Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cannon Fodder - następne pokolenie

To będzie nietypowy wpis bo tworzony przy współudziale 9-latka Natana. Ale zacznę od początku.
Zupełnie z głupia, trafiłem na stronę z emulatorem Amigi pod Mac OS X i zupełnie z głupia go uruchomiłem. Gdy się uruchomił i okazało się, że emulator chodzi całkiem sprawnie, postanowiłem przetestować go na grze, którą jako pierwszą odpaliłem blisko 20 lat temu na nowo nabytej Amidze 600. Był to dobrze znany "Cannon Fodder".

Gra powstała w pewnej brytyjskiej firmie "Sensible Software" w 1993 roku.

Sensible Software - założona w 1986 roku w Chelmsford przez Jona Hare'a i Chrisa Yatesa brytyjska firma zajmująca się projektowaniem gier komputerowych na komputery 8- i 16-bitowe. Największy okres sukcesu przeżywała w latach 1991-1995, produkując takie serie gier jak Sensible Soccer, Mega Lo Mania, Sensible World of Soccer czy Cannon Fodder. W 1999 roku zbankrutowała, a marka jednej z jej gier Sensible Soccer została wykupiona przez firmę Codemasters.

r   e   k   l   a   m   a

Wikipedia

Mnie osobiście produkty Sensible kojarzą się z maleńkimi postaciami występującymi w ich grach (Cannon Fodder, Sensible World o Soccer), składającymi się z kilkunastu pixeli a jednak wspaniale czytelnych i wyraźnych. Mistrzostwo świata do dziś.

No i niesamowita oprawa muzyczna i dźwiękowa. Niby prosta, ale z dowcipnymi elementami i idealnie pasująca do tego, co widać na ekranie. A intro z Cannon Fodder do dziś powoduje u mnie dreszcz emocji.

Założenia gry są proste. Sterujemy drużyną żołnierzy (ich ilość uzależniona jest od misji) i zazwyczaj musimy zabić wszystkich "złych". Po zakończeniu misji, ci co przeżyli awansują na wyższy stopień a ci co polegli, trafiają na cmentarz jako bohaterowie

Cmentarz jest oczywiście nieopodal koszar, na dwóch malowniczych wzgórzach, które początkowo mają niewiele nagrobków.

Sądząc po nagrobku, sgt. Stoo był wyznania mojżeszowego....

W tym czasie do naszych koszar stoi kolejka chętnych sławy rekrutów. Z czasem, czym większe są ofiary kolejka może nam się skrócić, aż braknie chętnych i gra się kończy...

Pierwsze misje są dosyć proste. Przeciwnicy sami nam się pakują pod kufy karabinów, domki radośnie rozwalamy granatami czy przy użyciu zdobycznych bazook. Czym dalej tym jednak gorzej, wróg zaczyna nas czasami oskrzydlać, czasem atakuje z ukrycia a straty rosną.

Gra ma wiele humorystycznych akcentów. Gdy kończymy misję z sukcesem, nasi bohaterowie skromnie nam machają łapkami.

Lub radośnie podskakują...
Na planszy są ptaszyska, bałwany, samochody, miny, ruchome pisaki i wiele, wiele innych elementów.

Sama czołówka gry to jeden wielki żart, albowiem jej twórcy postanowili się przebrać....

Jak nietrudno zauważyć, to właśnie twórcy gry są pierwszymi rekrutami "Cannon Fodder".

Oczywiście gra ma trochę bardziej mrocznych elementów, jest w niej kilka pixeli krwi i kilka okrzyków cierpienia.

Całość mieściła się na 3 dyskietkach o pojemności 880 KB w wersji na Amigę. Była oczywiście wersja na PC.

Wraz z bankructwem Sensible, tytuł trochę się błąkał i fani długo czekali na jej kontynuację. W 2011 roku pojawiła się długo oczekiwana 3 część Cannon Fodder. Z piękną i wymuskaną współczesną grafiką,

rosyjskimi (już nie brytyjskimi) żołnierzami i ... całkowitym brakiem tego czegoś, co sprawiło że wczoraj zamiast iść spać jak zwykle o 23:00 przesiedziałem nad starym Cannon Fodder do 2:30.
Jednym zdaniem, nowy, wymuskany Cannon Fodder nie dorasta do pięt arcydziełu z 1993 roku...

Czas na puentę

Gdy tak wczoraj uruchomiłem po raz pierwszy Cannon Fodder pojawił się mój syn lat 9.

Troszkę go dopasowałem do ekipy Sensible

Stanął za mną i zmarszczył brwi jak zwykle gdy coś go niezwykle intryguje.

Co to za gra ?
To taka gra, w którą dawno temu grałem, jedna z moich ulubionych...

Dawno to znaczy jak byłem mały ?
Nie, jeszcze dawniej.... Gdy cię nie było na świecie jeszcze...

Przyglądał się przez pierwszą misję. Przy drugiej sam pytał dokładnie o co chodzi w grze. W trzeciej misji już zaczynał doradzać a w czwartej przejął MacBooka... (teraz już wiecie, dlaczego grałem w nocy).
Okazało się, że pixelowa grafika mu nie przeszkadza, że potrafi zżyć się z żołnierzami bo zależało mu aby Jools awansował jak najwyżej. Gdy go w końcu przepędziłem od komputera stwierdził, że gra jest bardzo fajna.

Fajna bo nie ma wielu żyć, fajna bo czasem śmieszna, bo można strzelać i nie brakuje amunicji, bo są fajne pułapki i trzeba być czujnym aby "źli" nas nie zaskoczyli.

Jedyną wadą jaką ujawnił w grze, jest to, iż ciężko się ją uruchamia (trzeba włączyć emulator itd...). Pomyślałem, wgram mu piękną współczesną wersję 3. Ucieszył się, bo na jego Asusie nie trzeba będzie kombinować. Jednak szybko wrócił z arcyciekawą propozycją....

Tato, to ty pograj w 3-jkę a ja pogram w tą starą wersję....

Czy trzeba coś dodawać ???? Tak się zastanawiałem, jaką grę zabrać na wakacyjny wyjazd, sprawa chyba została już przesądzona....


 

gry

Komentarze