Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Niezwykłe zwierzątko Apple

Choć Apple z całą pewnością nie należy do najstarszych firm w branży IT, jest jedną z niewielu firm, które mogą pochwalić się tak wieloma legendami, historyjkami czy symbolami ukrytymi nawet we współczesnych produktach. Ot, choćby fakt, że każdy włączony po raz pierwszy iPhone wyświetla godzinę 9:41, a więc godzinę, gdy Steve Jobs zaprezentował pierwszy telefon Apple. Innym symbolem było menu Apple w systemie operacyjnym komputera. Po raz pierwszy pojawiło się wraz z komputerem Macintosh i jest obecne do dziś, choć Apple miało plany, by je usunąć. Podczas prac nad Mac OS X pojawiły się wersje testowe systemu, pozbawione menu Apple, co wywołało słuszny protest użytkowników. Bardzo szybko menu pojawiło się... ale na środku belki. I to nie spotkało się z akceptacją użytkowników komputerów Apple. Nic więc dziwnego, że w pierwszej, oficjalnej wersji OS X, menu Apple było już na swoim tradycyjnym miejscu. Apple ma jednak nieco więcej symboli i historii zdecydowanie ciekawszych i zabawniejszych niż te, związane z godziną 9:41 i menu Apple.

Narodziny dziwnego zwierzaka

Podczas prac nad pierwszym komputerem Macintosh oraz jego systemem operacyjnym, do zespołu trafiła Suzan Kare. Miała zajmować się opracowaniem elementów graficznych pierwszego systemu Macintosha, ikonek, fontów oraz rozmaitych symboli. To właśnie Suzan Kare zaprojektowała obecny do dziś symbol "śmigiełka" lub "kalafiora" obecnego na klawiszu CMD oraz "wanny" na klawiszu ALT. Suzan zaprojektowała także ikonę samego Macintosha (symbol startowy komputerów Apple do czasu debiutu OS X), zegarka, kosza na śmieci i wielu innych ikon obecnych przez wiele lat w systemie operacyjnym Macintosha i częściowo obecnych do dzisiaj.

Suzan Kare zaprojektowała także fony systemowe używane przez pierwsze komputery Apple. To właśnie Suzan stała za fontami Monaco, Geneva, Chicago, Monaco, New York, San Francisco i Cairo.

r   e   k   l   a   m   a

Wiele z tych fontów obecnych jest do dziś, ale najdziwniejsze są fonty Cairo, które nie są fontami a symbolami. To właśnie wśród nich znajduje się bohater dzisiejszego opowiadania.

Symbole Cairo stworzone przez Suzan Kare miały stanowić formę ozdobników, gdyż można było ich używać w tradycyjnym edytorze tekstu, były używane przez system oraz mogły być wykorzystywane przez rozmaite aplikacje. To właśnie na bazie Cairo powstała gra Cairo ShoutOut, która tak naprawdę operowała na fontach i znakach oferowanych przez system operacyjny Macintosha.

Pośród wielu symboli Cairo, znajduje się biały pies w czarne łaty, patrzący w lewo. Tak naprawdę nikt nie wie, dlaczego właśnie niepozorny piesek zwrócił na siebie uwagę na tyle, by jako jedyny uzyskać własne imię - Clarus. Do dziś nie wiadomo, kto postanowił go tak nazwać, a skoro już był i miał własne imię nic dziwnego, że zaczął żyć własnym życiem.

Clarus rusza do pracy w drukarni

Wraz z pojawieniem się pierwszego Macintosha pojawiły się także pierwsze drukarki LaserWritter, mogących zamienić niewielkiego Macintosha w bardzo profesjonalną maszynę do DTP i małej poligrafii. Drukarki współpracujące z pierwszym Macintoshem były przystosowane do drukowania zawartości jego niewielkiego ekranu. Sytuacja jednak się skomplikowała wówczas, gdy w ofercie Apple pojawił się Macintosh II i możliwość współpracy z zewnętrznymi monitorami o różnych rozmiarach. Pojawiła się potrzeba, by użytkownik w łatwy i szybki sposób mógł wizualnie ocenić, czy chce drukować w pionie, czy w poziomie oraz, czy obraz zachowuje właściwe proporcje. Najlepiej by było, by użytkownik mógł to wszystko łatwo określić za pomocą prostego symbolu. Kto wpadł na pomysł, by symbolem tym stał się Clarus ? Nie wiadomo.

Clarus miał tę korzystną cechę, że łatwo było przy jego pomocy określić, czy strona jest ustawiona w pionie, czy w poziomie. Łatwo też było ocenić wizualnie, czy nie za bardzo przypomina jamnika (a więc strona zbyt rozciągnięta), lub utuczonego buldoga (strona zbyt wąska). Ale nie czarujmy się, można było to także zrobić przy pomocy innych symboli. To jednak Clarus trafił do drukarni Apple.

Jak masz naprawdę na imię?

Choć Clarus był już obecny w systemie komputerów Macintosh i bez wątpienia, stał się jego ważnym elementem, nikt nie myślał nad tym, skąd i dlaczego się tam znalazł. Nikt nie uznawał, by jego rola była na tyle ważna, by zajmować się jego historią. W kwietniu 1989 roku, jeden z pracowników Apple - Mark Harlan musiał przygotować dokumentację techniczną dla programistów, a jego uwagę zwrócił właśnie Clarus, pojawiający się w oknie ustawiania wydruków. Mark Harlan postanowił się dowiedzieć skąd i dlaczego Clarus się tam znalazł, ale nikt w Apple nie potrafił mu tego w zadowalający sposób wytłumaczyć. Pierwotny zespół Macintosha od dawna już nie istniał, Suzan Kare pracowała w NeXT, a reszta pracowników nie pamiętała albo też nie miała ochoty zajmować się takimi detalami jak Clarus. Co gorsze, nikt nie wiedział, że ów niewielki piesek ma na imię Clarus.

Mark Harlan na własne potrzeby nazwał go "Dogcow" uznając, że tak naprawdę to skrzyżowanie psa z krową. Najprawdopodobniej to właśnie Mark Harlan jest autorem legendy, która na stałe przylgnęła do Clarusa.

Dogcow w swojej naturze nie jest ani psem, ani krową. To raczej specjalna, genetyczna hybryda psa i krowy. Choć występują w środowisku naturalnym, są bardzo trudne do zaobserwowania, gdyż Dogcow posiada tylko dwa wymiary, a do człowieka najczęściej staje facet to face, a wówczas przecież go nie widać.

Z czasem ta prosta historyjka obrosła dodatkowymi elementami. Clarus miał być nieślubnym dzieckiem krowy Clary i Rottwailera Cletusa. Dogcow miał być istotą czuwającą nad komputerami Macintosh, mogącą czasem robić złośliwe psikusy użytkownikowi Maca. To właśnie Dogcow i jego dwuwymiarowość stała za znanym w świecie polskich użytkowników komputerów Apple hasłem:

Bądź czujny jak pies podwójny !

A może to nie od Clarusa ? Sam nie wiem.

Inna wersja zdarzeń głosi, że nazwę imię Clarus otrzymał właśnie od Harlana, natomiast to Scott Zimmerman nazwał go Dogcow. Jak było naprawdę, do dziś nie wiadomo. Jednak wiadome jest, że to właśnie Zimmerman stwierdził, że Dogcow jako krzyżówka psa i krowy musi wydawać odgłos, przypominający zarówno muczenie krowy, jak i szczekanie psa, czyli Moof!

Co ciekawe, słowo Moof używane jest do dziś, choć całkowicie oderwane od świata Apple. Zgodnie ze słownikiem slangu miejskiego, Moof to słowo bez znaczenia, napisane w zeszycie. Można komuś zamoofować zeszyt.

Moofować - napisać w czyjejś kiążce, zeszycie, na kartce słowo moof. Jest to forma zabawy (moofowanie), gry towarzyskiej, której celem jest zabawa sama w sobie. Moofowanie polega na napisaniu jak największej ilości i jak największych moofów.

Trzecia historia na temat narodzin Krowopsa głosi, że nazwy "Dogcow" po raz pierwszy użył Ginger Jernigan, jeden z programistów ROM Macintosha. Nazwy "Dogcow" miał użyć trochę nieświadomie w dniu 15 października 1987 roku w drukarni, gdy usiłował wyjaśnić pracownikom drukarni, czy to pies, czy krowa. To właśnie wówczas nazwę tą miał usłyszeć Scott Zimmerman i to właśnie on ją spopularyzował. Sam Scott Zimmerman do dziś nie zabrał stanowiska w tej sprawie i ponoć tylko szelmowsko się uśmiecha, gdy pada pytanie o Clarusa.

Wszystkie osoby stojące za Clarusem i jego legendą twierdzą, że Clarus jest...rodzaju żeńskiego, jednak nikt nie potrafi uzasadnić, dlaczego krowa (rodzaj żeński) ma górować nad psem (rodzaj męski). Widocznie tak ma być.

Niewyjaśnionych zagadek Clarusa jest jednak więcej. Wiadome jest, że na jednej z płyt przeznaczonych dla developerów, za pomocą specjalnej kombinacji klawiszy (Shift+Control+jakiś klawisz oraz wpisanie frazy "grazing off a cliff") komputer wydawał odgłos Moof. Co zabawne, do dziś nie wiadomo, jakie klawisze należało wcisnąć. Wie to tylko Mark Harlan, a on zasłania się obowiązującą go ciągle umową o tajemnicy. Skąd wiadomo, że Macintosh z uruchomioną płytą dla developerów wydaje odgłos Moof ? Mark Harlan potrafi to zrobić, a użytkownicy znaleźli głos Moof w specjalnym programie do przeglądania zawartości plików.

W latach dziewięćdziesiątych poczciwy Dogcow już pracuje nie tylko w drukarni Apple, ale staje się także coraz bardziej popularną maskotką. Apple nie tylko zaczyna wykorzystywać Clarusa jako symbolu, ale często wykorzystuje go w swoich materiałach promocyjnych oraz prezentacjach multimedialnych. W połowie lat dziewięćdziesiątych Dogcow pojawia się w ogrodzie z ikonami Apple zlokalizowanym na jednym ze skwerów przed główną siedzibą firmy. W tym czasie Dogcow jest już na tyle popularny, że wielu użytkowników robi sobie z nim pamiątkowe zdjęcia, a gadżety (koszulki, zegarki) z Clarusem są równie popularne, jak te, z tęczowym jabłuszkiem.

Clarus staje się nie tylko maskotką Apple, ale także formą zabawy dla grupy programistów Apple. Na jednym z domów nieopodal kampusu wywieszają oni olbrzymi baner z Krowopsem. Projektują oni rozmaite gadżety (koszulki, torby), które rozprowadzają wśród swoich znajomych i przyjaciół. Dogcow najczęściej pojawia się na okrągłym, zielonym tle. Co zabawne, kolor zielony został zupełnie prywatnie uzyskany od firmy Pepsi przez Chrisa Derossi, który ubzdurał sobie, że kolor zielony użyty w opakowaniach napoju Mountain Dew, będzie najwłaściwszym tłem dla Clarusa. Dlaczego ? To wie chyba tylko sam Derossi, choć oczywiście pojawiła się historia, że Clarus uwielbia Mountan Dew. W celu uzyskania możliwości użycia zieleni z Mountain Dew, Chris Derossi nie cofnął się przed wykonaniem całej masy telefonów do zarządu Pepsi i uzyskania zgody na nieodpłatne użycie właśnie tego odcienia zieleni.

Pojawia się też japońska wersja Clarusa na czerwonym tle. Japoński Clarus (także stworzony przez programistów Apple) nie wydaje odgłosu Moof, ale Moo-ann. Dlaczego ? Bo japońskie psy inaczej szczekają i nie robią Hau Hau, ale Aann Aann !

Clarus odchodzi na emeryturę

Wraz z pojawieniem się OS X, dwukolorowy Clarus coraz mniej pasuje do nowego systemu i ostatecznie zostaje wysłany na zasłużoną emeryturę. Sympatycy Krowopsa tworzą specjalną petycję z prośbą o przywrócenie Clarusa do okna ustawień wydruku. Pod petycją udaje się zebrać 8000 podpisów, ale Apple jest nieugięte. Choć wiele osób przypisuje decyzję o jego usunięciu samemu Jobsowi, jest to mało prawdopodobne, choć nie wykluczone. Wydawać by się mogło, że historia Clarusa dobiegła do końca. Na OS X 10.4 powstaje specjalna aplikacja ClarusX, przywracająca do okna ustawień wydruku Clarusa. Mało tego, po naciśnięciu opcji Drukuj, Clarus wydawał swoje Moof.

Choć oficjalnie Clarus zniknął z OS X, nieoficjalnie ciągle można było znaleźć jego ślady. Gdy na komputer pracujący pod kontrolą OS X 10.2.8 oraz posiadający zainstalowany Mac OS 9.2 łączył się z serwerem pracującym pod kontrolą Windows 2000, pod OS X serwer ten był widoczny tradycyjnie. W trybie klasycznym figurował jako serwer Moof.

Na szczęście Clarus nadal żyje i można go znaleźć w dokumentacji dotyczącej języka programowania Swift.

Clarus i jego Moof są zastrzeżonymi znakami towarowymi Apple i choć programiści stojący za historią Krowopsa od dawna nie są już pracownikami firmy Apple, prywatnie nader chętnie posługują się symbolem Clarusa, który często podobno pojawia się w ich prywatnej korespondencji.

Choć Clarus nie jest już tak popularnym zwierzątkiem Apple jak kiedyś, do dziś wzbudza wiele sympatii zwłaszcza u tych, którzy pamiętają jego czasy. Do dziś, koszulki z Moof cieszą się sporą popularnością, choć oficjalnie nie są już produkowane i powstają tylko jako indywidualne projekty sympatyków Apple. 

oprogramowanie hobby inne

Komentarze