Quo Vadis Blizzard?

Ostatnimi czasy Blizzard zalicza jedną wizerunkową wtopę za drugą, za każdym razem zrażając do siebie ogromną część społeczności skupionej wokół jednej z gier. Podczas zeszłorocznego BlizzConu kiedy ogłoszono zapowiedź mobilnej gry Diablo: Immortal, przedstawiciele Blizzarda zostali najpierw wygwizdani przez fanów, a potem trailer samej gry w serwisie YouTube został tak zminusowany (wciąż pozostaje jednym z najbardziej zminusowanych trailerów z gry, i filmów w ogóle), że Blizzard musiał uciekać się do usuwania negatywnych komentarzy i ocen gry.

Chwały nie przyniosło Blizzardowi także ostatnie posunięcie sprzed dosłownie kilku dni, kiedy to podczas rozgrywanego w Azji turnieju z cyklu Hearthstone Grandmasters pochodzący z Hongkongu jeden z uczestników turnieju, Chung "blitzchung" Ng Wai, w wywiadzie udzielonym po rozegranym meczu miał krzyknąć: "Wyzwolić Hongkong, nastała rewolucja naszych czasów”, jakby tego było mało wypowiedzi udzielił w masce będącej symbolem protestujących.

Na reakcję Blizzarda nie trzeba było długo czekać. Zawodnik dostał rocznego bana na udział w oficjalnych turniejach, a także pozbawiony został dotychczasowej wygranej. Całą sytuację Blizzard tłumaczy zapisem w regulaminie rozgrywek który jasno mówi, że:

Zaangażowanie się w jakikolwiek czyn, który według uznania Blizzarda doprowadzi do publicznego zniesławienia, obrażenia części lub grupy społecznej, lub w inny sposób naruszy wizerunek Blizzarda, spowoduje usunięcie z turnieju Grandmasters i zmniejszenie nagrody gracza do 0 USD, a także nałoży inne środki prawne, które mogą być przewidziane w Podręczniku i Warunkach Witryny Blizzarda

Tak skonstruowany zapis w regulaminie daje Blizzardowi spora swobodę w nakładaniu kar na graczy. I oczywiście ciężko mi uwierzyć że Blizzard robi to tylko aby bronić swojego wizerunku- jakby nie patrzeć działania te mają zupełnie odwrotny efekt. Zarówno na reddit jak i Google Play Blizzard i Hearthstone są miażdżone negatywnymi wpisami, i recenzjami przez swoją własną społeczność.

O co więc chodzi jeśli nie o ochronę swojego wizerunku? Jak mówi stare powiedzenie jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Chiny to jeden z najważniejszych rynków świata, i to nie tylko w przypadku gier komputerowych. Niestety, wraz z jego wartością w parze idzie ścisła kontrola tego co trafia do obywateli. W końcu nie tak dawno 2 odc. 23. sezonu „South Parka” w którym skrytykowano chiński rząd, został przez chiński rząd usunięty z z chińskiego internetu.

Oczywiście twórcy serialu szybko wystosowali „przeprosiny”. Jak widać są jeszcze firmy dla których wolność słowa i prawa człowieka są ważniejsze od pieniędzy. Szkoda, jednak że taka firma jak Blizzard która jeszcze kilka lat temu była przez graczy uwielbiana, tego nie potrafi. Przykro mi nie tylko jako wielkiemu fanowi serii Warcraft, i aktywnemu graczowi Hearthstone, ale po prostu jako polakowi patrzeć co się z tą firmą dzieje. W końcu doskonale jako naród wiemy jak to jest żyć w kraju rządzonym przez komunistyczny reżim.

Muszę w tym momencie przypomnieć słynny „Gest Kozakiewicza” który na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku pokazał dwukrotnie wygwizdującej go radzieckiej publiczności polski tyczkarz Władysław Kozakiewicz. Po tym ambasador ZSRR w PRL Borys Aristow domagał się odebrania Polakowi medalu, unieważnienia rekordu oraz dożywotniej dyskwalifikacji za obrazę narodu radzieckiego. Polskie władze trochę dowcipnie tłumaczyły gest skurczem mięśnia tyczkarza, który miał być spowodowany sporym wysiłkiem. Kolejne tłumaczenie mówiło, że gest ten pokazywał pokonanie poprzeczki, inne, że w ten sposób Kozakiewicz okazał radość. Strach pomyśleć, jakie konsekwencje spotkałyby go dzisiaj gdyby brał udział w zawodach organizowanych przez korporację nastawioną wyłącznie na zysk...

Blizzard obecnie opiera się obecnie na pięciu filarach którymi są gry World of Warcraft, Starcraft, Diablo, Overwatch, oraz Hearthstone. Dwa z nich zostały już umiejętnie podcięte przez samą firmę. Oczywiście to wciąż za mało żeby tak duża firma o ugruntowanej na rynku pozycji choćby zachwiała się, ale jeśli utrzyma kurs którym podąża to będzie to tylko kwestia czasu kiedy budowana latami marka legnie w gruzach. W końcu zaufanie buduje się latami, niszczy w sekundę i odzyskuje całą wieczność.