Komputery na Węgrzech — część 1 węgierski Graal

W sobotę wraz z „Bajtkiem” wspomniałem o tym, że informatyka na Węgrzech rozwijała się nieco bardziej dynamicznie niż w Polsce. We wpisie pojawił się węgierski komputer PRIMO, którego historia i konstrukcja zasłużyła na osobne wspomnienie, a więc zapraszam na Węgry.

Na wstępie muszę pewną rzecz wyjaśnić. Badanie węgierskiej drogi do PRIMO było tak pasjonujące, że ów wpis strasznie urósł, więc musiałem go podzielić na dwie części.

Pierwszy komputerowiec królestwa Węgier

Historia komputerów na Węgrzech zaczyna się dość wcześnie od postaci niejakiego László Kozma.

Urodzony w 1902 roku w Miskolcu, bez powodzenia kandydował na uczelnię techniczną i musiał zadowolić się pracą jako prosty elektrotechnik w firmie United Bulb. Jednak jego hobby to analiza schematów różnych urządzeń, analiza ich działania i tworzenie własnych schematów. Jednocześnie László Kozma rozpoczął naukę angielskiego, co miało mu umożliwić studiowanie materiałów także w języku angielskim. Jego zaangażowanie i zdobyta wiedza znajdują uznanie i dyrekcja United Bulb postanawia skierować go na jedną z najlepszych wówczas uczelni technicznych w Brnie, gdzie od 1925 roku podejmuje naukę. Po ukończeniu studiów László Kozma podejmuje pracę w Bell Telephones w Antwerpii, gdzie zajmuje się projektowaniem obsługiwanych zdalnie centrali telefonicznych oraz systemów zdalnego wybierania. Był bardzo ceniony za swoje nowatorskie pomysł i w latach 1934-1938 złożył samodzielnie lub z prowadzonym przez siebie zespołem aż 25 wniosków patentowych.

László Kozma trochę amatorsko w 1936 rozpoczął pracę nad zbudowaniem maszyny liczącej, wykorzystując do niej elementy pochodzące z centrali oraz telefonów firmy Bell. Także i to zainteresowanie znalazło uznanie u dyrekcji fabryki Bell w Antwerpii i zlecono mu zaprojektowanie i zbudowanie maszyny liczącej części użyte do montażu centrali telefonicznych. László i z tego zadania się wywiązał i w 1938 roku w fabryce ruszyła jego dziesiętna maszyna licząca i rozdzielająca części podczas produkcji.

W 1938 roku dostaje kolejne, nietypowe zlecenie od dyrekcji fabryki Bell, aby zbudować kalkulator. Młody inżynier podejmuje wyzwanie i w 1939 roku przygotowuje kalkulator, którym można także zdalnie sterować za pośrednictwem linii telefonicznej. Jego projekt został opatentowany i obejmował nie tylko jednostek obliczeniową, ale tak system zdalnego sterowania kalkulatorem, jego pamięci oraz systemem transmisji danych za pośrednictwem linii telefonicznych i telegraficznych. Tuż przed zajęciem przez Niemców Belgii, kalkulator Kozmy zostaje zbudowany i z powodzeniem uruchomiony. Z uwagi na wkroczenie wojsk niemieckich, urządzenie zostaje ewakuowane do USA, choć podobno nigdy tam nie dociera. Są tu sprzeczności. Jedna wersja mówi, że kalkulator wraz z dokumentacją został przewieziony drogą lotniczą do Anglii i tam zaginął. Inna wersja mówi, że został w Anglii załadowany na statek, który został zatopiony w drodze do USA przez niemieckiego U-Boota.

Sam Kozma nie zamierza uciekać z Belgii i nadal chce pracować w fabryce Bell w Antwerpii i dalej prowadzi swoje badania. Sytuację zmienia japoński atak na Pearl Harbor i wypowiedzenie przez Niemców wojny USA w dniu 11 grudnia 1941 roku. Fabryka Bell Telephones zostaje zamknięta, jej dyrektor aresztowany, a 1942 roku László Kozma wraca do Budapesztu, co nie było najlepszym pomysłem.

Węgry pod przywództwem admirała Miklósa Horthy były sojusznikiem III Rzeszy i aktywnie wspierały działania militarne Niemiec na terenie Jugosławii oraz ZSRR. Jednak w zamian Niemcy nieszczególnie interweniowali w politykę wewnętrzną Węgier. Sytuacja ta zmieniła się w 1943 roku, gdy admirał Miklós Horthy zamierza negocjować z aliantami zawieszenie broni i przejście Węgier do koalicji antyhitlerowskiej. Niemcy jednak dowiadują się o tym i zmuszają Hortyego do uległości (porywając mu syna), a wojska niemieckie rozpoczynają okupację Węgier i politykę niemal identyczną, jak na innych, podbitych terytoriach. Wielka polityka odbiła się dość poważnie na zdolnym inżynierze László Kozma, który z racji swojego żydowskiego pochodzenia zostaje w 1944 roku wywieziony do obozu koncentracyjnego Mauthausen. Wojnę udaje mu się przeżyć i po powrocie z obozu mimo chorób i wycieńczenia rozpoczyna pracę w firmie Standard Electrical Co. zajmującej się odbudową sieci telefonicznych na terenie Węgier. Za zaangażowanie w odbudowę państwa, László Kozma w 1948 roku otrzymuje I nagrodę Kossutha. Jednak w 1949 roku zostaje aresztowany i w pokazowym stalinowskim procesie skazany na karę śmierci, a nasz bohater ląduje w więzieniu, oczekując na wykonanie wyroku. Kara śmierci zostaje zamieniona na 15 lat więzienia, a Kozma jako więzień pracuje nad możliwościami cybernetyki wraz z innymi więźniami posiadającymi podobne wykształcenie. Efekty tych badań trafiają bezpośrednio do Moskwy. Po 5 latach zostaje zwolniony z więzienia, zrehabilitowany i wraca na Uniwersytet Technologii i Ekonomii w Budapeszcie.

Tam zajmuje się pracami nad centralami telefonicznymi i wznawia pracę nad swoją maszyną zakończoną powstaniem pierwszego, węgierskiego komputera przekaźnikowego MESz-1 (Műegyetemi Számológépw-1) 1957 roku. Komputer był zbudowany bez zastosowania zasad architektury von Neumanna. Maszyna MESz-1 zbudowana była z około 2000 przekaźników 10 typów. Program kontrolny był wybijany na płytce celuloidowej stosowanej podczas RTG płuc. Urządzeniem wyjściowym była zmodyfikowana przy pomocy elektromagnesów maszyna do pisania Mercedes-Ericsson. Krótko mówiąc, komputer drukował wyniki na klasycznej, mechanicznej maszynie do pisania.

Maszyna pobierała od 600-800W. Komputer mógł przechowywać od 12 do 27 cyfr binarnych, a w czasie jego pracy widać było działające przekaźniki. MESz-1 był pierwszym, węgierskim komputerem i pracował przez 10 lat. Jego zrekonstruowana i działająca wersja znajduje się obecnie w National Museum of Technology w Budzie i jest dla Węgrów niemal świętym Graalem.

Po ukończeniu komputera MESz-1 László Kozma pracował wraz z Béla Frajka nad specjalizowanym komputerem dla Instytutu Badawczego Lingwistyki Węgierskiej Akademi Nauk. W latach 1960-1964 opracowali oni komputer zbudowany na podstawie lamp próżniowych i przekaźników, który zajmował się analizami językowymi i statystykami językowymi. Z jego użyciem analizowano między innymi Biblię, aby stwierdzić, której jej fragmenty były tworzone przez tę samą osobę. Analiza odbywała się oparciu o łączenie słów, typowe słowa używane w tekście, sposoby ich zamiany, a nawet ilości sylab i spółgłosek najczęściej używanych w tekście.

W 1956 roku na Węgrzech powstaje Zespól Badań Cybernetyki Węgierskie Akademii Nauk HAS zajmujący się opracowywaniem nowych maszyn cyfrowych. Pod koniec lat 50-tych Węgrzy dostają plany radzieckiego komputera i pod kierunkiem Sándor Varga rozpoczynają pracę nad własnym komputerem M-3 bazującym na radzieckich planach.

Zespół Sándora Varga składa się z kilkudziesięciu młodych inżynierów, zaczynających swoją naukową karierę. W komputerze M-3 zastosowano lampy elektronowe węgierskiej firmy Tungsram. Składał się z 770 szt. lamp katodowych i 2000 diód kopułowych. Całość zajmowała około 30 metrów kwadratowych. Komputer miał kilka bębnów magnetycznych będących pamięcią. Każdy bęben posiadał pojemność około 4 KB. Podczas powstania komputera M-3 inż. Győző Kovács stworzył sterowanie bębnem, które było wykorzystywane w kolejnych konstrukcjach oraz w komputerach produkowanych w Rumunii.

Poważnym problemem komputera M-3 było olbrzymie zużycie energii wynoszące do 10 kW oraz problem z jego chłodzeniem. 

Uruchomienie komputera M-3 odbyło się 21 stycznia 1959 roku, a komputer pracował przez następne 10 lat i mógł wykonywać do 30 operacji na sekundę. Na początku wykorzystywano go w Budapeszcie, gdzie był użyty między innymi do obliczeń statycznych przy budowie mostu Elżbiety w Budapeszcie w 1960 roku oraz obliczeń związanych z optymalizacją transportu.

W 1965 został przeniesiony do Laboratorium Cybernetycznego działającego przy Uniwersytecie w Szeged. W 1968 roku został częściowo rozebrany i w kolejnych latach został częściowo zezłomowany. W Szeged zachowały się tylko poszczególne jego elementy, a wśród nich bęben magnetyczny.

W 1960 roku na Węgrzech są tylko trzy działające komputery i potrzeba uruchomienia kolejnych staje się coraz bardziej pilna. Zamiast rodzimej konstrukcji Węgrzy wybierają radzieckie komputery URAL-2, a w 1970 roku Węgry kupują amerykańskie komputery CDC-3000.

W 1968 roku Premier ZSRR Aleksiej Nikołajiewicz Kosigin wysyła do przywódców innych socjalistycznych państw propozycję „nie do odrzucenia” z nowym systemem współpracy w zakresie rozwoju i produkcji komputerów. Zgodnie z „Listem Kosigina”, kraje RWPG miały wspólnie stworzyć nową rodzinę komputerów opracowanych w ramach programu Jednolitego Systemu Elektronicznych Maszyn Cyfrowych, bardziej znanego jako RIAD. Założenia planu piękne jak socjalizm zakładały, aby poszczególne państwa nie prowadziły oddzielnych badań nad tymi samymi elementami i zagadnieniami, tylko wymieniały się swoimi doświadczeniami. Miało to doprowadzić do szybszego rozwoju komputerów przy mniejszych nakładach finansowych. Ponadto zakładano, że rozwiązania będą dostarczane zgodnie ze wspólnym standardem, co umożliwi bezproblemowe wykorzystanie elementów w każdym z członkowskich państw. Oczywiście ograniczało to boleśnie własną ścieżkę rozwoju niektórych ośrodków naukowych, o czym przekonali się polscy inżynierowie Elwro. W całym tym „układzie” ZSRR miało mieć główną i decydującą kontrolę nad rozwojem systemów komputerowych. W ZSRR miały powstawać najmocniejsze i najwydajniejsze systemy komputerowe, które miały być wykorzystywane przez wojsko, pozostałe kraje miały zostać obdzielone rozmaitymi zadaniami.

Zgodnie z tym planem, węgierskie zakłady Videoton w Székesfehérvár zajmujące się dotychczas produkcją na potrzeby wojska, zostały zmuszone do przekwalifikowania się na produkcję elektroniki użytkowej – telewizorów, monitorów, drukarek i kompletnych systemów komputerowych. Węgrzy dostali tu zadanie produkowania niewielkiego komputera, który mógłby być wykorzystany przez instytucje naukowe oraz w administracji państwowej.

Jeszcze przed „Listem Kosigina” węgierska firma EMG zawarła umowę z francuską Compagnie Internationale pour l'informatique (CII) na licencyjną produkcję nowoczesnego komputera CII Mitra 10010. Komputer francuski nijak miał się do założeń RIAD, jednak zdecydowano się go, choć częściowo dopasować do wymagań „bratniego” narodu radzieckiego.

Zadanie to powierzono inż. Árpádowi Klatsmány, który dostarczony przez CII projekt dopasował do socjalistycznych założeń jako komputer Videoton 1010B na początku lat 70-tych, lecz ciężko o wiarygodne informacje w ilu egzemplarzach powstał. Z pewnością było ich niewiele.

W 1971 roku podjęto prace nad wdrożeniem kolejnego komputera CII, jednak miał być już on w pełni zgodny z założeniami RIAD. Węgrzy kupili licencję na CII Mitra-15, którego adaptację do RIAD prowadzono przy ścisłej współpracy ze stroną francuską. Produkcja nowego komputera dość szybko ruszyła i w połowie lat 70-tych pojawił się on jako Videoton 1010 (R10). 

Videoton 1010 (R10) był w założeniach komputerem przeznaczonym do gromadzenia danych on-line. Można powiedzieć – serwer. Jego pojemność wynosiła od 4 do 32 słów 16-bitowych, ale najważniejszy był w nim stały dysk SAGEM o pojemności 800 KB oraz napęd dyskietek 8”. Pamięć ROM wynosiła 8 KB.

Videoton 1010 (R10) stał się najpopularniejszym komputerem na Węgrzech i z powodzeniem był eksportowany do innych krajów. Komputery Videoton 1010 (R10) były na Węgrzech wykorzystywane do połowy lat 80-tych w ilości ponad 1000 szt.

Komputer mógł obsługiwać kilka terminali, których produkcja także ruszyła w zakładach Videoton.

Termona Videoton VT340 posiadał wyświetlacz 16 linii po 80 znaków i mógł współpracować także z innymi komputerami np. IBM 360. Nie dziwi więc fakt, że z blisko 9000 terminali sprzedanych przez Videoton w latach 1971-1989, blisko połowa została sprzedana w USA.

Jednym z ciekawszych wynalazków węgierskich inżynierów był napęd kasetek opracowany przez Budapest Radioechnology Factory (Budapesti Rádiótechnikai Gyár, BRG). Jej konstrutorem był Marcell Jánosi. Opracował on napęd MCD-1 oraz dyskietkę umieszczoną w hermetycznej kasecie. Rozwiązanie to było na tyle ciekawe, że wzbudziło zainteresowanie Jacka Tramiela będącego wówczas Dyrektorem Commodore oraz firmy IBM. Commodore było zainteresowane zakupem licencji i możliwością produkowania i montowania MCD-1 w swoich komputerach. Niestety negocjacje z biurokratycznymi przedstawicielami Węgier trwały zbyt długo i Commodore zdecydował się na inne napędy.

Węgrzy dość szybko zauważyli, że komputery stają się coraz mniejsze i coraz bardziej dostępne dla przeciętnego obywatela na zachodzie. Podobnie jak inne kraje socjalistyczne, Węgry były objęte restrykcjami COCOM, które skutecznie blokowały możliwości zakupu nowoczesnego sprzętu komputerowego. Jednak dość szybko zaczął rosnąć nielegalny, prywatny import komputerów domowych. Mówi się tu wręcz o przemycie, gdyż węgierskie przepisy celne nakładały dość wysokie opłaty celne na importowane komputery, nawet jeśli było to Atari 400. 

Zwiększała się ilość komputerów domowych, a ich posiadacze zaczęli tworzyć rozmaite kołka i kluby. Wraz z przypływem komputerów rosło zainteresowanie oprogramowaniem. Większość programów, jak w Polsce, była kopiowana bez względu na prawa autorskie. Wtedy pojawiło się hasło:

Komputer dla wszystkich

ale o tym opowiem za tydzień...