdyby domyślne uległy uszkodzeniu.

Prócz tego możemy liczyć również na niezawodny śrubokręt oraz dwie instrukcje obsługi, w tym w języku polskim. Osobno znajdziemy również akumulator wraz z kablem zasilającym USB - identycznym, jak w przypadku poprzedniej wersji. Domyślnie dron ma zamontowane dwie plastikowe płozy, ale nic nie stoi na przeszkodzie by je w prosty sposób zdemontować. Na froncie urządzenia znajduje się biała dioda LED, pełniąca rolę doświetlającą scenerię a na spodzie - przy każdej z nóżek, światełka ostrzegająco-lokalizujące. 

Urządzenie zostało w całości wykonane ze średniej jakości plastiku, co możemy zauważyć przy pierwszym wyjęciu drona z pudełka. Zastosowanie tak małej wagi ma swoje plusy w transporcie, lecz w kwestii lotu bywa to różnie... ale o tym później. Z tyłu korpusu, pod odginaną klapką znajdziemy miejsce na dedykowany akumulator wraz z wtyczką do podłączenia z aparaturą drona. Tym razem producent pokusił się na mniejsze ogniwo - 300 mAh, o 70 jednostek mniejsze niż w poprzedniku. Co za tym idzie - polatamy nieco krócej, gdyż tylko 7 minut. 

Na samym spodzie znajduje się włącznik zasilania drona oraz miejsce na kamerkę. Tę możemy wyjąć by uzyskać lepszy dostęp do włącznika, gdyż jeśli zostanie ona nałożona na korpus - ciężko będzie uruchomić urządzenie. W tej kwestii producent się nie popisał, gdyż musimy stracić kilkanaście sekund na uporanie się z tym problemem, przed lotem multimedialnym. 

Kwestia kamery przy tak niskiej cenie urządzenia, nie powinna dziwić. Producent zastosował klasyczną matrycę VGA, nagrywającą materiały w 480p - jak na te czasy, w tragicznej wręcz jakości. Obudowa kamerki stara się imitować 3 osiowego gimbala, a w praktyce mamy możliwość odgięcia jej w górę lub w dół o zaledwie kilka stopni. W praktyce jest niestety tak, że podczas lotu i tak majta się ona według własnego widzi mi się

Miniaturka pada do Xklocka

W kwestii kontrolera można było się domyśleć że nie będzie on reprezentował wysokiej półki jakościowej, choć trzymałem kciuki że tym razem producent choćby minimalnie zadba o aspekty dobrego opisania funkcji na nim. W praktyce jednak okazało się że przed wylotem, trzeba będzie dokładnie przestudiować instrukcję obsługi, gdyż przyciski zastosowane na kontrolerze, są do siebie zbyt podobne. 

Układ sterowniczy opiera się o te same założenia jak w przypadku poprzednika, gdzie sterowanie opiera się w głównej mierze o ruch gałkami a w przypadku przycisków, wywołać możemy dodatkowe funkcje lub zainicjować wykonanie fotografii. Kontroler działa na 3 bateriach AAA, które należy zakupić we własnym zakresie i zainstalować na jego pleckach.

Specyfikacja techniczna

  • Łączność - 2,4 GHz
  • Prędkość lotu - do 5 m/s
  • Zasięg - do 60 metrów
  • Akumulator - 300 mAh
  • Kamera - VGA 480p
  • Stabilizacja - Tak
  • Czujniki - 6 osiowy żyroskop
  • Wymiary - 20 x 20 x 8 cm

Parowanie a przygotowanie do lotu

Klasycznie przed startem, należy się odpowiednio przygotować. Producent bez ogródek wspomina iż jest to urządzenie stricte skierowane dla osób początkujących chcących nieco liznąć w kwestii zaznajomienia się z obiektami latającymi, i wyrobienia sobie zdania na ich temat. Po pierwsze należy podładować akumulator, otrzymanym w zestawie zasilaczem. Ten najlepiej przypiąć do portu USB w komputerze i pójść zrobić dobrą kawę, gdyż samo ładowanie potrwa aż do 50 minut. Po tym czasie czerwona dioda przy zasilaczu przestanie świecić, co będzie oznaczało pełne naładowanie. 

Następnie wkładamy akumulator w dedykowaną tackę, podłączamy kabelki i zamykamy zaślepkę. Teraz przyjdzie nam sparować oba urządzenia. Na początek inicjujemy zasilanie drona, wciskając i trzymając przycisk zasilania przez ok 2-3 sekundy, do momentu mrugania światełek. Po tej czynności uruchamiamy kontroler oraz inicjujemy parowanie, przesuwając lewą gałkę ku górze oraz w dół. Gdy światełka na dronie i aparaturze, zaświecą się pełnym ciągiem, oznaczać to będzie udane parowanie.

Jednak najlepsze dopiero przed nami i przed startem, należy skrupulatnie przeczytać instrukcję obsługi. W kwestii podstawowego lotu - całość opiera się na kontroli gałek, lecz w przypadku ujęć multimedialnych, należy nauczyć się obsługi aparatu oraz kamery w dronie. Łącznie musimy nauczyć się aż 14 przycisków, z czego głównie korzystać będziemy z 6. Dobrze jednak znać lokalizację przycisku inicjującego wyłączenie silników lub szybkie lądowanie, gdyż wiatr w tym wypadku jest największym wrogiem UGO Fen 2.0. 

Latanie w praktyce

Jeżeli skupimy się na lataniu rekreacyjnym w domu lub na otwartym terenie, możemy być spokojni o bezproblemowy lot, przynajmniej w kwestii bezwietrznej pogody. Z racji tego iż urządzenie to jest bardzo lekkie a nie posiada odpowiednich czujników do regulowania skrętów, może się okazać że "przez przypadek" dron poszybuje w innym niż chcemy kierunku. Należy mieć to na uwadze gdyż w moim przypadku dzielnie walczył z wiatrem, przynajmniej do czasu...

Osoby którym już leci ślinka na myśl o nagrywaniu materiałów multimedialnych za pomocą kamery, spieszę z małym wyjaśnieniem. Obecna matryca w ogóle nie nadaje się do robienia zdjęć a co dopiero do nagrywania materiałów wideo. Mimo tego że dron ma kwalifikacje do bezproblemowego zawiśnięcia w powietrzu, to jednak choćby mały powiew wiatru od razu zmienia jego lokalizację w powietrzu. Podczas testów zdjęcia wychodziły albo rozmazane albo wręcz niedające się do publikacji, no bo jak wyjaśnimy 640 x 480 pikseli w 72 dpi w pionie i poziomie? Ano tak:

Jak można zauważyć szału nie ma, nawet w przypadku w miarę stacjonarnego lotu w domu (fotka 1). Należy jednak pamiętać by do kamery włożyć kartę pamięci w odpowiednim wymiarze, tj. microSD. Jeżeli skupimy się na nagraniach wideo, to wyjdą one ostatecznie dość biednie, ale podobnie jak w przypadku zdjęć, liczyć możemy tylko na: 640 x 480 przy przepustowości na poziomie 3511 kb/s i 30 klatkach na sekundę. W praktyce wygląda to mniej więcej tak:

Ale o gustach się nie rozmawia, szczególnie w kwestii tak niskiej jakości nagrań, oferowanych przez nowy model UGO Fen 2.0.

Słowem podsumowania

Nowa odsłona UGO Fen, sygnowana numerkiem 2.0 w moim osobistym odczuciu powinna oferować więcej możliwości oraz nieco dłuższą zabawę w praktyce. Ogólnie rzecz biorąc w powietrzu spędzimy do 9 minut lotu, ale tylko w przypadku lotu bez kamerki, gdyż ona sama w sobie pochłania z 15% akumulatora. Obecnie za drona zapłacimy na polskim rynku niecałe 199 zł co niestety uważam za spory nietakt. Raz że jest to cena o 50 zł większa niż w przypadku poprzednika w dniu premiery a dwa - ilość nowości nie jest tak mocno przytłaczająca. Z drugiej strony urządzonko oferuje wiele dobrej zabawy oraz fajnie wprowadza w tajniki latania dronami, szczególnie młodszych ale również starszych użytkowników.