Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Lumia 730 Dual – świetny aparat z telefonem

Dzięki konkursowi na Najlepszego Blogera organizowanemu przez Dobreprogramy.pl stałem się posiadaczem Nokii, ups… Lumii 730. Na wstępie recenzji muszę się przyznać, iż mój wybór właśnie tej nagrody był w pełni świadomy.

Telefon dotarł w charakterystycznym dla telefonów Lumia pudełku kartonowym. Wewnątrz pudełka producent schował telefon, baterię (w pudełku jest oddzielnie) oraz ładowarkę z przymocowanym na stałe przewodem do ładowania, oraz niewielką porcję makulatury. Tradycją chyba stało się już nie dołączanie do zestawu słuchawek, co niektórzy klienci kwitują krótko – „skąpstwo”, a inni dowodzą, że słusznie, bo budżetowe słuchawki i tak do niczego się nie nadają. Moim zdaniem, producenci telefonów powinni dawać jednak słuchawki w zestawie. Choć nie będą one górnych lotów, zawsze sprawdzą się w roli zestawu słuchawkowego do rozmów. Tak czy inaczej, w pudełku Lumii takiego zestawu nie znajdziemy, ale produkt Microsoftu wypada i tak lepiej niż produkty Motoroli, która nie daje nawet ładowarki.

Lumia 730 to jeden z ostatnich telefonów legendarnej na polskim rynku Nokii. Choć na pudełku i ładowarce znajdziemy logo Microsoftu, przedmiotowy telefon nosi jeszcze dumnie logo Nokia. Sam aparat nie odbiega niczym od innych Lumii. Z wyraźnymi kantami i lekko zaokrąglonymi krawędziami, sprawia wygląda bardzo schludnie. Choć jej design nie przyciąga uwagi, świetnie będzie się prezentować w rękach biznesmena, studenta czy ucznia. Jeśli jednak ktoś pragnie zwrócić na siebie uwagę, może wybrać bardziej krzykliwe odmiany kolorystyczne – białą, zieloną lub pomarańczową. Ja zdecydowałem się na kolor czarny, a raczej ciemno szary.

r   e   k   l   a   m   a

Choć telefon nie należy do tych największych, sprawia wrażenie dosyć dużego za sprawą szerokich ramek nad i pod wyświetlaczem. Mimo wszystko, zaokrąglone plecki i krawędzie sprawiają, że bardzo dobrze leży w ręce. Jeśli chodzi o przyciski, ten model Lumii raczej nas nie rozpieszcza. Producent przewidział w nim trzy mechaniczne przyciski na prawej krawędzi - regulacja głośności oraz przycisk włączania. Wiele osób narzeka, że Microsoft zrezygnował z mechanicznego przycisku przypisanego do aparatu fotograficznego i muszę przyznać, że w codziennym użytkowaniu rzeczywiście go brakuje. Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby przycisk włączania i wyłączania w trybie aparatu działał jako przycisk do robienia zdjęć. Gdyby tylko Microsoft chciał, ale chyba nie chce.

Na środku górnej krawędzi znajduje się gniazdo do podłączania słuchawek lub zestawu słuchawkowego, a na dolnej, tradycyjnie, gniazdo ładowania w standardzie microUSB. Gniazda na dwie karty SIM (model Dual) oraz gniazdo na kartę microSD znajduje się oczywiście pod pleckami telefonu. Od strony wyglądu chyba właśnie plecki są najsłabszym elementem. Nie są one lśniące, ale wystarczająco gładkie, by zbierać odciski palców, przez co oprócz konieczności okresowego przecierania ekranu, dochodzi konieczność czyszczenia tylnej obudowy telefonu. Materiał z jakiego wykonano plecki to plastik, który jest chyba zbyt śliski i już kilkukrotnie łapałem telefon który wysuwał mi się z ręki. Także w tylnej części telefonu umieszczono niewielki głośnik, który przyzwoicie odtwarza dźwięki nawet wówczas, gdy skierowany jest do powierzchni na której telefon leży. Dla głodnych nowości użytkowników, Nokia przewidziała możliwość zastąpienia standardowej klapki plecków klapką, umożliwiającą ładowanie indukcyjne.

Ogólnie ujmując, Lumia 730 nie powala swoim wyglądem na kolana, ale też nie daje powodu aby się do czegokolwiek przyczepić. Z pewnością idąc z nią przez ulice nie wzbudzicie zainteresowania gawiedzi, ale nikt też nie skrzywi się z niesmakiem i nie zaproponuje:

Sprzedaj mi ten telefon. Postawię przy cukiernicy to dzieciaki mi cukier przestaną wyjadać.

Choć komunikacja jest głównym zadaniem telefonu, zapewne poświęcę jej najmniej miejsca, bo telefon jako sam telefon spisuje się bez zarzutu. Bez trudu łączy się z siecią GSM i zasadniczo nie ma powodów do zastrzeżeń jeśli chodzi o rozmowy telefoniczne. Jedynym zastrzeżeniem jakie można mieć do Lumii 730 pod tym względem, to brak obsługi LTE.

Uważam, że Nokia świetnie poradziła sobie z modułem WiFi wbudowanym w telefonie, albowiem 730-tka łączyła się nawet z takimi punktami dostępu, z którymi mój iPhone 5s czasem odmawiał współpracy. Nie powiem, że było to wówczas połączenie idealne, często się zrywało, jednak odnoszę wrażenie, że moduł WiFi w Lumii 730 jest nieco mocniejszy.

Posiadany przeze mnie egzemplarz, obsługuje dwie karty SIM równocześnie i użytkownik ma możliwość każdorazowo wybrać, z której karty odbywać się będzie połączenie, lub zdefiniować wcześniej grupy kontaktów i przypisać je do posiadanych kart SIM. Co ważne, korzystanie z dwóch numerów nie wpływa zauważalnie na czas pracy telefonu, choć zgodnie ze specyfikacją producenta, druga, aktywna karta SIM nieco skraca czas pracy telefonu na baterii.

Skoro jesteśmy przy baterii, to drugi, niewątpliwie ważny element każdego smartfona. W przypadku Lumii 730 Dual Sim zastosowano baterię o pojemności 2220 mAh, co jest nie jest wielkością zbyt dużą, lecz w zupełności wystarczającą na cały dzień naprawdę intensywnego użytkowania telefonu.

Telefon został wyposażony w wyświetlacz AMOLED o przekątnej 4.7" i rozdzielczości 1280x720. Zabezpieczeniem przed czynnikami zewnętrznymi jest szkło Gorilla Glass 3. Warstwa zewnętrzna wyświetlacza w sposób umiarkowany zbiera odciski palców i pod tym względem jest tylko nieznacznie gorzej niż w przypadku mojego iPhona. Z całą pewnością na rynku znajdziemy o wiele więcej telefonów, których wyświetlacze przypominają katalog daktyloskopijny. Wyświetlacz umieszczony jest pod "szybką" i w codziennym użytkowaniu to widać. Sam wyświetlacz oceniam dosyć pozytywnie. Choć do gęstości ekranu Retina trochę mu brakuje (według producenta 316 ppi, Retina 326 ppi), odstępy między pixelami są ledwo widoczne i zwłaszcza na jasnym ekranie lub przy literach koloru czerwonego tworzą subtelną siatkę. Muszę tu jednak podkreślić, że nie sprawia to absolutnie wrażenia takiego, jak przy wyświetlaczach o niskiej gęstości. Automatyczny system regulacji podświetlenia na ogół radzi sobie bez problemów w rozmaitych warunkach oświetleniowych. Nawet w pełnym słońcu, ekran nie zamieniał się w lusterko, i choć obraz stawał się mniej ostry i wyraźny, nadal umożliwiał bezproblemowe użytkowanie telefonu.

Lumia 730 reklamowana jest przez Microsoft jako telefon stworzony do robienia zdjęć selfie. Miał za tym stać aparat frontowy, nie ustępujący wiele parametrami temu, który umieszczono na tylnej części telefonu. Zdjęcia selfie to temat drażliwy i problematyczny. Nie wszystkie zdjęcia są takie jak by sobie życzyli użytkownicy. Problem zniekształceń takich zdjęć ma niwelować obiektyw szerokokątny, za którym kryje się aparat wyposażony w matryce 5 MP i jasności f/2.4. Przedni aparat oczywiście nie służy tylko do robienia selfie, ale także może posłużyć do nagrywania materiałów wideo FullHD, oraz jest niezbędny przy prowadzeniu wszelkiego rodzaju wideo-rozmów, z czym radzi sobie naprawdę przyzwoicie.

Główny aparat telefonu wyposażono w matryce 6.7 MP o ogniskowej 26 mm i jasności f/1.9. Jego optyka została zaprojektowana przez znaną wszystkim firmę Carl Zeiss, o czy też informuje niewielki napis pod obiektywem aparatu. Do jego obsługi służy standardowa aplikacja Lumia Camera, oferująca tryb w pełni automatyczny oraz tryb, w którym użytkownik będzie mógł samodzielnie dobrać parametry takie jak możliwość włączenia/wyłączenia lampy błyskowej, balans bieli, ustawienie ostrości, czułość, czas migawki oraz jasność. Zaproponowane przez Microsoft możliwości edycji pracy aparatu może nie są jakieś wybitne, jednakże powinny wystarczyć większości amatorów fotografii komórkowej, a na tle konkurencji, propozycje Microsoftu wypadają całkiem nieźle. W trakcie użytkowania telefonu w roli aparatu stwierdziłem, że oddanie w ręce użytkownika wyżej opisanych możliwości, często jest błogosławieństwem, albowiem w trybie automatycznym, aparat Lumii czasem lubi się pomylić.

Najwięcej problemów sprawia mu dopasowanie parametrów do oświetlenia zewnętrznego. Pomijając fakt, że Lumia 730 sama w sobie lubi nieco „podkolorować” zdjęcia, czasem zdarza się jej istne szaleństwo w tej materii, sprawiające że zieleń trawy staje się prawie fluorescencyjna, a stonowane, żółtawe kolory uzyskują nutę pomarańczową. Nie wiem czy to długo, czy nie, ale rozszyfrowanie przyczyn takiego zachowania aparatu zajęło mi niemal cały dzień. Okazało się, że o ile zazwyczaj po odblokowaniu telefonu, złapaniu ostrości zdjęcia wychodzą poprawnie, o tyle czasem telefon potrzebuje jeszcze nawet kilku sekund na dobranie odpowiednich parametrów.

Tak więc jeśli amator-fotograf widzi na ekranie, że z kolorami jest coś nie tak, trzeba odczekać (najdłużej 4 sekundy mi wyszło), aż wszystko się dopasuje i da efekt taki, jak oczekujemy. Ogólnie aparat Lumii 730 oceniam bardzo pozytywnie jeśli chodzi o możliwości jego wykorzystania podczas wycieczek, wakacji czy weekendowych wypadów, choć trzeba być czujnym by w trybie automatycznym nie zafundował nam kolorowego szaleństwa.

Bardzo dobre wrażenie na mnie zrobiła możliwość robienia zdjęć z bliska. Może nie jest to tryb makro pełną gębą, ale Lumia bez trudu radziła sobie z ostrością nawet tam, gdzie optyka iPhone’a 5s zaczynała się gubić. Jak wynika ze specyfikacji telefonu, minimalna zakres ostrości aparatu to 10 cm, nie wiem jak ten parametr wygląda w przypadku iPhone’a 5s. Z doświadczeń wynika, że iPhone potrzebuje około 2 cm więcej, aby prawidłowo złapać ostrość.

Zdjęcia to oczywiście nie tylko plener, ale i nieco bardziej ciemne zakamarki. Nokia wyposażyła swój aparat w lampę LED, o której można powiedzieć, że jest przeciętna. Wywiązuje się ze swoich zadań, ale daremnie się w niej doszukiwać jakiś głębiej ukrytych funkcji jak np. dobieranie temperatury światła do otoczenia. Ot, zwykła lampa błyskowa i tyle.

Bez wątpienia ogromnym plusem oprogramowania aparatu Lumia Camera, jest możliwość jego „połaczenia” z innymi aplikacjami, nawet zewnętrznych producentów. Takie połączenie może np. rozszerzyć funkcjonalność samego aparatu lub sprawić, że zrobione zdjęcia automatycznie będą wysyłane do aplikacji np. do retuszu.

Aparat Lumii to oczywiście nie tylko zdjęcia, ale i możliwość kręcenia filmów. Standardowo nie posiada on zbyt wyszukanych funkcji i daremnie w nim szukać opcji kręcenia poklatkowego, lub w zwolnionym tempie. Zadania takie mogą zrealizować aplikacje zewnętrzne lub dodatki, jakie właśnie możemy „powiązać” z fabryczną aplikacją Lumia Camera.

Każdy telefon, który pragnie wkraść się w moje łaski musi radzić sobie z przyzwoitym odtwarzaniem dźwięku. Choć nie uważam się za audiofila i nie zamierzam doktoryzować się nad parametrami dźwięku, lubię określoną barwę oraz doceniam programowe rozwiązania związane z odtwarzaniem muzyki. Lumia 730 posiada wbudowany głośnik, który nie umożliwia zorganizowania dyskoteki, jednak jak na otwarte źródło dźwięku spisuje się bardzo przyzwoicie. Wiele aparatów z którymi miałem do czynienia, podczas odtwarzania muzyki za pomocą wbudowanego głośnika nie zachęca, a wręcz zniechęca do głośnego odtwarzania muzyki tą drogą, generując bardzo płaski dźwięk. Na szczęście Lumia 730 się do tej grupy telefonów nie zalicza. Choć nie gra najgłośniej, dźwięk nie sprawia wrażenia płaskiego i jeśli ktoś lubi taka formę słuchania muzyki (ja nie) to Lumia go nie zawiedzie.

Zupełnie inaczej ma się kwestia słuchania muzyki na słuchawkach, choć tu decydującą rolę mają jednak słuchawki. Na plus dla Microsoftu należy zaliczyć, iż aplikacja do odtwarzania muzyki posiada dosyć rozbudowany i wygodny w użyciu korektor dźwięku, którego ustawienia mają rzeczywisty wpływ na muzykę jaką odtwarzamy.

Lumia 730 została także wyposażona w radio, które dosyć przeciętnie radzi sobie z odbiorem fal radiowych. Dużym minusem jak dla mnie jest brak możliwości dodania nazw do listy ulubionych stacji radiowych. Ktoś liczy na to, że będę pamiętał jaka stacja kryje się za 90.6, 102.4 itd. ?

Tak zbliżyliśmy się do najbardziej zagadkowego dla mnie elementu telefonu, czyli systemu operacyjnego. Lumia 730 sprzedawana jest fabrycznie z preinstalowanym Windows Phone 8.1 i jak chwali się Microsoft, telefon ten posiada możliwość aktualizacji do Windows 10. Zanim jednak przejdę do aktualizacji, chwilę uwagi chciałem poświęcić na Windows Phone 8.1.

W wersji fabrycznej, producent dodał niewiele dodatków nie związanych z samym systemem Windows 8.1. Wśród nich znalazły się polskie akcenty, takie jak TVN Meteo oraz aplikacja z programem TV. Na szczęście bez trudu można je usunąć i tym samym zaoszczędzić sobie trochę miejsca.

Sam system na Lumii 730 działa bez najmniejszych zastrzeżeń. Reakcje telefonu na działanie użytkownika są szybkie i widać, że system sam w sobie nie stanowi nadmiernego obciążenia dla telefonu. Jest to o tyle ważne, że telefon posiada nie najmłodsze już serce - czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 400 @1.2 GHz.

Sytuacje gdy telefon uraczy nas komunikatem o konieczności „odświeżenia” aplikacji (związane głównie z brakiem wolnej pamięci) pojawiają się bardzo sporadycznie. Jak wykazuje praktyka, Windows Phone 8.1 radzi sobie całkiem przyzwoicie na 512 MB pamięci RAM, a Lumia 730 została wyposażona w 1 GB pamięci. Sama filozofia systemu jest w mojej ocenie spójna i konsekwentna choć nie brak tam prawdziwych kwiatków np:

Jedna z aplikacji Microsoftu wymagająca rejestracji użytkownika poprzez stronę www uznała, że przeglądarka w telefonie jest zbyt stara i należy ją zaktualizować. Pod informacją był link do aktualizacji IE ale w wersji desktop, która to oczywiście na telefonie się nie zainstaluje.

Innym, irytującym mnie problemem jest przesyłanie muzyki na telefon. Instrukcje Microsoftu w tej materii wydają się być proste.

Po przesłaniu 367 plików muzyki (zakupione w iTunes Store) do odpowiedniego katalogu na OneDrive pojawiły się one w aplikacji po kilku godzinach. Muzyka taka jest strumieniowana z katalogu na OneDrive przez odtwarzacz muzyczny. A co jeśli ktoś zapragnie fizycznie nagrać muzykę na telefonie ? Teoretycznie jest to proste. Jest aplikacja OneDrive dająca dostęp do naszej chmury i posiada ona opcję pobrania plików i zapisania ich albo na telefonie, albo na karcie SD. Rzecz w tym, że jednocześnie można zaznaczyć do pobrania tylko 100 plików, aby było weselej, musimy zaznaczać każdy z nich oddzielnie. Dlaczego tak ? Czemu nie ma opcji zaznacz wszystko i pobierz ? Nie mam pojęcia.

Takich drobnych i mniej drobnych uciążliwości użytkownik telefonów z Windows Phone z pewnością nie uniknie. Dodatkowym argumentem zniechęcającym potencjalnych użytkowników telefonu może być fakt, iż niektóre aplikacje informują, iż od Windows 10 nie będą działać i zostaną zastąpione inną aplikacją, lub że ich funkcjonalność począwszy od (tu jakaś data) zostanie ograniczona. Tego typu informacje raczej działają zniechęcająco na użytkowników.

Jak wspominałem uprzednio, telefon ma otrzymać aktualizację do Windows 10. Zgodnie z procedurą zalecaną przez Microsoft, należy zainstalować „Doradcę uaktualnienia” ??? Po co ? Po co sprawę aktualizacji oprogramowania systemowego telefonu załatwiać dodatkową aplikacją ? Niech ta zagadka pozostanie zagadką Microsoftu, jednakże przed nami kolejna zagadka. Po przeanalizowaniu telefonu przez „Doradcę uaktualnienia” oświadcza on, że ma dobrą wiadomość i mogę uaktualnić telefon do Windows 10 ale…. Nie dziś. Microsoft pracuje nad tym z moim operatorem komórkowym i producentem telefon. Chwila ! To nie Microsoft jest producentem telefonu ? A z którym operatorem pracuje ? Z tym z pierwszej karty SIM, czy z drugiej karty SIM ? Co ma operator do telefonu który nie został sprzedany przez operatora ? Wiem, czepiam się i komunikat jest zapewne uniwersalny, co nie zmienia faktu, że przekaz jest kompletnie niejasny i w mojej ocenie świadczy tylko o tym, że Microsoft chyba nie panuje nad sytuacją.

Pokusiłem się o aktualizację telefonu poprzez Windows Insider. Dzięki instalacji Windows 10 otrzymujemy nowe funkcje oraz… brak kompatybilności z kilkoma aplikacjami. Przestają działać np. niektóre aplikacje bankowe co w mojej ocenie sprawia, że aktualizacja Windows 10 przynajmniej dla mnie pozostaje mocno dyskusyjna tym bardziej, że….

… wielu producentów oprogramowania patrzy na Windows Phone niechętnie lub postanowiło zupełnie wymazać ten system ze swojej świadomości.

Oprogramowanie „młodzieżowe” albo ma poważne braki, albo sztandarowe aplikacje używane przez współczesną młodzież mają ograniczoną funkcjonalność w porównaniu do swoich odpowiedników na Androida czy iOS. Co więc wybierze młody człowiek ? Obawiam się nie będzie to Windows Phone.

Dobrze nam znany tu Ksiądz Proboszcz, którego niektórzy mają za trolla opłacanego przez Microsoft twierdził, że to platforma poważna. Ja uważam, że Ksiądz Proboszcz to wielki „jajcarz” i przesympatyczny „wesołek”. Pozdrawiam go tu serdecznie, ale niestety nie jest to platforma dla ludzi poważnych. Kilka banków w ogóle nie przewidziało swoich aplikacji mobilnych na Windows Phone. Te które zdecydowały się na stworzenie swoich aplikacji na tą platformę, potraktowały ją raczej po macoszemu. Nie dość, że nie są one od dawna aktualizowane, nie dość że w porównaniu do swoich odpowiedników na Android czy iOS wyglądają mocno archaicznie, to często brakuje w nich wielu funkcji, które pojawiają się na innych platformach.

Gdy po aktualizacji do Windows 10 zadzwoniłem do banku, którego aplikacja przestała działać z pytaniem – „co mam zrobić”, zasugerowano mi aby pozostać przy Windows Phone 8.1 lub korzystać z bankowości poprzez przeglądarkę.

„Czy planują Państwo aktualizację swojej aplikacji tak, aby działała z Windows 10 ?”. „na razie nie wiem nic na ten temat. Wiem, że za kilka dni pojawi się aktualizacja na iOS” (chodziło tu o kilka nowych funkcji w bankowości internetowej, których brakowało w wersji mobilnej).

Tak więc telefony z Windows Phone to porażka ? Z pewnością nie. Przy niewielkich zasobach sprzętowych, oferują naprawdę sporo ciekawych funkcji i płynne działanie. Kafelkowe menu, w mojej ocenie słabo sprawdzające się na komputerach, jest naprawdę świetne na telefonach. Nie można mieć też poważniejszych zarzutów do konstrukcji samego telefonu. Choć wykonany głownie z plastiku, nie sprawia wrażenia tandetnego. Stylistyka może się podobać lub nie, z pewnością nie da się o niej powiedzieć „odpustowa”. Z doświadczenia też wiem, że sposób montażu telefonów Lumia stoi na naprawdę wysokim poziomie. W przeciwieństwie do tanich produktów konkurencji, Microsoft nie stosuje tu metody klejenia wszystkiego ze wszystkim. Elementy wewnątrz Lumii, łączone są z głową i nie przyprawiają o bezsenność ewentualnych serwisantów. W mojej ocenie,
oferowana jakość w stosunku do ceny jest naprawdę bardzo wysoka.

Gdyby tylko jeszcze Microsoft postanowił powalczyć na rynku telefonów, a nie udawać że walczy….

Czy więc poleciłbym Lumię 730 komuś ze swoich znajomych ? To ciężkie pytanie. Z jednej strony atrakcyjna cena, niezła jakość, bardzo dobry aparat fotograficzny, wygodny, logiczny i płynnie działający system. Z drugiej strony polityka Microsoftu, a raczej jej brak, oraz niechęć wydawców oprogramowania sprawia, że wielu potencjalnych nabywców może już dziś uznać, że to platforma bez przyszłości. Nie każdy jednak ma ochotę instalować na swoim telefonie milion aplikacji. Nie każdy chce dokonywać aktualizacji. Niektórym wystarczy solidny telefon i aparat w jednym. Tak więc pewnej grupie użytkowników z pewnością poleciłbym Lumię 730 z pełną świadomością, że spełni ona ich wymagania. Niestety, grupa tych, którym bym odradził zakup tego telefonu jest znacznie większa. Odradziłbym nie ze względu na jakość, ale ze względy na to, co dzieje się z oprogramowaniem na tej platformie.

Czy jestem zadowolony ze swojego wyboru ? Jak najbardziej. Lumia 730 to mój drugi telefon i używam jej regularnie obok iPhona. Lubię robić nią zdjęcia, ale wiem że jako jedyny smartfon, nie umożliwiłby mi zrealizowanie wszystkich zadań, jakie na co dzień realizuję przy użyciu smartfona.


 

urządzenia mobilne

Komentarze