Recenzja Cubot P30- rok temu to byłby dobry telefon

Firma CUBOT dwa lata temu wprowadziła na rynek ciepło przyjęty model P20, który oferował ładny design, i niezłą specyfikację za naprawdę niewielkie pieniądze. Pod koniec zeszłego roku, na rynku pojawił się także Cubot P30 o mocno zmienionym względem poprzednika wyglądzie. Sprawdźmy czy warto się nim zainteresować.

Recenzja dostępna także na YouTube:

Wygląd i wykonanie

Cubot P30 ma wymiary 156,6 mm wysokości, 74,3 mm szerokości i 8,1 mm. Wbrew nazwie nie jest on kopią Huwaei P30, a raczej Mate 20. Oba modele Cubot P30 i Huawei Mate 20 mają bardzo podobnie zaprojektowany tylny panel z identycznym kwadratowym modułem aparatu, pod którym umieszczono czytnik linii papilarnych. No cóż Cubot sięgnął po sprawdzony design, szkoda tylko że sięgający jeszcze 2018 roku. Ogólnie taki układ aparatów na tylnym panelu mi się nie podoba, ale to kwestia gustu. Cała obudowa wykonana została z plastiku, ale jakość wykonania stoi na dobrym poziomie. Obudowa jest dobrze spasowana, nic się nie ugina pod palcami, ani nie trzeszczy. Tylny panel jest lekko zaokrąglony dzięki czemu telefon dobrze, i pewnie leży w dłoni. Panel jest lakierowany, ale nie brudzi się łatwo, i nie palcuje. Telefon dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych niebieskim, zielonym i czarnym. Z przodu telefonu mamy spory wyświetlacz IPS otoczony (zaskakująco wąskimi jak na ten przedział cenowy) ramkami.

Przyciski zasilania i głośności tradycyjnie znajdują się po prawej stronie obudowy, a z lewej mamy hybrydowy slot na karty SIM i microSD. Port USB typu C znajduje się na dole, obok wydawałoby się dwóch głośników multimedialnych. Niestety chociaż maskownice są dwie, to głośnik jest tylko jeden po prawej, z lewej ukryty został mikrofon. Z prawej strony od wcięcia umieszczono małą diodę powiadomień która jest dobrze widoczna. Z rzeczy których mi brakuje muszę wymienić brak gniazda słuchawkowego.

Wyświetlacz

Cubot P30 ma 6,3 calowy ekran IPS LCD z wcięciem w kształcie kropli wody który zajmuje ponad 83% przedniego panelu. Jest to naprawdę sporo, dla porównania Redmi Note 8 zajmuje 81.7%. Wyświetlacz Cubota P30 ma rozdzielczość FHD+ (1080 x 2340 pikseli) i proporcje 19,5: 9. Zagęszczenie pikseli na cal wynosi 410, a maksymalna jasność to 450 nitów, które pozwalają na bezproblemowe korzystanie z telefonu na zewnątrz. Jeśli chodzi o jakość obrazu, to jest on ostry i szczegółowy. Jak przystało na porządny ekran IPS kąty widzenia są szerokie, a odwzorowanie kolorów stoi na dobrym poziomie, ale wyświetlana czerń jest lekko szarawa. Z kolei biel jest lekko przygaszona. W opcjach możemy włączyć tryb nocny, i regulować jego intensywność, ale niestety brakuje możliwości regulacji kontrastu, i temperatury kolorów.

Specyfikacja

Jeśli chodzi o specyfikację, to Cubot P30 wyposażono w procesor Helio P23 od Mediateka. Jest to ośmiordzeniowy czip którego cztery rdzenie pracują z częstotliwością 2 GHz, z cztery kolejne 1,6 GHz. Procesor wykonano w 16nm procesie technologicznym, a za generowanie w nim grafiki odpowiada układ Mali-G71 MP2. Dodatkowo mamy tu 4 GB pamięci RAM, oraz 64GB pamięci wewnętrznej, które dodatkowo możemy rozszerzyć przy użyciu karty microSD o kolejne 128 GB.

Helio P23 ma już swoje lata, bowiem zadebiutował jeszcze w połowie 2017 roku, ale zapewnia wystarczającą moc obliczeniową do płynnego działania systemu. Przeglądanie internetu i oglądania wideo na YouTube również może być płynne, kiedy już uruchomimy aplikacje, te niestety włączają się z opóźnieniem, spadek wydajności widać także podczas wielozadaniowości. Aplikacje, zwłaszcza te bardziej rozbudowane są szybko ubijane w tle.

Jeśli chodzi o testy syntetyczne, to Cubot P30 w benchmarku AnTuTu uzyska wynik 104000 pkt który zapewnił mu odległe 87 miejsce w rankingu tego benchmarku. W 3DMark’u w teście Sling Shot Extreme wynik Cubota P30 to zaledwie 518 pkt., co uplasowało go pod koniec szóstej setki w rankingu tego benchmarku. Wynik w Geekbench to 826 pkt (jeden rdzeń), i 3531 pkt (wszystkie rdzenie).

Aparat

Telefon posiada z przodu aparat z matrycą 13 MP (SONY IMX214), a z tyłu moduł składający się z trzech obiektywów. Są nimi aparat główny SONY IMX486 z matrycą 12 MP (jest to dokładnie ten sam aparat co w między innymi Cubot Max 2 i Quest). Poza nim mamy tu jeszcze szeroki kąt 8MP, a także obiektyw do rejestrowania głębi (SONY IMX350), uwaga o rozmiarze 20MP. Najczęściej aparat do głębi ma matrycę 2MP, jest to o tyle dziwna decyzja, że aparat do głębi ma większą matrycę, niż aparat główny.

Aparat główny pozwala na rejestrowanie jasnych i wyraźnych zdjęć w dzień. Kolory są dobrze odwzorowane, a obraz jest szczegółowy. Pozytywnie zaskoczyły mnie zdjęcia robione w nocy, dzięki dedykowanemu trybowi nocnemu są naprawdę jasne i wyraźne, z ładnymi kolorami. Niestety daje tu o sobie znać nie najnowszy procesor. Zdjęcia w trybie nocnym przetwarzają się kilkanaście sekund co jest moim zdaniem lekką przesadą, zwłaszcza jeśli chcemy zrobić kilka zdjęć w jednej scenerii- wtedy może nam to zając nawet kilka minut.

Aparat ultra szerokokątny ma matrycę 8.0MP, ale robi dość słabe mało szczegółowe zdjęcia. Nawet w dobrym świetle zdjęcia są przyciemnione, a kolory lekko wyblakłe. Nawet jak na tą półkę cenową, aparat ten ma do zaoferowania nie wiele, a największą jego zaletą jest wynoszące 125° pole widzenia.

Filmy możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości FHD. Wideo może się podobać, ale aparat ma kłopot ze złapaniem i utrzymaniem ostrości w trakcie filmowania, daje też o sobie znać brak jakiejkolwiek stabilizacji obrazu.

System

Tak jak wszystkie smartfony marki Cubot, tak i P30 działa pod kontrolą czystego systemu Android, tym razem w wersji 9.0 z poprawkami bezpieczeństwa z sierpnia 2019 r. Nie znajdziemy tu żadnych dodatków, aplikacji, czy innego bloatware. System jest naprawdę lekki, zainstalowanych w nim mamy zaledwie garść podstawowych aplikacji jak kontakty, czy aparat, dzięki czemu mamy dla siebie więcej pamięci. Szkoda jednak że najprawdopodobniej nie otrzymamy aktualizacji do Androida 10. Co prawda Cubotowi zdarza się wypuścić aktualizację do swoich telefonów, ale najczęściej ograniczają się one do naprawy poważnych błędów.

Bateria

Telefon posiada wbudowany akumulator o pojemności 4000 mAh, który pozwolił na wyświetlanie przez ponad 12 godzin filmu na YouTube w trybie pełnoekranowym, z jasnością i głośnością ustawioną na 50%. Natomiast samo ładowanie przy pomocy dołączonej do zestawu ładowarki od 0 do 100% zajmuje około 2,5 godziny.

Co jeszcze?

Tak jak już wcześniej wspomniałem, telefon posiada pojedynczy głośnik multimedialny. Jakość dźwięku z niego wydobywająca się może nie powala, ale wystarcza do oglądania filmów, i słuchania muzyki. Szkoda, że nie mamy tutaj gniazda słuchawkowego Jack 3,5mm. Co zaś się tyczy jakości połączeń głosowych, to ona także stoi na przyzwoitym poziomie.

Jeśli chodzi o komunikację, to Cubot P30 obsługuje Bluetooth ale w wersji 4.2, i dwuzakresowe Wi-Fi. Sporą wadą jest brak modułu NFC do płatności mobilnych, ale przynajmniej układ GPS działa szybko i stabilnie. Mamy tu także podstawowy zestaw czujników na który składają się: żyroskop, akcelerometr, czujnik światła, magnetyczny, zbliżeniowy. Czytnik linii papilarnych działa szybko, i dobrze rozpoznaje nasz odcisk. Dodatkowo wspiera go FaceId, ale nie należy on do najbezpieczniejszych sposobów odblokowania smartfona.

Podsumowanie

Cubota P30 kupić już można za około 450-500 zł, jest to więc jeden z tańszych modeli. W tym przedziale cenowym ciężko oczekiwać cudów, ale mimo wszystko jestem nim lekko rozczarowany. Wykonanie i spasowanie obudowy stoi na dobrym poziomie, ale design został zaczerpnięty z Huawei Mate 20 który swoją premierę miał pod koniec 2018 roku. I chociaż może się on podobać, to jednak kwadratowy moduł aparatu na tylnym panelu nie przypadł mi do gustu. Sam zestaw aparatów jest dość wszechstronny, a jakość zdjęć stoi na odpowiednim do ceny telefonu poziomie. Bateria o pojemności 4000 mAh zapewnia długi czas pracy, a wyświetlacz pozostawia pozytywne odczucia. Szkoda jednak, że w P30 nie znajdziemy ani gniazda Jack 3,5mm, ani modułu NFC, ale przynajmniej mamy tu diodę powiadomień, slot na kartę microSD i szybki czytnik linii papilarnych. Gdyby telefon kosztował 100 zł mniej, to mógłby być godną rozważenie propozycją, ale 500 zł to chyba trochę za niego za dużo.