Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Sztuka dezinformacji

Od pewnego czas Apple ma pewien problem. Nie potrafi utrzymać nowych produktów w tajemnicy. Dawniej, premiery nowych iPhonów wzbudzały wiele emocji, bo Apple pokazywało produkt nowy, nieznany. Tajemnica od pewnego czasu przestała być tajemnicą. Kolejne premiery kolejnych modeli nie zaskakiwały. Media na wiele miesięcy wcześniej dyskutowały, publikowały rozmaite domysły, przecieki. Całości dopełniały rzeczywiste informacje, które wypływały od rozmaitych analityków, pracowników podwykonawców czy firm dostarczających określone podzespoły. Dość powiedzieć, że kilka dni przed premiera nowego iPhone’a, znane były już jego zdjęcia, często podstawowe parametry, a bardziej szczegółowe dane oscylowały zazwyczaj w jakimś określonym przedziale, dając dość czytelny obraz tego, jak będzie wyglądało i działało najnowsze dziecko Apple.

Jak wspomniałem na wstępie, jest to spory problem dla Apple, dla którego niezbędnym elementem efektu „Wow” było właśnie zaskoczenie. Elementem, na który od dawna nie dało się liczyć. I nie pomagały tu wszelkie próby walki z wyciekiem określonych informacji. Nie pomagały wysokie kary nakładane na podwykonawców, „cyrografy” z firmami zajmującymi się przygotowaniem akcesoriów na tyle wcześnie, by w dniu premiery nowego telefonu były na rynku. Nie pomagały zwolnienia, interwencje działu prawnego i wiele innych działań, które podejmowało Apple tylko po to, by utrzymać otoczkę tajemnicy wokół premiery nowego urządzenia.

Czy da się walczyć z wyciekiem jakże istotnych i poufnych informacji ? Moim zdaniem nie. Apple nie jest w stanie zapanować nad wieloma podwykonawcami i całą rzeszą ich szeregowych pracowników, którzy za atrakcyjną premię lub zwyczajnie dla sławy zaryzykują i przekażą wiedzę na temat tego, do czego mają dostęp dziennikarzom, blogerom czy innym osobom zainteresowanym, by tajemnica Apple przestała być tajemnicą.

Zdobywanie informacji, czasem nawet nie do końca pewnych, stało się także modnym zajęciem dziennikarzy. Niemal na następny dzień po premierze nowego iPhone’a rozpoczyna się dyskusja, jaki będzie następny model. Później pojawiają się renderingi osób, które roztaczają swoje własne wizje tego, jak ma wyglądać kolejny model. Niektóre z nich zamieniają się w „w tajemnicze zdjęcia, które wyciekły z Foxconnu”, choć autor tych renderingów/zdjęć z Foxconnem nie ma nic wspólnego. Krótko mówiąc, rozpoczyna się przysłowiowe „bicie piany”.

Kolejny etap to analiza tego, co Apple zamawia. Tutaj brylują rozmaici analitycy, skrupulatnie analizujący dane produkcyjne potencjalnych podwykonawców Apple, informacje o zamówieniach Apple oraz prowadzący często naprawdę imponujące kombinacje i próby powiązania wręcz szczątkowych informacji na temat tego, co Apple knuje. Powstał nawet ranking mniej i bardziej wiarygodnych analityków. Informacje publikowane przez jednych uznawane są za niemal pewne, podczas gdy informacje poparte nawet zdjęciami publikowane przez innych, traktowane są jako co najwyżej prawdopodobne. Całości dopełniają media i sympatycy, którzy nawet tak szczątkowe domysły mogą ubrać w ciekawą otoczkę, która z czasem poprzedzana jest słowem „napewno”.

Wreszcie nieuniknionym jest pojawienie się informacji przekazanych przez samych pracowników podwykonawców produkujących coś dla Apple. Ten robi śrubkę i o niej opowie, tamten robi przycisk lub tasiemkę i z czasem można było opracować dość realistyczny obraz tego, co kryje nowy iPhone. Ciężko się dziwić tym ludziom, którzy za ujawnienie z ich punktu widzenia, mało szczegółowych informacji dostają tyle pieniędzy, na ile muszą pracować często kilka miesięcy.

Jak wynika z powyższego, walka Apple o utrzymanie tajemnicy nie miała raczej wielkich szans powodzenia. Zbyt wiele jest tu po drodze drobnych elementów, nad którymi ciężko sprawować kontrolę. Zbyt wiele pośrednich czynników, na które Apple nie ma najmniejszego wpływu, bo ciężko by ktoś z Apple zabronił analitykom badania zamówień i dzielenia się wnioskami na ich temat.

Historia jednak pokazuje, że tam, gdzie nie sprawdza się sztuka zachowania tajemnicy, pomocnym jest właśnie dezinformacja. Tam, gdzie mogą pojawić się prawdziwe dane, należy zamieścić tak wiele nieprawdziwych, choć mocno prawdopodobnych wiadomości, by zatrzeć obraz, by wszystko przeczyło sobie wzajemnie. Dezinformacja nie jest jednak prostym kłamstwem puszczonym w eter. To kłamstwo prawdopodobne, uwiarygodnione. Im większe prawdopodobieństwo, że puszczony w eter nieprawdziwy news jest wiarygodny, tym większa szansa na sukces. Przygotowanie właściwej dezinformacji wymaga czasu i dobrego przygotowania.

Alianci przed operacją „Overlord” bardzo długo i starannie przygotowali maskaradę, która miała przekonać niemieckie dowództwo, że lądowanie wojsk sprzymierzonych będzie w innym miejscu niż Normandia. Tworzeniem maskarady zajęła się 23 Jednostka Specjalna Kwatery Głównej. Jednostka ta składająca się z 1100 żołnierzy (głównie artyści, scenarzyści, malarze) miała za zadanie budować bazy wojskowe. Były to nie tylko dmuchane makiety czołgów, samolotów, które regularnie przestawiano by uwiarygodnić ruch w rejonie zgrupowania.

Były to tez ruchy kadrowe, o których pośrednio informowano Niemców. Były loty zwiadowcze nad terenem, na którym alianci absolutnie nie mieli zamiaru ładować. W końcu była to też bardzo złożona praca służby wywiadowczych i kontrwywiadowczych, których często sprzeczne informacje dopełniały tego olbrzymiego, dezinformacyjnego przedsięwzięcia. Jednostka dysponowała najnowszym sprzętem nagłaśniającym, aby uzupełnić bazy o niezbędne dźwięki dobiegające z wojskowego obozu, a żołnierze tworzyli sztuczny ruch w okolicznych wsiach. Dość powiedzieć, że 1100 żołnierzy 23 Jednostki Specjalnej potrafiło bardzo skutecznie udawać 30 tys. armię.

Jak były to skutecznie działania niech świadczy choćby fakt, że gdy alianci znaleźli się na plażach Normandii, Niemcy przez kilkanaście godzin wstrzymywali swoje dywizje pancerne tam, gdzie lądowania nie planowano. Gdy uwierzono, że alianci wylądowali w Normandii, było już trochę za późno na to, by przy pomocy Tygrysów zepchnąć ich do morza.

Gdy "armia duchów" (nieoficjalna nazwa 23 Jednostki Specjalnej) wylądowała w Normandii, dalej prowadziła działania dezinformacyjne, pozorując nierealne kierunki ataków. Armii duchów nawet poddawały się otoczone oddziały niemieckie, ze zdziwieniem stwierdzające, że poddają się gumowym czołgom i żołnierzom bez broni.

Wydaje mi się, że ktoś w Apple odrobił tę lekcję z historii i przed nadchodzącą premiera kolejnego telefonu z logiem nadgryzionego jabłuszka właśnie jest prowadzona akcja dezinformacyjna. Zacznijmy od początku.

Apple jednego roku wypuszcza telefony z samym numerem (4, 5, 6, 7) a w kolejnym ich poprawione i ulepszone wersje z dodana literką „s” (4s, 5s, itd). Trzymając się tej logiki, jesienią 2017 roku kolej na model 7s, 7s Plus oraz na następcę modelu SE z ekranem o przekątnej 4”. Tymczasem jako pierwsze pojawiły się informacje, że kolejny model to będzie iPhone 8 i 8 Plus. Po tych rewelacjach znowu pojawiły się informacje, że jednak będzie to 7s i 7s Plus, oraz następca SE. Premiera 8 i 8 Plus miała mieć miejsce planowo, w 2018 roku. Jednak ostatnio, znowu pojawiają się wiadomości, że na jesień tego roku zobaczymy 7s, 7s Plus, 8 i 8 Plus oraz następcę SE. Pomijając już kwestie czy ma sens wypuszczanie na rynek aż tylu, podobnych do siebie telefonów, tak naprawdę nikt już nie jest pewny, co z tego bogatego wachlarza pojawi się jesienią 2017 roku. Jakby tego było mało, kilka godzin temu pojawiły się pierwsze informacje o kolejnym modelu, iPhone Pro. Powyższe działanie nie jest finezyjną dezinformacją, ale to chyba tylko element dalszego dzieła.

Od pewnego czasu pojawiają się w sieci zdjęcia modeli, jakie mają się pojawić w ofercie Apple. Zdjęcia czasem do siebie podobne, czasem różne, a wszystkie mają być prawdziwe. Można z nich wywnioskować jakie rozmiary będą miały telefony, ale tu nie ma specjalnie czego ukrywać. Przecież producenci rozmaitych dodatków już otrzymali wymiary i ogólne dane dotyczące wyglądu. Tu dezinformacja byłaby bez sensu. Ciekawy jest jednak wyświetlacz. Wiadome jest, że ramki nowego telefonu będą cieńsze. Pojawiły się informacje, że Apple zrezygnuje z mechanicznego przycisku Home. Jednak jednocześnie pojawiły się informacje, że dolna cześć wyświetlacza będzie miała charakter zbliżony do Touch Baru znanego z nowego MacBooka Pro. Co jednak z Touch ID ? Będzie mechaniczny z tyłu, podają niektóre, pewne źródła. Nie, będzie pod ekranem, podają inne, tez prawdopodobne. Ależ skąd. Nikt nie opanował tej technologi jeszcze, będzie rozpoznawanie twarzy. Prawda ! Jednak w 7s będzie z tyłu obudowy, w 8 będzie rozpoznawanie twarzy, a mechaniczny zostanie w następcy SE. Chaos.

Nie inaczej jest z kwestią ładowania. Oczywiście tradycyjne kabelki są nudne, więc nowy telefon Apple ma mieć ładowanie indukcyjne. Nieprawda. Będzie ładowanie tradycyjne. Ależ skąd ! Będzie ładowanie indukcyjne w modelu 8 a w niższych tradycyjne. Prawda jest pośrodku ! Wszystkie telefony będą przygotowane do ładowania indukcyjnego, ale ładowarki indukcyjne będą tylko w modelach Plus. Podobnych historii można mnożyć i tak naprawdę, jeśli ktoś zacznie czytać co na temat nadchodzącej premiery iPhone’a piszą światowe media, będzie głupszy po czytaniu niż przed. Czy to nie jest dowód na masową dezinformację ? Zapewne gdzieś tu są prawdziwe informacje, ale gdzie ? Nie wiadomo. A może to wszystko prawda ?

Z tym że jest to dezinformacyjne i świadome działanie, moim zdaniem przemawia też fakt, że do premiery telefonu pozostało jeszcze kilka miesięcy, w których trakcie można skutecznie publikować dalsze informacje zwiększające zainteresowanie produktem, jednocześnie uniemożliwiające odkrycie prawdy o nowym iPhone.

Co ciekawe, po chyba po raz pierwszy w historii iPhone osoby publikujące lub stanowiące źródła informacji, uznawane za wiarygodne i sprawdzone, publikują informacje często ze sobą sprzeczne, lub je korygują.

To wszystko sprawia, że mimo wszystko newsy o nowych iPhonach ciągle są bardzo popularnymi tematami, co z punktu widzenia Apple jest bardzo pożądane. Wzbudzają zainteresowanie, jednocześnie nie przekazują nic, co można z całą pewnością podsumować — tak będzie.

A może to jednak nie celowa dezinformacja, tylko wyjątkowa nieudolność w zachowaniu tajemnicy ?

Tak czy inaczej, od dawna przestałem żyć newsami i renderingami na temat kolejnych, nadchodzących modeli telefonów Apple. Nie interesowały mnie zbyt wiele plotki na temat 5s, 6 i 6s. Premierę modelu 7 oglądałem beznamiętnie. W końcu wiadomo było, co zobaczę. Choć obecnie też staram się nie czytać kolejnych, „pewnych” newsów, ograniczając się tylko do nagłówków i kilku linijek tekstu, mam nadchodząca premiera telefonu, sama w sobie, wzbudza we mnie zainteresowanie, jakiego nie wzbudzały poprzednie modele. I obecnie mam wrażenie i nadzieję, że znowu zobaczę coś, o czym niewiele wiem. Może Apple powołało swoją własną jednostkę specjalną — Armię Duchów ?

 

urządzenia mobilne

Komentarze

0 nowych
Pirr   3 #1 10.07.2017 00:22

Hmmm... tak w sumie się zastanawiałem nad tym czytnikiem - jakby miał kształt... jabłka i był zintegrowany z logiem Apple na tyle? Nie rzucałby się tak w oczy jak dodatkowy element, a mógłby bez problemu działać jak w wielu innych smartfonach (jak Huawei P9 lite 2017)

macminik   17 #2 10.07.2017 06:52

@Pirr: i to jest właśnie klucz. Musiałby być niewidoczny albo stanowić uzupełnienie obudowy. Nie robić wrażenia, ze go ktoś tam przykleił, bo nie miał miejsca gdzieś indziej. dlatego ja osobiście nie bardzo wierze w czytnik gdzieś, z tylu.

Berion   15 #3 10.07.2017 09:34

"Nie potrafi utrzymać nowych produktów w tajemnicy."

A teraz sam je pokazuje przed premierą, aby zbadać rynek. Tytuł wpisu brzmi: "Sztuka dezinformacji", a sam wierzysz w wycieki... Cała ta dezinformacja to również wypiek marketingowy, aby więcej się mówiło o produkcie.

gowain   19 #4 10.07.2017 14:52

Otóż to, może Apple sonduje odbiorców - jedno "wiarygodne" źródło puszcza informację, drugie drugą sprzeczna i Apple patrzy jak świat IT reaguje i wybiera rozwiązanie lepiej przyjęte ;)

P.S. Zamiast "renderingów" nie powinno być "rendery"? Bo mnie jakoś po oczach biją te "ingi" :P

Autor edytował komentarz w dniu: 10.07.2017 14:52
Grellenort   8 #5 10.07.2017 16:04

Efektu wow nie będzie bo Apple nie pokazuje niczego nowego czego w zasadzie nie byłoby u konkurencji, wszystko to ewolucja a nie rewolucja. Choć podoba mi się, że sami projektują procesory mobilne i tylko zlecają jego wykonanie innym firmom.

  #6 10.07.2017 16:38

kabelek do ladowania bedzie zwijany i nie bedzie widoczny wiec indukcyjne ladowanie bedzie mialo kabelek i nie mialo ;-P
a wiewiorki mowily, ze dziadek do orzechow bedzi zintegorowany z ladowarka laserowa apple, al dzialac bedzie tylko w samochodzie apple z airBum

MartinaNeumayer   6 #7 10.07.2017 17:54

Pytane tylko.. czy nie czasem o to im właśnie chodzi? Te "wycieki" mogą wszak być zamierzone.

Waka   10 #8 10.07.2017 18:30

"Dawniej, premiery nowych iPhonów wzbudzały wiele emocji, bo Apple pokazywało produkt nowy, nieznany. Tajemnica od pewnego czasu przestała być tajemnicą."
No, bo ludzie w końcu się skapnęli, że nie ma nowych iPhonów, to po prostu remastery starych słuchawek XD

Krotock   8 #9 10.07.2017 20:18

Będzie TouchID pod ekranem OLED i USB-C. Jak zawsze lepszy aparat, szybszy proc w 10nm. Na pewno nie będą kombinować z rozpoznawaniem twarzy, ani skanerem tęczówki oka. Myślę, że będzie albo 7S albo 8 (nie oba te modele jak sugerowały niektóre portale). Być może coś w końcu ogłoszą związanego z VR (API do rozszerzonej rzeczywistości w iOS 11 nie tworzą bez powodu).

PS: Być może pojawi się bezprzewodowe ładowanie, ale jak to Apple ma w zwyczaju, dorzucą coś od siebie, by w jakiś sposób odróżnić się od m.in. Samsunga.

Autor edytował komentarz w dniu: 10.07.2017 20:21
AntyHaker   20 #10 10.07.2017 20:31

@gowain: To dość zabawnie badają ten grunt - odrzucają najlepsze i najbardziej wypasione projekty, a w zamian powoli kierują się ku rezygnacji z TouchID :P

@Pirr Zapomnij - u Apple nie ma czegoś takiego jak "ukryte". Wszystko ma być na wierzchu, żeby każdy wiedział z czym ma do czynienia :)

Autor edytował komentarz w dniu: 10.07.2017 20:32
gowain   19 #11 10.07.2017 21:08

@AntyHaker: Nikt nie powiedział, że ludzie wiedzą co chcą :P

AntyHaker   20 #12 10.07.2017 21:23

@gowain: W zasadzie wszyscy twierdzą, że oni tego nie wiedzą :)

  #13 11.07.2017 08:29

Błędna teza i artykuł pisany pod tezę, czyli jest bezwartościowy. Nie ma wycieków informacji, jest PR. A "rendering" to proces tworzący rendery, więc na zdjęciu widać to drugie.

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.