Cubot P40 — Recenzja jednego z najtańszych smartfonów z NFC

Cubot P40 to zaprezentowany kilka tygodni temu budżetowy, wyceniony na jedyne 400 zł smartfon, który trafił do mnie na testy. Telefon posiada 4GB pamięci RAM, aparat z matrycą 20MP i moduł NFC. Przekonajmy się, co jeszcze oferuje to niedrogie urządzenie i czy warto zwrócić na nie uwagę.

Recenzja dostępna także na YouTube:

Wygląd i wykonanie

Pierwsza rzecz która mi się spodobała w tym telefonie, to tylny panel który pokryty został antypoślizgową gumą. Świetna decyzja, dzięki temu telefon bardzo pozytywnie wyróżnia się na tle konkurencji, która w tej cenie oferuje jedynie plastikowy, co najwyżej lakierowany panel. Takie gumowe, matowe wykończenie ma kilka dużych pozytywów. Po pierwsze nadaje urządzeniu biznesowego wyglądu. Po drugie telefon bardzo pewnie leży w dłoni, a po trzecie prawie w ogóle się nie brudzi. Moim zdaniem w tym przypadku praktycznie zbędne jest silikonowe etui dołączone do zestawu. Z tyłu telefonu umieszczono jedynie (nie wiele ale jednak wystający ponad obudowę) moduł aparatu. Jeśli boicie się, że może ulec uszkodzeniu, bądź zarysowaniu, to jest to jedyny powód dla którego warto skorzystać z tego etui.

Z przodu telefonu mamy ekran o przekątnej 6,2 cala, z wycięciem w kształcie kropli wody na przedni aparat do selfie. Ekran otaczają wąskie ramki boczne, nieco szersza jest natomiast górna i dolna ramka. Wyświetlacz sprawia wrażenie słabo dobranego do kształtu telefonu. Ma wyraźnie zaokrąglone rogi, natomiast obudowa jest kanciaste.

Przyciski głośności oraz przycisk zasilania znajdują się na prawym boku. Na dole mamy port USB-C, oraz (niech was nie zmylą dwie maskownice) pojedynczy głośnik multimedialny. U góry z kolei znalazło się gniazdo Jack 3,5mm. Pewnie zastanawiacie się, gdzie jest taca na karty sim? Otóż niespodzianka, tylny panel jest zdejmowany i właśnie tam montujemy nasze karty.

Wyświetlacz

Ekran P40 jak już wspomniałem ma 6,2 cala, jest to ekran wykonany w technologii IPS LCD o skromnej rozdzielczości HD+ (1520*720). Wyświetlacz ma zagęszczenie zaledwie 270ppi, mniej miał wprawdzie testowany nie dawno Ralme 5i (269ppi), natomiast zdecydowana większość smartfonów posiada ekrany o zagęszczeniu wynoszącym około 400ppi. Szczerze mówiąc ekran Cubota P40 jest jednym z najsłabszych jakie widziałem. Obraz jest ciemny, mało ostry, a kolory chłodne, jakby wyblakłe. Mocno przyszarzona biel sprawia wrażenie jakby ekran był zakurzony, aż chce się go przetrzeć.

Specyfikacja

Drugim bardzo słabym jego P40 jest procesor, a mianowicie Helio A22 od Mediateka. Układ ten powstał w 2019 roku i składa się z czterech rdzeni pracujących z częstotliwością 1,8 GHz. Jest to dużo nowszy, 12nm i bardziej energooszczędny układ od Helio P23 z Cubota P30, ale jednak mniej wydajny. Jeśli chodzi o pamięć RAM, to w P40 mamy jej całkiem sporo 4 GB, natomiast pamięci wewnętrznej aż 128 GB, więc na brak pamięci naprawdę nikt nie powinien narzekać. Zwłaszcza, że telefon posiada także slot na kartę microSD.

Wyniki w benchmarkach bez niespodzianek są bardzo niskie. W Antutu P40 ledwo przekroczył 80000 pkt, a w 3D Marku w teście Sling Shot Extreme uzyskał 227. Co ciekawe do tej pory wszystkie telefony z Helio A22 jakie recenzowałem miały problem z ukończeniem testu Gekbench’a, tym razem się udało. Wynik jednego rdzenia to 772 pkt, czyli nie najgorzej, jest to wynik na poziomie Helio P23, jednak 2327 pkt za wszystkie rdzenie, to o ponad 1000 pkt mniej od wyniku Helio P23. Jak widać po osiągniętych wynikach wymagające gry i aplikacje są poza zasięgiem Cubota P40, ale sprawdzi się jako podstawowe narzędzie pracy. System działa płynnie, a strony internetowe ładują się szybko, choć odtwarzanym na P40 filmom zdarza się zaciąć.

Aparat

Z tyłu urządzenia w lewym górnym rogu umieszczono moduł z czteroma obiektywami. Kamera główna to Sony IMX486, o rozdzielczości 12 MP. Jest to dokładnie ten sam obiektyw co w Cubocie P30 czy Redmi 6. Poza nim mamy jeszcze obiektyw makro 5 MP, i kamerę do rejestrowania głębi z matrycą 0,3MP. Czwarta kamera nie pełni żadnej funkcji, jest to po prostu atrapa. Jasne, fajnie wygląda na reklamach i grafikach promocyjnych, ale to wprowadzanie konsumentów w błąd. Zwłaszcza, że Cubot reklamuje P40 hasłem Quad Cam Budget King, nigdzie jednak nie ma mowy o tym, że w tym przypadku czwartą kamerą jest przedni aparat o rozdzielczości 20MP.

Kamera główna jak na tę półkę cenową zapewnia przeciętną jakość obrazu w ciągu dnia. Zdjęcia są wprawdzie ostre, ale kolory skłaniają się ku zimniejszym tonom. Aparat dodatkowo słabo spisuje się w sceneriach z wieloma drobnymi elementami jak np. trawa, co przekłada się na niską szczegółowość. W nocy natomiast kamera ma problem ze złapaniem ostrości, a same zdjęcia wychodzą bardzo matowe, ze zszarzałymi kolorami.

Nie mam zastrzeżeń co do działania kamery do rejestrowania głębi, natomiast miałem problem z kamerą makro która nie dość, że robi dość przeciętne, mało szczegółowe zdjęcia, to miewa jeszcze problem ze złapaniem ostrości.

Filmy możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości FHD. Wideo może się podobać, ale aparat ma kłopot ze złapaniem i utrzymaniem ostrości w trakcie filmowania, daje też o sobie znać brak jakiejkolwiek stabilizacji obrazu.

System

Od lat Cubot szczyci się, że wszystkie ich telefony działają na czystym systemie Andoid. Nie inaczej jest i tym razem. Cubot P40 działa pod kontrolą niezmodyfikowanego, bardzo lekkiego systemu Android w wersji 10 z poprawkami bezpieczeństwa z kwietnia 2020 r. W telefonie nie znajdziemy żadnych aplikacji reklamowych, ale pomarzyć możemy o rozbudowanych możliwościach personalizacji jak np. w MIUI. Co ciekawe w trakcie testów Cubot wypuścił aktualizację poprawiającą błędy, co nie zdarza się mu za często. Z własnego doświadczenia wiem, że Cubot ogranicza się z aktualizacjami tylko do naprawy poważnych błędów.

Bateria

Co ciekawe telefon ma wyjmowaną baterię. Jest to naprawdę rzadkość w dzisiejszych czasach. Bateria zaklejona jest taśmą, więc trzeba ją usunąć zanim zaczniecie ładować, lub starać się uruchomić telefon. Akumulator ma sporą pojemność wynoszącą aż 4200 mAh. Taka pojemność robi wrażenie. Dla porównania Redmi Note 8 ma 4000 mAh, a UMIDIGI A7 Pro 4150 mAh. Pojemność to jednak jeszcze nie wszystko, ważniejszy jest czas pracy na baterii, na szczęście pod ty względem P40 wypada bardzo dobrze. Telefon po 17 godzinach wyświetlania filmu na YouTube w trybie pełnoekranowym, z jasnością i głośnością ustawioną na 50%, wciąż miał 14% energii. Dla porównania 14% zostało UMIDIGI A7 Pro już po 11 godzinach, a Redmi Note 8, po 12 godzinach miał już tylko 5% baterii.

Co jeszcze?

Cubot P40 nie ma czytnika linii papilarnych, do odblokowania telefonu możemy użyć jedynie funkcji rozpoznawania twarzy, ale jest ona dużo mniej bezpieczna od skanera odcisków palców. Natomiast jeśli chodzi o komunikację, to smartfon obsługuje Bluetooth w wersji 4.2, i dwuzakresowe Wi-Fi. Ogromną zaletą Cubota P40 jest za to obecność modułu NFC do płatności mobilnych. Jest to więc jeden z najtańszych modeli z NFC na pokładzie. Fajnym, choć coraz rzadziej spotykanym dodatkiem jest jednokolorowa dioda powiadomień.

Jakość dźwięku w czasie połączeń głosowych jest bardzo dobra, dźwięk jest naprawdę głośny i wyraźny. Gorzej prezentuje się dźwięk z pojedynczego głośnika multimedialnego, któremu brakuje klarowności, i wyraźnego basu. Do sporadycznego słuchania muzyki, czy oglądania filmów wystarczy ale zdecydowanie lepiej podłączyć do portu Jack 3,5mm słuchawki.

Podsumowanie

Cubot P40 to bardzo tani telefon, kupić go można już za około 400 zł. Urządzenie zostało solidnie wykonane, a jego pokryty gumą tylny panel ma ciekawy, matowy wygląd i jest przyjemny w dotyku. Poza tym telefon ma NFC, co czyni to urządzenie jednym z najtańszych na rynku smartfonów z modułem do płatności mobilnych na pokładzie. Z zalet wymienić mogę jeszcze w zasadzie obecność złącza Jack 3,5m, portu USB-C i slotu na kartę pamięci. Pozostała reszta to w zasadzie spore rozczarowanie. Po pierwsze ekran Cubota P40 jest bardzo słabej jakości. Ciemny, ze słabym kontrastem i wyblakłymi kolorami po prostu od siebie odrzuca. Telefon posiada sporo, bo aż 4GB pamięci RAM, i aż 128GB pamięci wewnętrznej, ale procesor Helio A22 pozwala na płynne działanie jedynie interfejsu systemowego i podstawowych aplikacji. Telefon pozbawiony jest również czytnika linii papilarnych. Aparat fotograficzny robi wprawdzie adekwatne do ceny telefonu zdjęcia, jednak znajdująca się na module atrapa jednego z obiektywów to oszustwo. Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam że Cubota P40 mogą brać pod uwagę jedynie osoby które koniecznie potrzebują modułu NFC i dysponują bardzo ograniczonym budżetem. W przeciwnym razie, można znaleźć lepsze alternatywy, choć bez NFC.