Cubot P20 — smartfon z notchem i 4GB pamięci RAM za mniej niż 500 zł

Nie jestem fanem notcha, już nie raz pisałem, że mi się nie podoba jego wygląd, ba niektórzy twierdzą, że jest to wręcz jedna z najbrzydszych rzeczy jaka przydarzyła się smartfonom w ogóle. Może tak, może nie, jednak od momentu kiedy notch pojawił się a iPhonie X, tylko kwestią czasu było kiedy rozwiązanie to skopiowane zostanie na smartfony z Androidem. Najpierw swój model z notchem wypuścił Asus, był to model Zenfonem 5, później przyszła kolej na Huawei z P20, a potem to już poszło z górki, i obecnie każdy szanujący się producent smartfonów na świecie musi mieć w swojej ofercie przynajmniej jeden model z tym charakterystycznym wcięciem, które budzi tyle emocji. Notch stał się niezwykle popularny, i bardzo dobrze z punktu widzenia konsumenta. Każdy komu podoba się ten element designu smartfona bez problemu znajdzie sobie model z niskiej, średniej, czy wyższej półki cenowej w zależności od dostępnego budżetu. Dla osób z mniej zasobnym portfelem, którym notch się podoba firma Cubot przygotowała model P20, z którego od dwóch tygodni korzystam.

Cubot P20 przyszedł do mnie w czarnym pudełku, opisanym złotą czcionką. Wewnątrz niego obok samego smartfonu znajdowała się ładowarka wraz z kablem micro USB, silikonowe etui na tylny panel, krótka instrukcja obsługi, oraz narzędzie do montowania kart SIM. Cała zawartość była ładnie ułożona, i oznakowana.

reklama

Cubot P20 ma wymiary 156.25 x 75.25 x 8.5 mm. Obudowa została w całości wykonana z tworzywa sztucznego, ale wszystkie jego elementy są ze sobą dobrze spasowane. Nic tu nie skrzypi, ani nie trzeszczy, jak na tą półkę cenową jest zaskakująco dobrze. Tylny panel jest polakierowany, bardzo błyszczący, przyjemny w dotyku, ale podejrzewam, że może rysować, jeśli nie będziemy korzystać z dołączonego do zestawu silikonowego etui. Boczne ramki wokół ekranu, oraz górna ramka są bardzo wąskie. Na dole jest już trochę gorzej, dolna ramka ma około 10mm, a ponad nią znajdują się przyciski ekranowe.

Widać, że Cubot P20 bardzo mocno inspiruje się flagowcem Huawei. Na tylnym panelu znajdziemy pionowo ułożony podwójny aparat umiejscowiony w rogu, oraz centralnie położony czytnik linii papilarnych- dokładnie jak w modelu Huawei P20. Czytnik pozwala na szybkie odblokowanie urządzenia w ułamek sekundy, a dzięki swojemu położeniu możemy wygodnie odblokować telefon jedną ręką. Smartfon dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych, czarnym, niebieskim, oraz najciekawszym moim zdaniem "gradient".

Cubot P20 ma 6,18 calowy wyświetlacz wykonany w technologii IPS z wcięciem dzięki czemu widocznie zwiększyła się część przedniego panelu pokryta wyświetlaczem. Ekran ma rozdzielczość FHD+ (2246x1080px) z zagęszczeniem 403 ppi, co daje nam świetną ostrość obrazu. Pokryty szkłem 2.5D o zaokrąglonych krawędziach, ekran cechuje się dobrymi kątami widzenia, świetnym odwzorowaniem barw, i żywymi kolorami. Jest to dobry ekran IPS, a dzięki jasności na poziomie 450 nitów sprawia, sprawdza się także w słoneczne dni.

Sercem Cubot P20 jest ośmiordzeniowy układ MT6750T, którego cztery rdzenie ARM Cortex-A53 taktowane są zegarem 1,5 GHz i cztery kolejne taktowane z częstotliwością 1 GHz. Za renderowanie grafiki odpowiada układ Mali T860 MP2 o taktowaniu 700 MHz. Mamy tu również 4GB pamięci RAM, oraz 64GB pamięci wewnętrznej przeznaczonej na dane użytkownika, z możliwością rozbudowy o kolejne 128GB przy pomocy karty microSD. Warto w tym momencie dodać, że model ten posiada zyskujący coraz większą popularność hybrydowy slot SIM, mamy więc możliwość korzystania z dwóch kart nano SIM, lub jednej nano SIM i jednej karty pamięci.

Jeśli chodzi o wydajność, to Cubot P20 pracuje szybko i pewnie. Nie musimy czekać na uruchamianie się aplikacji, a strony wczytują się bez większych opóźnień. Filmy odtwarzane na YouTube działają płynnie, wiadomo układom Mediateka można wiele zarzucić, ale w tej półce cenowej MT6750T zapewnia przyzwoita wydajność. To co mnie przede wszystkim ucieszyło to ilość pamięci RAM. Fajnie, że 4GB to w tej chwili standard nawet w tańszych modelach do 500 złotych.

Cubot P20 ma z tyłu dwa aparaty Samsunga. Tym razem producent postawił na konfigurację 20.0MP+2.0MP, z obiektywem 5P, o jasności F/2.0, nie mogło oczywiście zabraknąć też doświetlającej diody LED. Z kolei z przodu mamy aparat o rozdzielczości 13MP z obiektywem 4P.

Zdjęcia z podwójnego aparatu głównego są niezłe, a telefon nie ma problemów z łapaniem ostrości. Trochę gorzej jest jeśli chodzi o nagrywanie wideo, kamera często łapie ostrość, przez co filmy są dość słabe. Przedni aparat do selfie określiłbym jako przyzwoity, trudno powiedzieć o nim cokolwiek złego lub dobrego.

Link do albumu ze zdjęciami

Najnowszy telefon Cubota działa pod kontrolą czystego systemu Android 8.0 Oreo. Nie znajdziemy tu dodatkowych nakładek, czy funkcji, za to system cechuje zdecydowana lekkość oraz stabilność. Zainstalowanych na pokładzie jest zaledwie kilka podstawowych aplikacji jak np. do wykonywania połączeń i wysyłania, oraz odbierania smsów. Bardzo mi się to podoba, że nie muszę na starcie usuwać preinstalowanych śmieci.

Cubot P20 wyposażony został w akumulator o pojemności 4000 mAh. Może wydawać się, że to całkiem mało jak na obecne czasy, ale smartfon wytrzymuje nawet trzy dni bez ładowania, a czas pracy na włączonym ekranie dochodził do 7h. Bateria w tym modelu wspiera szybkie ładowanie 5V/2A, co wydatnie skraca czas ładowania.

Cubot P20 wpisuje się w trendy inspiracji iPhonem X, jak wspomniałem na początku, jest to model kierowany dla osób którym podoba się notch, a które tak jak ja nie lubią przepłacać. Jak mówi powiedzenie „You get what you pay for”. Ciężko po smartfonie za 130$, który jest jednym z najtańszych smartfonów z notchem na rynku oczekiwać cudów, ale tragedii też nie ma. SoC wprawdzie nie jest najnowszy, ani najszybszy, ale w połączeniu z 4GB pamięci RAM, oraz czystym Androidem smartfon działa szybko, i bez zacięć oferując przy tym wydajność która powinna sprostać oczekiwaniom przeciętnego użytkownika. Poza tym mamy tu niezły wyświetlacz fullHD+, oraz szybki czytnik linii papilarnych. Z drugiej strony, mamy bardzo przeciętny aparat fotograficzny. Jak zwykle przy urządzeniach marki Cubot sporym plusem jest cena. Smartfon ten ma kosztować około 130$, czyli w przeliczeniu około 475 zł, co czyni go jedną z najciekawszych propozycji wśród low-endowych smartfonów, i szansą dla każdego na posiadanie swojej własnej „P dwudziestki” ;) 

Smartfon można kupić na stronie GearBest: Klik

Pełna specyfikacja, na stronie producenta  

urządzenia mobilne
reklama

Komentarze