Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Proste jak KDE...w praktyce

Jakiś czas temu napisałem wpis o prostocie KDE. Dzisiejsza notka jest swego rodzaju rozwinięciem tamtego tematu, ukazanym z nieco z innej, praktycznej strony. Jako, że najlepiej pewne rzeczy pokazać na przykładach, pokusiłem się o małe porównanie do... Unity. Niezbędnych materiałów dostarczył mi wpis użytkownika lukasamd, w którym autor pokazuje jak przyśpieszyć Unity/Ubuntu. W związku z tym pozwolę sobie na pewne odwołania od czasu do czasu ;) W przypadku Unity zmiana podstawowych ustawień jest wysoce ograniczona, a dodatkowo jest to proces żmudny i czasochłonny w którym zmuszeni jesteśmy do posługiwania się wątpliwej jakości programami konfiguracyjnymi osób trzecich, nie wspominając o konieczności ręcznej edycji plików tekstowych, czy instalacji całych powłok graficznych. Jeśli spojrzeć obiektywnie, już Windows 7 oferuje znacznie większe możliwości personalizacji, niż Ubuntu ze swym środowiskiem graficznym. Całe szczęście, jest jeszcze środowisko graficzne, które dostarcza odpowiednich narzędzi pozwalających na prostą zmianę podstawowych ustawień bez konieczności karkołomnych akrobacji interfejsowych.

Tak to się robi w KDE

W większości poradników ze świata Ubuntu, da się wyróżnić pewien utarty schemat: otwórz terminal, wklej kilka niezrozumiałych komend dodających nowe repozytorium ppa, a następnie zainstaluj odpowiedni "konfigurator", który może aczkolwiek nie musi zadziałać. Niestety możliwość pewnych niepożądanych działań to ryzyko z którym musi się liczyć każdy użytkownik Ubuntu grzebiący w systemie. Ryzyko owo nie dotyczy tylko nieoficjalnych aplikacji jak Unity Tweak Tool, ale również "oficjalnych" takich jak CompizConfig Settings Manager (CCSM). Niestety używanie (CCSM) to przysłowiowa jazda po krawędzi, która często skutkuje totalną rozwałką systemu. Problem ten zauważył jeden z pracowników Canonical Jorge Castro, który zaproponował swego czasu całkowite usuniecie CCSM z repozytorium, wymieniając przy tym szereg powodów na szkodliwość tego narzędzia:


- It's possible to accidentally uncheck the Unity plugin, breaking the
user's desktop.

r   e   k   l   a   m   a

- It has a load of checkboxes for plugins that we don't support,
allowing infinite combinations of untested options, which result in
either a broken desktop or a misconfigured one.

- People report these bugs, and instead of fixing real bugs we have to
deal with corner case bugs for things we never plan on supporting.

- Since it's settings are separate from Unity a "unity --reset"
doesn't fix it, you have to blow away .compiz or some other dotfile
directories to get a desktop back.

- Alex Chiang has documented some of the issues he's run into here:
http://askubuntu.com/a/80590/235

- I'm sure at UDS you've seen didrocks show you one of the ways it
breaks even when using parts of it that shouldn't break.

CCSM został w repo ale jego używanie jest wysoce ryzykowne, o czym doskonale wiedza deweloperzy Ubuntu i nie ukrywają tego faktu.

W KDE sytuacja wygląda zgoła odmiennie, ponieważ deweloperzy dostarczają zestaw oficjalnych narzędzi zawartych w "ustawieniach systemowych", które pozwalają na łatwą zmianę ustawień. Odpowiednikiem CCSM w KDE, jest jeden z modułów konfiguracyjnych zwany "efekty pulpitu", pozwalający na prostą i szybką zmianę podstawowych ustawień efektów pulpitu bez konieczności instalowania wątpliwej jakości programów. Moduł konfiguracyjny podzielony jest na 3 zakładki.

W pierwszej z nich znajdziemy podstawowe ustawienia, takie jak możliwość całkowitego wyłączenia efektów pulpitu przy starcie sytemu (tryb 2d), albo ich tymczasowa dezaktywacja skrótem klawiszowym. Możliwość całkowitego wyłączenia efektów pulpitu to wydawałoby się podstawowa funkcja każdego nowoczesnego środowiska graficznego. Niestety nie dla deweloperów GNOME 3 czy Unity, którzy swoje nowe powłoki postanowili zintegrować z menadżerem okien. I tak GNOME Shell jest przyspawane do Muttera a Unity robi za plugin Compiza. Dla przykładu w Ubuntu dochodzi do paradoksalnych sytuacji w których aby uruchomić tryb 2d, trzeba zainstalować oddzielne środowiska graficzne/powłoki takie jak Unity 2D i GNOME Fallback. Już chyba prościej zainstalować całe KDE, ale co kto lubi ;)
Oprócz całkowitej dezaktywacji efektów pulpitu, moduł konfiguracyjny KDE (zakładka ogólne) pozwala również na ich wstępna konfigurację, a także na wybranie szybkości ich wyświetlania. Szybkość animacji potrafi dramatycznie poprawić "odczucia związane" z responsywnością KDE.

Kolejną zakładką (wszystkie efekty) jest moduł pozwalający na konfigurację każdego efektu z osobna. Możemy tu zdecydować jakie efekty mają być uruchamiane, a także zmienić ich podstawowe ustawienia.

Ot choćby legendarny już efekt chwiejnych okien (wobbly windows). Ba można nawet pobrać gotowe efekty prosto z internetu.

Co prawda nie ma ich zbyt wiele, ale z tymi "domyślnymi" robi się już pokaźna liczba.
Zakładka zaawansowane, jak sama nazwa wskazuje, pozwala na konfigurację "opcji

zaawansowanych", takich jak: typ kompozycji, system graficzny qt, metoda skalowania, wstrzymanie efektów dla okien pełnoekranowych czy synchronizacja pionowa.

Takie rzeczy tylko w KDE...

Jak widać można skonfigurować efekty graficzne bez uciekania się do instalacji wątpliwej jakości konfiguratorów, zabaw z konsolą czy edycji plików tekstowych. O instalacji dodatkowych powłok graficznych nie wspominając. Coś co w Ubuntu urasta do rangi istnej akrobatyki interfejsowej trwającej godzinami, w KDE robi się ciągu kilku minut w jednym miejscu. Łatwo, prosto i przyjemnie. Co prawda skupiłem się na efektach pulpitu ale podobną analogię można zastosować również do innych "elementów środowiska". Niestety wiele osób zdaje się podzielać pogląd, że zmuszanie użytkowników do jedynej słusznej wizji interfejsu, narzucającej ograniczony zestaw rozwiązań jest drogą do stworzenia "prostego interfejsu" Jest to oczywiście całkowicie mylne i niepoważne stwierdzenie. To zupełnie jakby uważać, że najlepszą metodą na bolącą nogę jest jej amputowanie. Niestety do takich radykalizmów prowadzi polityka pewnych dystrybucji i środowisk graficznych. Być może niektórych rajcuje taka wielogodzinna zabawa w konsoli/plikach tekstowych i instalowaniu mniej lub bardziej działających konfiguratorów. Ja niestety nie ma czasu na takie wygłupy, dlatego używam KDE, gdzie takie rzeczy robi się w jednym miejscu w ciągu kilku minut, można by rzec "od ręki".

 

linux oprogramowanie

Komentarze