Wehikuł czasu z Bajtkiem — 1985 część trzecia

Trzeci numer „Bajtka” w 1985 roku pojawił się w listopadzie i jak widać… Zostało im jeszcze trochę niebieskiej farby na tytuł. Można by powiedzieć dość przewrotnie, że numer ten mógłby być legendarny. Znalazła się o nim informacja w grze na ZX Spectrum z 2017 roku (tak, na Spectrum ciągle powstają gry!!) - "Tajemnica Carmen Strasse 35". 

No dobra, przejdźmy do meritum wpisu, a więc przeglądamy trzeci numer "Bajtka" znaleziony na kanapie profesora von Brauna. Ja w tym wpisie postaram się poruszyć tematy, które potraktowałem wcześniej nieco po macoszemu.

Z dzisiejszego punktu widzenia, wiele do myślenia daje tradycyjny już w „Bajtku” wstępniak, w którym redakcja zauważa to, na co nie można było już przymykać oczu – rewolucja mikroelektroniki.

Jako punkt wyjścia potraktowano jeden z wykładów na Uniwersytecie Warszawskim, w którym prof. Jacek Baranowski stwierdził:

Człowiek XXI wieku, nieumiejący posługiwać się komputerem, będzie się prawdopodobnie czuł jak analfabeta w wieku XX. Zastanawiający jest entuzjazm młodego pokolenia, z jakim chłonie ono wiedzę o programowaniu i jak chętnie bawi się czy pracuje z komputerem. Tak, jakby jakieś podświadome przeczucie podpowiadało tym młodym ludziom, że wiedza ta będzie im w najbliższym czasie najbardziej potrzebna.

Tak nawiasem mówiąc, znam jednego takiego... Mieszka na Żoliborzu.

Redakcja „Bajtka” do powyższej wypowiedzi odniosła się z pewną nadzieją, sygnalizując zmiany, jakie zachodzą na tym polu. Dziś można powiedzieć, zmiany biurokratyczne, bo jaką zmianą mogło być powołanie Urzędu ds. Postępu Naukowo-Technicznego? „Bajtek” wyraźnie podkreślał, że liczy na to, iż wczorajsze dyskusje zamienią się w dzisiejsze działanie, a pokolenie wychowane na „Bajtku” (niejeden z nas, czytelników DP) będzie rozliczało pokolenie wychowane na „Świerszczyku” bez taryfy ulgowej. Więc jak wypada to rozliczenie? 

Kolejnym tematem, w którym udało mi się złowić ciekawy „smaczek”, jest artykuł dotyczący dbałości o sprzęt komputerowy. Redakcja np. zaleca, aby nie brać komputera na plaże. Serio? Ktoś myślał o tym, aby zabrać ZX Spectrum na plażę? Po co? Z artykułu jednak możemy dowiedzieć się innych, ciekawych rzeczy. Między innymi tego, że układ ULA z ZX Spectrum kosztuje około 20 tys. zł. Był to układ dość podatny na uszkodzenia w wyniku przegrzania lub nie do końca stabilnego napięcia. I tu… tadam… jedna z porad innych użytkowników poczciwego Spectrum. Zmieńcie zasilacz!

Fabryczny zasilacz bez obciążenia dostarczał od 13.5V do 14.5V, natomiast podczas pracy komputera napięcie to spadało do 12-13V. Użytkownicy kupowali zasilacze o nieco innych parametrach, o obniżonym napięciu do 11-12V i od 5-10V pod obciążeniem. Obniżenie napięcia powodowało mniejsze nagrzewanie się komputera i było bezpieczniejsze dla układu ULA. Jednak spadek poniżej 7V powodowało już nieprawidłową pracę procesora i pamięci komputera. Podkreślano tu to, co doskonale wiedział każdy użytkownik komputera ze stajni Sinclair Inc. Bardzo wrażliwym elementem było złącze krawędziowe. Przypadkowe zwarcie pinów przez dowolny metalowy element, w większości wypadków kończyło się poważnym uszkodzeniem komputera. Nie wolno było także wpinać ani wypinać rozszerzeń dołączanych do tych komputerów, gdy były one podpięte do zasilania. To było zabójstwo dla komputera. Redakcja także odradzała montaż na kablu mechanicznych włączników między zasilaczem a komputerem. Tak, Spectrum wyłączało się, wyciągając wtyczkę z gniazdka sieciowego i włączało się, wpinając zasilacz do gniazdka. Ważne: zasilacz do gniazdka, a nie wtyczkę do komputera. No i na koniec stabilność sieci energetycznej. Dziś może nie jest już to takim olbrzymim problemem, jak niegdyś, ale i tak stosujemy rozmaite filtry sieciowe. Dawniej, w realiach PRL napięcie sieci skakało czasem jak zając w Wielkanoc. Więc komputery tak wrażliwe jak Spectrum, żyły ciągle w stanie stresu energetycznego.

A teraz prawdziwa perełka „Bajtka” i czasów, gdy prawa autorskie były… tam, gdzie Pan może Pana Majstra w d... pocałować. Artykuł „Coś dla piratów” zawiera dość krótki listing programu kopiującego w BASIC. Program jest dość prosty, żeby nie powiedzieć prymitywny, jednak redakcja podkreślała, że umożliwia on skopiowanie nawet zabezpieczonych programów (gier) firmy US Gold, chronione trikiem polegającym na tym, że właściwy program był nagrany z inną prędkością niż program ładujący. 

Jak działał ów super program kopiujący? Do ZX Spectrum należy podpiąć dwa magnetofony. Po uruchomieniu programu ZX Spectrum wczytywał program/grę do pamięci tak jak się to normalnie dzieje, jednak od razu program nagrywał na drugim magnetofonie. 

Skoro jesteśmy jeszcze przy piractwie, „Bajtek” wspomina także Interface III firmy Evasham Micro, który umożliwia po naciśnięciu guzika skopiować na kasetę Microdrive wszystko, co jest w pamięci komputera. O napędzie Microdrive możecie przeczytać w moim poprzednim wpisie dotyczącym historii imperium Sinclaira. Producenci oprogramowania domagali się skierowania pozwu wobec firmy Evasham Micro, gdyż zgodnie z nowym prawem brytyjskim, posiadanie nielegalnego oprogramowania było już karalne wysoką grzywną. Chcieli także, aby firma Evasham Micro natychmiast wstrzymała sprzedaż swojego urządzenia.

Evasham Micro przed wejściem ustawy zdołało sprzedać bardzo wiele swoich urządzeń, a i po podpisaniu ustawy przez królową proceder nie został przerwany, gdyż Evasham Micro sprzedaje to urządzenie do robienia kopii bezpieczeństwa. A firma Evasham Micro ma się dobrze do dzisiaj.

Od pierwszego numeru „Bajtka” czasopismo także interesowało się grami. Magazyn Playboy miał swoją rozkładówkę, a „Bajtek” swoją. Rozkładówka „Bajtka” najczęściej zawierała opis gry oraz mapę, umożliwiającą jej przejście. W bieżącym numerze „Bajtka” pojawił się opis gry Sabre Wulf, którą jakoś tak przez mgłę kojarzę.

Sabre Wulf był prawdziwym przebojem na ZX Spectrum w 1984 roku i angielskim magazynie „Sinclair User” pełne były listów od nastoletnich „narkomanów komputerowych” (cyt. z "Bajtka"), którzy się szczycili tym, że udało im się przejść grę w 48 godzin. Rekordzista na jej ukończenie potrzebował podobno 16 godzin. Gra pojawiła się taki na Commodore C64 oraz GameBoy Advence.

Tradycją „Bajtka” stało się przedstawianie czytelnikom, jak rozwija się informatyka w innych krajach. W poprzednim numerze były to Węgry, a w bieżącym numerze „Bajtek” zachwycał się rozwojem informatyki w Bułgarii, która słynęła ze swoich robotów przemysłowych oraz komputerów Pravec. Można się było dowiedzieć, że Bułgarzy produkują zaawansowane komputery 8 i 16-bitowe, które są eksportowane do 60 krajów świata. Komputery profesjonalne IMKO-1 (1978 r.) oraz IMKO-2 (1982 r.) produkują zakłady Pravec w ilości 5000 szt. rocznie, a w 1985 roku planowano wyprodukować 12 tysięcy komputerów. Do produkcji miał być skierowany także model IMKO-4 robiony we współpracy z IBM. IMKO-4 (Pravec-16) był pierwszym, 16-bitowym komputerem produkowanym w Bułgarii. Bazował na procesorze Intel 8080 taktowanym 4 MHz, jednak nie był to klon IBM. Na jego płycie można było znaleźć autorskie układy Bułgarów.

Komputer IMKO-1 był klonem Apple II w metalowej obudowie, z klawiaturą dostosowaną do potrzeb bułgarskich — cyrylica. W komputerze użyto oczywiście podzespołów pochodzących z krajów RWPG, w tym klonu procesora MOS6502. Komputer IMKO-1 miał 16 KB pamięci RAM oraz 4 KB pamięci ROM zawierającej kopię ROM komputera Apple II tylko ze zmiennym oznaczeniem. Jego kolejna wersja IMKO-2 była bardziej znana jako Pravec-82.

Pod koniec 1984 roku Biuro Polityczne KC BPK (Komitet Centralny Bułgarskiej Partii Komunistycznej) wprowadziło obowiązek powszechnej edukacji komputerowej, zakładając, że do 1990 roku uda się wyedukować do 30 tysięcy osób.

Podstawowym komputerem bułgarskiej oświaty był Pravec-82 będący w rzeczywistości…. nielegalnym klonem Apple II. W Warnie było już w szkołach 51 tych komputerów, a w kolejnym roku miało się pojawić kolejne 160. Obowiązkiem nauki objęto uczniów szkół średnich. Jednak nie wszystko wyglądało tak różowo. Dyrektor szkoły we Wracy skarżył się na jakość komputerów i twierdził, że na osiem posiadanych egzemplarzy, dwie sztuki są zepsute. Pozostałe sześć komputerów musi wystarczyć dla 900 uczniów. W Bułgarii działało 100 kół komputerowych. 

Jeśli już jesteśmy przy klubach komputerowych, z „Bajtka” numer 3 możemy się dowiedzieć, że najstarszy klub komputerowy w Polsce – „Abakus” działał przy klubie osiedlowym Wilanów – ul. Brożka 18, a jego założycielem był Leszek Wilk. 

Natomiast na ul Żwirki i Wigury 93, przy Zakładzie Biofizyki Instytutu Geologii od 8 grudnia 1984 roku działał klub „Apple”, zrzeszający miłośników komputerów Apple i klub działał na komputerach… a jakże… Pravec-82.

Jeszcze tradycyjnie rzut okiem na ceny na giełdzie. To, że układ ULA kosztuje 20 tys. zł to już wiemy. Być może nie wiedzieliśmy, że średnia cena ZX Spectrum na terenie Europy to 90 USD, czyli około 50-55 tyś. zł. Tymczasem w Polsce:

Na sam koniec „Bajtek” zamieścił cztery listingi prostych programów w „Basic” generujących grafikę na ZX Spectrum. Postanowiłem je przepisać i oto efekty. Jak widać, czasem 4 linijki tekstu sprawiały sporo radości. 

A w środę zapraszam do drugiej części wpisu o komputerach na Węgrzech.