To jest hejt

Jakoś nie specjalnie interesowałem się do nie dawna grami typu moba, to nie moje klimaty, ale lubię gry Blizzarda, gram w Hearthstone, i zaciekawiła mnie ich nowa gra Heroes of the storm. Na każdym forum jakie odwiedzam jest założony temat jej poświęcony, ludzie wymieniają się spostrzeżeniami, umawiają na mecze, udzielają sobie rad- normalka. Postanowiłem zapisać się do bety, w końcu to nic nie kosztuje. Pomyślałem tak jak 9 milionów osób które podobnie jak ja czekają na możliwość poprowadzenia Diablo przeciwko marines (cóż za przedziwna groteska ). Pomyślałem, że szanse na dostanie klucza można zwiększyć poprzez udział w jakimś konkursie, prawie codziennie do wygrania są gdzieś jakieś klucze, od kilku do kilkuset. Ale tutaj 200 kluczy rozeszło się w 10 minut, tutaj na 1 klucz przypadało ~20 chętnych, i to w cale nie są odosobnione przypadki. Frustrujące to kiedy po 2-3 nie udanych próbach ciągle nie możesz go zdobyć. Jest oczywiście jeszcze inne wyjście można iść na allegro, i za niezbyt wygórowaną cenę kupujesz sobie dostęp, a jest w czym przebierać. Wychodząc na przeciw sporemu zapotrzebowaniu co bardziej przedsiębiorcze osoby postanowiły sprzedać konta/klucze do gry, jestem w stanie to zrozumieć, w końcu popyta napędza podaż, sam również kiedyś sprzedawałem swoje stare konta kiedy gra mi się znudziła. No ale nie były to dostępy do BETY. Dostęp do BETY nie jest w moim przekonaniu niczym elitarnym, za co warto byłoby zapłacić choćby złotówkę. Blizzard chyba jednak jest innego zdanie, bo postanowił również zarobić coś na becie, i od miesiąca oferuje graczom za jedyne 40$ Pakiet Założycielski, w którym oprócz rzecz jasna dostępu do gry, otrzymujemy także 3 bohaterów, 3 skórki, 2,5k złota i mounta. 40$ za dostęp do bety gry która w założeniach ma być f2p? Za niecałe 50$ kupiłem Diablo III... pełną wersję.

http://cheezburger.com/8093602304

Coś chyba poszło nie tak, od jakiegoś czasu zauważam pewną niekonsekwencje w działaniach graczy, z jednej strony wieszają psy na EA za wydawanie gier z błędami i obsmarowują ją gdzie popadnie, a z drugiej płacą za dostęp do early access. DayZ ciągłe jest do kupienia w steam early access (!!!), i nie zapowiada się, żeby szybko miało się tu coś zmienić, no bo w sumie po co? Za 28 eurosów sprzedają niedokończony produkt, interes się kręci, a ludzie nawet nie mogą narzekać na niedoróbki, no bo napisane jest, że “może zawierać błędy” i gracze się na to ochoczo zgadzają, sami kręcąc na siebie bat.

Inny ciekawy przykład dojenia graczy to kupowanie w ciemno gier na Kickstarterze. Rok temu opublikowany został ciekawy raport na temat gier ufundowanych za pomocą tej crowdfundingowej platformy. Przeczytać go można na Evil as a Hobby. Według niego w latach 2009-2012 spośród wszystkich gier których zbiórka zakończyła się sukcesem tylko 37% trafiło do graczy, 8% gier zostało częściowo udostępnionych, np. jeden poziom gry. Co więc z pozostałymi 55%? 3% zostało oficjalnie anulowanych, 2% wstrzymanych, z pozostałymi 50% nie wiadomo co się dzieje, bo np. nie ma kontaktu z twórcami. Bloger policzył jaką kwotą zostali wsparci twórcy, było to 38,4 mln dolarów, spośród nich 16,8 zostało przeznaczone na projekty w całości lub częściowo zrealizowane, natomiast reszta przepadła. Niewielu chyba jednak przerażają te statystyki, ponieważ w 2014 roku gry na kickstarterze ponownie były bardzo hojnie fundowane. Znalazły się na 4 miejscu (za muzyką, filmem i książkami). W sumie 1980 projektom udało się łącznie uzbierać 89 mln. Ile z nich zostanie zrealizowanych nie mam pojęcia, ale wiem, że ludzie są strasznie naiwni, przecież twórca z dobrym projektem nie powinien mieć problemu z pozyskaniem inwestora, ale znacznie wygodniej i łatwiej jest sięgnąć do kieszeni graczy, a przy tym nie trzeba się później dzielić z nimi zyskami.

tl;dr jelenie płacą za early access, kickstarter to patologia.