Gry MMO — Hattrick ma już 20 lat

Współczesne gry najczęściej opierają się na współzawodnictwie z innymi graczami za pośrednictwem sieci. Owszem, na rynku ciągle pojawiają się nowe pozycje, gdzie oprócz gracza, całą resztą steruje komputer, jednak niemal każdy z nas pragnie rywalizować z innymi, żywymi graczami. Nic w tym dziwnego. 

Za czasów komputerów ośmiobitowych, świat gier zdominowany był przez pozycje typu „single player” - gracz i komputer przeciwko sobie. Na samym początku, w większości gier komputer postępował dość schematycznie i wytrwalsi gracze potrafili rozpracować algorytm gry w ten sposób, by przewidzieć kolejny ruch, decyzję lub zachowanie komputerowego przeciwnika. Sytuacja taka nie wynikała z lenistwa programistów lecz bardziej z ograniczeń sprzętowych ośmiobitowych maszyn.

Z czasem, pojawiały się kolejne pozycje na rynku gier, które twórcy rekomendowali ulepszoną inteligencją komputerowego przeciwnika, jednak prawdziwym przełomem stała się możliwość umieszczenia przeciwko sobie dwóch realnych graczy. Rozgrywka staje się nieszablonowa wówczas, gdy przeciwnik może postępować nieszablonowo, popełniać czasem głupie błędy lub popełniać je celowo, usiłując przechytrzyć innego gracza. Wszystkie te i wiele innych cech właściwych jest tylko dla człowieka. Może dlatego właśnie gry typu Massively multiplayer online game (MMOG) zaczęły przyciągać setki tysięcy graczy i w zasadzie tak jest do dziś.

Nie chcę dziś opisywać kto i kiedy wprowadził pierwszą grę MMOG, chciałbym się z wami podzielić wspomnieniami z kilku gier MMOG i historyjek z nimi związanych.

Piłka nożna to jedna z najpopularniejszych dyscyplin sportowych. Przyciąga miliony fanów, wiąże się z ciągłą rywalizacją, przyciąga sponsorów, wielkie pieniądze i … rozmaite oszustwa.

30 sierpnia 1997 roku w Szwecji pojawił się dość prosty, bo tekstowy, manager piłki nożnej wydany przez niewielką firmę Hattrick Limited. Firma ta jest niewielka nawet na dzisiejsze warunki, bo liczy zaledwie 10 osób.

Gra nawet w momencie swojego debiutu nie mogła imponować możliwościami graficznymi ani tym bardziej dźwiękiem, którego nie było. Jak wspomniałem, był to typowo tekstowy manager piłkarski ozdobiony nieco komiksową, ale bardzo prostą grafiką, która nawet w 1997 roku nie mogła powalać na kolana.

Gra jednak bardzo szybko zdobyła ogromną popularność dzięki temu, że grało się w nią za pomocą dowolnej przeglądarki internetowe i można było w zasadzie konkurować tylko z realnymi graczami. Owszem, nie wszystkie drużyny znalazły swoich żywych managerów, a więc siłą rzeczy musiał nimi sterować komputer (bot), jednak inteligencja sztucznych managerów celowo była tak niska, by drużyny takie spadały do bardzo odległych lig, nie psując zabawy realnym graczom.

Świat Hattricka miał wiele wspólnego z rzeczywistym światem piłki nożnej. Początkowo rozgrywki toczyły się tylko na terenie Szwecji - kraju, w którym powstał Hattrick, jednak od roku 2001 obejmowała już cały świat, a system rozgrywek był niemal taki sam jak rozgrywki FIFA.

Każdy kraj posiadał własny system ligowy i system ten był zależny od ilości graczy. Jeśli graczy było więcej, struktura ligowa się zwiększała, jeśli było mniej, ilość lig była mniejsza. W Polsce, rozgrywki Hattricka obejmowały w szczytowym momencie X lig. Najważniejsza oczywiście była liga pierwsza, czyli Ekstraklasa. Podobnie jak w rzeczywistości, można było zdobyć mistrzostwo kraju oraz puchar kraju, w którym brało się udział w rozgrywkach.

Najlepsze drużyny z wszystkich państw brały udział w Hattrick Master, będącym odpowiednikiem rzeczywistej Ligii Mistrzów. Ponadto, co dwa sezony odbywały się mistrzostwa świata reprezentacji narodowych. Wówczas w demokratyczny sposób wybierany był jeden z managerów ligowych, który stawał się zarazem managerem reprezentacji. Dostawał on do dyspozycji zawodników, jacy występowali w drużynach ligowych danego kraju i brał udział w bardzo emocjonujących rozgrywkach wirtualnego mundialu.

Manager drużyny miał za zadanie prowadzić treningi zawodników, pozyskiwać i sprzedawać zawodników, zajmować się trenowaniem juniorów, rozbudową klubowej infrastruktury i zmagać się z losowymi przeciwnościami losu. A to zawodnik złamał nogę na treningu, a to pogoda była ewidentnie nie po naszej myśli, albo nasza gwiazda, za którą właśnie wydaliśmy ciężkie miliony, postanowiła zaliczyć drastyczny spadek formy.

Wzajemne zależności w Hattricku do dziś uważam za jedne z bardziej skomplikowanych, przemyślanych i trudnych do rozszyfrowania. Jeśli do tego dodać czynnik ludzki, w postaci innych managerów, gra robi się naprawdę ciekawa.

Oczywiście czynnik ludzki to zarazem także sporo błędów, czasem zabawnych. A to ktoś zapomniał ustawić składu na mecz, a to zamiast napastnika na tej roli postawiłem bramkarza. Różnie to bywało i właśnie dlatego gra ta była naprawdę ciekawa i nieprzewidywalna.

Kwintesencją Hattricka były mecze, bo to o nie głównie chodziło. Rozczarowałby się jednak ktoś, kto liczył na ich wizualizację… choćby na poziomie Sensible World of Soccer pochodzącego z 1994 roku.

Zacznijmy od tego, że każdy mecz trwał tak jak naprawdę, regulaminowe 90 minut. Przez 90 minut mogliśmy obserwować mecz… przepraszam, czytać relacje z meczu tworzoną przez naprawdę zabawnych komentatorów (maszyna). Twórcy Hattricka zadbali o to, by komentarze były pełne komizmu i nie powtarzały się zbyt często. Co więcej, co jakiś czas pula komentarzy była wymieniana. Niektóre znikały na zawsze, pojawiły się nowe, zabawne teksty.

Z samych komentarzy meczowych, w tworzeniu których spory udział miała społeczność graczy, można by stworzyć niezłą księgę.

Swój złoty okres Hattrick miał w 2009 roku, gdy zarejestrowano ponad 950 tys. drużyn zarządzanych przez realnych graczy. Później popularność Hattricka zaczęła stopniowo spadać i w zasadzie gra do dziś już jest zasilana tylko przez największych i najbardziej wytrwałych fanów. Choć firma Hattrick Limited stara się ją uatrakcyjnić, ułatwiając nieco system zarządzania klubem oraz dodając aplikację mobilną, zdecydowanie nie jest tym, co obecnie może przyciągnąć młodych graczy.

Moja przygoda z Hattrickiem zaczęła się 2006 roku, gdy objąłem drużynę z IX Ligi. Gra bardzo szybko mnie wciągnęła i prowadziłem swoją drużynę przez kilka realnych lat (kilkanaście sezonów piłkarskich w grze), podczas których udało mi się awansować do VI ligi. Oczywiście marzyłem o tym, by dotrzeć do Ekstraklasy, ale nie udało się. Widocznie inni gracze byli lepsi, lepiej dbali o finanse klubu, bo to jest jednym z najważniejszych filarów sukcesu. A może…

Napisałem, że Hattrick pod wieloma względami był podobny do realnego świata piłki nożnej. Pod wieloma, także tymi niekorzystnymi. Poczynając od zachowań kibiców na trybunach, a skończywszy na ciemnych interesach managerów.

Choć administratorzy gier bardzo skutecznie walczyli z nieuczciwym procederem, w Hattricku także funkcjonowało sprzedawanie meczów oraz sztuczne pompowanie finansów.

Prowadząc drużynę, dostałem kiedyś propozycję, by odstąpić mecz, w zamian drużyna przeciwna odkupi mojego najsłabszego lub kilku najsłabszych zawodników za kwotę 12 mln złotych. Nie były to wypadki jednostkowe, bo jak wytłumaczyć fakt, że drużyny, które wygrywały niemal wszystkie spotkania i miały awans w kieszeni, nagle oddawały walkowery, albo ich skład na mecze był co najmniej dziwny. Odpowiedzią administratorów było dość mocne weryfikowanie tego typu transakcji mogących świadczyć o sprzedaży meczów. Ponadto wprowadzono system raportowania o podejrzeniu nieuczciwych rozgrywek.

Kolejną ciemną stroną Hattricka było pompowanie pieniędzy. Zasadniczo na prowadzeniu klubu należało zarabiać. Niezbędne finanse były zapewniane przez sponsorów, kibiców oraz przez sprzedaż zawodników. Jednak podstaw utrzymania klubu na dobrym poziomie, była dobra szkółka juniorów i ich sprzedaż do lepszych klubów. Całkiem niezłe wyniki osiągali managerowie traktujący zawodników jak towar. Kupić tanio i nawet kilka dni później sprzedać drożej. Co bardziej obrotni managerowie, wbrew regulaminowi gry, zakładali drugie drużyny. Jedna drużyna służyła do osiągania sukcesów w rozgrywkach, druga do kreowania młodych zawodników i korzystnego sprzedawania ich do pierwszego klubu, lub sprzedaży innym drużyną i transferowi pieniędzy do pierwszego klubu.

Tego typu zachowania, charakterystyczne dla realnego świata piłki nożnej, bardzo szybko znalazły odzwierciedlenie także w świecie wirtualnym. A może to też jedna z nieprzewidywanych zalet tej gry ?

Hattrick bez wątpienia jest jedną z najstarszych gier MMO — ma już 20 lat. Choć nie przyciąga już nowych graczy, choć w świetle dzisiejszych możliwości komputerów jest naprawdę bardzo uboga, ciągle jest pewnym kącikiem pionierskich czasów MMO i... miejscem chwały polskiego futbolu. Ciągle może pochwalić się sporym gronem fanów i zżytej społeczności. Oprócz samej gry, zaopatrują się oni w gadżety z charakterystycznymi grafikami z gry, organizują rozmaite spotkania i zloty, także międzynarodowe. Często organizowane są różne, oficjalne i nieoficjalne konkursy, najczęściej tak mało poważne, jak gra Hattrick.

Podczas ostatnich mistrzostw piłki nożnej (tej prawdziwej), zrobiono konkurs na relację prawdziwych meczy przy pomocy komentarzy z gry Hattrick. Zabawa polegała na tym, by jak najlepiej dobrać komentarz z gry do realnej sytuacji na boisku i by był on jak najbardziej zabawny.

Inną zabawą, był konkurs na najstarszego zawodnika. Zawodnicy w grze Hattrick, podobnie jak w realnym świecie futbolu, wraz z wiekiem tracą swoje umiejętności i stają się coraz mniej przydatni na boisku. Większość z nich zostaje przekształcona w trenerów, niektórzy znikają, zwalniani przez managerów. Swojego czasu wywołało to dyskusje, czy wypada w ten sposób pozbywać się starych, zasłużonych zawodników. Powstał pomysł, by zostawić najstarszego wychowanka w drużynie. Z tego co pamiętam, w czasie trwania tej spontanicznej zabawy, najstarszy gracz miał 83 lata i występował w sparingach. Obecnie, zabawa już chyba przestała funkcjonować, gdyż najstarsi zawodnicy mają około 45-50 lat.

Hattrick to gra, w której reprezentacja Polski ma naprawdę bardzo dobrą renomę, podobnie jak polskie kluby Hattricka. Reprezentacja Polski może poszczycić się 8 medalami na Mistrzostwach świata, a polskie drużyny ligowe dwa razy były triumfatorami Ligi Mistrzów… przepraszam, Hattrick Masters.