notiOne Go! — trzecia wersja, podręcznego lokalizatora Bluetooth

Prawie rok musieliśmy czekać na ulepszoną wersję, Polskiego lokalizatora bluetooth. Na początku tego roku a konkretnie w lutym, zrobiłem wpis dotyczący notiOne Play. Ten opierał się nie na łączności GPS a wychwytywaniu pobliskich sygnałów bluetooth. Od tego wpisu minęło trochę czasu, a na horyzoncie ukazał się nowy, odświeżony model.

Nie tak dawno firma odezwała się do mnie i zaproponowała kolejne testy, tym razem ich nowego produktu. Względem poprzednika, tytułowy notiOne Go! charakteryzuje się wydłużonym czasem działania, donośniejszym sygnałem dźwiękowym oraz jak zapewnia producent — jeszcze skuteczniejszym działaniem.

Słowem wstępu

Producent dobitnie na swojej stronie informuje zainteresowanych kupujących że jego produkt NIE JEST lokalizatorem GPS. Oznacza to że urządzenie nie łączy się z satelitami a urządzeniami wyposażonymi w łączność bluetooth oraz stosowną aplikację pośredniczącą. Całkiem zwięźle opisał to Maciej Olanicki pod koniec zeszłego roku. 

Jeszcze większy minimalizm

Tym razem producent odpowiednio zadbał by nowo wypuszczone na rynek urządzenie, zyskało jeszcze bardziej minimalistycznego wyglądu a jego budowa była mocniej spasowana. Względem poprzednika mamy do czynienia z bardziej kwadratową konstrukcją niż obłą jak to miało miejsce przy notiOne Play. 

Podobnie jak w przypadku wcześniejszego modelu, urządzenie otrzymujemy w małym, kartonowym pudełku otoczonym piankowym wypełnieniem. Na bokach opakowania znajdziemy krótką instrukcję obsługi wraz ze specyfikacją urządzenia oraz zaleceniami producenta. Nie mogło zabraknąć propozycji montażu breloczka do kluczy, roweru lub obroży psa.

notiOne Go! jest ewidentnie większy od poprzednika, a także o 2 gramy cięższy. Na stronie producenta dostępne są cztery kolory do wyboru: niebieski, czerwony, czarny oraz właśnie biały, który mogę wam przedstawić w dzisiejszej recenzji. 

Pastylka breloka wykonana została z wysokiej jakości plastiku, odpornego na trudne warunki zewnętrzne, takie jak woda, piasek lub kurz. Na froncie zauważymy trzy drobne wypustki pełniące funkcję ujścia dźwięku powiadomienia a z tyłu logo producenta. Na jednym z boków zauważymy gumową zawieszkę, którą będziemy w stanie przytwierdzić do obroży lub kółeczka przy kluczach, a ułatwi nam odpowiedni montaż. 

Podobnie jak w przypadku poprzednika, tak i tutaj mamy możliwość prostego demontażu urządzenia. Zamontowana w nim bateria, wg. zaleceń producenta powinna wytrzymać aż do roku działania, ale zbliżając się do czasowego kresu, można samodzielnie ją wymienić. By tego dokonać, należy podważyć jedną część obudowy czymś ostrym i lekko ją odgiąć. Gdy to zrobimy, uzyskamy łatwiejszy dostęp do środka w celu wymiany baterii.

Specyfikacja techniczna

  • Łączność - Bluetooth 4.0+ Low Energy
  • Zasięg - do 90 metrów
  • Kompatybilność - iOS oraz Android 4.3+
  • Zasilanie - bateria CR2032
  • Wodoodporność - Tak
  • Wymiary - 34 x 29 x 7,5 mm
  • Waga - 8 g

Wstęp do użytkowania

Gdy wyjmiemy lokalizator notiOne Go! z opakowania to nie będzie on jeszcze gotowy do samodzielnej pracy. W tym celu należy pobrać stosowne oprogramowanie dostępne na systemy iOS lub Android, założyć w nim konto oraz odpowiednio sparować telefon z urządzeniem. Jak możemy zauważyć, nic nie stoi na przeszkodzie, by jednorazowo posiadać kilka takich lokalizatorów.

Udostępniona przed producenta aplikacja przeszła niemały lifting, będąc bardziej przejrzystą w obsłudze i użytkowaniu. Została ona podzielona na cztery działy - panel główny, sklep, informacje o aplikacji oraz ustawienia. W panelu ustawień możemy zarządzać automatyką łączności bluetooth, oszczędzaniem energii czy wyszukiwaniem lokalizatora w tle. Nie mogło zabraknąć tak bardzo upragnionego trybu nocnego.

Główne zadania będziemy realizować właśnie z poziomu panelu głównego. Możemy na nim dodać oraz zarządzać naszymi lokalizatorami, oraz sprawdzać ich lokalizację na bieżąco. Tu mamy podział podglądu na Listę urządzeń oraz Mapę. Na mapce wyświetli się lokalizacja wszystkich naszych urządzeń. Jeżeli na liście zostanie wybrane jedno z urządzeń, wyświetli się tryb poszukiwania. 

Tu ponownie mamy dostęp do trzech zakładek - Mapy, Historia oraz Szukaj. W pierwszej z nich znajdziemy przybliżoną informację o lokalizacji breloka. Historia odpowiada za widok listy lub punktów na mapie, lokacji gdzie w danych godzinach znajdowało się nasze urządzenie na podstawie łączności bluetooth z aplikacjami pośredniczącymi. Ostatnia zakładka służy do poszukiwania urządzenia w bliskiej odległości, z możliwością wymuszenia odegrania sygnału dźwiękowego w celu szybszego odnalezienia. Tyle w teorii.

Zawodna praktyka

Biorąc pod uwagę, że nie jest to urządzenie stricte skierowane na rynek urządzeń lokalizujących w terenie, skupić się musimy na drobnych zadaniach. Oznacza to, że zamontowanie takiego lokalizatora przy samochodzie lub psiaku nie do końca da nam możliwość jego łatwego odnalezienia. Dlaczego? Już tłumaczę.

Jak już wcześniej wspomniałem, cała sztuczka polega na łączności bluetooth. Taki wybór daje minimalistyczne rozmiary urządzenia oraz długo trzymającą baterię. Producent wspomina o aplikach pośredniczących — dedykowanej dla notiOne oraz Yanosika, w którego regulaminie pojawia się takowa wzmianka. Producent chwali się, że z obu aplikacji obecnie korzysta ponad 1.500.000 urządzeń, co czyni je sprzętami pośredniczącymi. I choć ładnie wygląda to na papierze, to praktyka pokazuje, że wiele z tych urządzeń ma wyłączony bluetooth lub co gorsza - nieaktywną dedykowaną aplikację. 

Łatwo jest sprawdzić w praktyce jak to działa. Z racji, że mieszkam w małym mieście na bank wiedziałem że z aplikacji notiOne a co dopiero z Yanosika, korzysta bardzo mało osób. Przekazałem więc żonie otrzymany na testy lokalizator, a ta pojechała do Wrocławia do pracy. Przez cały dzień pobytu w większym mieście udało mi się zebrać od 4 do 6 wyników poprawnej lokalizacji, w której otrzymałem informację gdzie i o której godzinie ostatnio połączono się z lokalizatorem.

Można więc przyjąć, że seria urządzeń notiOne nie jest tym, czym się wstępnie wydaje. Otóż nie zgodzę się do końca z tym stwierdzeniem, bowiem świetnie przydaje się jako domowy lokalizator drobnych przedmiotów. Oznacza to, że przypięcie notiOne do kluczy lub innej drobnicy, da nam szansę na szybką lokalizację w domu. Posłuży do tego dedykowana aplikacja oraz wbudowany w nią "radar" określający położenie urządzenia względem telefonu. Jak będziemy w zasięgu lokalizatora, wystarczy wymusić na nim sygnał dźwiękowy. Lokalizator działa też w drugą stronę - jeśli ściśniemy lokalizator, w telefonie zagra muzyczka. Przyda się, jak pod ręką będzie notiOne a zapodzieje się telefon ;)

mamy już na koncie odnalezione zwierzaki, rowery, a nawet jedno odzyskane skradzione auto! Co więcej, większość naszych użytkowników używa notiOne właśnie do monitorowania samochodów. W tym zakresie też niejednokrotnie wspieraliśmy działania Policji. Więc... to naprawdę działa, a przynajmniej zwiększa szanse na odzyskanie zguby :-)

Podsumowanie

Nie jest zaskoczeniem, że notiOne Go! ciężko nazwać lokalizatorem. Choć bardzo dobrze się z niego korzysta w czeluściach mieszkania, to w terenie wyniki są bardzo słabe. Jeśli zaginie nam pies lub auto, to sporo się naszukamy, jeśli nieopodal nie pojawi się ktoś z urządzeniem pośredniczącym, a jak zguba powędruje do lasu ... to już w ogóle tragedia. Nowe urządzenie jest droższe od poprzednika, ale posiadając te same warunki użytkowania, posiada wydajniejszą baterię oraz cechuje go większy minimalizm. Obecnie osoby zainteresowane mogą go nabyć za 109 zł, choć osobiście wydaje mi się, że jest to cena nieco za wysoka, biorąc pod uwagę tylko dwie aplikacje pośredniczące. Myślę, że producent powinien skupić się nad dodaniem do bazy większej ilości urządzeń, a konkretniej — aplikacji towarzyszących. 

PS: Ciekawe co wymyśli Apple z AirTag.