Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Google - szczodry darczyńca czy podstępny manipulator?


Do the right thing: don't be evil. Honesty and Integrity in all we do. Our business practices are beyond reproach. We make money by doing good things.

Postępuj właściwie: nie bądź zły. Szczerość i uczciwość we wszystkim, co robimy. Nasze praktyki biznesowe są bez zarzutu. Zarabiamy pieniądze, robiąc dobre rzeczy.

Google a społeczność Open Source

Nie da się ukryć, że jedynymi z najbardziej lojalnych zwolenników Google są użytkownicy Linuksa, co widać zwłaszcza w komentarzach pod artykułami o Windowsie ;). Trzeba także otwarcie powiedzieć, że firma z Mountain View w pełni sobie na owo wsparcie zasłużyła. Cały biznes Google opiera się na rozwiązaniach open source. Od serwerów hostujących usługi giganta, poprzez Androida i Chromium OS, które również są otwartymi projektami. Pełną listę można zobaczyć tutaj. Internetowy gigant organizuje również kilka programów, które maja zachęcić do czynnego udziału w przedsięwzięciach open source. Jednym z nich jest:

Google Summer of Code (GSoC) - 3 miesięczny festiwal lansu

Google Summer of Code (GSoC) jest to organizowany od 2005 roku program, mający na celu wspieranie różnych inicjatyw open source. Przez blisko 3 miesiące, osoby, które mają ukończone 18 lat i są uczniami (w praktyce studenci uczelni wyższych), realizują różne zadania na rzecz projektów otwartego oprogramowania. Po szczegóły odsyłam na oficjalną stronę lub do artykułu na Wikipedii. GSoC to bardzo zacna inicjatywa, tym bardziej że spora część uczestników, kontynuuje swoja przygodę z open source nawet po zakończeniu programu. Jednak innym aspektem wartym uwagi jest kwestia wizerunkowa. Tak się bowiem składa, że wielu uczestników programu regularnie opisuje postęp prac na swoich blogach. W przypadku KDE i GNOME wpisy te ukazują się na "planet KDE" i planet GNOME. W 2013 roku tylko w samym KDE było to 50 osób. Innymi słowy, przez blisko 3 miesiące Google to jedno z najczęściej spotykanych słów na blogach tych projektów. Z jednej strony GSoC wnosi niezaprzeczalny wkład w rozwój tych projektów, z drugiej jednak jest to świetny ruch PR ze strony internetowego giganta.

r   e   k   l   a   m   a

Android - tajemnica sukcesu

Pierwszym komercyjnie dostępnym telefonem z Androidem był HTC Dream, którego premiera odbyła się 22 października 2008 roku. W ciągu niespełna 2 lat Android zdobył 33% rynku i stał się wiodącą platformą mobilną. Dla porównania Windows Phone, który swój debiut miał w 2010 roku, posiada około 3% udziału w rynku, balansując na granicy błędu statystycznego. Na sukces Androida złożyły się 2 czynniki. Po pierwsze fakt, że jest oprogramowaniem open source, a jego kod źródłowy jest publicznie dostępny, czyni go bardzo atrakcyjnym dla producentów, którzy mogą go przerobić na swoją modłę. Dla przykładu w Chinach ponad 70% sprzedawanych telefonów z Androidem nie posiada zainstalowanych usług Google Play. Kolejnym czynnikiem, o którym często się zapomina była ogromna promocja ze strony społeczności otwartego oprogramowania, która w ciągu 2 lat niesamowicie rozreklamowała mobilny system operacyjny Google, wśród zwykłych użytkowników. Potem to już tylko efekt kuli śnieżnej, który trwa do dziś.

Ciemna strona Google

Google wiele razy krytykował amerykański system patentowy, głosząc wszem wobec, że hamuje on innowacje, a także jest źródłem wszelkich innych nieszczęść. Nie przeszkodziło mu to jednak w systematycznym rozbudowywaniu swojego portfolio patentowego. W 2013 roku było to blisko 1,800 patentów, a w ogólnym rozrachunku internetowy gigant posiada ich około 51,000.

Klasyfikuje ich to w czołówce patentobiorców roku 2013. Oczywiście wszystko, aby chronić biednych producentów z Androidem, których łupi Microsoft. Skoro już jesteśmy przy mobilnych okienkach, to zapewne co poniektórzy użytkownicy Windows Phone, pamiętają hece z niedziałającą aplikacją do obsługi YouTube, którą zawistnie blokował Google, wymyślając coraz to nowe punkty regulaminu, które naruszał program. Jedyne co zostało Microsoftowi to rozbudować funkcje odtwarzania w IE 11. Aż chciałoby się zacytować motto giganta

Don't be evil

Google to firma, której całe imperium opiera się na 2 filarach, czyli oprogramowaniu open source i usługach internetowych. Należy jednak pamiętać, że za łagodnym wizerunkiem, czai się korpo-machina, której jedynym celem jest zarabianie pieniędzy. Firma z Mountain View nic nie robi za darmo, a to, że akurat przy okazji swoich biznesowych działań wspiera projekty open source, nie wynika z dobroci serca, a jedynie zimnej i wyrachowanej kalkulacji.

 

oprogramowanie internet urządzenia mobilne

Komentarze