Apple Watch — sam zdecyduj czy to zbędny, czy potrzebny gadżet

W jednym ze swoich wpisów tuż po premierze Apple Watch stwierdziłem, że chciałbym mieć to urządzenie. Może nie tyle z potrzeby, ile z ciekawości. Stopniowo moje zainteresowanie wygasało. Apple Watch, z którym miałem styczność zawsze u kogoś, z jednej strony wydawał mi się bardzo ciekawym i fajnym urządzeniem, z drugiej… cena odstraszała. Jestem w stanie wydać sporo na zegarek nawet taki, który niewiele oferuje. Nie musi być prestiżowy, nie musi mieć wodotrysków, ale musi mieć to coś. Stąd moje zamiłowanie do firmy Swatch. Niby „plastik-fantastik", ale każdy model ma w sobie coś ciekawego, choć wszystkie wskazują tylko godzinę… no w porywach sekundy i datę.

Nie byłem też przekonany co do funkcji smart zegarka. Owszem, przez pewien okres jest to fajne i człowiek ma ochotę zaglądać, analizować i porównywać, ale co dalej ? Czy to, co oferuje smart zegarek, będzie dla mnie ciągle smart po kilku miesiącach ?

reklama

Dzięki wygranej w konkursie dobrychprogramów miałem możliwość przekonać się na własnej osobie, a raczej ręce, czym jest smartwatch i czy jest mi to potrzebne. Wygrana — Alcatel Go Watch nie wygrał z moim Swatchem, ale przekonał mnie do tego, że „przemądrzały” zegarek ma swoje wady i zalety i tylko przewaga jednych nad drugimi sprawia, czy jest to przydatne urządzenie, czy tylko kolejny gadżet na ręce.

Alcatel nie zachwycał swoim wyglądem, ale też nie odrzucał. Wzorowany na zegarkach Casio G-Shock, był... przeciętnym, sportowym zegarkiem. Jednak raz usłyszałem pytanie:

Co to za fajny zegarek ? Ile Pan za niego dał ?

Oferował wyświetlanie wiadomości, co dla mnie jest szczególnie cenne, przyzwoity czas pracy na jednym ładowaniu i czujnik tętna. Jego wadą był przeciętny wyświetlacz i kompletny brak możliwości instalowania dodatkowych aplikacji. Czy jest mi to potrzebne ? - pytałem sam siebie.

Choć Alcatel Go Watch nie wygrał, przekonał mnie do tego, by jednak spróbować na własnej ręce, czy Apple Watch może wygrać ze Swatchem. Wielkie nadzieje wiązałem w legendarnej współpracy wszystkich elementów ekosystemu Apple, którego elementem staje się zegarek. Choć do współpracy na linii Go Watch iPhone wielkich zastrzeżeń nie miałem, czegoś mi ciągle brakowało. A to po jednej z aktualizacji zegarka dane dotyczące tętna nie synchronizowały się z aplikacją Zdrowie, a to usunięcie wiadomości na zegarku nie miało wpływu na status wiadomości na telefonie, i kilka innych, drobnych, choć drażniących niedogodności. Wreszcie dorobiłem się własnego Apple Watch - Series 1 (czyli druga generacja, wersja 42 mm aluminium).

Podobnie jak wiele osób komentujących zegarek Apple, miałem spore wątpliwości co do prostokątnej tarczy zegarka. Ten kształt nigdy nie pasował mi do zegarka i z takim podejściem podchodziłem do Apple Watch. Praktyka wykazała jednak, że choć nie jest to kształt idealny, w przypadku zegarka-komputera jest bardziej praktyczny niż okrągłe wyświetlacze. Aby nie było wątpliwości, nie przekonał mnie do siebie i nadal uważam, że to niezbyt piękne rozwiązanie, ale bardzo wygodne. Nie mogę jednak złego słowa powiedzieć o jakości obrazu. Obraz jest nie tylko bardzo wyraźny i o żywych kolorach, ale w dodatku czytelny pod naprawdę niezłymi kontami widzenia. I dość trwały. Owszem, na co dzień widuję Apple Watch po przejściach i zawsze myślę, że ktoś miał niesamowitego pecha. Zegarka używam od 6 miesięcy i przynajmniej od kilku nie traktuję go jak jajka. To produkt naprawdę trwały i odporny na uszkodzenia, choć pewnie z serią G-Shock Casio raczej nie może konkurować.

Jeśli chodzi o stronę wizualną, potęgą są paski do Apple Watch. Czy jednak na pewno ? Niby jest ich wiele, ale wszystkie podobne. Możliwość zmiany pasków to kolejna cecha, którą Apple Watch mnie kupił. Zaopatrzyłem się w kilka pasków i w zależności od sytuacji lub stanu znudzenia aktualnym paskiem, lubię sobie je zmienić. Nie ma się jednak co oszukiwać. Nawet najładniejszy pasek nie sprawi, że Apple Watch z zegarka stanie się biżuterią. No może ten złoty, ale aluminiowy na pewno nie. Jeśli chcecie oszołomić towarzystwo na bankiecie, z Apple Watch będzie ciężko — no, chyba że będzie to wersja złota lub ceramiczna, ale wówczas nie odrywajcie z niego metki. Niech wszyscy widzą…

Wygląd wyglądem, ale czy funkcjonalność zegarka była w stanie mnie przekonać ? Na zegarku zainstalowałem ostatnie dostępne oprogramowanie WatchOS 4.2.2. Apple Watch bardzo cenię za możliwość odczytywania i zarządzania wiadomościami z poziomu zegarka. O ile Go Watch też potrafił je wyświetlać, o tyle Apple Watch potrafi nimi naprawdę zarządzać i prawidłowo odznaczać co już przeczytałem, a co jeszcze nie. Niepodważalnym argumentem „za” jest współpraca z Facebookiem, Instagramem i innymi społecznościówkami, co umożliwia mi ocenienie na ręce, czy warto sięgać po telefon, czy nie. To tak naprawdę funkcja, do której się już tak przyzwyczaiłem, że w sytuacji, gdy mam inny zegarek na ręce (zdarza mi się już bardzo sporadycznie) to na dźwięk przeszkadzajki patrzę na zegarek — odruch Pawłowa.

Długo nie mogłem przekonać się do możliwości używania Apple Watch jako zestawu głośnomówiącego w samochodzie. O ile latem, gdy jedzie się w T-shircie, rozmowa nie jest problemem, zimą zegarek jest pod kurtką i nawet jak podsuniemy trochę rękaw, rozmowa traci na jakości. Są jednak sytuacje, właśnie podczas jazdy autem, gdy korzystam z tej funkcji i doceniam to, że jest.

Podobne opory miałem co do funkcji odpowiadania na wiadomości. Apple Watch oferuje możliwość odpowiadania przy użyciu gotowych zestawów odpowiedzi lub dyktowania. Gadanie do zegarka ? Zabawne, ale skuteczne. Nawet nie liczę, ile wiadomości w ten sposób już popełniłem nie tylko w aucie. Możliwoś rozpoznawania słów przez Apple Watch jest naprawdę fantastyczna i używam jej już nie tylko w aucie. Nawet w domu czy w pracy, gdy nie chce mi się sięgnąć po zegarek, odpowiem, dyktując wiadomość. Lenistwo.

O to bym nie był leniem, dba sam zegarek. Apple Watch to urządzenie zajmujące się monitoringiem naszego zdrowia i aktywności. Funkcje te są naprawdę świetnie dopracowane i możemy analizować nie tylko tętno, wysiłek i dystanse, ale także zmienność rytmu zatokowego serca czy pułap tlenowy. Wiem, te funkcje są cenne dla osób bardzo aktywnych, a dla większości tylko ciekawe lub wręcz zbędne. Na co dzień nie zaglądam do nich, ale podczas weekendowych wspinaczek chętnie patrzę, jak pracowało moje serce i jak wyglądał mój wysiłek. Być może funkcja ostrzegania o zbyt wysokim tętnie uratowała komuś życie. Zegarek potrafi ostrzec o niepokojących parametrach pracy serca wówczas, gdy nie są one powiązane z brakiem aktywności fizycznej.

Kuriozalnie, Apple Watch nie prowadzi monitoringu snu. Nie potrafię tu znaleźć wytłumaczenia dla Apple tym bardziej że w sklepie znajdziemy kilka niezłych aplikacji, które to robią. Wystarczy zainstalować je na zegarku. Koszt z punktu widzenia użytkownika to ewentualna cena za apkę (choć są też darmowe), oraz około 2% większe zużycie baterii w trakcie nocy.

Nie przekonałem się i nie mogę się przekonać do nawigacji w mapach. Po wyznaczeniu trasy na telefonie jest ona widoczna na zegarku, a zegarek wibracjami wskazuje, czy mamy zakręcić w prawo, czy w lewo. Niby fajne, ale jakoś szybko zaczyna mnie to drażnić. Z mojego punktu widzenia, sama mapa by wystarczyła.

Wraz z WatchOS 4 użytkownicy Apple Watch uzyskali możliwość wgrywania utworów muzycznych do zegarka i słuchania ich przez słuchawki Bluetooth. To naprawdę świetna alternatywa dla iPoda, przydatna podczas treningów, gdy nie koniecznie mamy ochotę nosić telefon. Miłośnicy słuchania muzyki z pewnością docenią fakt, że z poziomu Apple Watch można sterować muzyką z iPhone’a czy komputera. Wówczas zegarek pełni rolę pilota do muzyki. To kolejna funkcja, którą często używam podczas… sprzątania. iMac odtwarza muzykę, a ja z dowolnego miejsca w domu mogę przełączyć utwory, ściszyć lub pogłośnić muzykę.

Wydaje mi się, że wiele osób może docenić funkcję obsługi aparatu w iPhone za pomocą zegarka. Z poziomu zegarka możemy zrobić zdjęcie lub sprawić, że zdjęcie zostanie zrobione za 3 sekundy. Te trzy sekundy powinny wystarczyć na przybranie odpowiedniej pozy. Funkcję takie miał także Alcatel Go Watch, jednak Apple Watch ma coś więcej. Mamy możliwość podglądnięcia na ekranie zegarka jak będziemy wyglądać jeszcze przed zrobieniem zdjęcia, mamy też możliwość sprawdzenia jak zdjęcie wyszło i ewentualnie zrobienia poprawki. Można powiedzieć, że kijek do selfie staje się często zbędny.

Apple Watch ma możliwość instalacji dodatkowych aplikacji, z czego ochoczo skorzystałem. Tak więc używam aplikacji do śledzenia snu, aplikacji związanej z planowaniem połączeń wiedeńskimi środkami komunikacji miejskiej (metro, autobusy, tramwaje i kolej miejska i podmiejska). Często korzystam z kalkulatora (prawie jak legendarne Casio z kalkulatorem z lat osiemdziesiątych).

Wzbogaciłem też Apple Watch o funkcje związane z alertami na temat smogu (niestety w Krakowie też muszę bywać) oraz aplikację Shazam, dzięki której mogę rozpoznać, zapamiętać i dodać utwór do biblioteki iTunes.

Kolejną, cenną dla mnie aplikacją jest aplikacja banku Millenium, za pomocą której mogę sprawdzić stan konta i zrealizować płatność BLIK-iem. Żałuję, że podobnej aplikacji nie stworzył bank ING.

Apple Watch nie jest pozbawiony drobnych wad. Z mojego punktu widzenia, olbrzymia ilość tarcz jest tylko pozorna. Tak naprawdę nie znalazłem dla siebie żadnej, która by mnie zachwyciła. No może Myszka Miki. Z drugiej strony patrząc, może to kwestia tego, że szybko mi się nudzą. W końcu zegarków Swatch też miałem kilka, jak mi się któryś nudził, to zmieniałem na kilka tygodni lub miesięcy i kolejny…

Funkcją, której bardzo mi brakuje, a którą miał Go Watch to alarm o zostawieniu telefonu. W momencie, gdy oddaliłem się od iPhone’a, Go Watch wibracją i komunikatem przypominał mi, bym nie zapomniał telefonu. Apple Watch tego nie robi, a szkoda.

Pozorną niedogodnością jest konieczność jego ładowania. Go Watch potrafił pracować maksymalnie 72 godziny. Z Apple Watch udało mi się osiągnąć 43 godziny, choć należy uznać, że 36 godzin ciągłej pracy jest normą. Z punktu widzenia tradycyjnego użytkownika zegarka, to duża niewygoda. Przez kilkanaście dni też tak myślałem i zrozumiałem, że trzeba opracować sobie system. Ładuję zegarek późnym wieczorem, tuż w trakcie wieczornej toalety. To najczęściej wystarcza, by kładąc się spać, mieć 90-100%, a to wystarcza do następnego wieczora. Nawet gdy wieczorem nie naładuję go, zrobię to rano, choć wieczorne ładowanie stało się już nawykiem

Skoro jesteśmy przy wieczorze i kwestii ładowania, zegarek ma bardzo fajną funkcję przeznaczoną dla tych, którzy nie lubią lub nie chcą spać w zegarku. Zegarek podpięty do ładowarki i położony na boku przechodzi w funkcję budzika. Ekran jest wygaszony, ale gdy go nawet delikatnie trącimy lub trącimy powierzchnię na której stoi, zegarek wyświetla godzinę w delikatnej, zielonej poświacie, co nie przeszkadza w nocy.

Dla nocnych marków zegarek ma też funkcję latarki, co czasem też mi się przydaje. Nie jest to mocne światło i może hasło „latarka” jest nieco na wyrost, jednak światło emitowane przez rozświetloną na biało tarczę jest wystarczające, by się znaleźć w otoczeniu. Jest jeszcze funkcja SOS… to dla tych, którzy się zgubili w nocy.

Apple Watch jak dla mnie jest przydatnym urządzeniem. Nie jest niezbędny i raczej wyobrażam sobie życie bez niego, jednak w moim codziennym użytkowaniu jest dla mnie opcją „wygodną”. Nie powala wyglądem, nie jest elegancki, ale spełnia swoje zadanie i wzorowo współpracuje z pozostałymi elementami ekosystemu Apple. Przyznam, jego cena nie jest atrakcyjna i z pewnością nawet z moją wiedzą na jego temat i funkcji, zastanawiałbym się, czy wydać na niego kwotę, jakiej oczekuje Apple. Ja pewnie bym się ostatecznie zdecydował, ale całkowicie rozumiem osoby, które powiedzą — nie, to za drogo. 

  

urządzenia mobilne
reklama

Komentarze