Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

GNOME Shell vs Unity - nadchodzi koniec GNOME? part 2

W ostatnim wpisie nakreśliłem pokrótce sytuację w GNOME, ze szczególnym naciskiem na GNOME Shell. Teraz czas na dalszy ciąg zmagań, w sercu jednego z najpopularniejszych środowisk graficznych. Tym razem pod lupę idzie Ubuntu oraz jego skomplikowane relacje z GNOME.

Ubuntu - błogosławieństwo czy przekleństwo GNOME?

Historia Ubuntu jest nieodłącznie związana z GNOME, które to jeszcze do niedawna było również domyślnym środowiskiem graficznym. Jednak na początku wypada uporządkować kilka spraw.

r   e   k   l   a   m   a

Wyróżniaj się albo giń

„Differentiate or Die”, czyli „Wyróżnij się albo giń” wymyślone przez Jacka Trouta (jednego z guru reklamy) przeszło do kanonu światowego biznesu. To samo podejście stosuje
Ubuntu, które już od jakiegoś czasu stara się wyróżnić w zalewie wielu distr Linuksa. Jak to wygląda w praktyce? W przypadku Canonical były to stopniowe zmiany w domyślnym środowisku graficznym, które miały mu nadać ten niepowtarzalny "look and feel".

Od netbooka do biurkowego Linuksa czyli GNOME według Ubuntu

Wraz z premierą EeePC 701 na targach COMPUTEX w 2007 roku rozpoczął się bum na małe komputery przenośne. Wkrótce każdy wiodący producent miał taki komputer w swojej ofercie. Mark Shuttleworth to sprytna bestia i postanowił wykorzystać okazję, toteż niespełna rok później prezentuje nową wersję Ubuntu dostosowaną dla małych ekranów. I tak rodzi się Ubuntu Netbook Remix (UNR), specjalna wersja dla producentów OEM. Jak podkreśla sam zainteresowany (patrz poprzedni link): "directly or indirectly Canonical will help to bring that innovation to KDE and GNOME and hence to the wider Linux ecosystem." Co znaczy mniej więcej tyle, że bezpośrednio lub pośrednio Canonical pomoże w przeniesieniu tej innowacji (mowa o interfejsie UNR) do KDE i GNOME, stąd trafi ona do szerszego ekosystemu Linuksa.
Niestety z tych obietnic nic nie wyszło, dlatego interfejs UNR należy uznać za pierwszy poważny niewypał we współpracy z GNOME. A mogło być tak pięknie. Żaden ze stworzonych na potrzeby UNR komponentów, nie został nawet zaproponowany do włączenia. Co może dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że były to ledwie 2 nowe applety, pełnowymiarowy ekran uruchamiania aplikacji i usługa odpowiedzialna za maksymalizację okien. W połączeniu ze standardowym pulpitem GNOME całość nabierała zupełnie nowego wyrazu.

Nie było tam nic, co mogłoby nie zostać zaakceptowane przez deweloperów GNOME. Ale co by to dało Canonical? Pamiętajmy "wyróżniaj się albo giń". Twórca Ubuntu również chce zarabiać, dlaczego więc miałby się dzielić owocami swojej pracy z innymi. Przecież osiągniecie wartości dodanej w postaci zysku, jest podstawowym celem każdego podmiotu gospodarczego. Tylko, że nie każda firma chce zarabiać na open source, gdzie oprócz zysku równie ważna jest współpraca. Niestety Canonical nie pojął tej prawdy i dalej było już tylko gorzej.

Ja jestem Sprite, ty jesteś pragnienie

We wrześniu 2008 Canonical ogłasza powołanie zespołu projektantów i ekspertów od tzw. user experience, którzy mają się zająć kwestią poprawienia "wrażeń użytkowania" w linuksowych środowiskach graficznych. Huh nie brzmi znajomo? Kolejne zapowiedzi współpracy i usprawnienia linuksowych środowisk graficznych czy próba stworzenia własnego środowiska graficznego? Odpowiedź znają już chyba wszyscy, ale z kronikarskiego obowiązku będę kontynuował. W wypowiedzi z linka powyżej, Mark S odpowiada na zarzuty o braku współpracy ze strony Canonical, a raczej jak on takową pojmuje.
We focus most of our effort on integration. Our competitors turn that into “Canonical doesn’t contribute” but it’s more accurate to say we measure our contribution in the effectiveness with which we get the latest stable work of upstream, with security maintenance, to the widest possible audience for testing and love. To my mind, that’s a huge contribution. Innymi słowami, twórca Canonical uważa, że samo dostarczenie oprogramowania wraz z poprawkami bezpieczeństwa do jak najszerszej grupy odbiorców jest ogromnym (huge) wkładem. Czyli deweloperzy powinni być wdzięczni, że Canonical łaskawie tworzy pakiety i udostępnia je na swoich serwerach. Niewątpliwie jest jakiś nakład pracy własnej, ale tak robi większość dystrybucji. Jeśli tak miała wyglądać praca z górą "upstream", to nic dziwnego, że chłopaki (Ubuntu i GNOME) się dogadać nie mogli.

Projekt Ayatana i "We have no plans to fork GNOME"

Goście z Canonical zatrudnili już projektantów, popracowali i efekty ich mozolnego wysiłku należy gdzieś umieścić. Jednak zamiast zaproponować je do włączenia w GNOME, czy innych projektów których dotyczą usprawnienia, Canonical zrobiło po swojemu. I tak w kwietniu 2009 powstała Ayatana, zbiorczy projekt w którym Canonical mógł pichcić swoje pomysły. Wkrótce doszło do tego, że to Ayatana stała się centralnym ośrodkiem gdzie były rozwijane wszystkie "udogodnienia". Niedługo potem pojawiły się głosy, czy aby Canonical nie tworzy własnego środowiska graficznego. W sierpniu 2010 Jono Bacon (community manager w Canonical) powiedział: "Let me make that clear: Canonical and Ubuntu have no plans to fork GNOME." Porównał również wszelkie modyfikacje wprowadzane w Ubuntu, do kupna samochodu i umieszczenia tam nowych kół: To me the analogy is like buying a car and putting a different set of wheels on it - so it's still a car. Pozwolę sobie wykorzystać tę analogię w dalszej części wpisu, bo jest naprawdę bardzo trafna. Zmianę kół trudno nazwać tworzeniem nowego modelu samochodu. Co jednak jeśli zmienimy karoserię, damy nowe podwozie oraz przemodelujemy wnętrze, zostawimy jednak silnik i układ kierowniczy oraz kilka innych kluczowych elementów. Czy nie jest to już nowy model samochodu?

Unity - nowe środowisko graficzne od Canonical

Unity jest nowym środowiskiem graficznym bazującym na GNOME (lub forkiem jak kto woli) przeznaczonym na netbooki, komputery osobiste (pc) i tablety. To takie "metro ui" jak w windows 8, wszędzie da się wepchać, tylko mniej kasy poszło na jego opracowanie. Chyba nawet sami twórcy, dokładnie nie wiedzą jak je określić. Na głównej stronie projektu znajdziemy: "A powerful desktop and netbook environment that brings consistency and elegance to the Ubuntu experience." Jednak Jono Bacon twierdzi inaczej "The only difference is that Unity is a different shell for GNOME" Pamiętacie przykład z samochodem? No cóż, w tym przypadku Canonical podmieniło znacznie więcej niż tylko koła. Najistotniejsze są różnice w budowie, co świetnie wyjaśnia wikipedia : The Unity shell interface is now written in a toolkit called Nux instead of Clutter and a plugin of the Compiz window manager, which Canonical states is faster than Mutter, the window manager for which GNOME Shell is a plugin. Tylko dlaczego całość została nazwana Unity (jedność)? Zdaje się, że twórcy Ubuntu mają przewrotne poczucie humoru.

Narodziny, rozwój... dominacja?

15 października roku pańskiego 2009 narodziło się Unity, zwieńczenie wszystkich dotychczasowych starań (opisywanych wcześniej), aby wybić się w zalewie linuksowej papki (taki rodzynek w cieście). Pierwszy publiczny debiut w Ubuntu, Unity miało wraz z wersją 10.10. Jako ciekawostkę dodam, iż wtedy używało Cluttera (efekty 3D i różne animacje) i Muttera (zarządca okien). Czyli podobnie jak GNOME Shell. Niestety ze względu na słabą wydajność, całość przepisano z użyciem compiz i z wersją 11.04 Ubuntu, zagościło jako domyślny interfejs, co wywołało żywiołowe dyskusje wśród użytkowników.

Unity 2d - jasna strona mocy

Dla mnie jednak najciekawsze jest unity 2d. Jest to wersja przeznaczona dla komputerów nie mogących poradzić sobie z wymaganiami, niezbędnymi do uruchomienia 3d. W założeniach ma wyglądać i działać tak samo jak pierwowzór. Swoją premierę miało 14 stycznia 2011, a wraz z Ubuntu 11.10 zastąpi wysłużone GNOME 2. Teraz swoista ironia losu. Jeśli przyjąć retorykę Canonical, że unity i jego pochodne są tylko kolejnymi powłokami dla GNOME, to właśnie powód dla którego powstało GNOME (KDE i Qt na nie wolnej wówczas licencji) staje się jedną z przyczyn jego (możliwego) rozpadu. Bo oto Unity 2d bazuje na Qt i QML (podobnie jak KDE). Co więcej rozwój Unity 2d wydaje się być znacznie szybszy niż 3d i to do niego trafiają najpierw wszystkie nowości i kto wie czy w przyszłości nie zastąpi wersji 3d. Słowa Marka Shuttlewortha zdają się potwierdzać te przypuszczenia: "There’s something of a competition under way between proponents of the QML based Unity-2D, who believe that the GL support here is good enough to compete both at the high end and on the low end, and the GL-heads in Unity-3D, who think that the enhanced experiences possible with raw GL access justify the additional complexity of working in C++ and GL on the metal. Time will tell!. W rzeczy samej, czas pokaże.

To jeszcze nie koniec

Jeśli ktoś myśli, że temat został wyczerpany to jest w błędzie. Ta notka mogłaby być o wiele dłuższa, dlatego ostatnia część będzie zwieńczeniem całej serii. Dodam tylko, iż prace trwają...

 

linux

Komentarze