Samotni na celowniku U.S. Army

Temat bezpieczeństwa w Internecie jest ciągle aktualny i bardzo popularny. Producenci sprzętu, oprogramowania dokładają wszelkich starań, by ustrzec na przed kosztownymi często błędami i wypadkami, a najsłabszym elementem zawsze jednak pozostaje człowiek.

Historii na temat wyłudzeń rozmaitych danych oraz pieniędzy jest tysiące jak nie miliony, a każda z nich skrywa przynajmniej jedną ofiarę i często dość poważne tragedie, bo najsłabszym elementem jest człowiek.

Jakiś czas temu, dość głośno było o rozmaitych wyłudzeniach jakie miały miejsce na portalach przeznaczonych dla osób poszukujących drugiej połówki. Pozwolę sobie przypomnieć, że metody są dwie i co ciekawe, są one nadal aktualne.

Atak ze wschodu...

Mężczyzna zarejestrowany na takim portalu dostaje informację od dość atrakcyjnej ze zdjęcia Rosjanki, Ukrainki lub innej obywatelki byłego ZSRR, która zazwyczaj zaczyna od tego, że przypadkiem trafiła na Twój profil i bardzo ją zainteresował, więc postanowiła napisać. Jednak nie posiada konta premium, więc proponuje kontakt mailowy i tu najczęściej podaje jakiś mail ***@gmail.com. Macie konto profilowe bez zdjęcia, bez opisu, bez jakichkolwiek informacji? Nic nie szkodzi, ją ten profil bardzo zainteresował. Pierwsza informacja jest najczęściej pisana całkiem niezłą polszczyzną, choć nie wolną od błędów np. zamiast o sobie w postaci żeńskiej, wasza nowa wielbicielka pisze w rodzaju męskim itp. Nie należy się dziwić, jeśli zupełnie inna osoba umieści dokładnie taką samą propozycję z dokładnie tą samą wiadomością. Bywa. Jeśli zdecydujecie się odpowiedzieć na maila, dość szybko dostaniecie nową porcję atrakcyjnych zdjęć (na rozbierane nie liczcie) oraz historię, że ona bardzo się cieszy, bo ma już tyle i tyle lat (zazwyczaj nieco młodsza niż właściciel profilu) i szuka prawdziwej miłości, bo jest samotna.

Można sobie zadać pytanie, czemu taka ładna dziewczyna jest samotna. Owszem, to pierwszy, zdrowy objaw. Niektórzy jednak brną dalej. Kolejne wiadomości pojawiają się mniej więcej o tych samych porach. Dlaczego ? Bo nasza nowa, piękna i zakochana sympatia ma ograniczony dostęp do Internetu. Pracuje albo w domu nie ma Internetu, ale zawsze stara się wygospodarować tę drobną chwilę, by do Ciebie napisać. Cudowne i słodkie. Niestety, kolejne maile przedstawiają smutny obraz rzeczywistości naszej przyjaciółki. Niemal zawsze jest sierotą, wychowywaną przez wujka, ciotkę, babcię itd. Niemal zawsze to biedna rodzina, a nasza sympatia wspiera ją finansowo jak może, bo musi odwdzięczyć się za lata wychowania, jakie jej udzielili w zastępstwie rodziców którzy: mieli wypadek, zmarli na rozmaite choroby, zaginęli, wyjechali, porzucili…

Przyjaźń kwitnie, choć czasem zdarza się, ze sympatyczna i piękna Natasza, Lidia, Nina pyta o to samo. Czasem udziela odpowiedzi, na których pytania nigdy nie zadałeś. To nic. Nagrodą są kolejne, piękne zdjęcia, choć i te czasem się powtarzają. Nie odpiszesz ? Nie bój się, sama się przypomni. Po kilku tygodniach wiesz o niej wszystko i jesteś pewien, że ta piękna i pracowita dziewczyna warta jest bliższej znajomości. Zresztą i ona to sugeruje, czasem proponując przyjazd do jej rodzinnego miasteczka nad Wołgą. Gdy jednak zaczynacie snuć takie plany, nagle sytuacja się odwraca. Niestety, ona nie może Cię ugościć. Co by ludzie powiedzieli, ona taka porządna. Zresztą, pamiętaj. To biedna i pracowita dziewczyna. Czy masz sumienie narażać ją na koszty? To ona przyjedzie do Ciebie. Ma na wszystko pieniądze, bo odkładała na tę chwilę. Jeśli się dołożysz, będzie super, ale ona nie potrzebuje. Da radę. Zbliża się data umówionego przyjazdu i… pech. Z niewiadomych przyczyn, nie dostała wizy. Jest jednak ktoś, kto jej może szybko pomóc, ale to wymaga nakładów finansowych. Kwoty są nieduże. Czym jest 50 lub 100 USD. Łapówka? Owszem, ale ta piękna dziewczyna siedzi na walizkach i czeka. Tu zostaje podane jakieś konto, Ty wpłacasz i… to by było na tyle. Możesz oglądać Nikitę.

Amerykański generał

Nieco inaczej działa amerykański generał. To zazwyczaj energiczny i bardzo przystojny pan w sile wieku. Widać to po zdjęciu, które dość szybko trafią na Twoją skrzynkę, gdy tylko zdecydujesz się podać adres mailowy. Szarmancki, kulturalny, dobrze sytuowany. Kolejne zdjęcia przekonują, jak wielkie poważanie ma u podwładnych i że to nie byle jaki generał. To generał przez duże „G”.

Niestety, samotny. Żona zmarła, zginęła w wypadku albo go zostawiła dla młodszego generała. Dzieci? Nie mieli, ewentualnie są dorosłe i mają własne życie. Generał wabi kolejnymi zdjęciami, historiami i sygnałami o luksusie. I co najważniejsze, jest zakochany po uszy. Nic by tak nie chciał, ja sprowadzić Cię do USA, tym bardziej że właśnie wybiera się na emeryturę do swojego domku… gdzieś tam nad Missisipi. Nie lubisz Missisipi? Będzie Kolorado, Luizjana, Miami… Wspólne plany dość szybko się rozwijają, ale wiadomo, nie jesteś głupią trzpiotką i do USA lecieć w ciemno nie zamierzasz. On też nie proponuje, bo Cię szanuje. Warto się jednak poznać i zupełnie przypadkiem, on będzie gdzieś leciał, ale postój ma w jakiejś bazie w Niemczech, albo coś do załatwienia w kwaterze NATO. Jednak wygospodaruje tę chwilę, by pojawić się w Polsce. Co to dla takiego generała. Umawiacie się na termin, on wsiada w pociąg albo siedzi na lotnisku i… co za nieszczęście. Samolot wywiózł jego bagaż do Honolulu albo ktoś go bezczelnie ukradł, nie mając szacunku dla faktu, że to bagaż generała. Generał został bez pieniędzy, ale ma paszport i ma jakąś kartę płatniczą, której nie używa, ale akurat była w innej kieszeni, torbie itd. Problem w tym, że na tej karcie nic nie ma. Jakbyś go wsparła, drobną kwotą na wyczekiwaną przez was podróż. To oczywiście pożyczka, bo na miejscu, podczas spotkania on wszystko odda. Już zlecił przelew, ale to trwa, w końcu musiał wszystko zastrzec, a bank jest taki opieszały.

US Army atakuje przez Facebooka

Powyższe historie pojawiają się od wielu lat i pomimo ostrzeżeń, ciągle są aktualne. Wydawać by się mogło, że nie mają szans poznać amerykańskiego generała ani pięknej Rosjanki ci, którzy z portali dla samotnych serc nie korzystają. Jednak amerykańska armia atakuje także przez Facebooka.

Zaczęło się niewinnie. Zaczepiła mnie jakaś kobieta – Amerykanka. Na jej profilu kilka zdjęć, parę z nich w mundurze US Army. Uśmiechnięta, optymistyczna i ładna. Czy mogę dodać ją do znajomych? Czemu miałbym to robić skoro jej nie znam? To pytanie zadają sobie już tylko nieliczni. Ale przecież ona jest znajomą kogoś z moich znajomych. Faktycznie. No więc… Czemu nie? Tu od razu uchylę rąbka tajemnicy. Spytajcie swojego znajomego, skąd ją zna. Nie zna, poprosiła go o dodanie, bo jest znajomą innego znajomego, a tamten dodał ją bo jest znajomą jeszcze kogoś innego. Łańcuszek jest czasem dość długi. W moim wypadku jest dość długi i ma przynajmniej pięć ogniw (pośredników) a nikt nie wie, dlaczego ją dodał.

Dziewczyna w mundurze US Army nie atakuje od razu. Po dodaniu dość długo milczy. Na tyle, by zapomnieć o okolicznościach w jakich się pojawiła w kręgu naszych znajomych. Może to trwać kilka tygodni. Jeśli ją sami zaczepicie, albo nie odpowie, albo przeprosi, ale teraz nie może bo jest gdzieś… wiadomo, wojska USA są wszędzie. Być może nigdy się do was nie odezwie bo jesteście tylko jednym z elementów łańcucha. Ja myślę, że w tym czasie "ona" obserwuje czy warto.

Przychodzi nareszcie ten moment. Czasem sama go prowokuje. Ustawia swoją datę urodzenia w nadchodzącym tygodniu. Wy dostajecie powiadomienie, składacie życzenia i rozpoczyna się rozmowa. Czasem inicjatywa wychodzi z jej strony, a niewinne "cześć" zaczyna rozmowę.

Są to krótkie myśli, proste zdania w języku angielskim. Nie jestem biegły, ale osoby, które uczą języka angielskiego, twierdzą, że są to zdania czasem z błędami, ale na poziomie edukacji podstawowej. Nie ma się co zrażać. Rozmawiamy coraz częściej, w końcu to sympatyczna i ładna dziewczyna w mundurze. Nie pytajcie jej o sprawy wojskowe, bo albo unika tematu, albo wykazuje się totalną niewiedzą. Np. napisz, że strzelałeś z francuskiego karabinu Steyr AUG-77 i jest świetny. A ona potwierdzi, że jest dobry, ale amerykański jest nieco lepszy. Że Steyr nie jest francuski?

Zresztą szybko zmienia temat. Woli mówić o sobie. Jest sierotą wychowaną przez ciotkę, wujka, szkołę katolicką z internatem itd. Niestety, życie nie potoczyło się tak, jak trzeba, ale jej się udało. Wstąpiła do armii, skończyła studia (No jak? Z tym angielskim?) i obecnie jest kaptanem, oficerem. Niedługo jedzie na misję albo właśnie ją kończy. Oczywiście misja przeciwko terrorystom. Może być Irak, Syria, Somalia… Stajecie się sobie coraz bardziej bliscy, ale Twoja sympatia nagle robi się jakaś smutna. Miała mieć urlop, chciała się z Tobą spotkać. Stać ją na to. Może chciała cię zaprosić do siebie, do USA. Jednak ta wredna armia ją wysyła, jeszcze na miesiąc gdzieś… do Iraku, Syrii, Somalii, Nigerii… Ona nie chce mieszkać w obozie w baraku, ale na szczęście jest hotel. Można w nim wynająć pokój i jakoś wytrzymać ten miesiąc. Problem w tym, że ona nie może się tam dodzwonić. Może ty byś mógł, nie pytaj, ile kosztuje minuta rozmowy, w końcu to cudowna, żywa, amerykańska statua wolności !!!

Może się też pojawić wersja mocniejsza, o ile w trakcie rozmowy okaże się, że możesz dysponować nieco większymi zasobami finansowymi. Mianowicie cudowna Pani major może ustalić, że hotel kosztuje np. 700 USD za miesiąc. Armia jej pieniądze zwróci, ale dopiero po potwierdzeniu rezerwacji. Niestety, ona teraz przelewu wykonać nie może, ale ty…

W zasadzie, to nie musi być pani major US Army. Może być pan kapitan. Schemat można dopasować odpowiednio do płci.

Powyższe historie, są zabawne jeśli się je odbiera z dystansem. Ale pamiętajmy o tym, tam gdzie jest kupiec jest podaż, tam gdzie są naiwni, są też oszuści. Jeśli ktoś ma czas i chęci tworzyć Leny, Masze, Nikity i amerykańskiego generała lub piękną panią kapitan z US Air Force, bez wątpienia musi mu się to opłacać. Efekty tego mogą być dość często opłakane i zawsze kosztowne.