r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

macOS High Sierra i niewymownie irytująca zmiana w ⌘ + Shift + 4: bug czy ficzer?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Brak zgłoszeń poważniejszych problemów z nową wersją macOS-a, High Sierrą, może stanowić zachętę do niezwłocznej aktualizacji. Nowości wylistowane w artykule Ani nie napawały niepokojem, wręcz przeciwnie – nowy system plików, który miał przynieść odczuwalne przyśpieszenie pracy systemu operacyjnego jest mocnym argumentem na korzyść High Sierry. Wśród dużych zmian, jaką niewątpliwie jest APFS, mniejsze nowości mogły umknąć uwadze. O czym boleśnie się przekonałem.

⌘ + Shift + 4

Aktualizacja przebiegła bez problemu – około godzinę zajęło jej pobieranie, a sama instalacja trwała nieco krócej niż przygotowanie i zjedzenie kolacji. Zadowolony z efektów, i będąc pod miłym wrażeniem wyjątkowo ślicznej nowej tapety, wróciłem do pracy. Przygotowanie materiałów dla dobrychprogramów wiąże się niemal każdorazowo z wykonaniem kliku lub nawet kilkunastu zrzutów ekranu. I właśnie tutaj wykorzystywany od dawien dawna skrót, który pozwala na zrzucenie prostokątnego fragmentu obrazu, zawiódł na całej linii.

Gwoli jasności – macOS oferuje wbudowane narzędzie do zrzucania ekranu, aktywowane za pomocą skrótu klawiszowego. Po wprowadzeniu kombinacji ⌘ + Shift + 3 na pulpicie pojawia się obrazek lub obrazki ze zrzutem pełnego ekranu lub ekranów. Skrót ⌘ + Shift + 4 pozwala natomiast na zaznaczenie prostokątne i zapisanie do pliku jedynie fragmentu obrazu. Dotąd takie rozwiązanie nie stwarzało konieczności korzystania w podobnych celach z oprogramowania firm trzecich. W High Sierze zaszła jednak drobna, ale tragiczna zmiana – ruch kursora przy zaznaczaniu prostokątnym zwalnia mniej więcej dwukrotnie w stosunku do normalnej pracy.

r   e   k   l   a   m   a

W założeniu chodziło zapewne o to, aby użytkownicy mogli bardziej precyzyjnie oznaczać granice swojego zrzutu, jednak praktyka jest zupełnie inne – odczuwalny obniżenie czułości powoduje dyskomfort porównywalny z nagłym dwukrotnym spadkiem DPI myszy. A mysz jest tutaj kluczowa! Funkcja spowalniania kursora nie jest bowiem aktywna, jeśli zaznaczenie jest wykonywane za pomocą gładzika, dotyczy to tylko zewnętrznych myszy, a w moim przypadku myszy radiowej, której nie wyprodukowało Apple.

Telefon do przyjaciela: bug czy ficzer?

Wzburzony udałem się na poszukiwanie rozwiązania, dowiedziałem się jednak tylko, że w swoim wzburzeniu nie jestem odosobniony. Jest nas dwóch, bowiem David Svezhintsev na łamach designernews.co nie waha się nazywać omawianej zmiany najbardziej irytującą funkcją macOS-a High Sierra. Przeszedłem się po redakcji i zapytałem, czy pozostali użytkownicy systemu Apple'a napotykają podobne problemy. Otóż nie, ale w pierwszym przypadku mowa była o mysze przewodowej, a w drugim o bezprzewodowej mysze Apple. Problem występuje zaś wyłącznie w bezprzewodowych myszach firm trzecich.

Poszukiwanie pomysłu na rozwiązanie tego problemu na forach zakończyło się niepowodzeniem, skontaktowałem się zatem z pomocą techniczną Apple. Po identyfikacji problemu dowiedziałem, się że producent nie posiada jak dotąd zgłoszeń o podobnych problemach, co raczej nie powinno dziwić – wszak mowa o umiarkowanie często używanym skrócie w konfiguracji z myszką zewnętrznych producentów, a w dodatku na systemie operacyjnym, który w stabilnej wersji jest dostępny do dwóch dni. Zlecono mi reset nieulotnego RAM-u, a gdy to nie przyniosło skutków – już w trakcie drugiej rozmowy – kontakt z producentem myszki.

Zaskoczeniem była na pewno konfrontacja dotychczasowych hipotez z ustaleniami pomocy technicznej – początkowo uznałem, że bardziej precyzyjna, a w rezultacie spowolniona praca myszki przy zaznaczaniu fragmentów to nowa funkcja systemu Apple. Pomoc techniczna jednak tego nie potwierdziła, a w pierwszej rozmowie (przed resetem NVRAM) zasugerowano mi nawet, że konieczne będzie zebranie dodatkowych informacji o problemie, gdyż najwidoczniej znalazłem w High Sierze błąd. Kwadrans później, podczas drugiej rozmowy, okazało się jednak, że jeżeli jakiś błąd jest, to wyłącznie po stronie producenta oprogramowania dla myszki. Moja myszka nie ma jednak sterowników dla macOS-a, co nie przeszkadzało jej działać sprawnie na poprzedniej wersji sytemu.

Żeby było tak jak było

Historia niestety nie ma szczęśliwego zakończenia – rozpocząłem poszukiwania nowego programu do robienia zrzutów ekranu na macOS-a. Lubiany przeze mnie Greenshot kosztuje w App Store 9 złotych, choć można z niego korzystać za darmo na Windowsie i Linuksie. Wybór padł zatem na dostępnego w naszej bazie Skitcha. Dzięki niemu, z wykorzystaniem skrótu ⌘ + Shift + 5, mogę robić zrzuty tak, jak przed aktualizacją systemu. Oby tak dalej, Apple!

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.