Cubot Note 20 — Smartfon z NFC za 350 zł!

Ostatnio opublikowałem recenzję Cubot P40, będącego jednym z najtańszych na rynku smartfonów z modułem NFC do płatności mobilnych. Dziś przyszła kolej na inny bardzo tani telefon także marki Cubot mianowicie Note 20, który również wyposażono w moduł NFC. Sprawdźmy co jeszcze ma do zaoferowania ten wyceniony na zaledwie 350 zł telefon.

Recenzja dostępna także na YouTube:

Wygląd i wykonanie

Smartfon ma wymiary 155,8x77x9,1mm i waży aż 200g, jest więc mimo bardzo zbliżonych do Cubota P40 wymiarów, jest od niego aż o 16 gramów cięższy. Obudowa telefonu została wykonana prawie w całości z tworzywa sztucznego. Na ramce z prawej strony umieszczono przyciski funkcyjne, na dole port USB-C, oraz pojedynczy głośnik multimedialny, a na górze złączę audio. Podobnie jak w przypadku Cubota P40, i tutaj mamy zdejmowany tylny panel, pod którym umieszczono slot na trzy kart. Dwie karty w formacie nano-SIM, oraz jeden slot na kartę pamięci.

Tylny panel Note’a 20 podobnie jak w P40 pokryty został antypoślizgową gumą, która nadaje mu ciekawej, delikatnie matowej faktury. Dzięki temu, oraz subtelnie zaokrąglonym krawędziom telefon naprawdę przyjemnie trzyma się w dłoni. Na tylnym panelu umieszczono jedynie okrągły, delikatnie wystający ponad obudowę moduł aparatu, który otacza metalowy pierścień. Pierścień ten chroni kamerę przed uszkodzeniem. W razie potrzeby, to w zestawie razem z smartfonem dostajemy jeszcze przeźroczyste etui ochronne.

Wyświetlacz

Na przednim panelu mamy 6,5 calowy ekran IPS LCD z wycięciem w kształcie kropli wody na przedni aparat do selfie. Ekran może wyświetlić obraz w rozdzielczości 1600*720px, co przy 6,5 calowym ekranie daje zagęszczenie 266 pikseli na cal. Jest to mniej niż nie tylko w Cubot P40 (270 ppi), ale i nawet mniej od Realme 5i (269 ppi). Na swojej stronie producent deklaruje, ze jasność ekranu wynosi 450 cd/ ?, czyli całkiem sporo. Ekran rzeczywiście jest jasny, nawet w słoneczne dni, nie musimy się martwic o jego czytelność.

Co się zaś tyczy jakości wyświetlanego na Cubocie Note 20 obrazu, to podobnie jak w przypadku Cubota P40 jest bardzo słabo. Obraz na Note 20 jest mało ostry, ze słabym kontrastem, i wyblakłymi kolorami. Poza tym, (chyba pierwszy raz stwierdzam to w recenzji) na ekran telefonu naklejona została folia ochronna która jest po prostu nieprzyjemna w dotyku, jakby brudna, matowa, porowata. Wielka szkoda.

Specyfikacja

Cubot wyposażyła Note’a 20 w chip od MediaTeka, mianowicie dobrze nam znany już Helio A22, czyli najbardziej budżetowy wśród budżetowych układów dostępnych na rynku. Ten czterordzeniowy procesor wykonany jest w 12nm procesie produkcyjnym i taktowany jest zegarem 1,8 GHz. Poza tym mamy tu także 3GB pamięci RAM, oraz 64GB pamięci wewnętrznej. Na pierwszy rzut oka trochę mało, jednak biorąc pod uwagę że mamy do czynienia z telefonem za mniej niż 350 zł, to 3GB RAMu brzmi całkiem sensownie. Natomiast pamięć wewnętrzną w razie potrzeby możemy rozszerzyć przy pomocy dedykowanego na kartę pamięci slotu o kolejne 128GB.

Jeśli chodzi o wydajność telefonu, to niestety w dzisiejszych czasach Helio A22 jest w stanie zapewnić wystarczającą moc obliczeniową do płynnego działania jedynie interfejsu systemowego, oraz podstawowych aplikacji. Nawet tak wydawałoby się mało wymagająca gra jak Hearthstone potrafi się przyciąć, a o grach typu PUBG czy Asphalt 9 lepiej w ogóle nie mówić. Zresztą niską wydajność telefonu potwierdzają wyniki testów syntetycznych. W Antutu Note 20 wykręcił zaledwie 76000 pkt, w 3D Marku w teście Sling Shot Extreme uzyskał 228, a w Gekbench 4 wynik jednego rdzenia to 762 pkt, a wszystkich 2256 pkt.

Aparat

Jeśli chodzi o aparaty, to… No właśnie jak myślicie, ile może ich być w Note 20? Na tylnym panelu widać, cztery obiektywy umieszczone w okrągłym module, do tego dochodzi jeszcze jeden znajdujący się z przodu aparat do selfie. Szok, czyżby Cubot Note 20, telefon za 350 zł miał mieć aż pięć kamer? No niestety nie. Pamiętacie recenzje Cubota P40? Na tylnym panelu telefon ten miał atrapę jednego z aparatów, tutaj Cubot poleciał już prawie na całość. Z pięciu aparatów, działają tylko dwa. Nie rozumiem takiego działania, przecież to jest działanie na własną szkodę, ktoś kto się połapie nigdy więcej nie kupi nic od tej marki. Zwłaszcza, że nigdzie na stronie producenta nie ma ani słowa, o tym że aż trzy z pięciu kamer w tym smartfonie to atrapy. Chociaż z drugiej strony połapie się, albo nie. Bo powiedzmy sobie szczerze, każdy chce mieć te cztery, pięć czy nawet więcej aparatów, ale jak przyjdzie co do czego to i tak w ponad 90% sytuacji korzysta z właśnie tych dwóch które w Note 20 działają. Czyli Aparat do selfie z matrycą 20MP, oraz aparat podstawowy na tylnym panelu. W tym przypadku jest to SONY IMX486 z matrycą 12MP. Są to więc dokładnie te same obiektywy co w Cubocie P40.

Jeśli chodzi o jakość zdjęć z kamery podstawowej, to na swoją półkę cenową są w porządku, naprawdę za 350 zł ciężko oczekiwać lepszych. Zdjęcia są ostre, ale w sceneriach z wieloma drobnymi elementami jak np. trawa, czy liście mają niską szczegółowość a te drobne elementy zlewają się w całość. Kolory z kolei skłaniają się tu jaśniejszym odcieniom, przez co wydają się wyblakłe. W nocy bez niespodzianek, zdjęcia wychodzą nieostre, ziarniste.

Filmy Note’m 20 możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości FHD. Identycznie jak w przypadku Cubota P40 i tutaj kamera miała duże problemy ze złapaniem, i utrzymaniem ostrości w trakcie nagrywania, dlatego użyteczność kamery sprowadza się do rejestrowania bardzo statycznych planów.

System

System operacyjny w telefonie, to Android w wersji 10 z poprawkami bezpieczeństwa z kwietnia 2020 r. System jest czysty, nie znajdziemy w nim żadnych zbędnych aplikacji, czy widżetów co przy ograniczonych zasobach pamięci jest dobrą decyzją. Oczywiście czysty Android oznacza też dużo niższe możliwości personalizacji, ale w tym przypadku im mniej tym lepiej.

Bateria

Identycznie jak w Cubocie P40, i tutaj mamy wyjmowaną baterię o pojemności 4200 mAh. Jest to naprawdę sporo, dla porównania dużo droższy Redmi Note 8 ma 4000 mAh, a UMIDIGI A7 Pro 4150 mAh. Pojemność to jednak jedno, a czas pracy na baterii to coś zupełnie innego, dlatego na telefonie standardowo przeprowadziłem test wytrzymałości baterii, i jego wynik mocno mnie zaskoczył. Telefon po zaledwie 10 godzinach wyświetlania filmu na YouTube w trybie pełnoekranowym, z jasnością i głośnością ustawioną na 50%, miał jedynie 3% energii. Dla porównania Cubot P40 po 17 miał 14%, czyli mógł spokojnie podwoić wynik Note 20. Dla pewności test wykonałem ponownie ale wynik się powtórzył. Podejrzewam więc że Cubot może wykorzystywać jakieś zalegające w magazynie podzespoły, i wykorzystywać je w bieżącej produkcji. Jeśli trafi się nam egzemplarz z baterię sprzed roku, lub dwóch jej sprawność będzie dużo niższa niż w przypadku nowych akumulatorów.

Co jeszcze?

W recenzji Cubota P40 wspomniałem, że jest on jednym z najtańszych smartfonów z modułem NFC. Niespodzianka Note 20 też go ma, i jest to w mojej ocenie zdecydowanie największa zaleta tego telefonu. Z drugiej jednak strony, telefon nie posiada czytnika linii papilarnych, do odblokowania możemy użyć jedynie dużo mniej bezpiecznej funkcji rozpoznawania twarzy. Do tego smartfon obsługuje Bluetooth w starszej wersji 4.2. Bardzo przydatnym dodatkiem jest jednokolorowa, ale dobrze widoczna dioda powiadomień. Jakość dźwięku w czasie połączeń głosowych jest bardzo dobra, dźwięk jest zarówno głośny jak i wyraźny. Rozczarowuje natomiast dźwięk z pojedynczego głośnika multimedialnego. I nawet nie chodzi, o to ze bas jest bardzo słaby, ale ogólnie brzmienie jest nieczyste. Jeszcze przy głośności ustawionej na 50% ujdzie, ale im głośniej tym jakość dźwięku spada. Na szczęście telefon posiada port Jack 3,5mm na słuchawki.

Podsumowanie

Cubot Note 20 do kupienia jest za około 350 zł, a jeśli trafimy na promocję czy wyprzedaż to jego cena może być jeszcze niższa. Urządzenie zostało dobrze wykonane, a pokryty gumą tylny panel ma przyjemną matową fakturę i wyróżniający się na tle konkurencji wygląd. Największą zaletą tego telefonu jest zdecydowanie NFC. Cubot Note 20 jest obok Cubota P40 jednym z najtańszych na rynku smartfonów z modułem do płatności mobilnych. Poza tym mamy tu jeszcze złącze jack 3,5mm, port USB-C, diodę powiadomień, oraz dedykowany slot na kartę pamięci. Rozczarowuje na pewno słabej jakości, nieprzyjemny w dotyku ekran. Chociaż specyfikacja telefonu jest bardzo skromna, to jednak za 350 zł raczej niemożliwe jest dostać coś lepszego. W tej cenie zdecydowana większość telefonów posiada do 2GB pamięci RAM, i max 32GB pamięci wewnętrznej. Tutaj mamy 3GB RAMu, i 64GB na dane. Ciężko przyczepić się do procesora. Wprawdzie Helio A22 posiada ograniczoną wydajność, ale podobnie jak w przypadku pamięci jest ona adekwatna do ceny urządzenia. Także zdjęcia z aparatu są jak na tę półkę cenową nie najgorsze, ale duży minus dla Cubota należy się za umieszczenie atrap aż trzech obiektywów. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo wszystkie kamery będą pełnić jedynie rolę dekoracyjną. Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam że Cubot Note 20 w cenie do 350 zł jest udanym telefonem a większość jego wad spowodowana jest głównie jego bardzo niską ceną. Jeśli szukacie taniego urządzenia z modułem NFC, to nie prędko pojawi coś lepszego niż Note’a 20.