Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

SSD do iMaca — Apple czasem irytuje nawet mnie

Życie użytkownika komputerów Apple nigdy nie należało do najłatwiejszych, zwłaszcza wówczas, gdy pragnie on dokonać pewnych zmian w posiadanym przez siebie komputerze. Jednym to przeszkadza bardziej, innym mniej, a ja jestem chyba przyzwyczajony do tego, że czasem jest „pod górkę”.

W czasach klasycznych Macintoshy użytkownik walczył głównie z dyskami i napędami SCSI. Choć nie był to jakiś „specjalny wynalazek" Apple, dyski SCSI, choć dużo szybsze niż ówczesne im dyski IDE, były także dużo droższe i trudniejsze do zdobycia na ubogim, polskim rynku. O ile w przypadku dysków IDE nie było też większych problemów z ich łączeniem, można było mieć dwa lub w najlepszym razie cztery takie dyski w swoim komputerze, w przypadku komputerów Apple ich ilość mogła być zdecydowanie większa, co wynikało z samej specyfiki SCSI. Tak więc szczęśliwy posiadacz komputera Macintosh, mógł połączyć sobie siedem lub nawet czternaście napędów połączonych w łańcuch, o ile umiał ów łańcuch połączyć i zakończyć specjalnym terminatorem.

Łączenie urządzeń SCSI nie było łatwe, choć metodą prób i błędów można było osiągnąć biegłość w tej dziedzinie, uzyskując tytuł „Terminatora” w społeczności makowej. Dodajmy do tego, że w świecie Apple SCSI to nie tylko dysk twardy, ale także napędy ZIP, iOmega, CD/DVD, skanery lub inne dobrodziejstwa mające ułatwić nam pracę i wymagające szybkiego transferu danych.

Pomysł, by w tych bardziej budżetowych komputerach zastąpić SCSI tradycyjnym złączem ATA dla większości użytkowników domowych był iście łaskawym gestem ze strony Apple, bo zamiast wydawać majątek na dysk SCSI o potencjale ledwie zauważalnym przez domowego użytkownika, można było kupić o wiele tańsze dyski ATA, które królowały w świecie komputerów PC.

Apple nie zamierzało tu odpuszczać zupełnie i przynajmniej na samym początku, niektóre dyski ATA działały nie do końca tak jak powinny. Apple montowało fabrycznie dyski z firmware dostosowanym do swoich komputerów. Czym się różnił dysk Maxtora przeznaczony dla Apple od tego samego dysku przeznaczonego na wolny rynek ? Nie mam pojęcia. Zdarzało się jednak, że dyski kupione na wolnym rynku działały nieco gorzej niż ten sam model oferowany przez Apple. Na szczęście stan takiego rozdwojenia jaźni był bardzo krótki i minął.

Po problemach z dyskami nastał problem z pamięcią, choć nie było tu wielkiej winy Apple. W czasach pierwszych Macintoshy z procesorem Power PC G3 pojawiały się problemy z pamięcią (wówczas SDRAM 168 pin). Pamięci, choć standardowo występujące i przyswajane przez komputery PC/Windows, nie zawsze chciały działać poprawnie w poczciwych iMacach. Te oferowane przez samo Apple, choć zdecydowanie droższe, działały zawsze. Te kupowane w „sklepach komputerowych” czasem nie działały i nie miał znaczenia producent, a czasem konkretna seria. Oczywiście i wówczas użytkownik Apple musiał być przygotowany na pewne niedogodności i wiedzieć, które pamięci rzadziej powodują problemy, które częściej, a które prawie zawsze działały. A i tu dobrze było być dogadanym ze sklepem, aby w przypadku problemów dało się dokonać wymiany na inne egzemplarze czy modele. Z czego wynikały problemy ? Dlaczego Apple tak utrudniało ? Otóż w przypadku pamięci wina nie leżała po stronie Apple, ale po stronie ogromnej czułości iMaca na odchylenia od normy działania tych pamięci. Krótko mówiąc, in gorszy był producent pamięci i im mniej przestrzegał specyfikacji, tym większe szanse na problemy w komputerze. Na szczęście i ten problem z czasem minął.

Koronnym wreszcie problemem użytkownika Macintosha był napęd CD/DVD (lub nagrywarki płyt CD). Przez wiele lat, Apple uparcie trzymało się w tej materii złącza SCSI. W wielu komputerach domowych nawet gdy dysk twardy komunikował się z komputerem poprzez złącze IDE, napęd CD ciągle „wisiał” na złączu SCSI. Upór Apple w tej materii wynikał z możliwości uruchamiania komputera bezpośrednio z płyt w czasach, gdy Windows tego jeszcze nie potrafił. Tym samym liczba napędów CD była w pewnym sensie ograniczona, a i one musiały posiadać specjalny Firmware „błogosławiony” przez Apple.

Oczywiści dało się podłączyć inne napędy SCSI albo IDE i na szczęście działały one zazwyczaj poprawnie. Jednak nie dało się z nich zabootować komputera, a więc kwestia instalacji systemu była już wielkim problemem, nie wspierały one pewnych funkcji Mac OS, a nagrywarki nie nagrywały płyt. Oczywiście i w tym wypadku użytkownicy jakoś sobie radzili. W sieci można było znaleźć dosyć obszerną listę napędów całkowicie poprawnie działających z komputerami Macintosh, choć nie miały one owego „błogosławieństwa” Apple. Licznie pojawiały się też mniej lub bardziej zaawansowane programy, które miały umożliwić im poprawne działanie pod Mac OS. To właśnie wówczas narodził się jeden z najlepszych programów do nagrywania płyt CD - Toast, który potrafił zmusić „niekoszerne” nagrywarki do poprawnej współpracy z Mac OS.

Wydawać by się mogło, że były to dawne czasy, o których można by dziś opowiadać tylko zabawne historie. Nic podobnego. Także i później (a nawet i dziś) Apple mniej lub bardziej skutecznie potrafi utrudnić życie użytkownikom, którzy pragną samodzielnie ulepszyć swoje komputery, bez bliższych i kosztownych kontaktów z serwisem Apple.

Chcę ulepszyć iMaca i... nie mogę.

Kilkanaście dni temu, w moje ręce trafił dysk SSD Cruical MX300, który otrzymałem w ramach wygranej w konkursie dobreprogramy.pl. Miałem spore szczęście, gdyż od pewnego czasu myślałem nad instalacją SSD w moim iMacu, a firma Cruical zauważa komputery Apple zamieszczając na swojej stronie informacje dotyczące montażu swoich produktów w komputerach z Cupertino.

Mój iMac będący podstawowym komputerem w domu, już od pewnego czasu wydawał mi się nieco spowolniony przez wbudowany dysk talerzowy. Choć od pewnego czasu zastanawiałem się nad jego wymianą na SSD, jakoś nie mogłem zdecydować się na ten krok z uwagi na ceny SSD. iMac posiada dysk 500 GB i jakoś nie mogłem pogodzić się z myślą, by zainstalować SSD o pojemności mniejszej niż 500 GB, a dyski SSD 500 GB do najtańszych nie należą. Możliwość otrzymania dysku Cruical MX300 o pojemności 525 GB była więc iście uśmiechem losu. Zanim jeszcze dysk dotarł, teoretycznie przygotowałem sobie odpowiednie narzędzia niezbędne do jego wymiany (nie… sam śrubokręt nie wystarczy).

Gdy kurier dostarczył mi dysk, bezzwłocznie przygotowałem sobie stanowisko do rozebrania iMaca, odczepiłem szybę i… przypomniałem sobie, że od któregoś roku Apple zaczęło utrudniać samodzielną wymianę dysków w iMacu. Sprawdziłem i oczywiście mój iMac znajdował się w owej grupie, gdzie wymiana dysku wbrew pozorom wcale nie jest taka prosta.

Począwszy od 2010 roku, w komputerach iMac Apple montowało dyski (głównie WDC Blue) ze wbudowanym czujnikiem wykorzystywanym do obsługi wentylatora. Dyski miały też nieco inny firmware obsługujący ów czujnik. Tak więc dysk w iMacu oprócz standardowego kabla zasilającego oraz kabla SATA, posiadał dodatkowy, cieniutki, dwużyłowy kabelek, łączący dysk z płytą komputera. Co gorsze, wtyczka owego kabelka wpinana do dysku, była dopasowana rozstawem pinów oraz swoim kształtem do dysków Western Digital.

Jakie zadania realizował ów magiczny czujnik ? A no takie same jak inne czujniki. Mierzył temperaturę pracy dysku i w zależności od niej zwiększał lub zmniejszał obroty wentylatora odpowiedzialnego za chłodzenie tej części iMaca, w której dysk był zamontowany fabrycznie. Życie nie jest łatwe i żaden napęd SSD nie posiada złącza umożliwiającego podpięcie owego dodatkowego kabelka, sterującego pracą wentylatora.

Chcąc nie chcąc, odłożyłem modernizację iMaca i postanowiłem poszukać w sieci rozwiązania tej zagadki oraz popytać znajomych.

Przeglądając rozmaite strony, posty, fora i poradniki wyłonił mi się następujący obraz. Całkowite odpięcie czujnika sprawia, że wentylatory iMaca zostają pozbawione jakiejkolwiek kontroli, zaczynają tłoczyć powietrze z maksymalną prędkością, a praca na takim komputerze przypomina pracę w olbrzymiej serwerowni. Nic przyjemnego.

SSD z protezą w tle ?

Jednym z rozwiązań, są liczne programy zajmujące się niezależnym sterowaniem prędkością obrotów wentylatorów. Jedne robią to mniej inne bardziej doskonale. Jedne wykorzystują do sterowania inne czujniki, inne zdają się tylko i wyłącznie na czujność użytkownika komputera. Jedne darmowe, inne płatne (nawet 39 USD). Rozwiązanie niby korzystne. Instalujemy taki program, zaraz po uruchomieniu iMaca wentylatory pozbawione kontroli rozpędzają się do prędkości maksymalnych, ale gdy tylko demon owego programu zacznie działać, wszystko wraca do normy. Tanie i proste, ale nie idealne.

Po pierwsze, czasem zdarza mi się używać Bootcampa na iMacu, a więc musiałbym instalować też odpowiednią wersję tego programu pod Windows. Kwestia druga to fakt, że moim zdaniem programowe rozwiązanie problemu byłoby tylko protezą. Po jakiejkolwiek re instalacji musiałbym pamiętać o ponownym instalowaniu odpowiednich programów, przy chęci sprzedaży iMaca, musiałbym tłumaczyć potencjalnemu nabywcy co i jak, a mnie osobiście coś takiego zniechęcałoby do zakupu komputera. Jakieś takie kombinacje programowe, bo coś działa nie tak, jak powinno ? Problemem byłaby też diagnostyka w razie awarii. Apple Harwdare Test nie zauważa programu do regulacji pracy wentylatora, tylko brutalnie wskazuje awarię czujnika.

Jeśli chodzi i programowe rozwiązanie problemu, można też znaleźć inne, moim zdaniem bzdurne propozycje przepisywania odpowiednich sterowników (kexów) do odpowiedzialnych za pracę wentylatora. Propozycje przeznaczone tylko do pracy w środowisku OS X i jak wynika z komentarzy, zazwyczaj nieskuteczne.

Sprzętowy emulator czujnika. Tego nie grali....

Rozwiązanie drugie, ciekawe, choć nieco droższe. Amerykańska firma OWC znana jest w środowisku Apple z produkcji całkiem ciekawych rozwiązań alternatywnych dla komputerów z logiem nadgryzionego jabłuszka. Oferuje nie tylko możliwość rozbudowy o tańsze i wydajniejsze zamienniki (np. dyski do MacBooka Air), ale też rozwiązania umożliwiające rozbudowę komputera lub znoszące swoiste ograniczenia w tej materii, jakie narzuca Apple. W ofercie OWC znajduje się… sprzętowy emulator czujnika termicznego dysku, przeznaczony właśnie dla iMaca. Jest to nic innego jak kabelek zakończony niewielką płytką z kilkoma układami, imitującymi wiernie pracę czujnika umieszczonego w dyskach Western Digital montowanych w iMacu. Rozwiązanie niemal idealne, komputer po wymianie dysku lub jego zamianie na SSD zachowuje się dokładnie tak samo, jak wówczas, gdy pracował z dyskiem oryginalnym. Zachowane są wszelkie parametry związane z regulacją pracy wentylatora, co jest najlepszym, możliwym rozwiązaniem. Ów sprzętowy emulator poprawnie zachowuje się także podczas diagnostyki komputera i Apple Hardware Test wykazuje go jako w pełni sprawny czujnik temperatury twardego dysku. Cena takiego czujnika to około 35 USD co tragedią nie jest. Tragedią jest koszt wysyłki z USA (około 10-15 USD) oraz czas oczekiwania.

Prowadząc swoje poszukiwania w sieci, trafiłem też na bardzo tanie rozwiązanie, polegające na wpięciu w kabel czujnika opornika o wartości 15 Kom, co miał sprawić, że odpowiedni wentylator pracuje ze stałą prędkością obrotową. Niezbyt głośno, ale na tyle wydajnie, by skutecznie chłodzić wnętrze komputera. Rozwiązanie warte… kilka groszy, choć także nieidealne przecież.

Idąc tym tropem, pomyślałem, że wbudowany w fabryczny dysk czujnik za pomocą zmiennej oporności reguluje odpowiednim wentylatorem iMaca. I robi to niemal dokładnie tak samo, jak czujniki stosowane przez Apple wcześniej — czujniki doklejane do dysku na taśmie. Dalsze poszukiwania w sieci i rozmowy wykazały, że trop jest dobry i zastąpienie luźnego kabelka starym czujnikiem jest rozwiązaniem skutecznym, choć nikt nie wie, czy praca wentylatora jest dokładnie taka sama jak w przypadku czujnika wbudowanego w dysk. Rozwiązanie działa, komputer się nie przegrzewa i z punktu widzenia użytkownika, nie ma znaczenia czy to czujnik stosowany przed 2010 rokiem, czy ten, umieszczony w fabrycznym dysku komputera. Problem w tym, że czujniki te można kupić na portalach aukcyjnych, ale w cenie ponad 100 zł. Zainteresowanym zdradzę tajemnicę. Ów magiczny czujnik składający się ze wtyczki umieszczonej w płycie głównej, dwóch kabelków o długości 15 cm i magicznej, czarnej kostki, czujnik przez wielu wyceniany na więcej niż 100 zł, to nic innego, jak dwa kabelki ze wtyczką z jednej strony, oraz tranzystorem bipolarnym NPN 2N3904 w cenie 8 groszy za sztukę. Emiter i bazę łączymy z kablem czarnym, kolektor z kabelkiem szarym, voula i działa.

Droga na skróty...

Można uznać, że to rozwiązanie najtańsze i najskuteczniejsze. Ale… da się jeszcze prościej, o czym poinformował mnie znajomy postem tej treści:

Zaglądałeś do iMaca z 2012 roku ? To model o podobnej konstrukcji jak Twój. Komputery te były też pierwszymi modelami iMaca ze wbudowanym, fabrycznym dyskiem SSD, ale także występowały z tradycyjnym dyskiem HDD. Dyski w tym modelu miały także wbudowany czujnik temperatury, połączony dokładnie tak jak w Twoim, kabelkiem z płytą główną. A jak było, gdy Apple montowało dysk SSD ? Nie było kabelka, nie było gniazdka na płycie. Piny brakującego gniazda są zwarte na stałe, a komputer pobiera dane o temperaturze ze SMART-u i na tej podstawie reguluje sobie wentylatorami. Z tego co wiem, w Twoim iMacu też to zadziała. Wywal wtyczkę wpinaną do dysku i połącz dwa kabelki.

Zgodnie z sugestią kolegi, tak też uczyniłem i od tygodnia mój iMac wyposażony w dysk SSD działa jak należy, z wykorzystaniem czujnika SMART.

Na koniec nasuwa się pytanie, po co Apple tak utrudniło ? Skąd pomysł na kabelki i wymyślanie nowych rozwiązań starych, dawno już rozwiązanych problemów. Bo w świetle powyższego wpisu, czym różni się stary, przyklejany do dysku czujnik zbudowany na podstawie tranzystora bipolarnego od tego, wbudowanego w dedykowany dysk Western Digital czy od tego czujnika, jaki umieszczony jest w każdym współczesnym dysku posiadającym SMART. Jak wynika z powyższego, kompletnie niczym.

Teorii na ten temat jest wiele. Przeciwnicy Apple twierdzą, że to świadome działanie mające na celu uniemożliwienie wymiany dysku samodzielnie lub wymianę na podzespół inny niż ten, jakie dostarcza Apple. Może coś w tym jest, ale iMac nie jest komputerem, w którym przeciętny Kowalski wymieni dysk samodzielnie. Zresztą samo zabezpieczenie przed nieautoryzowaną wymianą, jak widać dosyć słabe.

Teoria bardziej wyważona mówi o oszczędności. Apple, zamiast produkować doklejany czujnik, zobowiązało Western Digital do stworzenia takiego, a nie innego rozwiązania. Ale czy na pewno ? Odejmując koszt kabelka i wtyczki, bo w obu rozwiązaniach i starym i nowym są takie same, jedynym innym kosztem jest ów tranzystor bipolarny w cenie 8 groszy za sztukę cena detaliczna. Ile Apple mogłoby zaoszczędzić, rezygnując z tranzystora ? Sam bez trudu wskazałbym kilka innych detali, z których Apple mogłoby zrezygnować, robiąc o wiele większe oszczędności, a użytkownik nawet by tego nie zauważył.

Przyznam się, że sam nie mam wyrobionego zdania na ten temat. Przychylałbym się do twierdzenia, że Apple w ten sposób chciało zapewnić sobie optymalny pomiar temperatury a co za tym idzie, optymalną pracę wentylatorów i lepsze chłodzenie iMaca, w którym ze względu na jego konstrukcję, chłodzenie jest zagadnieniem bardzo złożonym.

Jak jednak widać z dzisiejszego wpisu i owe rozdmuchane ograniczenia da się czasem obejść całkiem tanio i skuteczne, choć nie ukrywam, konieczność wyszukania owych rozwiązań, jest czasem zajęciem czasochłonnym, irytującym, ale na szczęście opłacalnym. 

sprzęt porady

Komentarze

0 nowych
lyncz   7 #1 02.01.2017 20:46

Jak zawsze świetny wpis :)

Berion   16 #2 02.01.2017 21:15

I właśnie takie absurdy skutecznie zniechęcają mnie do Jabłek.

"Przeciwnicy Apple twierdzą, że to świadome działanie mające na celu uniemożliwienie wymiany dysku samodzielnie lub wymianę na podzespół inny niż ten, jakie dostarcza Apple"

Nie trzeba być "przeciwnikiem Apple", wystarczy logicznie myśleć. I prawdę powiedziawszy to zaszokowałeś mnie poziomem alienacji Apple. Czujniki temperatury dysku są w nich od... początku S.M.A.R.T, czyli... nie chcę Ciebie dołować od kiedy. ;)

"Otóż w przypadku pamięci wina nie leżała po stronie Apple, ale po stronie ogromnej czułości iMaca na odchylenia od normy działania tych pamięci. Krótko mówiąc, in gorszy był producent pamięci i im mniej przestrzegał specyfikacji, tym większe szanse na problemy w komputerze."

Mógłbyś rozwinąć temat?

Autor edytował komentarz w dniu: 02.01.2017 21:16
macminik   18 #3 02.01.2017 21:22

@Berion: To były czasy, gdy na rynku pojawiały się pierwsze pamięci taktowane 133 MHz. i jeśli mnie pamięć nie myli w kwestii detali technicznych, niektóre z nich nie zgłaszały się w systemie tak szybko jak oczekiwały procedury testowe na skutek czego, system twierdził że pamięci nie ma, lub jest niesprawna. Czasem widział np. jakiś kawałek kości. Np. z 64 MB meldowało się 32 albo np. abstrakcyjnie.... 14 MB. Później wszystko się unormowało z czasem i w zasadzie każda kupiona kostka działała. Nie pamiętam który producent był w miarę pewny, a którego zupełnie należało unikać. Pamiętam, że 64 MB od Samsunga stwarzały problemy.

Apple wówczas przedawało i fabrycznie montowało RAM od Samsunga, Microna i czegoś jeszcze... nie pamiętam teraz nazwy.

By jeszcze problem pamięci jedno i dwustronnych, ale ten problem występował także na niektórych płytach PC.

GeloXD   8 #4 02.01.2017 21:23

@Berion: Bo ludzie mysla, ze user maca czy iphona to blond studentka, ktora ma mnostwo kasy albo jakis montazysta filmow ala gonciarz xD

Piotrek2255   11 #5 02.01.2017 21:23

APPLE - kto się spodziewał, że wymieni coś bez problemu, ten naiwny jak dziewica.

  #6 02.01.2017 21:41

Ostatnio widziałem w iMacu działanie "autoryzowanego" serwisu ... Masakra tak rozwalić złącza przy "dokładaniu" SSD.

karroryfer   7 #7 02.01.2017 21:44

Już pisałem ale napiszę jeszcze raz. Laptopy Appla - jak ktoś lubi / musi / stać go to ok mogę sie powstrzymać. Ale jaki ma sens kupowanie czegokolwiek desktopoweg ( nawet idesk) skoro to samo można sobie złożyć znacznie taniej.
Jeszcze parę lat temu to może taki imac to był powiew świeżości ( dla mnie wątpliwy ) ale teraz ? Kodi działa na windzie i jeszcze lepiej na Linuxie

macminik   18 #8 02.01.2017 21:59

@karroryfer: bo ładnie wyglada, bo ma OS X który działa, bo muszę go wymieniać rzadziej niż moi znajomi swoje PC, bo mam całe środowisko które idealnie ze sobą współpracuje out of the box...

Berion   16 #9 02.01.2017 22:54

@macminik: I taka odpowiedź mnie satysfakcjonuje, dzięki.

bachus   23 #10 02.01.2017 22:59

Lubię fajne techniczne wpisy - jak zwykle świetnie się czytało.

irokiee   9 #11 02.01.2017 23:51

heh i dlatego postawiłem na Hackitosha :)

  #12 02.01.2017 23:57

@macminik: "bo muszę go wymieniać rzadziej niż moi znajomi swoje PC, "

Argument cokolwiek dyskusyjny, jesli ktos dobrze dobral sprzet to i windowsowy pc bedzie dzialal tak dlugo jak i mac a powiedzialbym i czasami dluzej.
Zaleta Makowek jest wlasnie OSX i cale srodowisko, choc rowniez nie bez wad (problemy z keychainem mimo kolejnych wersji systemu ten problem nadal nie chce odejsc, OSX niezbyt dobrze dziala w domenie etc).
I chyba najwieksza wada makowek jest to ze po kilku latach sprzet jak i system jest porzucany i nawet jesli mamy dzialajacy laptop to nic juz na nim nie zrobimy bo albo wersja systemu jest nie wspierana albo nowy system odmawia instalacji bo za stary sprzet.

A co do tekstu to jak zwykle git. Dziwi czasem to ze apple mimo tego ze robi system pod jedna lub najwyzej kilka konfiguracji nadal nie potrafi zrobic systemu prawie idealnego.

  #13 03.01.2017 11:10

Takie wpisy jak te tylko powiększają mój brak zrozumienia tak uporczywej chęci posiadania Maca przez niektóre osoby. Jednak sam wpis bardzo dobry i ciekawy.
Wg mnie Apple dba o to żeby użytkownicy ich komputerów dbali o swoje IQ nieustannie rozwiązując takie łamigłowki jak ta.

Domker   8 #14 03.01.2017 15:00

Przecież zawsze można skorzystać z płatnego Apple Care za jedyne XXX zł :D
To jest właśnie polityka firmy.
Dobrze, że nie masz MacBooka z przyklejonymi elementami do obudowy ^^

macminik   18 #15 03.01.2017 15:08

@Domker: Apple Care nie obejmuje usług modernizacji komputera. A co do MacBooka, jedynym elementem przyklejonym jest bateria (jak w większości produktów Apple). reszta to śrubki i śrubeczki. Baterię zresztą bardzo łatwo odkleić, o ile się wie jak.

macminik   18 #16 03.01.2017 15:24

@Potato chip (niezalogowany): To może trochę inaczej. Nowe systemy operacyjne pojawiają się na komputery 6-7 letnie, ale np. MacBook Air z 2007 roku umożliwia instalację przedostatniej wersji OS X 10.11.2, a użytkownik ma dostęp do wszystkich usług jakie Apple wprowadziło. Tak więc choć system nie najnowszy, można skorzystać jeszcze z wszystkich serwisów usługowych i programów jakie oferuje Apple. A to komputer który ma już 10 lat i 2 GB Ram bez możliwości rozbudowy.

Problem zaczyna się wówczas, gdy wprowadzone są całkiem nowe serwisy i usługi przez Apple (tak było z iCloud). Nowy system je wspierał, a stary system nie, choć teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, by obsługę iCloud włączyć np. w OS X 10.6.8 (działa jeszcze na pierwszych Intelach).

Większym problemem jest brak wersji oprogramowania dostarczanych przez producentów trzecich. Z uwagi na dość dużą migrację użytkowników na nowe wersje systemu, szybko rezygnują oni z wersji na systemy starsze.

Jeśli jednak spojrzeć dobrze, to nie ma aż takiej tragedii.

10.4.11 najdłużej działający OS X na Apple, stracił swoją funkcjonalność kilka lat temu - jak się pojawiło iCloud, iTunes Store i App Store (chodzi jeszcze na PPC G3).
10.5.8 to najstarszy system, który dziś pozwala na logowanie się do iTunes Store i zakupy w nim (chodzi jeszcze na PPC G4)
10.6.8 na pierwsze Intele, umożliwia logowanie się do App Store i instalację programów z tego serwisu. Fakt, nie ma ich wiele, ale jednak. No i Chrome przestało go wspierać chyba rok lub dwa lata temu.
10.7 umożliwia uruchomienie wielu aplikacji a App Store i ma wsparcie w iCloud.
10.8 to taki przejściowy i twór
10.9 jak się da zainstalować, lepsza współpraca z urządzeniami iOS.

Od strony praktycznej, komputer 10-11 letni jest całkiem funkcjonalny, choć oczywiście nie zawsze gwarantuje dostęp do najnowszych usług jak iCloud, synchronizacja pomiędzy OS X a iOS czy powiadomienia.

Moim zdaniem, wynik całkiem przyzwoity. Jeśli do tego dołożyć, że jak uruchomiłeś system, aktualizowałeś go tylko i cieszysz się nim do dziś, to naprawdę bezobsługowe urządzenia. Wbrew pozorom, nie jeden komputer jaki miałem w rękach miał system fabrycznie uruchomiony, a później tylko aktualizowany o kolejne wersje.

demisen   5 #17 03.01.2017 20:04

Jakie zadania realizował ów magiczny czujnik ? A no takie same jak inne czujniki. Mierzył temperaturę pracy dysku i w zależności od niej zwiększał lub zmniejszał obroty wentylatora odpowiedzialnego za chłodzenie tej części iMaca, w której dysk był zamontowany fabrycznie.

Serio w Apple nie wiedzą co to jest SMART w HDD ? Potrzebują do tego dodatkowych kabli ?

Ojej te wspaniale zaprojektowane komputerki Apple nie mają miejsca na drugi dysk ? To nawet laptopy 15'' mają na to miejsce ...

karroryfer   7 #18 03.01.2017 20:20

@macminik: a przeczytałeś to co napisałem ??? a całe środowisko to już żart jakiś - nawet Affinity jest już w wersji na windows ( niestety nie na Linux )

karroryfer   7 #19 03.01.2017 20:26

zresztą na szczęscie - mogę się założyć o wiskacza - 2017 to ostatni rok kiedy będziemy "musieli" czyać na czołówkach portali tech o wytworach firmy.
Ja je nawet lubię ( aby nie było ;) - tylko że polityka korporacyjna Jobsa bez Jobsa jest nie do utrzymania na dłuższą mete ( i tak - z wielu powodów - udawało się to nazbyt długo )

  #20 03.01.2017 22:26

Czy - po tym wpisie - ktokolwiek jeszcze rozumie istnienie osobników pokroju Autora..? Chodzi mi, oczywiście, o całkowite, bezrefleksyjne i nieuleczalne zaślepienie tą sekciarską kupą szajsu, a nie o jego (Autora) inne cechy, bo ich nie znam i nie oceniam.

macminik   18 #21 03.01.2017 22:38

@karroryfer: ja czytałem i wiem, że albo mówimy o dwóch rożnych rzeczach, albo nie wiesz co ja rozumem przez środowisko Apple.

macminik   18 #22 03.01.2017 22:39

@karroryfer: to idź już do sklepu, puki akcyzy nie podnieśli. Wieszczących koniec jest wielu, było wielu... Niektórzy skończyli, choć Apple ciagle istnieje.

  #23 04.01.2017 00:17

Ciekawy wpis, pokazujący na przykładach, że problemy z modernizacją maców, to nie tylko legenda.
Uważam , że blogi na DP wymagają konkretnej korekty przed publikacją. Autorowi wyskakują co chwilę błedy jezykowe przez które trudno się czyta.

marteli   6 #24 04.01.2017 00:56

@macminik: "bo muszę go wymieniać rzadziej niż moi znajomi swoje PC,"

Jakieś bajki pociskasz. Od prawie 7 lat korzystam z tego samego desktopa jak i laptopa (Dell e6520) i poza wymianą dysków na SSD, która nota bene trwała może z 10 min. na każdy sprzęt i bez cyrków opisywanych powyżej nie ma absolutnie potrzeby wymiany ich na nowy sprzęt, radzą sobie wyśmienicie w moich zastosowaniach (GIS/CAD, fotografia, wideo). Oba pracują z Win10 (oprócz tego z równolegle zainstalowanym Linuksem).

macminik   18 #25 04.01.2017 17:06

@Ergosum (niezalogowany): Cóż, świat jest pełen użytkowników przedmiotów, których sensu użytkowania nie rozumieją inni. W zasadzie powtórzyłeś te same argumenty, które powiedział pewien znajomy rolnik twierdząc, że on nie rozumie potrzeby kupowania samochodu za 20 czy 30 tysięcy, bo ziemniaków tym przewozić się nie da, bo szkoda jeździć po dziurach, bo trzeba płacić drogie ubezpieczenia, bo trzeba do serwisu jeździć bo auto się upomni i Jasiek z sąsiedniej szopy tu nic nie pomoże i wiele innych "trzeba", które nie dotyczą jego starej Nysy, w której jak oleju brakuje, to też się nic nie dzieje, bo rolnik zauważył, że jak wówczas nie żyłować silnika, to do domu się dojedzie a jak w domu oleju nie ma, to się wleje cokolwiek, byle tłuste było (troch oleju silnikowego, trochę tego od kosiarki itd....). Jednym słowem, taniej, mniej problemowo, a do sklepu da się dojechać, ziemniaki też można przewieźć. Ma rację.

MacGregor   8 #26 04.01.2017 17:40

@macminik: Skoro znajomy ma rację to czemu nie trzymasz się tego tylko brniesz w przerost formy nad treścią? ;)

  #27 04.01.2017 17:48

najfajniejsza czesc - o rozbieraniu obudowy - pominienta?

  #28 04.01.2017 19:56

@macminik: Niestety, zgodnie z definicjami obrazów osobowości czlonków wszelkiej maści sekt i rewolucyjnych stowarzyszeń (jak Wolnomularze, Scjentolodzy, itp), nie jesteś w stanie POJĄĆ argumentów, przeciwnych twojej wizji rzeczywistości. Dlatego - dyskusja z tobą jest bezcelowa. Trzeba próbować, ale szanse powodzenia są minimalne. Poza tym, w ogóle nie pojmujesz, co się do ciebie mówi. Łatwiej mi się gadało z moim chomikiem, kiedy jezcze żył, a nawet ze dwa lata po jego śmierci...

macminik   18 #29 04.01.2017 20:00

@MacGregor: Ale wiesz co to ironia ?

Autor edytował komentarz w dniu: 04.01.2017 20:04
MacGregor   8 #30 04.01.2017 20:21

@macminik: Jak widać nie. Bom jest facet z wioski i nie wydaję grubej kapuchy co by mieć ładne logo.

vonAbecadlovitz   3 #31 04.01.2017 21:37

@MacGregor: Czy apple ma ładne logo to kwestia gustu. Mi np. bardziej podoba się to na moim Dellu. Trochę obdrapane z farby, ale najładniejsze bo najmojsze!

MacGregor   8 #32 04.01.2017 21:39

@vonAbecadlovitz: Trollom dziękujemy w tej dyskusji.

Ps. nie koniecznie chodziło/mogło chodzić o sprzęt elektroniczny.

Autor edytował komentarz w dniu: 04.01.2017 21:40
Grushka   4 #33 04.01.2017 22:15

Z Apple tak to już jest... oni nie chcą żeby użytkownik sam cokolwiek wymieniał, ulepszał itp...
W nowych MacBookach dyski SSD są wlutowane w płytę... Niech żyje "data recovery"! ;)
(za odpowiednio ciężki grosz, ale taki już jest świat... jak wiesz jak coś zrobić - rób to, i oferuj za kasę dla (znakomitej większości) reszty świata... ;) i tutaj Apple jest żyłą złota... :)

vonAbecadlovitz   3 #34 04.01.2017 22:15

@MacGregor: Nie jestem trollem ;) Na prawdę nic szczególnego w wyglądzie sprzętu apple nie widzę, tym bardziej w ich logu. Ładne to mieli te z Newtonem pod drzewem. Kreatywne i oryginalne przynajmniej było.

Grushka   4 #35 04.01.2017 22:37

I... taka mała refleksja do wszystkich hejterów... To mój wybór że nie jeżdżę Nysą, nic nikomu do tego, amen. Chociaż gdyby dało się w Nysie bezproblemowo zainstalować Climatronic, ESP, poduszki powietrzne itp... i jakoś ją łatwo wyklepać żeby cieszyła oko (jestem estetą).... i cieszyć się tego wszystkiego bezproblemowym działaniem dopóki rdza nas nie rozłączy, to być może jeździłbym właśnie taką Nysą...

  #36 05.01.2017 07:07

@F (niezalogowany): Możesz TYLKO pomarzyć - za takie i inne merytoryczne uwagi, nie podziękują, a co najwyżej zhejtują. C'est la vie tutaj.

MiL-   9 #37 05.01.2017 10:28

I znów zbiegowisko tych którzy nic nie rozumieją. To ja nie będę gorszy i też nie rozumiem jak można używać plastikowego laptopa za 1500zł o badziewnym wyglądzie i na dodatek z windowsem.

mordesku   8 #38 05.01.2017 10:45

Do utrudnień apple dodam jeszcze problemy z kartami graficznymi na agp/pcie. Tez różnica w błogosławionym przez apple firmware objawiała się +200% do ceny danej karty. Ostatnio sam flashowałem kartę Ati Radeon 9600 Pro z wersji PC po to żeby była kompatybilna z PowerMaciem G5. Ewentualnie rozumiem różnice w firmware bo jednak komputery inaczej się inicjalizują ale żeby przez to była taka różnica w cenie?

Autor edytował komentarz w dniu: 05.01.2017 10:47
  #39 05.01.2017 11:15

No panie kolego - ile można czekać na dalszy ciąg historii o Amstradzie? :)

macminik   18 #40 05.01.2017 14:59

@mordesku: Różnica wynika ze słabej alternatywy. Na PC karty produkował kto tam mógł, na Maca tylko nieliczni, więc mogli dyktować ceny jak im było wygodniej. Stąd też pomysł na flashowanie kart i niegdyś całkiem niezły biznes dla amatorów (dziś już się nie opłaca). Kupowało się kartę PC za grosze, robiło flash, sprzedawało za 50% ceny karty oryginalnej na Maca i człowiek był do przodu. Wbrew pozorom, różnice w firmware na karcie były także dosyć...ważne. Chodziło o usypianie systemu, wznawianie pracy karty i wiele podobnych rzeczy. Pewnie można by to jakoś załatwić bez tych kombinacji i sprawić, że każda karta PC powinna działać. Użytkownicy pchaliby do kompów co by im w ręce wpadło, a jak by nie działało to byłoby narzekanie, że Apple jest do dupy, bo ta czy tamta karta obraz wyświetla nie tak itd.

Dodam, że na PC też nie jest różowo i idealnie. Nie dalej jak trzy tygodnie temu odświeżyłem Windows na laptopie syna (Asus). Ściągnąłem sterowniki do karty graficznej (Radeon 7470M) ze strony ATI, dzięki czemu otrzymałem możliwość pracy tylko na monitorze zewnętrznym. Ściągnąłem ze strony Ausa, do tego konkretnego modelu i miałem ekran bez podświetlania lub ekran zewnętrzny. Dopiero w necie znalazłem, że trzeba ściągnąć od zupełnie innego modelu, bo ten co ja mam to jakiś zbiór pomysłów Asusa (płyta z jednego modelu, obudowa z innego, karta graficzna jeszcze z innego itd).

Ot... kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.

WODZU   18 #41 05.01.2017 22:02

"Chcę ulepszyć iMaca i... nie mogę."
Co? Nieeee... https://www.youtube.com/watch?v=SLXnBI4ykVs

  #42 06.01.2017 00:05

@macminik: Właśnie ich system to jedyna rzecz, którą mają fajną, dawniej jak jeszcze Apple było na architekturze PowerPC to faktycznie to było coś innego.
Teraz jak Apple jest na x86 to to się niczym nie różni od zwykłego pc, i o ile jeszcze kupno macbooka pro jak ktoś lubi OS X zrozumiem, to imac to jest przerost formy nad treścią, za drogi, i w tej cenie można złożyć wypasionego hackintosha który dobrze złożony z dobranych odpowiednio części, nie odstaje absolutnie niczym od takiego imaca, no może poza faktem braku loga apple na obudowie. To co tak naprawdę spowalnia PC w stosunku do maca jak np tutaj https://www.youtube.com/watch?v=gfrjudb7nFw od 5:30 gdzie macbook pro z dwu rdzeniowym procesorem przebił desktopa z i7 3930k i 64gb ramu jeśli chodzi o czas renderingu. Jest właśnie Windows, który przez to, że musi się trzymać przestarzałych rozwiązań w kernelu aby zachować kompatybilność z dotychczasowymi programami, ciągnie cały system oraz programy na nim działające w dół jeśli chodzi o wydajność, bo każdy wie że nawet działanie takiego Premiere na Mac/Hackintosh w porównaniu do działania tego samego programu na Win to jak porównać Mercedesa do Malucha, a z kolei z kompatybilnością z kernelem nt nie mogą zerwać, bo skończyło by się to utratą kompatybilności z obecnymi aplikacjami, a to z kolei sprawi, że Windows straci swoją największą zaletę. Która paradoksalnie jest jego nie tylko zaletą ale też wadą, zależy z której strony się na to spojrzy.
Co do wpisu jak zawsze na wysokim poziomie.

macminik   18 #43 06.01.2017 20:58

@lomiartz (niezalogowany): A co w tym fajnego. Szyba na magnesach, 10 śrubek matrycy i już. Więcej czasu zajmuje czyszczenie szyby z kurzu i odcisków rąk oraz matrycy LCD.

macminik   18 #44 06.01.2017 22:48

@Ergosum (niezalogowany): widocznie intelektualnie byłeś na jego poziomie, stad dobrze Ci się rozmawiało.

  #45 09.01.2017 08:29

@Gość112 (niezalogowany): Przecież w cz.1 masz w komentarzach całość historii: https://ia601705.us.archive.org/6/items/Alan_Sugar_The_Amstrad_Story_1990_Centur... więc nie nudź.

  #46 09.01.2017 09:32

@macminik: :-) ale rozumiesz, że teraz z Twojej i jego wypowiedzi wychodzi, że jesteś niżej od jego chomika? Właśnie postrzeliłeś się w nogę chłopie.

  #47 15.01.2017 21:14

Pamiętaj o włączeniu TRIM !

macminik   18 #48 16.01.2017 13:54

@Anonim (niezalogowany): Pamiętam, choć nie z wszystkimi dyskami jest to wskazane.

marson1   14 #49 17.01.2017 09:16

Wpis jak zwykle świetny a ja bym chciał Cię spytać o coś po za wpisem choć nie do końca... Czy podjął byś się za opłatą do dogadania się wymiany dysku na SSD w macu mini mid 2011? a właściwie nie tyle wymiany ile dołożenia drugiego dysku bo podobno w tym modelu się da. Podobno trzeba tylko dokupić jakiś kabel czy przejściówkę. Ja sam jestem osobą niepełnosprawną i po tym jak zobaczyłem filmiki na YT z instrukcją wymiany dysku widzę, że nie dałbym sobie rady z takim zadaniem a u siebie w mieście nie mam się do kogo zwrócić bo albo wprost mówią, że się tego nie podejmą albo idą "na palę" tzn. "daj pan nie robiliśmy tego nigdy ale się zrobi bo co to za problem włożyć dysk" tylko, że szczerze mówiąc dając 1500 zł za maca mini + pewnie 500 zł za SSD trochę boję się powierzyć komuś sprzęt na zasadzie może się uda.

macminik   18 #50 17.01.2017 16:17

@marson1: Odezwij się na priv macminik@me.com